video-jav.net

Czy katolik może chodzić do wróżki?

Osoba wierząca, która na serio traktuje wiarę i nauczanie Kościoła Katolickiego, nie ma prawa korzystać z usług wróżbitów czy jasnowidzów.

Polub nas na Facebooku!

Pokusa poznania przyszłości czy odpowiedzi na palące pytania potrafi być bardzo silna. Pójście za nią do gabinetu wróżki, wiąże się z grzechem przeciwko pierwszemu przykazaniu. Stanowisko Kościoła Katolickiego jest w tej kwestii bardzo klarowne, co tak zapisane jest w Katechizmie:

"Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem – połączonym z miłującą bojaźnią – które należą się jedynie Bogu" (KKK 2116).

Biblia korzystanie z takich usług nazywa jeszcze dosadniej, bo nierządem!

Przeciwko każdemu, kto zwróci się do wywołujących duchy albo do wróżbitów, aby uprawiać nierząd z nimi, zwrócę oblicze i wyłączę go spośród jego ludu… Bo Ja jestem Pan, Bóg wasz” (Kpł 20, 6-7)

Wierząca osoba wszelką nadzieję powinna pokładać w Bogu, a nie "przepowiedniach" wróżbitów czy kartach tarota. Dlatego jeśli kiedykolwiek korzystałeś z ich usług, wyznaj ten grzech na spowiedzi.

Karnawał w Rio

Najprostsza reakcja na hasło Rio to karnawał – barwne pióropusze, dzikie dźwięki bębnów i półnagie tancerki wyginające się w rytm samby. Żadne z tych skojarzeń nie pojawiło się w spocie reklamującym Światowy Dzień Młodzieży 2013. Przypadek?

Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Oszczędzacie już fundusze na wyjazd do Rio? Bynajmniej nie na karnawał, ale trzydniowe spotkanie z papieżem, które już w lipcu tego roku rozpali ogień wiary w sercach młodych Brazylijczyków (oby).

Wabikiem Światowych Dni Młodzieży Rio 2013 został tradycyjnie już chyba lekko kiczowaty hymn utrzymany w przyjazno-patetycznej atmosferze. Choć w przeciwieństwie do kilku poprzednich dynamicznych teledysków z Sydney czy Kolonii „Nadzieja poranka” wywołuje emocje bliższe serialom brazylijskim, niż rozgrywkom piłkarskim. Pojawia się wprawdzie statua Jezusa w Rio i melodia oparta na sambie de Jeneiro, ale teledysk równie dobrze można było nagrać w Świebodzinie…

Zamiast przystrojonych barwnymi pióropuszami tancerek karnawału – odezwa papieża Benedykta XVI, zamiast potencjalnych półnagich ciał na słynnych plażach Copacabana czy Ipanema – tłum młodzieży odmawiający różaniec, i wreszcie, zamiast gangów narkotykowych w biednych dzielnicach favelas – sympatyczne rodziny katolickie witające pielgrzymów w schludnych, latynoskich kamieniczkach.

A gdzie kontrasty Brazylii? Nie tak wyobrażam sobie Rio, a na pewno nie Chrześcijaństwo!

Nie wnioskuję, żeby spotkanie młodych z papieżem reklamować przez wywodzący się z kultów płodności karnawał i roznegliżowane tancerki, ale zdecydowanie zabrakło mi w trailerze ŚDM odniesień do żywiołowej duchowości Brazylijczyków: symbiozy modlitwy z capoeirą, giga-mszy z udziałem kilku milionów wiernych czy oddolnego ruchu modlitwy wstawienniczej w Duchu Świętym, na skutek którego – przykładowo – tylko w jednym mieście (Goiania, 1,2 mln mieszkańców) liczbę chrześcijan pomnożyła się z 8% do 45% i zaledwie w przeciągu miesiąca założono 372 nowych wspólnot.

A mroczne slumsy kultowego filmu Miasto Boga? Po co je retuszować? Nawet jeśli spot reklamowy ma wzbudzać poczucie sterylności i bezpieczeństwa, bo skierowany jest do takiej młodzieży (tudzież ich rodziców), których stać na wyłożenie 10,000 zł za dwutygodniowe wakacje na łebka i zapewne za taką kasę pragnęliby wrócić z owej pielgrzymki w całości, zawsze trzeba mieć nadzieję, że wśród tylu tysięcy wiernych znajdzie się choć jeden bogaty młodzieniec, którego pociągnie właśnie ewangeliczne ubóstwo – przykładem charyzmatyków Antonella Cadeddu i Enrique’a Porcu, którzy wśród bandytów, prostytutek i dzieci ulicy założyli w Rio Wspólnotę Przymierze Miłosierdzia, by rzeczywiście nieść nadzieję tam, gdzie jej najbardziej brakuje – na „samym dnie piekła”.

Karnawał w Rio

Dopiero z tej perspektywy brudu, grzechu i ludzkich słabości, majestatyczny posąg Jezusa, który nieustannie błogosławi miastu, może wydać się piękny i pociągający na tyle, żeby zacząć realnie kombinować, jak się tam dostać…

No właśnie: jak?

Na polskiej oficjalnej stronie ŚDM znajdziemy listę diecezji, w których organizowana jest grupa wyjazdowa. Jednak ceny wahają się od kilku po blisko 15 tysięcy złotych (przoduje diecezja krakowska, której ekipa prócz Brazylii, zahaczy też przy okazji o Peru).

Skąd taka cena? Ciężko powiedzieć, bo bilet z Polski do Rio można zdobyć już za 3352,77, a pewnie specjalne oferty pomogą szczęśliwcom zbić nieco tę kwotę. Trochę smuci też fakt, że nie udało się wyczarterować całego samolotu dla zawsze licznej polskiej reprezentacji.

Ale Polak potrafi. Wspólnota z Bazyliki Mariackiej „Chrystus w Starym Mieście” zbiera pieniądze śpiewając pastorałki w przebraniach kolędników, a młodzież z Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego „Młodzi Światu” wyruszy do Rio przez Ocean Atlantycki na żaglowcu „Dar Pomorza”. Dla tych, którym opcja stu dni na pełnym morzu wydaje się dość nużąca, a swoje wakacje chcieliby zamknąć w przyzwoitym budżecie, proponujemy podróż na stopa do Bristolu lub Lizbony, skąd co kilka dni odpływają podobno dość tanie, acz nie do końca luksusowe promy do obu Ameryk. Jeżeli komuś uda się i opłaci taka wyprawa – z pewnością będzie to znak, że hymn „Nadzieja poranka” nie jest do końca taki głupi.

Dorota Paciorek

Dorota Paciorek

Wymienianie ksiąg Starego Testamentu idzie jej zdecydowanie słabiej niż recytacja odcieni Pantone. Ale ma hopla na punkcie Jezusa z Nazaretu i uważa, że chrześcijaństwo to najradośniejsza religia na świecie (choć złośliwi wliczają ten entuzjazm w profity neofity). Od niedawna zajmuje się designem chrześcijańskim i wciąż wierzy, że sztuka użytkowa w Kościele nie musi ograniczać się do plastikowych Maryjek z odkręcaną główką na wodę święconą. Lubi malować ikony i robić memy na Facebook’u. Nie lubi gdy muchy zjadają jej pigment z ikon i gdy nieznajomi użytkownicy kradną obrazki z fejsa zamiast je udostępniać.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >