video-jav.net

28 grudnia – święto świętych Młodzianków

Święto Młodzianków, czyli dzieci betlejemskich pomordowanych na rozkaz Heroda, obchodzi Kościół 28 grudnia. Choć jeszcze nieświadome, oddały życie za Chrystusa. Tradycja podkreśla, że otrzymały one chrzest krwi i nazywa je "pierwocinami Kościoła". Kult Młodzianków rozpoczął się już w II wieku.

Polub nas na Facebooku!

Zapis o męczeństwie dzieci betlejemskich znajduje się w Ewangelii św. Mateusza. Kiedy król Herod dowiedział się od Mędrców ze Wschodu, że narodził się przepowiadany przez proroków król żydowski, przeraził się, że straci władzę, dlatego postanowił zabić nowo narodzonego Mesjasza.

Mędrcy mieli odnaleźć Dzieciątko i donieść Herodowi, gdzie ono przebywa. Ostrzeżeni jednak przez anioła, nie zawiadomili Heroda i omijając Jerozolimę powrócili do swojej ojczyzny. Rozwścieczyło to króla, dlatego rozkazał zabić wszystkie dzieci w Betlejem poniżej 2 roku życia, licząc, że w ten sposób zamorduje również Jezusa. Święta Rodzina jednak uciekła wcześniej do Egiptu. Dzieci z Betlejem choć nieświadomie, poniosły śmierć za Jezusa i w ten sposób Go ocaliły, dlatego uznawane są przez Kościół za męczenników.

O męczeństwie świętych Młodzianków pisał już w II w. św. Ireneusz, a w wieku III św. Cyprian. W V stuleciu ich kult był już bardzo rozpowszechniony. Św. Augustyn pisał o nich: “Niemowlęta, które bezbożność Heroda oderwała od piersi matek, słusznie zostały nazwane męczeńskimi kwiatami. Są to pierwsze pąki Kościoła, rozwinięte wśród niewiary, zaś przedwcześnie zważone mroźną zawiścią prześladowania”.

Tradycja chrześcijańska podkreśla, że choć dzieci z Betlejem nie zostały ochrzczone, jednak męczeństwo przyłączyło je do Chrystusa, dlatego mówi się, że otrzymały chrzest krwi. W historii chrześcijaństwa wielokrotnie zdarzało się, że ktoś, kto nie był jeszcze ochrzczony – np. katechumeni, przygotowujący się dopiero do przyjęcia sakramentów – ponosili śmierć męczeńską. O nich również mówi się, że otrzymali chrzest krwi.

Rzeź niewiniątek jest tematem często wykorzystywanym w sztuce. Dzieła takie stworzyli m.in. Rubens, Dürer, Brueghel, Poussin.


mlk / Warszawa

Historia pewnej daty

W odkrywaniu tajemnic przeszłości korzystamy z hipotez, których siła bierze się wyłącznie z tego, iż są nieustannie powtarzane.

ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jeśli kogokolwiek spytać, skąd się wzięła data Bożego Narodzenia, prawdopodobnie opowie o tym, iż chrześcijanie wczesnych wieków w ten sposób zastąpili dotychczasowe, pogańskie święto narodzin boga – Słońca nowym świętem, świętem narodzenia Boga, Słońca, którym jest Jezus Chrystus.

 

Jest kilka słabości tej hipotezy. Najpoważniejsza z nich: 25 grudnia nie obchodzono żadnego święta. Nie ma o tym ani jednej wzmianki w źródłach historycznych. 

 

Nie było czego zastępować

 

Nieprawdziwość stereotypu tzw. teorii zastępstwa pokazał ks. Józef Naumowicz w wydanej w zeszłym roku książce Prawdziwe początki Bożego Narodzenia. Profesor patrologii z UKSW pokazuje, iż z punktu widzenia naukowego teoria zastępstwa jest mitem.  Rzekoma wielka uroczystość boga Mitry nie ma naukowego uzasadnienia. Nie było to wielkie, uroczyste, dominujące święto. Nie było czego zastępować – udowadnia ks. Naumowicz. Ale przede wszystkim, nie ma ANI JEDNEGO dowodu naukowego, świadectwa, czy nawet przesłanki, by przyjąć, że kult Mitry celebrowano właśnie 25 grudnia. To raczej współczesna projekcja. “żadne źródła starożytne nie mówią, że 25 grudnia obchodzono narodziny Mitry. To wymysł czasów nowożytnych”.

 

Inna sprawa, że po raz pierwszy narodzenie Jezusa celebrowano w Betlejem. A to bardzo poważny argument, który przeczy tezie, że kult Bożego Narodzenia wziął się z zastąpienia kultu pogańskiego. Przecież Betlejem to rejony bardzo odległe od Rzymu, gdzie panował kult Mitry, i bynajmniej mało pogańskie. To stamtąd święto “promieniowało” później na całe Imperium, również do Rzymu. A to wskazuje na czysto chrześcijańskie pochodzenie święta.

 

Skąd zatem wzięła się data 25 grudnia? Przede wszystkim, w odpowiedzi na nie nie pomaga nam Ewangelia, która nie podaje żadnych szczegółów związanych z dokładną datą narodzenia Pana. Nie ma tam nawet tego, czy była to pora letnia, czy zimowa. Nie pomoże również podpowiedź, jaką daje astronomiczna interpretacja “gwiazdy na wschodzie”, jaka ukazała się Mędrcom. Owszem, może podpowiedzieć, który to był rok (co do którego i tak nie mamy żadnej pewności), ale na pewno nie dzień.

 

A jednak w III – IV wieku, dość późno w porównaniu z innymi chrześcijańskimi celebracjami, jak Zmartwychwstanie czy Epifania – zaczęto w Kościele obchodzić Boże Narodzenie.

 

Dlaczego właśnie 25 grudnia?

 

To fascynujące pytanie zaprowadziło badaczy do czasów, kiedy chrześcijanie, w końcu nie obawiający się utraty życia, żyjący w wolnym imperium, zapragnęli dowiedzieć się czegoś więcej. Po co? Chcieli każdego roku i w ciągu roku celebrować ważniejsze wydarzenia historii zbawienia, czyli z życia Jezusa. A do tego potrzeba było ustalenia pewnych dat, by w ich rocznice celebrować święta.

 

Jednak Biblia – tak jak i nam – tak i im nie dostarczyła odpowiedzi. Po prostu, w czasach współczesnych Jezusowi historyczna precyzja nie była tak ważna i istotna. Na tyle, że już kilka wieków później nie wiedziano dokładnie, w którym roku Jezus umarł na krzyżu, nie mówiąc o Jego narodzeniu…

 

Zwróćmy uwagę, że o ile trudno na podstawie Ewangelii ustalić rok, to przecież jest jedno wydarzenie dość dobrze usytuowane w kalendarzu żydowskim. To śmierć Jezusa.

 

Wiemy dobrze dzięki relacjom Ewangelistów, kiedy Jezus umarł na krzyżu. Męka przypadła w piątek, 14 bądź 15 miesiąca Nisan. To daje podstawę do dalszych obliczeń. Trzeciego dnia – czyli w niedzielę, pierwszego dnia tygodnia, Jezus zmartwychwstał (data Wielkiej Nocy). Wystarczy przełożyć kalendarz żydowski, czyli księżycowy, na dzisiejszy, czyli słoneczny, i mamy prawidłową datę. Jest to dzień wiosennej pełni księżyca.

 

Kłopot polega w “przetłumaczeniu” tej daty, stałej dla kalendarza księżycowego, jakim był żydowski, na kalendarz słoneczny, jakim operujemy dzisiaj. To dlatego data Wielkiej Nocy jest ruchoma – co rok przypada w innym dniu często innego miesiąca. Wzór na jej obliczenie wymyślił zaś Gauss. Wielkanoc jest obchodzona zawsze w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni Księżyca.

 

moon-713826_1920

 

Na tej podstawie obliczyć można jeszcze kilka innych świąt. Czterdzieści dni po zmartwychwstaniu nastąpiło Wniebowstąpienie, pięćdziesiąt – Zesłanie Ducha Świętego. Właściwie więc można powiedzieć, że te święta obchodzimy niemal dokładnie w rocznicę tamtych wydarzeń. Paradoksalnie, dokładnie nie wiemy, którą.

 

Wróćmy do Bożego Narodzenia. Tu jednak nie mamy żadnych danych. Próby interpretowania tekstu Pisma Świętego przez pryzmat odkryć astronomicznych mogą zaprowadzić nas co najwyżej do roku wystąpienia koniunkcji Marsa i Jowisza, ale już nie dnia. Historia nie podaje żadnych szczegółów dotyczących spisu ludności, kiedy się zaczął, kiedy mógł się skończyć. Wynikałoby z tego jasno, że data Bożego Narodzenia nie ma znaczenia historycznego, nie jest rocznicą. Jest symbolem.

 

Tyle, że nie do końca. Wielu naukowców dowodzi – i jest to dowodzenie oparte na źródłach historycznych – że data Bożego Narodzenia nie jest symboliczna i przypadkowa. Co więcej, jej fundamentem jest również… data śmierci Chrystusa. Jak to możliwe?

 

Ewa Wipszycka w interesującym artykule pisze, że w tamtych czasach chrześcijanie mieli przekonanie, iż żadne z najważniejszych wydarzeń z życia Jezusa nie mogło się wydarzyć w przypadkowym dniu. Był to aksjomat, pewnik, do którego poszukiwano dat symbolicznych. Wśród nich było przekonanie, iż tego samego dnia, w którym Chrystus został ukrzyżowany, przed laty został poczęty. Wywodziło się z innego przekonania, iż wielcy ludzie tym się charakteryzują, iż data ich śmierci – nieprzypadkowo – zbieżna jest z datą poczęcia.

 

Co to oznacza? Ze nie tylko śmierć na krzyżu, ale i poczęcie, czyli zwiastowanie nastąpiło 14-15 dnia miesiąca Nisan, tyle że kilkadziesiąt lat wcześniej. Czas “przetłumaczyć” tę datę z kalendarza lunarnego na słoneczny. Gdyby było jasne, w którym roku Jezus został ukrzyżowany, równanie byłoby łatwe do rozwiązania. Ale to stanowi zagadkę.

 

Proponowano zatem 21, 23, 25 marca, 9, 13, 19 kwietnia. Skąd te daty, nie wiemy. Ale największym powodzeniem cieszyła się data 25 marca (choć obliczenia wskazują, że z całą pewnością Jezus wtedy nie został ukrzyżowany). Była ważna ze względów symbolicznych. Po pierwsze, przypada wtedy wiosenne przesilenie słońca. Po drugie, w kalendarzach żydowskim i rzymskim rozpoczynał się wtedy nowy rok (tak, tak, nie 1 stycznia). Po trzecie, uczeni żydowscy wskazywali ten dzień jako datę stworzenia świata.

 

Piękna data dla uczczenia Jezusa. Ale skoro Zwiastowanie (podobnie jak śmierć na krzyżu) nastąpiło 25 marca (nieprzypadkowo i dziś w uroczystość Zwiastowania Pańskiego obchodzimy właśnie wtedy!), narodzenie Jezusa musiało nastąpić… dziewięć miesięcy później.

 

Czyli? 25 grudnia.

 

To tylko hipoteza. Ale o wiele ciekawsza i oparta na lepszych przesłankach historycznych, niż niemający nic wspólnego z nauką stereotyp, iż Boże Narodzenie zastąpiło pogański kult słońca.

 

 

ks. Przemysław Śliwiński

ks. Przemysław Śliwiński

Kapłan Archidiecezji Warszawskiej. Pochodzi z Lubawy. Ukończył studia specjalistyczne na Wydziale Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Santa Croce w Rzymie. Jesienią 2013 roku, objął stanowisko rzecznika prasowego Archidiecezji Warszawskiej oraz dyrektora Archidiecezjalnego Centrum Informacji. Wykłada edukację medialną w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Na Stacji7.pl jest autorem wielu artykułów oraz popularnego cyklu Jutro Niedziela.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >