кредиты онлайн в Казахстане кредит на карту онлайн кредит наличными

Znów się zaczęło!

Wrzesień. Witaj szkoło! Znów wszyscy mają gorzej

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dzieci i młodzież,  bo muszą rano zrywać się z ciepłej pościeli. W pocie czoła przyswajać wiedzę, poddawać ocenie (zwykle krzywdzącej) i realizować programy, które wiadomo, że są nie do zrealizowania. Rodzice – tu przywieź, tam zawieź. Kierowcy, którzy zatrzymani w coraz gęstszych korkach, znów przystąpili do odliczania do dziesięciu – trenowania swojej cierpliwości.

Jak do tego doszło? Kto do tego dopuścił?

Nowe wydanie stacji7.pl, próbuje się zmierzyć z odpowiedzią na te trudne pytania.

Będąc rodzicem warto – poza udziałem w narodowej dyskusji co z tą religią w szkole – odrobić lekcje, by kiedyś nie dostać od swojego dziecka świadectwa niedojrzałości z powodu podjętych pochopnie szkolnych decyzji.

4 szkolne błędy i 1 apel

Zaświadczenia o dys-cokolwiek

Nie chodzi tu o dzieci, które rzeczywiście mają kłopoty z koncentracją lub z różnych powodów borykają się z zaburzeniami. Od kilka lat panuje moda na: „Oj tam, oj tam, ortografii nie trzeba znać w dzisiejszych czasach”. Błędy poprawią programy komputerowe a przynajmniej mniejszy stres dla dziecka na egzaminie. Pomijając już kwestię, że porządna znajomość ojczystego języka, to wyraz szacunku dla Ojczyzny, warto pomyśleć dokąd nas to prowadzi. Jak chcemy dogadać się z własnymi dziećmi, znaleźć wspólny język, skoro nastoletniemu młodzieńcowi zapewniamy na egzaminie lektora, który przeczyta mu polecenia, ponieważ po sześciu latach edukacji nie potrafi czytać ze zrozumieniem. A może jednak trzeba dać im szansę, zanim obdarzymy usprawiedliwieniem i wmówimy niepełnosprawność zupełnie zdrowemu dziecku, oczywiście w imię ułatwienia mu życia.

Zwolnienie z wuefu

Z jednej strony mamy coraz większe problemy z otyłością u dzieci. Oglądamy kolejne reportaże o tym, że w sklepikach szkolnych dzieci mogą kupić wyłącznie „śmieciowe” jedzenie. Z drugiej czytamy zatrważające statystyki o uzależnieniach od gier komputerowych. Sami rodzice skarżą się, że nie mają już siły, bo ich dzieci po lekcjach rozwijają wyłącznie mięśnie kciuka, siedząc przy coraz bardziej zmyślnych zabawiaczach i czasozapychaczach.

Znów się zaczęło!

Coś tu nie gra, bo jednocześnie z roku na rok rośnie liczba dzieci zwolnionych z lekcji wychowania fizycznego. Na forach internetowych można znaleźć 1001 sposobów na zdobycie zwolnienia z wuefu.

Rodzice wyjaśniają: bo dziecko nie lubi, bo później spocone, bo wuefista do niczego, bo sala gimnastyczna za mała. Czy naprawdę lepiej zadać sobie tyle trudu, żeby w nieuczciwy sposób zdobyć to zwolnienie, niż dać dziecku szansę na wykonanie kilku ćwiczeń, które pozwolą mu rozprostować kości i może lepiej myśleć na kolejnych lekcjach?

Odrabianie lekcji za dzieci

Mamy się realizują. Mamy rywalizują. Drogie mamy, wsparcie dziecka, pomoc w sprawdzeniu wiedzy, żeby było pewne, spokojne na sprawdzianie, zapewnienie materiałów do wykonania zadania. To wszystko na tak ale litości nie prowadźmy zeszytów za dziecko, bo ono takie roztargnione, niepozbierane. Nie podkreślajmy w książce czego ma się nauczyć a co może odpuścić, nie wykonujmy tych wszystkich skomplikowanych projektów na zajęcia praktyczno – techniczne.

Nasz szkolny czas minął!

My mamy już swoje oceny drogie mamy. Teraz czas na dzieci, jak sobie odrobią, taką ocenę dostaną. Jeśli od początku będziemy za nie wszystko robić, to nie nauczymy: odpowiedzialności, obowiązkowości, radzenia sobie w trudnych sytuacjach, planowania, wyobrażania konsekwencji a co więcej zabieramy im radość z sukcesu po dobrym wykonaniu zadania i otrzymaniu oceny celującej.

fot. Scott Robinson, Philip Dean<br />
AngelsWings,<br />
Runar Pedersen Holkestad

Przysposobienie do życia w rodzinie

Gdyby tylko to tym było… Niech nie zwiedzie was nazwa przedmiotu. Zamiast wykonania za dziecko kolejnego niesamowitego projektu na zetpete lepiej poświęcić ten czas na zapoznanie się z programem przysposabiającym do życia w rodzinie. Dużo o tym piszemy na stacji7 w artykule „Seksedukacja”.

Czytajmy programy tych zajęć, zanim poślemy dziecko i zanim nam je „przysposobią”. Naprawdę mamy prawo zwolnić dziecko z tej lekcji (zamiast z wuefu) lub zaprotestować i wpłynąć na ten program.

Jak dowiecie się z artykułu „Seks – podręczniki dla dzieci” są dostępne różne podręczniki do tego przedmiotu i w zależności od tego, co wybierze szkoła można rzeczywiście podnieść świadomość dziecka na temat tego: czym jest rodzina, jaką pełni rolę, czym odpowiedzialność, jak żyć i funkcjonować w grupie, w społeczności rodzinnej i szkolnej… Można jednak też zrobić dziecku krzywdę wprowadzając je w świat edukacji seksualnej na etapie życia, w którym informacje te powinny być przekazywane w sposób delikatny i dostosowany do dojrzałości dziecka.

To bardzo ważne zadanie do odrobienia przez nas – rodziców.

fot. Paramore_emofanatic

Gimbaza, gimbusy, gimby, gimnazjalna głupawka

Na różnych portalach społecznościowych można spotkać wpisy rodziców – to chyba próba pokazania, że znamy się na tym nowoczesnym języku młodych – określające w tak pogardliwy (moim zdaniem) sposób dzieci chodzące do gimnazjum. Częsty jest pogląd, że tę „głupawkę” trzeba przeczekać i koniec, nic nie da się zrobić. Ktokolwiek jednak spróbował dobrze posłuchać i zrozumieć dziecko w wieku gimnazjalnym, wie że to naprawdę trudny i kluczowy okres w życiu.

Kilka lat temu tym małym (w zasadzie) dzieciom dołożono na plecy bagaż w postaci dodatkowego egzaminu, wyboru nowej szkoły a nawet ścieżki życia (większość klas gimnazjalnych jest już profilowana). Jakby wiek dojrzewania sam w sobie nie był trudnym okresem. W momencie gdy najważniejsze dla dziecka jest: życie społeczne, relacje z rówieśnikami w grupie zrywa się te więzi. Sprawdza dziwnym testem wiedzę i rzuca nimi w nową rzeczywistość, która ma być już często namiastką „dorosłych” wyborów.

Na wszystkie te zmiany często w odpowiedzi słyszą, że są w takim głupim wieku i że to im przejdzie.

No ale my jesteśmy rodzicami, naszym obowiązkiem jest kochać i dać wsparcie nawet, gdy doprowadzają nas do szaleństwa chichocząc niewiadomo z jakiego powodu w najmniej odpowiednim momencie. Gdy nie słyszą, gdy nic do nich nie dociera, zwłaszcza prośby o zrobienie czegoś, o “pozbieranie się”, odrobienie lekcji. I wtedy (a zwłaszcza wtedy) gdy nic im się nie chce, w niczym nie widzą sensu, uważają, że są beznadziejni i jedynym sposobem na życie jest bunt, brak zgody na wszystko.

Nie nazywajmy więc swoich dzieci gimbazą, tylko bądźmy jak najbliżej nich. Starajmy się rozumieć bardziej niż kiedykolwiek. W tym czasie potrzebują nas naprawdę, bardziej niż wtedy, gdy grzeczne i słodkie szły do przedszkola i śpiewały: „Dla kogo to słońce i komu je damy, uśmiechów tysiące dla taty i mamy”.

Kochajmy gimnazjalistów!

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich korporacjach jak Comarch czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach rodzinnych. Pochodzi z Koziebród - miejscowości, w której znajduje się przepiękne sanktuarium Maryjne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Warszawskie Dzieci

„Poległym chwała, wolność żywym, niech płynie w niebo dumny śpiew, wierzymy, że nam Sprawiedliwy odpłaci za przelaną krew”

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Każdego roku 1. sierpnia obok pięknych, często spontanicznych uroczystości upamiętniających rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego przetacza się wielka dyskusja nad sensownością tego zrywu. Niestety często umniejsza się tym samym ofiarę, jaką ponieśli ci młodzi bohaterowie, poddaje w wątpliwość zasady moralne, którymi żyli i zabiera piękne wzorce, które mogą być inspiracją dla wielu młodych ludzi, próbujących ustawić swoje życie według dwóch „prostych” wartości: Bóg i Ojczyzna.

Dzisiaj młode pokolenie ma gorsze warunki do rozwoju niż miało pokolenie Kolumbów mawia Pani Wanda Półtawska – ponieważ młodzi ludzie nie potrafią zaadresować swojego życia. Dla pokolenia Kolumbów wybór był prosty i klarowny: Bóg i Ojczyzna. Dwie świętości. Dwie najwyższe wartości. Dwie sprawy, którym chcieli służyć. To nie były puste deklaracje, ale program na życie, za który potrafili to życie oddać. Honor był gwarantem odnalezienia się w każdej sytuacji.

Warszawskie Dzieci

Zostawmy ocenę organizacji Powstania, działań dowódców oraz dyskusje o wpływie Powstania na ostateczny wynik wojny. Lepiej zastanówmy się, czego nauczyły nas Warszawskie Dzieci i co zrobić, żeby nie zmarnować tej ofiary.

Zdefiniowane przez nich na nowo pojęcia mogą być dla nas prostą drogą do ułatwienia sobie życia, do zaadresowania go, wyznaczenia celu i odpowiedzi na pytanie, kim jestem i kim chcę być. Bóg, Ojczyzna, Wolność, Honor, Odwaga, Prawda  – wartości ponadczasowe, których uczymy się właśnie z historii, na przykładach bohaterów dających przepiękne świadectwa, co to znaczy żyć tymi wartościami do końca. Wartości, które tak łatwo uciekają, tak trudno przenieść przez całe życie i przez każdą sytuację.

W nowym wydaniu Stacji7.pl w numerze (nomen omen) 44 poświęconym Powstańcom Warszawskim, chcemy pokazać sylwetki bohaterów, wyjaśnić, dlaczego tak długo musieliśmy czekać, żeby uhonorować pamięć po nich i oddać im cześć. Co nam zostało i ile z Warszawskich Dzieci każdy z nas ma w sobie.

Myśląc o Nich nam po prostu nie wolno zastanawiać się nad sensem tej ofiary. W szczególności my chrześcijanie, nie możemy mówić o bezowocnych ofiarach i bezsensownych zrywach.

Ksiądz Janusz Stanisław Pasierb w homilii wygłoszonej podczas mszy za poległych w Powstaniu Warszawskim, w Kościele pw. Miłosierdzia Bożego w Warszawie powiedział:

Nie można żadnej ludzkiej ofiary upamiętnić silniej, jak przez związanie jej z wiecznie żywą Ofiarą Jezusa, ofiarą nadającą sens wszystkim ludzkim ofiarom, zwłaszcza tym, co nie miały w oczach świata przynieść owocu zwycięstwa i tak bardzo podobne były do klęsk. Trzeba nieustannie przymierzać się do Ofiary Chrystusa.

Nie wolno zabierać nowym pokoleniom pamięci o tych bohaterach,  bo to oni przypominają podstawowe wartości i to, że nasze życie tyle będzie warte wobec Boga i nas samych, jakim zasadom pozostaniemy wierni.

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich korporacjach jak Comarch czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach rodzinnych. Pochodzi z Koziebród - miejscowości, w której znajduje się przepiękne sanktuarium Maryjne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >