video-jav.net
ŚWIĘCI

Św. Józef Sebastian Pelczar: specjalista od sumienności

Był pracowity, sumienny i uporządkowany, ale nad wszystko kochał Najświętsze Serce Boże i Eucharystię. Dziś w liturgii wspominamy św. Józefa Sebastiana Pelczara - biskupa przemyskiego z czasów zaborów, założyciela sióstr sercanek.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Józef Sebastian urodził się 17 stycznia 1842 r. w Korczynie niedaleko Krosna rodzinie pobożnych rolników. Mama ofiarowała jego życie Matce Bożej jeszcze przed narodzeniem, a całe jego wychowanie odbywało się w bardzo religijnej atmosferze. Ministrantem był od 6. roku życia, nikt się więc nie dziwił, że prosto po maturze zdanej w 1860 r. od razu wstąpił do seminarium duchownego. Po 4 latach przyjął święcenia, zaś po roku pracy wikariusza został wysłany na studia w Rzymie. Tam studiował teologię i prawo kanoniczne, rozwijając własne życie duchowe. Równolegle z doktoratami – teologii i prawa – pisał również książkę-poradnik dotyczący życia duchowego. “Życie duchowe czyli doskonałość chrześcijańska” przez długi czas była ważną lekturą wielu księży i wiernych świeckich. 

Tak pisał w niej o obowiązkach życia codziennego:

“Obowiązki są najważniejszym przejawem woli Bożej, która każdemu człowiekowi wyznaczyła pewien zawód i pewne pole do działania, a stąd pewną miarę obowiązków, by je spełniając, uwielbiał Pana Boga, przyczynił się do dobra społecznego lub rodzinnego i uświęcił własną duszę. Tego żąda Chrystus Pan, a Ewangelia jest udoskonaleniem prawa natury i życia społecznego. (…)

Jeżeli jesteś urzędnikiem, dbaj o dobro publiczne, broń sprawiedliwości, przestrzegaj porządku i pokoju; w społeczeństwie pomnażaj chwałę Bożą, a sam bądź wzorowym chrześcijaninem. (…)

Pracuj uczciwie, nie krzywdząc nikogo, pracuj po Bożemu, nie gwałcąc dni świętych i ofiaruj wszystko na chwałę Bożą. (…)

Jeżeli jesteś przełożonym, świeć podwładnym dobrym przykładem, zwracaj na nich uważne i czujne oko, nagradzaj dobrych, upominaj błądzących, karz opornych, kierując się zawsze roztropnością, słodyczą i męstwem.
Jeżeli jesteś podwładnym, poddaj się pokornie swej władzy, słuchaj jej we wszystkim, co się nie sprzeciwia woli Bożej, słuchaj ochotnie, dokładnie i wytrwale, szanuj ją dla Boga samego, a ten szacunek objawiaj i na zewnątrz.”

Do kraju ze studiów wrócił w 1869 r. by przez kilka lat pracować jako wykładowca w przemyskim seminarium duchownym, następnie zaproponowano mu pracę w Krakowie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Był nawet rektorem tej uczelni. Słynął ze znakomitych kazań w których często mówił o miłości do Serca Bożego. Z tego nabożeństwa wynikło pragnienie założenia nowego zgromadzenia zakonnego, oddanemu Sercu Pana Jezusa. Tak w 1894 r. z inicjatywy Józefa Pelczara powstało Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego (sercanek).

W 1899 r. w jego życiu pojawiło się kolejne wyzwanie: papież nominował go na biskupa przemyskiego, a po roku służby jako biskup pomocniczy został ordynariuszem. Zapamiętano go jako bardzo zaangażowanego pasterza, często wizytującego księży w parafiach, zatroskanego o ubogich i mocno zanurzonego w codziennej modlitwie. Niezwykle pracowitego i sumiennego. I odważnego: to on, pomimo trwających zaborów po 179 latach przerwy zwołał synod diecezji, aby lepiej uporządkować duszpasterstwo. 

Biskup Pelczar zmarł w opinii świętości 28 marca 1924. Zarówno jego beatyfikacji (1991) jak i kanonizacji (2003) dokonał św. Jan Paweł II.

 

ad/Stacja7

Reklama
Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Maryja. Intryguje do bliższego poznania

Bardziej przyjrzyj się Maryi, przyjrzyj i zastanów nad niezwykłością tej Kobiety

Agata Burghardt
Agata
Burghardt
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

A zaczęło się od cytatu, który jako pierwszy zaszczepił we mnie tą myśl:

Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. (Łk 2,15-19)

 

To jedno zdanie dało mi bardzo uspokajający obraz Kobiety. Jest bliska, ale jednocześnie wskazuje drogę. Czy gdyby wszystko było dla niej jasne jak słońce, to musiałaby to „rozważać”? Dało mi to ulgę, że i ja nie muszę już teraz rozumieć wszystkiego, co dzieje się w moim życiu. Maryja równocześnie wskazuje drogę, co z tym wszystkim zrobić. Uczy spokoju w miejsce gorączkowego panikowania.

Później przyszła kolej na książkę „…palce Boga, stopy Miriam… Sekret nawiedzenia Elżbiety”, której autorzy Adam Czuszel OSPPE i Debora Sianożęcka wskazują na jej wielką rolę i znaczenie dla Kościoła. Odsłaniają ją.

 

Co takiego więc intryguje mnie do bliższego jej poznania? Czego chciałabym, by mnie nauczyła? Co najzwyczajniej zdumiewa i zadziwia mnie w tej Kobiecie, a jednocześnie Matce Boga?

I. Pokory. Świadoma swojej roli i wartości. Nie starała się nic pokazać czy udowadniać. Poznała sens swojego istnienia i za nim z prostotą podążała.       

II. Towarzyszenia. Bycia z drugim człowiekiem, kiedy wydawać by się mogło, że to Ona potrzebuje pomocy. Będąc w ciąży, udała się w daleką podróż, aby pomóc swojej krewnej Elżbiecie! Nie stwierdziła: „hmm…zostaję w domu wypoczywać”, tylko dostrzegła drugiego człowieka i wyruszyła w drogę. Nie była to sąsiedzka wizyta – ponad 150 kilometrów wędrowania w stanie błogosławionym. 

III. Otwartości. Na przyjmowanie życia takiego ,jakim okazuje się w rzeczywistości i tego, co przynosi. Przyjmowania innych ludzi takimi, jakimi są. Nie wypominała Bogu, ani nie miała do niego roszczeń, że nie tak planowała sobie życie. Po prostu otworzyła się na to, co jej zaproponował.

IV. Przejrzystości. Nie w sensie „bezbarwności”, bo kobietą pozbawioną charakteru Maryja z pewnością nie była. Wręcz przeciwnie, wykazywała się wielką siłą. Pomimo tego nie skupiała się na sobie. Nie stawiała się na pierwszym miejscu, nie przed, tylko za Bogiem. I nic jej to nie ujęło, wręcz przeciwnie. 

 

Miriam. Maryja. Tajemnicza to kobieta. Zadziwiająca. Zwłaszcza, gdy nie myślę o Niej jako tej „królowej z obrazów”. Lecz o żywej, kobiecie z krwi i kości. Na dodatek tak młodziutkiej. Intryguje mnie jej zasób cech. Ciekawe, jak odnalazłaby się w naszej współczesności? 

Reklama
Agata Burghardt

Agata Burghardt

Dziennikarka, w trakcie zdobywania wykształcenia. Pociągnięta do pisania, ponieważ uwielbia kontakt z drugim człowiekiem i płynące z niego różnorodne doświadczenia, a także bogactwo i piękno języka polskiego. Wrażliwa na świat, piękno i wiarę. Chce się tym wszystkim dzielić przy pomocy swoich talentów.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agata Burghardt
Agata
Burghardt
zobacz artykuly tego autora >
Share via