video-jav.net

Książka dla Twojego Taty – nawet 45% taniej!

Już za kilka dni nasi ojcowie będą obchodzić swoje święto. Na tę szczególną okazję, przygotowaliśmy siedem wyjątkowych książek, które przypadną do gustu każdemu Tacie. Sprawdź je!

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Już za kilka dni nasi ojcowie będą obchodzić swoje święto. Na tę szczególną okazję, przygotowaliśmy siedem wyjątkowych książek, które przypadną do gustu każdemu Tacie. Sprawdź je i odbierz rabat!


Zobacz wszystkie książki objęte promocją!


wilkidwarabatWilki Dwa 
Adam Szustak OP, Robert “Litza” Friedrich
(przeczytaj fragment)

Rockowy muzyk i wędrowny kaznodzieja tropią dwa wilki, które żyją w każdym z nas. Wilk zły nie ma nam nic do zaoferowania, ale atakuje podstępnie, z zaskoczenia. Robi wszystko, żeby nas upodlić. Wkręca w najgorsze sytuacje. Wilk dobry to Wszechmoc, która z niczego potrafi stworzyć życie. Ten wilk wiernie chodzi za nami i pokazuje naszą wartość.

Autorzy opowiadają o ekstremalnej drodze, którą każdy musi przejść. O drodze, na której często dopada nas zwątpienie, depresja, bunt, ale też spotyka szczęście, radość i spełnienie. Celnie i konkretnie. Autentycznie na maksa. Obaj każdego dnia toczą walkę z jednym i drugim wilkiem, i nie zawsze udaje się wybrać tego dobrego.

 

Kup z rabatem!


 

petardarabatŻycie na pełnej petardzie

Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka

– A pieniądze widzi?

– Widzi!

– To święcić!.

Kłopoty ze wzrokiem prawie uniemożliwiły mu święcenia. W szkole nie chodził na religię. Gdy wreszcie zyskał pewność co do swojego powołania – odrzucili go jezuici.

Wzruszające do łez świadectwo człowieka, który wiedział, że nie zostało mu wiele czasu.

Ceniony za swój autentyzm, odwagę i szczerość. Podziwiany zarówno przez katolików, jak i niewierzących. Gdy żył, sam o sobie mówił, że jest onkocelebrytą, czyli człowiekiem znanym z tego, że ma raka. Zanim się o tym dowiedział, wybudował hospicjum w Pucku. Zmarł w marcu 2016 roku.

W inspirującej rozmowie z Piotrem Żyłką ks. Jan zdradził źródła swojej niesamowitej energii i nieskończonych pokładów optymizmu. O swoim życiu, polskim Kościele mówił z odwagą i dystansem osoby, która nie ma już nic do stracenia.

 

Kup z rabatem!


 

 

wytropicrabatWytropić Eichmanna. Pościg za największym zbrodniarzem w historii

Neal Bascomb
(przeczytaj fragment)

Adolf Eichmann codziennie rano siadał za biurkiem i – jak sam mówił – „wykonywał swoją pracę najlepiej, jak potrafił”. To on stworzył perfekcyjny plan przemysłowego mordowania ludzi w komorach gazowych.

Człowiek, na którym ciążyła odpowiedzialność za dokonanie największej zbrodni w historii ludzkości, długo pozostawał bezkarny. Po upadku III Rzeszy udało mu się wymknąć z rąk sprawiedliwości i uniknąć procesu w Norymberdze. Przez 15 lat mylił tropy i działał niczym najlepszy agent wywiadu, który nie chce zostać zdemaskowany. Jego kamuflaż był doskonały – zbrodniarz pilnował nawet tego, aby nigdy go nie sfotografowano.

Trafił jednak na równych sobie przeciwników, którzy nie zapomnieli o nadzorcy nazistowskiej machiny śmierci. Dawne ofiary postanowiły wytropić Adolfa Eichmanna.

Książka Neala Bascomba przedstawia znakomicie udokumentowaną historię pościgu prowadzonego przez izraelskie służby specjalne. Jego przebieg, a potem operacja schwytania Eichmanna są opisane w sposób, którego nie powstydziliby się Robert Ludlum czy Frederick Forsyth.

 

Kup z rabatem!


 

zapomnianylegionrabatZapomniany Legion

Ben Kane
(przeczytaj fragment)

Ponad 800 000 sprzedanych egzemplarzy książek Bena Kane’a. Ta liczba mówi sama za siebie!

Porywająca akcja, nieprzewidywalna fabuła i niezwykła panorama starożytnego świata.

TRZECH MĘŻCZYZN
Tarkwiniusz, etruski wojownik i wróżbita. Brennus Gall, jeden z najbardziej przerażających rzymskich gladiatorów. I Romulus, chłopiec-niewolnik, sprzedany do szkoły gladiatorów, ale marzący o zemście za los swój i siostry bliźniaczki, Fabioli.

JEDNA KOBIETA
Fabiola, sprzedana do domu publicznego jako trzynastolatka. Kochana przez jednego z najpotężniejszych ludzi Rzymskiej Republiki. Pełna nienawiści do nieznanego ojca, który zgwałcił jej matkę.

NIEWOLNICY RZYMU
Ich losy są splecione ze sobą w fascynującej odysei. Zaczyna się ona w przesiąkniętym korupcją i przemocą Rzymie, ale kończy dużo dalej, na granicy znanego świata, gdzie obszarpane pozostałości rzymskiej armii – Zapomniany Legion – będą się zmagać z przytłaczającymi przeciwnościami, gdzie trzej mężczyźni staną oko w oko ze swoim przeznaczeniem…

 

Kup z rabatem!


 


kosmicznyporadnikrabat
Kosmiczny poradnik życia na Ziemi

Chris Hadfield
(przeczytaj fragment)

Chris Hadfield już jako mały chłopiec marzył o podróżach kosmicznych. W kosmosie spędził prawie 4000 godzin. Podczas swoich licznych misji musiał między innymi włamać się do stacji kosmicznej z pomocą żołnierskiego noża; wyrzucić żywego węża z kabiny samolotu, który właśnie pilotował; został też na pewien czas oślepiony podczas „spaceru” na orbicie i do promu kosmicznego wracał po omacku. Do najniebezpieczniejszych zdarzeń potrafi podejść z rozbrajającym dystansem.

12 MILIONÓW wejść na YT w ciągu zaledwie trzech dni zanotował klip, w którym Hadfield śpiewa piosenkę Space oddity Davida Bowie unosząc się w stanie nieważkości.

30 MILIONÓW osób obejrzało go do dzisiaj.

1 MILION użytkowników śledzi Hadfielda na Twitterze.

Ekstremalnie ryzykowna praca kosmonautów na zawsze zmienia każdego, kto choć raz znalazł się w kosmosie. Dlatego opowieść Hadfielda pozwoli każdemu spojrzeć na nasze życie na Ziemi z zaskakującej perspektywy.

Niezwykła, pełna humoru i adrenaliny historia, która jest dowodem, że nawet te „kosmicznie” odjechane marzenia mogą się spełnić.

 

Kup z rabatem!


 

lodowepieklorabatLodowe piekło. Katastrofa na Grenlandii

Mitchell Zuckoff
(przeczytaj fragment)

Na przełomie 1942 i 1943 roku trzy amerykańskie samoloty wojskowe rozbiły się na Grenlandii.

Po pierwszych sygnałach SOS kolejne maszyny wzbijały się w powietrze, by odszukać zaginionych i wygrać nierówną walkę z arktyczną zimą: z czterdziestostopniowym mrozem, szalejącą wichurą i lodowymi szczelinami. Załogi startujących maszyn nie spodziewały się, że lecąc na ratunek kolegom, także i one podzielą los poprzedników.

Przez 148 pełnych dramatycznych wydarzeń dni rozbitkowie walczyli o przetrwanie i zachowanie zdrowych zmysłów w najbardziej wrogim dla człowieka środowisku na Ziemi.

Mitchell Zuckoff wyrusza na Grenlandię w poszukiwaniu śladów tajemniczych i dramatycznych wydarzeń sprzed lat. Na światło dzienne wychodzą szczegóły zagadkowych katastrof, losy zaginionych i detale jednej z najbardziej spektakularnych akcji ratunkowych w historii amerykańskiego lotnictwa.

 

Kup z rabatem!


 

bohaterowierabatBohaterowie są zmęczeni

Maria Nurowska

Już w XIX wieku Nietzsche powiadał: „Nawet najwięksi bohaterowie bywają czasem zmęczeni”.

Leon i Ludwik Niemczyk. Słynny aktor i legendarny kurier podziemia. Ich skomplikowane losy ukazane na tle równie skomplikowanych czasów, są niczym fascynujący film.

Obydwaj bracia w czasie II wojny światowej należeli do podziemnych struktur i walczyli o wolność ojczyzny. Po wojnie Ludwik z narażeniem życia organizował ucieczki przez zieloną granicę. Podczas jednej z nich na zachód postanowił uciec Leon. Jednak podczas próby przekroczenia granicy bracia zostali aresztowani.

Po krótkim pobycie w więzieniu Leon wyszedł na wolność, Rozpoczął aktorską karierę i w ciągu niemal półwiecza zagrał w 550 filmach m.in. w nominowanym do Oscara Nożu w wodzie Romana Polańskiego. Kochały go kobiety i uwielbiali kinomani. Jawił się jako istny król życia.

Bracia po raz ostatni widzieli się podczas nieudanej próby ucieczki. Do końca życia każdy z nich zastanawiał się, kto zdradził. I czy zdrajcą nie był brat. Nigdy tych podejrzeń nie zweryfikowali. Nigdy nie stanęli twarzą w twarz…

 

Kup z rabatem!

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Jak się wspinać, to zawsze wysoko!

Myślę, że gdybym nie odkryła powołania zakonnego, całkowicie oddałabym się pasji do gór - mówi w rozmowie z Agatą Puścikowską s. Jolanta Glapka.

Polub nas na Facebooku!

Fragment książki “Siostra na krawędzi” – z s. Jolantą Glapką


Tata zaszczepił ci miłość do gór?

Góry nie były jego pasją. Tata wolał np. pływanie po jeziorach. Ja sama powoli odkrywałam Tatry i pasję wspinaczkową. Gdy miałam tak z szesnaście lat, przyjeżdżałam do Zakopanego, do cioci Czesi, i chodziłam po Tatrach sama. W zasadzie biegałam. Na Orlą Perć i z powrotem.

 

O! Najbardziej niebezpieczny szlak polskich Tatr.

Orla Perć nie jest tak straszna, jak czasem mówią. Wszystko jest kwestią ostrożności i wyboru odpowiedniego dnia, czyli dobrej pogody. I oczywiście wcześniejszej zaprawy. Ja powoli zdobywałam doświadczenie, byłam bardzo sprawna fizycznie. W zasadzie nie wyobrażałam sobie już życia bez gór.

 

A studia jakie sobie „wyobraziłaś”?

Psychologiczne. Ale za pierwszym razem nie zdałam. Rok po maturze mieszkałam więc w Zakopanem. Pracowałam fizycznie w hotelu, żeby zdobywać tzw. punkty dodatkowe, które w tamtych czasach pozwalały dostać się na studia. Jednocześnie się pilnie uczyłam. Połączenie nauki i zdobycie tzw. punktów za pochodzenie (taka specyfika PRL-owskich uczelni, która teoretycznie pomagała dostać się na uczelnie młodzieży z rodzin chłopskich i robotniczych) pozwoliło mi na rozpoczęcie studiów na Uniwersytecie Wrocławskim. Oczywiście wciąż chodziłam po górach, aż uległam poważnemu wypadkowi i musiałam, chcąc nie chcąc, zrobić sobie rok przerwy na leczenie nogi. Przeszłam dwie operacje. Na studia się w końcu dostałam, zamieszkałam we Wrocławiu.

 

Mimo wypadku dalej się wspinałaś?

Oczywiście, gdy wyleczyłam nogę. Rozpoczął się najbardziej „górski” okres w moim życiu. Poznałam Wandę Rutkiewicz, która przyjęła mnie do Akademickiego Klubu Wysokogórskiego. Z okresu studiów mam na koncie liczne „wyczyny” typowo wspinaczkowe: droga Motyki na Zamarłej Turni, Kazalnica i oczywiście Mnich, który zdobywałam z kilku stron. Kiedy tylko mogłam, wyjeżdżałam w góry, by się wspinać. Po studiach również: wyprowadziłam się z Wrocławia i zamieszkałam w Jeleniej Górze, gdzie wstąpiłam do Sudeckiego Klubu Wysokogórskiego. Wtedy wspinałam się dużo w Karkonoszach – zimą w Śnieżnych Kotłach, których mikroklimat w tamtych czasach był porównywany z himalajskim, a latem w Górach Sokolich. Z Jeleniej Góry jechało się pociągiem i wysiadało na stacji Trzcińsko. Na wyciągnięcie ręki był Sokolik Duży i Mały. Kiedy zaczęłam się wspinać w Górach Sokolich, Wanda była już w Warszawie. Po niej prezesem został Bogdan Jankowski – dusza człowiek.

Wspinacze to szczególny typ ludzi: oddani swojej pasji, każdą wolną chwilę poświęcający na wyprawy, na trening. W tym środowisku o niczym innym się nie rozmawiało, tylko jak ktoś nową drogę zrobił, wyprostował, czyli uprościł szlak, poprowadził swój wariant trasy. Wszyscy coś „łoili”, tzn. zdobywali, osiągali. Oczywiście byli też tacy, którzy chodzili „na żywca”, bez asekuracji. To był świat pasjonatów, cudownych wariatów, ludzi, którzy marzyli o wielkich ścianach, o zdobywaniu kolejnych szczytów. Ton nadawali tacy właśnie liderzy jak z Wrocławia: Wanda Rutkiewicz, Ewa Panejko, Marek Kęsicki, Bogdan Jankowski, a z Jeleniej Góry: Jolanta Brynda, Władzio Janowski, Kaziu Śmieszko czy Jurek Pietkiewicz i Jurek Woźnica.

 

Wśród takich ludzi pojęcie strachu czy niebezpieczeństwa w ogóle istnieje?

To rzeczywiście nieco inny gatunek człowieka (śmiech). Ale wspinaczka to nie jest sport ekstremalnie niebezpieczny. Wszystko zależy od grupy, od tego, kto prowadzi, szczególnie gdy trasa jest nowa. Nie wspinałam się sportowo jak moi koledzy Kazio Śmieszko czy Władzio Janowski, ale z nimi czułam się zawsze bezpiecznie. Jeśli idziesz w góry zdobywać kolejny szczyt, ważne, z kim jesteś związany liną. Ważne, by ufać tym, którzy idą przed tobą i za tobą. Ja do swoich przyjaciół miałam zaufanie. Choćby do Joli Bryndy z Klubu Jeleniogórskiego, z którą tworzyłyśmy zespół żeński. Wiadomo też, że drogi wspinaczkowe się planuje, poznaje.

 

Przechodzi się pewne stopnie wtajemniczenia?

Kolejne stopnie zaprawy, zdobywania umiejętności, trenowania wytrzymałości. Przecież nie od razu idzie się na Zamarłą Turnię czy Kazalnicę, gdzie akurat miałam szczęście być. Podczas drogi wspinaczkowej w ścianie asekurujemy się, więc jest bezpiecznie.

 

nature-1340811_1920

 

Odpadłaś kiedyś od ściany?

Nie raz. Jak już czułam, że grunt się usuwa spod nóg, że może być gorąco, wołałam: „Lecę!” i liczyłam na partnera. Na jego refleks i siłę, niezbędne, by mnie utrzymać.

 

Co się wtedy myśli?

Nie ma czasu na myślenie. To jest najtrudniejszy moment podczas wspinaczki – wisisz gdzieś tam, wysoko, majtasz nogami i musisz wrócić na drogę. Odnaleźć stopnie i te chwyty w skale, z których wcześniej wypadłeś.

 

To w sumie doświadczenie niemal… ewangeliczne: iść, pogubić się, odpaść, pozbierać się i wspinać dalej.

O tak… I jaka to wspaniała chwila, gdy człowiek odzyskuje poczucie bezpieczeństwa. (…)

 

tatry-770283_1920

 

Są granice w przekraczaniu własnych słabości w górach?

Dotknęłaś najtrudniejszych kwestii. Ludzie, którzy uprawiają profesjonalną wspinaczkę, znają ten sport. Znają zagrożenia, umieją sobie z nimi radzić, ale jednocześnie są przygotowani na najgorsze i liczą się ze wszystkim. Wanda Rutkiewicz i jej zaginięcie u szczytu Kanczendzongi jest przykładem tego, że góry są nieprzewidywalne, a pomimo przygotowywania wypraw, dużego doświadczenia może wydarzyć się wszystko. Himalaiści doskonale o tym wiedzą, zdają sobie sprawę z podejmowanego ryzyka. Mimo to idą. Podczas wyprawy na Kanczendzongę kolega próbował Wandę tuż przed szczytem zatrzymać, bo pogoda i pora dnia były nieodpowiednie. Jednak Wanda zdecydowała inaczej. Dlaczego? Tego nikt nigdy się nie dowie. Można powiedzieć, że przesadziła, bo przecież szło załamanie pogody, chciała iść sama, czuła się podobno źle. Wyszła i zaginęła. Nie miała co prawda męża ani dzieci, ale matka czekała na nią długie lata, wierząc, że Wanda żyje. To był ogromny dramat, ale to był też skutek faktu, że człowiek jest wolny. Robi, co chce. Wanda konsekwentnie przez całe życie przekraczała granice swojej słabości. Tamto podejście mogło się udać, bo była doświadczoną himalaistką, jednak się nie udało. Zapłaciła najwyższą cenę za życiowe wybory.

 

Duch hazardzisty?

Raczej zdobywcy. I ja to rozumiem. Za miłość do gór czasem płaci się najwyższym poświęceniem. Irracjonalne? Chore? Na tym także polega mistyka gór. (…)

 

Masz poczucie, że coś was łączy?

Myślę, że jesteśmy trochę podobne. Nie mówię tu o dokonaniach sportowych, bo porównywanie się z nią w tej materii byłoby po prostu śmieszne. Moje osiągnięcia przy jej wyczynach są malusie, w dodatku Wanda wspinała się zawodowo, a ja jedynie amatorsko. Tym, co nas łączyło, było podobieństwo duchowe. Właśnie takie zestawienie: delikatność kobieca, ale jednocześnie twardość, chęć osiągnięcia celu, gdy trzeba i gdy trwa  wspinaczka. Rzeczywiście, też mam. Jeśli się wspinać, to wysoko, odważnie, na sam szczyt.

 

Mówisz chyba nie tylko o górach?

Oczywiście. Mówię także o wspinaczce duchowej do samego nieba.