Święty Józef – patron Krakowa

W 2015 roku przypadać będzie 300 rocznica ogłoszenia świętego Józefa patronem Krakowa. Szczególną rolę w szerzeniu kultu Oblubieńca Maryi odegrał krakowski zakon karmelitów bosych

Święty Józef  - patron Krakowa

Obraz św. Józefa Oblubieńca NMP z krakowskiego kościoła karmelitów

W 2015 roku przypadać będzie 300 rocznica ogłoszenia świętego Józefa patronem Krakowa. Szczególną rolę  w szerzeniu kultu Oblubieńca Maryi odegrał krakowski zakon karmelitów bosych. Powszechnie łączy się duchowość karmelitańską z Najświętszą Maryją Panną, należy jednak pamiętać, że Opiekun Świętej Rodziny uważany jest nie tylko za protektora zakonu, ale również duchowego opiekuna, wstawiającego się u Pana za tymi, którzy proszą go o pomoc.

W kościele karmelitów przy ulicy Rakowickiej znajduje się słynący łaskami obraz św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny. Z wizerunkiem tym wiążę się niecodzienna historia, momentami tak niezwykła jak dzieje miasta, któremu patronuje św. Józef.

Niezwykły obraz

Wizerunek św. Józefa powstał ok. 1668 roku w klasztorze Santa Maria Della Scala w Rzymie. Namalował go flamandzki artysta, karmelita bosy, brat Łukasz Charles Sibrecque od św. Karola. Obraz przedstawia świętego Józefa jako ostatniego patriarchę Starego Testamentu, który podtrzymuje małego Jezusa – obiecanego Zbawiciela.

Obraz początkowo znajdował się w nieistniejącym dziś  kościele pw. śś. Michała i Józefa.  O szczególnej opiece św. Józefa krakowianie przekonali się w 1678 roku, w czasie panującej w mieście zarazy. Mieszkańcy oddali się pod opiekę świętego, a w  podzięce za ocalenie od śmierci zaczęli składać srebrne wota. Coraz liczniej spływające łaski potwierdzały szczególne wstawiennictwo św. Józefa.

Święty Józef  - patron Krakowa

Huczna procesja i cudowne uzdrowienie

W 1715 radni miejsce podczas tajnego głosowania jednomyślnie wybrali św. Józefa na patrona Krakowa. Rok później wybór ten zatwierdził papież Klemens XI.  Decyzję tę mieszkańcy Krakowa przyjęli z wielką radością. Uroczystość ogłoszenia św. Józefa patronem miasta miała miejsce 11 maja 1715 roku. Wokół rynku przeszła uroczysta procesja w czasie której niesiony słynący łaskami obraz. Procesji  towarzyszyły wystrzały z armat i bicie dzwonów. Jeszcze tego samego dnia cudownie uzdrowiony został radny miejski Jan Antoni Słowakiewicz.

Ukryty skarb

Historyczne zawieruchy nie ominęły słynnego krakowskiego obrazu. Po koniec XVIII wieku karmelici  zostali zmuszeni do opuszczenia swojego kościoła i klasztoru, który został zamieniony na więzienie. Cenne malowidło przeniesiono do klasztoru karmelitanek i tam przebywał w ukryciu przez następne 135 lat! Obraz powrócił do karmelitów dopiero w 1932 roku.

Kult św. Józefa rozkwitł na nowo po uroczystej intronizacji słynącego łaskimi obrazu w 1980 roku. Uroczystości przewodniczył ks. kard. Franciszek Macharski. Dziś odnowiony obraz znajduje się  w kościele przy ulicy Rakowickiej i każdy, kto szuka wsparcia w swoich modlitwach, może zanieść swe prośby przed oblicze Pana za wstawiennictwem świętego patrona Krakowa.

W każdą środę o godz. 7.30 sprawowana jest Msza św. przed obrazem św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Święty Patryk i mnisi, którzy odkryli Amerykę

Kim był Apostoł Irlandii, który w ciągu 30 lat nawrócił całą wyspę i mnisi iroszkoccy, którzy na długo przed Kolumbem mogli dopłynąć do Ameryki?

Rozmowa Hanny Honisz (KAI) z ks. dr Grzegorzem Kadziochem, rektorem Wyższego Międzydiecezjalnego Seminarium Duchownego w Opolu

Dlaczego św. Patryk jest patronem Irlandii?

Św. Patryk – biskup i wielki apostoł Irlandii, nie był pierwszym misjonarzem na zielonej wyspie. Przed nim ewangelizował Palladiusz, wysłany przez papieża Celestyna I. Chrześcijaństwo przenikało do Celtów także poprzez wyprawy pirackie, zwykłych prostych ludzi, ale tym, który rozpoczął powszechną i gruntowną chrystianizację Irlandii był właśnie św. Patryk. Czczony jest jako święty Kościoła katolickiego i prawosławnego.

Co wiemy o jego życiu?

Wiele wiemy z jego „Wyznań” – trochę podobnych do „Wyznań” św. Augustyna, chociaż uboższych. Patryk urodził się około 385-389 roku, a zmarł 17 marca 461. Pochodził z Brytanii, z rodziny, od czterech pokoleń, chrześcijańskiej. Jego ojciec był diakonem. Patryk mając 16 lat, znał prawdy wiary, ale nie był głęboko wierzący. Został porwany przez piratów do Irlandii. Tam przez 6 lat, kupiony przez jednego z właścicieli ziemskich, musiał pracować jako pasterz.

Niewola była swoistymi rekolekcjami i dokonała jego głęboką wewnętrzną przemianę. Uciekając z Irlandii, musiał przejść pieszo 200 mil, aby dotrzeć na statek, który miał go przewieźć do Galii. Dopiero – jak wspomina – za drugim razem udało mu się Irlandię opuścić.

W Galii (dzisiejszej Francji) poznał życie klasztorne i otrzymał staranne wykształcenie w Auxerre i na wyspie Lerins pod okiem św. Germana. Poznawał praktyki życia duchowego, ale też Pismo Święte, a przez swego nauczyciela został zainspirowany do ewangelizacji. Jak pisze w swoich „Wyznaniach” decydującym momentem był pewien sen, w którym Irlandczycy, od których uciekł, wzywali i pisali listy z prośbą, aby do nich wrócił. W roku 432, czyli rok po misji Palladiusza, Patryk udał się na powrót do Irlandii.  

Jakie problemy tam napotkał?

Patryk dobrze znał strukturę życia w Irlandii i trochę mentalność, bo przebywał tam przez sześć lat. Spotkał się z druidami i filidami – wiodącymi grupami mędrców i magów, którzy cieszyli się autorytetem Irlandczyków. Patryk wiedział, że jeżeli chce chrystianizować, to musi zacząć od króla i władców prowincjonalnych. Udało mu się wniknąć w struktury społeczne. Oczywiście druidzi byli temu przeciwni, dlatego, że burzył ich dawny porządek. Ale za to filidzi, którzy zajmowali się przekazem ustnym całej tradycji, dali się Patrykowi pociągnąć i z czasem zaczęli pomagać w ewangelizowaniu. Ten niestrudzony misjonarz przemierzył całą Irlandię w przeciągu 30 lat. Jego grób znajduje się w Armagh (dzisiejsza Irlandia Płn.). Działalność św. Patryka spowodowała ogromny rozkwit klasztorów w Irlandii, gdzie prowadzono życie prawe i bardzo ascetyczne, a także nastawione na ewangelizację.  

Dlaczego koniczyna jest symbolem Irlandii?

Irlandia nazywana jest zieloną wyspą. Koniczyna (shamrock) jest tam bardzo popularną rośliną. Natomiast św. Patryk wykorzystał ją do wytłumaczenia tajemnicy Trójcy Przenajświętszej – jednego Boga w trzech Osobach na podstawie właśnie trójlistnej koniczyny.  

Mnisi iroszkoccy zrewolucjonizowali sakrament pokuty i pojednania…

W starożytności wyznawano grzechy przez biskupem. Mnisi iroszkoccy wprowadzili spowiedź uszną, czyli taką, jaką praktykujemy dzisiaj. Penitent w obecności kapłana wyznaje swoje grzechy. Mnisi wprowadzili tzw. libri poenitentiales – księgi pokutne, w których były wyszczególnione kary za poszczególne grzechy, a także zapoczątkowali praktykę odpustów. W swoich księgach zapisane mieli kary, które trwały po 100 dni, 200 lub 300. Jeżeli w krótszym czasie wypadała Wielkanoc, jednali penitenta, dopuszczając go do Komunii wielkanocnej właśnie poprzez odpust, czyli darowanie reszty pokuty. To w Irlandii są początki odpustów, choć dziś rozumiemy je trochę inaczej.  

Czym zajmowali się mnisi iroszkoccy?

Jeżeli ktoś zgłaszał się do klasztoru, to oczywiście zaczynał od prozaicznej nauki pisania i czytania. Mnisi fundowali swoim nowicjuszom gruntowne studium języka łacińskiego, Pisma Świętego, liturgii. Zajmowali się też malarstwem, muzyką, kaligrafią, kowalstwem i rzeźbą. Z tego dorobku artystycznego korzystali podczas swojej ekspansji na terenie całej Europy. To mnisi iroszkoccy przechowali wszystkie dzieła starożytności: Horacego, Owidiusza, Homera. Zwyczaj uczenia się tekstów na pamięć mnisi przejęli od druidów i filidów.

Mnisi iroszkoccy zasadniczo nie żyli dla siebie. Zrodziła się u nich idea tzw. białego męczeństwa. Po gruntownym wykształceniu nie pozostawali w klasztorach, ale wyruszali przez morze na kontynent. W VI i VII wieku, kiedy Europa po upadku Cesarstwa Rzymskiego przechodziła kryzys, mnisi iroszkoccy na nowo zaszczepiali ducha chrześcijańskiego. Ekspansja była ogromna, przez całą Galię, plemiona Alemanów, do Szwajcarii, gdzie w San Galen do dziś jest założony przez św. Galla – klasztor Irlandczyka, a także do Bobbio w Italii, gdzie zmarł św. Kolumban, pochodzący właśnie z Irlandii. Mnisi iroszkoccy przybyli także na tereny ziem słowiańskich. Miejscowość Brenna w Beskidach jest właśnie pochodzenia celtyckiego. Niektórzy mówią, że mnisi iroszkoccy dotarli aż do Kijowa.  

Opanowali tylko Europę?

Wspomnienia św. Brendana – „Navigatio Sancti Brendani” opisują tereny Ameryki. Prawdopodobnie mnisi iroszkoccy, którzy wyruszali na morze w zamyśle białego męczeństwa, rzeczywiście wraz z ciepłym prądem dotarli aż do Ameryki. Opisy, które znajdują się w książeczce „Navigatio” odpowiadają tym, które kilka wieków później odkrył Krzysztof Kolumb. Możliwe, że to mnisi iroszkoccy byli pierwszymi odkrywcami Ameryki.  

Czy coś przetrwało do dziś z początków chrześcijaństwa w Irlandii?

– Na pewno parę ruin klasztorów, charakterystyczny irlandzki krzyż, uszna spowiedź oraz piękna poezja irlandzka, chwaląca dzieło natury i Pana Boga. Przetrwał także język irlandzki – gelicki. Gdy św. Jan Paweł II pierwszy raz był w Irlandii, został powitany właśnie w tym języku. Mnichom iroszkockim zawdzięczmy też pyszne sery i proces destylacji aqua vita – whisky.  

Ks. dr Grzegorz Kadzioch jest absolwentem wydziału prawa kanonicznego na Pontificia Università Gregoriana w Rzymie. Pełni funkcję rektora Wyższego Międzydiecezjalnego Seminarium Duchownego w Opolu od 2010 roku. Mianowany kapelanem Jego Świątobliwości 18 sierpnia 2012 roku.


rozmawiała Hanna Honisz / Opole


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas