video-jav.net

Jan Paweł II. Adwentowe piątki

Zachęcamy do przeżycia trzech piątków adwentowych z Janem Pawłem II. Adwent był okresem wyjątkowym dla Ojca Świętego – zdradził abp. Mieczysław Mokrzycki, osobisty sekretarz Jana Pawła II i przyjaciel. Przeżywał go poszcząc i odbywając raz w tygodniu, właśnie co piątek, rekolekcje głoszone przez ojca Raniero Cantalamessę.

Polub nas na Facebooku!

Specjalnie dla użytkowników stacja7.pl publikujemy fragmenty z książki, która ukaże się w 2013 roku nakładem Wydawnictwa Znak. To przepiękna opowieść o przeżywaniu dwóch najważniejszych świąt przez Jana Pawła II – Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy. Powstała na podstawie wywiadu-rzeki, który Brygida Grysiak przeprowadziła z abp. Mieczysławem Mokrzyckim, obecnym Metropolitą Lwowa.

III. piątek (21.12.2012)

SZOPKA, czyli w każdym kątku po stajence

Za moich czasów już nie schodził wieczorami do szopki tak często, jak kiedyś – wspomina Arcybiskup. Już był starszy i siły miał mniej. Ale bardzo lubił ją odwiedzać. Ile razy tamtędy przechodziliśmy, tyle razy przystawał i modlił się przy żłóbku. Kilka razy dziennie spoglądał na nią z okna.

Arcybiskup jest przekonany, że dla Jana Pawła II to było coś więcej niż wspomnienie dziecięcych lat. I tęsknota za tym, co pamiętał z Wadowic, a potem z Krakowa. Że to było zgłębianie tajemnicy Bożego Narodzenia. Element układanki, bez którego nie sposób tą tajemnicę zrozumieć. (…)

Szopka wzruszała Go. Nigdy tego nie ukrywał. W Boże Narodzenie 2002 roku mówił do tłumów na placu św. Piotra: „Wzruszeni stajemy przed szopką, aby wraz z Maryją spotkać Oczekiwanego przez narody, Odkupiciela człowieka, którego pragną wszystkie ludy.”

Jan Paweł II. Adwentowe piątki

W papieskich apartamentach główna szopka stała w korytarzu – opowiada Jego były sekretarz. Była bardzo oryginalna, inna każdego roku. Przygotowali ją pracownicy Watykanu.

Szopki były raczej proste w formie. Budowniczy musieli wiedzieć, że nie o ornamenty ani dodatkowe przesłania Papieżowi chodzi. Ale o to najważniejsze przesłanie betlejemskiej stajenki, sprzed dwóch tysięcy lat. Arcybiskup mówi, że to była po prostu ładna, skromna szopka. Taka, która każe na chwilę przy niej przystanąć i pomyśleć nad tym, co tam jest i dlaczego. A raczej, kto tam jest i dlaczego. I jakie to wielkie szczęście. Myliłby się ten, kto by sądził, że to była jedyna szopka w papieskim domu. Kiedy pytam o to Arcybiskupa, ten znowu się śmieje. I mówi, że niemal w każdym kącie jakaś szopeczka leżała. A potem zaraz liczy:

W refektarzu, w kącie, na stoliku była szopka. Obok malutkiej choinki od górali. W drugim rogu jadalni – druga szopka. W bibliotece kolejna, w pokoju gościnnym, poczekalni, w sypialni też. Razem sześć ich było, jeśli dobrze liczę. Plus jeszcze jedna – w kaplicy, pod choinką. Czyli siedem.

Fragmenty wypowiedzi pochodzą z książki, która powstaje w oparciu o rozmowę Brygidy Grysiak z abp. Mieczysławem Mokrzyckim, drugim osobistym sekretarzem Jana Pawła II i ukaże się w 2013 roku.

II. piątek (14.12.2012)

ADWENT W WATYKANIE, czyli jak Jan Paweł II czekał na Boże Narodzenie

Jan Paweł II. Adwentowe piątki

Spowiadał się, jak zawsze, raz w tygodniu. Przekonywał że w Adwencie „wszyscy jesteśmy zaproszeni do głębokiego rachunku sumienia”.  Że powinniśmy „prostować ścieżki dla Niego”, bo żeby się z Nowonarodzonym spotkać, musimy się nawrócić. „To znaczy wyjść Mu naprzeciw z radosną wiarą, porzucając mentalność i styl życia, które nie pozwalają nam w pełni naśladować Chrystusa” – mówił.

On niczego nie musiał porzucać – komentuje Arcybiskup Mokrzycki – a mimo to miało się wrażenie, że chce robić więcej i więcej, żeby tylko być godnym tego spotkania. Było w Nim tyle pokory. I dziecięcego zawierzenia. Tak właśnie czekał na Boże Narodzenie. Z dziecięcą prostotą, ciekawością i zachwytem. I szczerze się cieszył. Z tego, że Bóg – z miłości – przysyła nam swojego Syna, który wycierpi swoje, ale zbawi świat.

I. piątek (7.12.2012)

ADWENT W WATYKANIE, czyli jak Jan Paweł II „prostował ścieżki”

Przez cały Adwent jadł mniej niż zwykle. Przy śniadaniu rezygnował z wędlin. Arcybiskup Mokrzycki wspomina, że ten papieski, adwentowy post był dla niego zaskoczeniem. – Przecież był już stary, schorowany – mówi. Nie musiał tego robić. Inni nie robili. A On jednak w taki symboliczny sposób chciał pokazać Panu Bogu, jak bardzo jest dla niego ważny. I jak bardzo czeka na Jego Syna. Było w tym coś wzruszającego.

„Wiara bez uczynków jest martwa” – powtarzał Jan Paweł II za św. Jakubem. Pewnie i ten post miał być jednym z uczynków, które ożywiają wiarę. „Życie byłoby puste, gdyby nie było Adwentu” – przekonywał. I tłumaczył: „Adwent – to znaczy oczekiwania na Kogoś, Kto przynosi nam dar z samego siebie.”

Pytam Arcybiskupa, czy Jan Paweł II w czasie Adwentu modlił się więcej niż zwykle. Arcybiskup chwilę się zastanawia. – Trudno modlić się więcej, skoro na co dzień modli się niemal bez przerwy – mówi. Nie ma cienia przesady w tym, co kiedyś o Janie Pawle II napisał Andre Frossard: że Ojciec Święty modlił się tak, jak oddychał. Modlitwa wyznaczała rytm jego dnia, rytm życia. Tak było też w Adwencie. Tyle, że przed Bożym Narodzeniem kontekst stawał się wyraźny. Ojciec Święty wiele razy o tym mówił. Jak kilka dni przed wigilią 1997 roku, na Anioł Pański: „Pan jest blisko. Trzeba się przygotować na Jego przyjęcie. Takie jest znaczenie całego okresu Adwentu (…) aby wierni mogli w pełni przeżyć tajemnicę wcielenia”. W tych przygotowaniach nie tylko Ojcu Świętemu, ale też Jego najbliższym współpracownikom, kardynałom, biskupom, przełożonym generalnym zakonów, pomagały rekolekcje głoszone przez papieskiego kaznodzieję, ojca Raniero Cantalamessę – charyzmatycznego Kapucyna o dobrotliwym uśmiechu, który głosił konferencje i prowadził medytacje w każdy piątek Adwentu i Wielkiego Postu. Sam opowiadał kiedyś tygodnikowi „Niedziela”, że Jan Paweł II nigdy to było wzruszające, bo przecież miał tyle innych obowiązków. A jednak ta forma przygotowania do Bożego Narodzenia, czy Wielkiej Nocy, była dla Niego ważna. Cantalamessa wspominał, że czasami – już po takiej konferencji – widział głowy państw czekające na spotkanie z Papieżem. „A on tak po prostu słucha słowa Bożego z ust najmniejszego, ostatniego z kapłanów Kościoła” – mówił. Arcybiskup wspomina, że po każdej takiej konferencji Jan Paweł II witał się z o. Cantalamessą i dziękował mu za głoszone słowo.

– Był mu szczerze wdzięczny – mówi. Na zakończenie rekolekcji odbywała się specjalna audiencja prywatna, podczas której Papież składał oficjalne podziękowanie. Chciał go docenić, bo to, co o. Cantalamessa mówił, było dla Ojca Świętego ważne. Widzieliśmy to, bo siedzieliśmy razem z Nim w małej kaplicy tuż obok sali, w której o. Cantalamessa głosił rekolekcje. Razem słuchaliśmy. A Ojciec Święty robił notatki. Niezwykłe, że Papież robi notatki z rekolekcji, których sam wygłosił w życiu bez liku. Robi notatki jak uczeń. Waży każde słowo. Bo karmi się tym słowem. W oczekiwaniu na Tego, który – jak mówił – „już przyszedł, który przyjdzie i który nieustannie przychodzi”.

Prawa autorskie do wszystkich zdjęć wykorzystanych w artykule i filmie należą do © Corbis/FotoChannels.

Wywiad z Robertem „Litzą” Friedrichem

Posłuchaj trzech części rozmowy z Robertem Friedrichem „o rzeczach, o których się już na świecie nie mówi”.

Marcin Jończyk
Marcin
Jończyk
zobacz artykuly tego autora >
Dominik Kołodziej
Dominik
Kołodziej
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Część 1

W pierwszej części wywiadu Robert Friedrich odpowiada na pytania czego warto w życiu unikać oraz dlaczego musimy się posmucić zanim zaczniemy się cieszyć.

Część 2

Litza, gitarzysta i wokalista znany z zespołów Acid Drinkers, Arka Noego oraz 2 Tm 2,3 opowiada dlaczego teksty piosenek Luxtorpedy zawierają pytania o sprawy fundamentalne, np. istnienie Boga. Zapytaliśmy go też gdzie szukać siły potrzebnej do powstawania z upadków.

Ja sobie takich pytań nie zadaję. To jest utwór z repertuaru zespołu 52 Dębiec i on bardzo pięknie pokazuje kondycję człowieka, który chce usłyszeć głos Boga, który szuka prawdy. Gdzie Ty jesteś skoro tyle przemocy dookoła, tyle zła? Czemu cisza z chmur? Myślę, że cała płyta jest odpowiedzią na to pytanie. To, co my gramy, to jest taka poezja krzyczana i  ma wzbudzić w człowieku refleksję nad sensem wszystkiego: życia, umierania itd.

Litza opowiedział nam również, dlaczego ludzie głęboko wierzący każdego dnia upadają:

Wielkim nieporozumieniem jest myślenie, że człowiek, który jest blisko Boga, nie upada. Upada, i to 7 razy na dzień, ale wstaje oparty na Chrystusie. Każdy będzie sądzony sprawiedliwie tylko i wyłącznie przez Boga. Dlatego śpiewamy: „Jakim prawem chcesz mnie sądzić, zostaw drzazgę w moim oku, moim ludzkim prawem błądzić, wszelkie sądy zostaw Bogu”.

>> Obejrzyj całość wywiadu w pliku video.

Część 3

Litza opowiedział nam między innymi o miłości do swojej żony:

Nie stosowaliśmy żadnych sztuczek, po prostu zakochaliśmy się. Byłem chyba nawet za głupi, by zauważyć od razu, że moja przyjaciółka zakochała się we mnie… W końcu jeden z moich kolegów poinformował mnie: „Ty, słuchaj, ona ciebie kocha.” Nie wiedziałem co zrobić, bo to rzuciło na nasze relacje zupełnie inne światło. Cieszę się, że otworzyły mi się oczy. Jesteśmy dwadzieścia cztery lata po ślubie, mamy siedmioro dzieci, wnuka… Cieszę się, że spotkałem tę kobietę i że ona mnie kocha…

Zapytaliśmy też Litzę, czy Luxtorpeda jest tym projektem, który zawsze chciał realizować i jak się czuje, kiedy widzi swoje piosenki na szczycie list przebojów?

Jestem w szoku. Trochę jesteśmy onieśmieleni tym wszystkim i z chłopakami rozmawiamy, że te listy przebojów, to wszystko się nam nie należy. Nie o to nam chodziło, ale cieszę się, że to, co tworzymy, trafia do ludzi, że ktoś chciał się w ogóle nad tym pochylić.

Śpiewaliście to, co czujecie….

No tak…. No kurczę, co może śpiewać dziadek? Śpiewa o życiu.

Jeszcze tak źle nie jest.

Jestem dziadkiem! Widziałeś jakiego mam ładnego wnuka? To też jest cud…

Tu miał cztery dni dopiero. Jaka babcia szczęśliwa! Widzisz, jesteśmy babcią i dziadkiem, a chodzimy razem za rękę. Zobacz jaki fajny: trzy tygodnie i jak trzyma główkę. Oczywiście w bluzie Luxtorpedy. Już w prenatalnym okresie słuchał Luxtorpedy, bo jak matka słucha muzyki, to dziecko też słucha, a moja córka lubi nasze piosenki. Wnuk słuchał nie tylko Luxtorpedy, ale tak żartujemy, że on już znał nas od poczęcia.

>>Obejrzyj pełną wersję rozmowy w pliku wideo

Marcin Jończyk

Marcin Jończyk

Ekspert od form multimedialnych, operator i montażysta, zawsze ma ręce pełne roboty. Samouk, któremu umiejętności zazdroszczą zawodowcy z wieloletnim stażem.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dominik Kołodziej

Dominik Kołodziej

Szczęśliwy mąż i ojciec, specjalista ds. zarządzania stronami internetowymi w portalu Stacja7.pl. Były szef krakowskiego Dominikańskiego Duszpasterstwa Akademickiego "Beczka".

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcin Jończyk
Marcin
Jończyk
zobacz artykuly tego autora >
Dominik Kołodziej
Dominik
Kołodziej
zobacz artykuly tego autora >