video-jav.net

Droga Krzyżowa na podstawie korespondencji wojennej

W krakowskiej Bazylice Franciszkanów św. Franciszka z Asyżu odbędzie się Droga Krzyżowa o charakterze patriotycznym. Rozważania będą stanowić fragmenty listów małżeństwa rozdzielonego przez wojnę

Polub nas na Facebooku!

Przeżywanie tego nabożeństwa będzie ofiarowane w intencji wszystkich tych, którzy polegli w obronie Ojczyzny.


Droga Krzyżowa odbędzie się 3 marca 2015 r. po mszy o godz. 19.00

Bazylika Franciszkanów św. Franciszka z Asyżu

pl. Wszystkich Świętych 5

Kraków


Treść stacji napisała wspólnota Ruchu Światło-Życie

Publikujemy rozważania do pierwszej stacji.

Stacja I – Pan Jezus na śmierć skazany

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie…

8 września 1939 roku

Kochana Basiu!

Zostałem skierowany do obrony Westerplatte. Nie udało nam się. Wczoraj Niemcy wdarli się na teren Gdańska. Część moich przyjaciół została wzięta do niewoli, a jeszcze innych zabito na naszych oczach. Ja żyję i wiem, że powinienem to zawdzięczać Opatrzności Bożej. Nieustannie przychodzi mi na myśl Chrystus, który tak jak Polska został skazany na męczeńską śmierć. On uczy pokory i ofiarności, zwłaszcza w ciężkich dla nas chwilach. Nie możemy się poddać, nie możemy zwątpić. Miłość i tak zwycięży. Prawda zwycięży. „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle.”

Mam do Ciebie tylko jedną prośbę: módl się. Módl się za mnie, za Polskę, za nas. Wszystko będzie dobrze. Ja wrócę. Obiecuję.

Kocham Cię, Ignacy.

Któryś za nas cierpiał rany…

Pokusa posiadania zdania na każdy temat

40 milionów serc bije tutaj. W Polsce, gdzie każdy zna się na wszystkim. W kraju, gdzie każdy odebrał wszechstronne wykształcenie.

Polub nas na Facebooku!

Proszę mi wybaczyć ten delikatny jak radziecki czołg sarkazm, ale inaczej nie potrafię. Przekręcam się gdy dzień w dzień obserwuję specjalistów od wszystkiego. Niezliczone rzesze selekcjonerów piłkarskich, którzy ostatni raz kopali piłkę, gdy prezydentem Polski był Lech Wałęsa, tabuny stylistów z krawatami zawiązanymi na wysokości pępka, watahy moralistów po dwóch rozwodach, hordy speców od dobrego wychowywania dzieci, posiadających jedno – trzymiesięczne, tłumy dietetyków posiadających na brzuchach oponki, które dorobiły się swoich własnych oponek, bandy krytyków filmowych oglądających jedynie “Świat według Kiepskich” i legiony teologów, których jedyną lekturą religijną była “Biblia w obrazkach”. Przykłady można mnożyć, ale nie w tym rzecz.

Zdaję sobie sprawę, że żyjemy w czasach, gdy za eksperta ds. ekonomii robi aktor (że tak pozwolę sobie nobilitować tego pana) grający w telenoweli, a za specjalistkę ds. etyki pogodynka, której największym dylematem moralnym był wybór między rumbą, a sambą w popularnym programie tanecznym. Nie usprawiedliwia nas to jednak, gdy sami chcemy zabrać głos w temacie, który znamy jak Kim Dzong Un konwencję praw człowieka. A mamy takie ciągoty: na piwku ze znajomymi, przy stole na imieninach u cioci i – co chyba oczywiste – w dyskusjach internetowych.

Dlatego chciałbym zdradzić pewien mały sekret: nie trzeba znać się na wszystkim. Serio. Powiem więcej: błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.

Czy Einstein znał się na piłce nożnej? Nie sądzę. A czy Benedykt XVI wie wszystko o tańcach latynoamerykańskich? Wątpliwe. Niemniej ci faceci wykonywali swoją robotę (jako – kolejno – fizyk i teolog) jak nikt inny, byli niezaprzeczalnymi mistrzami i takimi ich zapamiętamy. Nie musieli być omnibusami, by zostać specjalistami. W jednej dziedzinie. Nic poza nią.

Warto więc żebyśmy my znaleźli sobie kawałek wiedzy, w którym będziemy dobrzy, zostawiając całą resztę innym – niech też mają coś z życia. Jeśli zdolności intelektualne pozwolą, możemy rozszerzać nasze poletko. Ale tylko wtedy, gdy dotychczasowe jest odpowiednio zadbane. Bo trochę wstyd chwalić się wszystkim dookoła zachwaszczonym trawnikiem. Nawet gdy ma pół miliona hektarów.

A na sam koniec polecam modlitwę, jaką modlił się św. Tomasz z Akwinu. Niech ona w nas działa. I odchwaszcza.

“Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji”.