Święta Gwenfrewi – broni przed niechcianymi zalotami

Gwenfrewi - piękna dziewczyna z wielkim pragnieniem pójścia do zakonu

Karolina
Lizurej
zobacz artykuly tego autora >

W kraju nad Wisłą o świętej słyszało raczej niewielu, za to w Walii należy do czołówki najpopularniejszych świętych – zaraz obok św. Dawida, patrona Walii.

Święta Gwenfrewi urodziła się około 600 roku w szanowanej rodzinie zamożnych i pobożnych posiadaczy ziemskich. Jej mamą była Wenlo, siostra czczonego w Walii świętego Beunona. Gwenfrewi była atrakcyjną dziewczyną – późniejsze przedstawienia ukazują ją jako smukłą kobietę o długich, jasnych włosach i reguralnych rysach. Wielu mężczyzn starało się o jej względy. Wśród adoratorów młodej Walijki był książę Karadok. Gwenfrewi nie była zainteresowana ani księciem, ani żadnym innym adoratorem. Postanowiła żyć w czystości i wstąpić do klasztoru w miejscowości Gwytherin, gdzie przeoryszą była jej ciotka, a decyzję wspierał wuj. Tymczasem książę Karadok nieprzyzwyczajony do tego, że mu się odmawia zapragnął siłą zdobyć to, czego nie mógł się doprosić. Gwenfrwei uciekając przed zalotnikiem chciała schornić się w kościele, jednak przed wejściem zalotnik ją dopadł. Dziewczyna stawiała opór, za co książe odciął jej głowę.

To jednak nie koniec historii Gwenfrewi. Wskutek modlitw wuja Beunona jej głowa wróciła na właściwe miejsce. Dziewczyna ozdrowiała i ostatecznie wstąpiła do klasztoru, gdzie, według źródeł, przeżyła kolejne klikadziesiąt lat.

W miejscu, gdzie upadła głowa dziewczyny, trysnęło źródełko, źródło św. Gwenfrewi (Hollywell). Wybudowano tam studnię z wodą o cudownych właściwościach. Turystyczne przewodniki zaliczają je do jednego z "siedmiu cudów (must see in Walia)" północnej Walii.

Święta Gwenfrewi - broni przed niechcianymi zalotami

Szukając starannie, można znaleźć najdziwniejsze historie świętych i równie ciekawe patronaty. Pozostając w gronie pań można wpomnieć o świętej Klarze, patronce telewizji, której msza święta "wyświetliła się" na ścianie celi. Do bardziej wyrafinowanych wspompożycielek zalicza się św. Gertruda z Nijvel (żona frankijskiego władcy Pepina Krótkiego) opiekująca się biedakami cierpiącymi na musofobię, czyli lęk przed myszami.

 

Podczas gdy wielu świętych ma pełne ręce roboty wypraszając u Boga dar miłości dla samotnych kobiet i mężczyzn, świętej Gwenfrewi przypadła w udziale opieka nad tymi, którzy pragną… unikać niechcianych zalotów.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Karolina Lizurej

Zobacz inne artykuły tego autora >
Karolina
Lizurej
zobacz artykuly tego autora >

7 rad na walkę z pokusami – św. Jan Maria Vianney

Zapraszamy na porcję dobrych rad od francuskiego kaznodziei!

Gdybyśmy w czasie pokus maszerowali zawsze jak dzielni żołnierze, umielibyśmy wznosić swe serca ku Bogu i odzyskalibyśmy odwagę. Lecz zwykle wolimy stać z tyłu i mówimy sobie “Wystarczy mi, żebym został zbawiony, nic więcej mi nie potrzeba. Wcale nie chcę być świętym”. Jeśli nie zostaniesz świętym, zostaniesz potępionym – nie ma niczego pośrodku.


Anioł Stróż stale jest przy nas z piórem w ręku, by zapisywać skrzętnie nasze zwycięstwa. Każdego ranka trzeba sobie mówić “Mam kolejny dzień na to, aby zdobyć niebo, wieczorem bowiem walka może być już zakończona”.


Ofiarujcie pokusy w intencji nawrócenia grzeszników, gdyż to zniecheca szatana i odpędza go, ponieważ pkusa obraca się wówczas przeciw niemu samemu. Odwagi! Jeśli tak będziecie czynić, diabeł zostawi was w spokoju.


Diabła spotykamy na każdym kroku i na każdym kroku stara się on zagrodzić nam drogę do nieba, lecz zawsze i wszędzie możemy być w tej walce zwycięzcami. Z tą walką bowiem rzecz ma się inaczej niż z innymi. W ludzkich walkach nigdy nie można być pewnym zwycięstwa; w tej zaś, jeśli chcemy, zawsze możemy być pewni zwycięstwa z pomocą łaski Bożej, której nam Pan nie odmówi, gdy poprosimy. Gdy się nam zdaje, że już wszystko stracone, wystarczy zawołać: «Panie, ratuj, bo giniemy!». Pan bowiem jest stale obok nas, patrzy na nas przyjaźnie, uśmiecha się i mówi: «Widzę, że Mnie kochasz, że naprawdę Mnie kochasz»”.


Najczęstszymi pokusami są pycha i nieczystość. Jednym z najlepszych sposobów walki z nimi jest aktywne życie na chwałę Bożą. Tymczasem tak wielu ludzi poddaje się słabościom i nieróbstwu, nic więc dziwnego, że diabeł trzyma ich pod pantoflem.


Podobnie jak dobry żołnierz nie boi się walki, tak dobry chrześcijanin nie powinien obawiać się pokus. Każdy żołnierz jest dzielny w koszarach, lecz dopiero na polu bitwy okazuje się, który jest odważny, a który jest tchórzem.


Jak na wojnie wszędzie wystawia się wartowników, by wypatrywali, czy nie zbliża się wróg, podobnie stale musimy być czujni, czy nieprzyjaciel nie zastawia na nas jakichś pułapek i czy nie próbuje w jakiś sposób nas podejść. Albo chrześcijanin panuje nad swoimi namiętnościami, albo one panują nad nim; nie ma nic pośredniego.



Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas