video-jav.net

Jak nie pomylić sumienia z uczuciami?

Czy wiesz, jak odróżnić głos sumienia od uczuć i emocji? Przyjdź na kolejne spotkanie z cyklu Katechezy Warszawskie, które odbędzie się 30 października (czwartek), o godz. 19:30 w kościele akademickiem św. Anny w Warszawie.

Polub nas na Facebooku!

Tym razem wykład nt. sumienia wygłosi etyk, ks. Ryszard Moń, który będzie odpowiadał także na pytania uczestników Katechezy oraz zadane drogą internautową (poprzez specjalną aplikację) i radiową (transmisja w Radio Plus Warszawa).

Jak nie pomylić sumienia z uczuciami?

Katechezy Warszawskie to konferencje formacyjne dla dorosłych, skierowane ku pogłębieniu znajomości nauki Kościoła. Cykl ma układ sezonowy: w każdym “sezonie” po sześć spotkań (wszystkie poświęcone jednemu tematowi), tydzień po tygodniu. Jesiennym tematem jest sumienie.

Jak nie pomylić sumienia z uczuciami?

Wąż w szklanej kuli. Grzech wróżbiarstwa

Ludzie, którzy uzależniają swoje wybory od przepowiedni, muszą się liczyć z tym, że rezygnują z własnej wolności i oddają prawo do decydowania komuś innemu. Szatan byłby głupi, gdyby nie skorzystał z możliwości, aby w ten sposób namieszać ludziom w głowach. Jak to się mówi, okazja czyni złodzieja

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Pokusa poznania przyszłości pojawiała się chyba od zarania dziejów rodzaju ludzkiego. Przyszłość przewidywali szamani i czarownicy, potem druidzi i kapłani różnych religii. Oczywiście szaman musiał się odpowiednio ubrać, musiał wpiąć we włosy sporo piórek i paciorków, żeby osiągnąć wystarczającą niezwykłość, gwarantującą mu wiarygodność. Wyrocznia delficka to już był profesjonalny teatr – dymy, światła, ogień, niezwykłość, tajemniczość. A na trójnogu siedziała Pytia w oparach i bredziła od rzeczy, co próbowano potem interpretować na różne sposoby. Królowie zatrudniali na dworze astrologów, jasnowidzów i jeździli do wyroczni. Każdy szanujący się władca miał kogoś takiego na etacie.

Dzisiaj nie trzeba jechać do Delf. Wystarczy włączyć odpowiedni kanał TV. Kiedyś obejrzałem jeden taki program z ciekawością antropologa, pochylającego się nad dziwnym zjawiskiem. Wróżbita nie był co prawda ubrany w szpiczastą czapkę z gwiazdami, ale za to ględził jakieś pseudofilozoficzne “mądrości”, które się „kupy nie trzymały” (bo musiał przecież jakoś wypełnić czas, czekając na telefony od ludzi). A ludzie dzwonili i pytali. Czy odejść od męża? Czy znajdą pracę? Czy zapadną na jakąś chorobę? Czy znajdą wreszcie szczęście w miłości? Czy powinni wyjechać za granicę “za chlebem”? I tak dalej, i tak dalej… Bo przyszłość oprócz naturalnej i niezdrowej ciekawości budzi też lęk. Jest jak otchłań… Poza tym trudno podjąć właściwą decyzję. Pokusa, że ktoś nam podpowie, jest bardzo silna.

Popularny wróż

I taki „wróż” zarabia na tym, że mówi ludziom to, co zazwyczaj chcieliby usłyszeć, a cała jego sztuka polega na tym, aby się domyśleć, co usłyszeć by chcieli. To takie sprzedawanie nadziei. Szczerze współczułem dzwoniącym…

Andrzej Sikorowski napisał kapitalną piosenkę na ten temat pt. „Kraków – Piwna 7”

Byłem u wróżki. Piwna 7 – wysokie kręte schody.

Ile mi jeszcze – chciałem wiedzieć – upłynie w Wiśle wody,

jaka mnie kiedyś czeka bieda lub jakie urodzaje.

Czy mi gitarę przyjdzie sprzedać czy lecieć na Hawaje?

A wróżka chucha w szklaną kulę i mówi do mnie czule:

Przed tobą sława, wieczna zabawa, wszystko jak z nut, pieniędzy w brud.

Wspaniałe płyty, piękne kobity, zdrowie jak dzwon, wygodny tron

Jak pamiętamy, po pożegnaniu staruszki, jej klient, któremu zrobiło się bardzo lekko na duszy, potknął się na schodach i poleciał na łeb na szyję w dół.

Pod Budą

Grzech wróżbiarstwa

Ale nie chodzi tylko o to, że korzystanie z wróżek jest po prostu głupie. Katolicy powinni mieć także świadomość (a niestety nie wszyscy ją mają), że szukanie pomocy i odpowiedzi na nurtujące nas pytania za pośrednictwem wróżb, stanowi grzech wobec pierwszego przykazania. To w Bogu powinniśmy bowiem pokładać nadzieję, a nie w kartach tarota, szklanej kuli czy w horoskopach.

Katechizm Kościoła Katolickiego nie pozostawia tu wątpliwości: „Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem – połączonym z miłującą bojaźnią – które należą się jedynie Bogu” (KKK 2116).

Oczywiście nie chodzi tu o przeczytanie (w celach rozrywkowych) horoskopu w gazecie ani o zabawy andrzejkowe, takie jak lanie wosku, bo przecież nikt tam na serio nie szuka odpowiedzi, jak żyć ani nie próbuje ustalić, co go czeka w przyszłości. Gdyby jednak ktoś taki się zdarzył, to oczywiście jest to postawa niestosowna dla chrześcijanina.

Wąż w szklanej kuli. Grzech wróżbiarstwa

Pismo Święte w sposób jednoznaczny zabrania wróżenia, traktując je jako przejaw fundamentalnej niewierności wobec Boga. Izrael nieustannie zagrożony był kultem obcych bogów, który w cywilizacji Wschodu wiązał się najczęściej z kultem sił natury, witalizmem oraz prostytucją sakralną. Oczyszczenie kultury Izraela z wpływów obcych kultów oznaczało także walką z wszelkimi przejawami magii i wróżbiarstwa. Wśród starożytnych narodów pogańskich wróżbiarstwo było powszechne i polegało na odwoływaniu się do wiedzy uzyskanej rzekomo od istot nadprzyrodzonych. Był to więc de facto okultyzm. Wróżbiarstwo jest zatem radykalnie potępiane i nazywane obrzydliwością, gdyż oznacza odrzucenie prawdziwego i jedynego Boga.

Biblia surowo przestrzega: „Nie będziesz się zwracał do wywołujących duchy ani do wróżbitów. Nie będziesz zasięgać ich rady… Ja jestem Pan, Bóg wasz” (Kpł 19,31). „Przeciwko każdemu, kto zwróci się do wywołujących duchy albo do wróżbitów, aby uprawiać nierząd z nimi, zwrócę oblicze i wyłączę go spośród jego ludu… Bo Ja jestem Pan, Bóg wasz” (Kpł 20, 6-7). Takich fragmentów można podać bardzo, bardzo wiele.

Podejrzane pochodzenie

Poza tym nie zawsze chodzi tylko o naciągaczy. Może się zdarzyć, że wróżby w zadziwiający sposób spełniają się.

Powinniśmy mieć świadomość na co narażamy, korzystając z usług wróżek i wróżów, ponieważ osoby reklamujące się jako przepowiadacze przyszłości mogą być niestety we władzy jakiegoś nadprzyrodzonego bytu. Niekiedy zresztą sami się do tego przyznają, mówiąc o duchowym przewodniku lub istocie astralnej, a nawet aniele. Pod tymi nazwami jednak kryje się najprawdopodobniej, ktoś kogo nie chcielibyśmy bliżej poznać.

Wąż w szklanej kuli. Grzech wróżbiarstwa

Diabeł oczywiście nie zna przyszłości, ale jego superinteligencja (gdyby mu zmierzyć IQ nie starczyłoby skali) może mu pomóc w przewidzeniu przebiegu wielu wydarzeń. A poza tym manipulowanie naiwnymi ludźmi, którzy chcą podejmować życiowe decyzje po konsultacji z wyrocznią, to wielka gratka dla demona. Bo łatwiej można kimś pokierować.

Ludzie, którzy uzależniają swoje wybory od przepowiedni, muszą się liczyć z tym, że rezygnują z własnej wolności i oddają prawo do decydowania komuś innemu. Szatan byłby głupi, gdyby nie skorzystał z możliwości, aby w ten sposób namieszać ludziom w głowach. Jak to się mówi, okazja czyni złodzieja.

Jeśli człowiek pragnie, aby ktoś mu powiedział, jak ma żyć i jakich ma dokonać wyborów… to Diabeł chętnie to zrobi.

Św. Łukasz opowiada taką historię w Dziejach Apostolskich: „Kiedyśmy szli na miejsce modlitwy, zabiegła nam drogę jakaś niewolnica, opętana przez ducha, który wróżył. Przynosiła ona duży dochód swym panom. Ona to biegnąc za Pawłem i za nami wołała […]. Czyniła to przez wiele dni, aż Paweł mając dość tego, odwrócił się i powiedział do ducha: Rozkazuję ci w imię Jezusa Chrystusa, abyś z niej wyszedł. I w tejże chwili wyszedł. Gdy panowie jej spostrzegli, że przepadła nadzieja ich zysku, pochwycili Pawła i Sylasa, zawlekli na rynek przed władzę…” (Dz 16,16-19).

Wspomniana niewolnica przynosiła duży dochód swoim panom, a więc pewnie musiała trafnie przepowiadać przyszłość. Wróżyła jednak z natchnienia demona. Gdy św. Paweł, w imię Jezusa Chrystusa, wypędził go, nic już nie umiała przepowiedzieć. Jeżeli zatem ktoś przepowiada nam trafnie przyszłość za pomocą horoskopów, wróżb, senników egipskich, kart tarota lub linii papilarnych itp. to miejmy świadomość, że nigdy nie pochodzi to od Boga.

Wróżenie, czyli wężowanie.

fot.  Greg Schechter<br />

Biblia zakazuje uprawiania wróżb i przepowiedni, używając często na ich określenie hebrajskiego zwrotu menachesz. Co ciekawe rdzeniem tego czasownika, przetłumaczonego w Biblii Tysiąclecia jako „uprawianie przepowiedni” (zob. np. Pwt 18, 10-12) są trzy hebrajskie spółgłoski N-CH-SZ, które, użyte w Rdz 3, 1 (w sensie rzeczownikowym) oznaczają …węża kusiciela: „A wąż (nachasz) był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty … ” (Rdz 3, 1).

Dla Izraelity czasownik „wróżyć”, czy „uprawiać przepowiednie” brzmiał jak coś w rodzaju neologizmu: „wężować”. A my przecież wiemy, że pod maską węża ukrywał się Szatan.

Nie chcę powiedzieć, że każda wróżka jest służebnicą bądź marionetką Szatana, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że korzystając z usług wróżek, w końcu natkniemy się i na taką.

Roman Zając

Roman Zając

Biblista i demonolog, absolwent Instytutu Nauk Biblijnych KUL, autor książki „Szatan w Starym Testamencie”, publikuje głównie w pismach „Któż jak Bóg”, „Egzorcysta”, „List”, „Biblia krok po kroku”

Zobacz inne artykuły tego autora >
Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >