Nasze projekty

Zajęcia dodatkowe. Spełnienie ambicji rodziców czy realny rozwój dziecka?

Jak refren powraca też temat, który mocno dzieli rodziców - zajęcia dodatkowe. Jak w tym nadmiarze ofert dobrze i mądrze wybrać? Czy dwulatek chodzący na angielski, SI i basen to rodzicielskie „must have” czy już gruba przesada?

Reklama

Anna Koźlik: Czy zajęcia dodatkowe są potrzebne naszym dzieciom? Kiedyś dzieci grały w piłkę z ojcami i kolegami na placach zabaw, dziś chodzą na treningi. To rzeczywiście realna dziecięca potrzeba?

Maria Turek, terapeutka: Myślę, że może być różnie. Zachęcałabym do tego, by ustalić z dzieckiem to, czego potrzebuje, czego by chciało, a nie opierać się na tym, co rodzic ma w głowie. Faktycznie, obecnie jest cała gama różnych możliwości zajęć, wiele atrakcyjnych propozycji. Na pewno niebezpieczną sytuacją jest, gdy te zajęcia dodatkowe są rekompensowaniem niespełnionych ambicji lub marzeń rodziców z ich własnego dzieciństwa. Myślę, że nie ma jednej odpowiedzi, natomiast ważne jest, by zadawać sobie i dziecku za każdym razem pytanie: „Czy MOJE dziecko tego potrzebuje?”.

Od jakiego wieku można wprowadzać zajęcia dodatkowe? Często słyszy się opinie, że im wcześniej, tym lepiej. Istnieje jakaś dolna granica zajęć dodatkowych?

Reklama
Reklama

Zajęcia dodatkowe mogą mieć inną funkcję dla dzieci trzyletnich, które cały czas spędzają z mamą, a inną dla dzieci w wieku szkolnym. Myślę, że przy rozszerzaniu kręgów kontaktów i relacji ważne jest, żeby dziecko miało zawsze tzw. „bezpieczną bazę”, czyli bliskość mamy. Każde dziecko indywidualnie sprawdza na ile może i potrzebuje odejść, zaangażować się emocjonalnie, społecznie, czy nawet oddalić się fizycznie. Można próbować wyjść z dzieckiem do klubu malucha, aby doświadczyło czegoś nowego w kontaktach społecznych, zapewniając mu jednak bezpieczny kontakt z najbliższą osobą i możliwość wycofania się w ramiona rodzica w razie potrzeby. Ważne, żeby próbując różnych rzeczy obserwować reakcje oraz potrzeby dziecka. Natomiast kiedy mamy starsze dziecko i ono większość dnia spędza w szkole, tam jest stymulowane do rozwoju, to pojawia się pytanie, jaką rolą mają tu zajęcia dodatkowe? Czy faktycznie widząc niezwykły talent dziecka chcę, żeby się rozwijało? No i czy na tym etapie ono też tego chce?

Co kiedy zauważam u mojego dziecka talent, ale dziecko nie chce go rozwijać?

To trudne pytanie, sama się z nim zmagałam i nadal zmagam. Mam poczucie, że każda sytuacja, w której aktywność dodatkowa jest wymuszana, sprawia, że propozycja zajęć traci na wartości, nawet jeśli byłaby w kręgu zainteresowań dziecka. Moje doświadczenie pokazuje, że jest to ciągła lekcja pokory dla mnie, jako rodzica, żeby nie mieć poczucia, że jednak to ja wiem najlepiej i że w moich rękach spoczywa zaprojektowanie przyszłości dziecka. Ważna jest tu równowaga między troską rodzica o dobry rozwój dziecka, a stopniowym oddawaniem, powierzaniem dziecku odpowiedzialności za jego życie. Przy małych dzieciach jest to bardzo trudne. To, co się sprawdza, to uważność na dziecko. Mogę proponować, zachęcać, mogę umówić się na próbę z dzieckiem, ale ze świadomością, że ważna jest tu jego zgoda. Jeśli miałoby to być na siłę, to mam poczucie, że mijałoby się z celem.

Reklama
Reklama

Na co warto zwrócić uwagę w pierwszej kolejności przy doborze zajęć dodatkowych?

Ważne, aby pamiętać, że nasze dziecko to naprawdę osobny człowiek i na każdym etapie ma prawo do swoich decyzji. Z drugiej strony rodzic może się zmierzyć ze słomianym zapałem dzieci, które po jakimś czasie chcą zmieniać, rezygnują, maja kolejne pomysły. Dla mnie osobiście było to jakimś rodzajem rozczarowania, że te decyzje dziecka, ustalenia nie są długofalowe. Pojawiały się wtedy obawy: „Może teraz to moja rola, zadanie, żeby tej systematyczności dopilnować”. Ale dzieciństwo to jest właśnie ten czas sprawdzania i testowania przez dziecko swoich zainteresowań, więc trudno oczekiwać stałości i ostatecznych wyborów. To dylematy, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Zachęcam do uważności w relacji z dzieckiem, do takiego kontaktu, który zakłada, że to dziecko ma najwięcej wiedzy o sobie i niekoniecznie to ja, rodzic, jestem odpowiedzialny za „zaprogramowanie” rozwoju. Ja mogę dawać, zachęcać, pokazywać i urozmaicać, mogę umówić się na jakąś terminowość, ale siebie uczę powierzania odpowiedzialności, a dziecko przyjmowania jej.

Reklama

A może chętnie oddajemy dzieci na zajęcia dodatkowe, bo sami jako dzieci ich nie mieliśmy? Może mam wtedy wyobrażenie o spełnianiu dobrze roli matki, mogę się porównać z innymi rodzicami? A może nie lubię mojego dziecka i nie chcę czy nie umiem z nim spędzać czasu?

Pojawia się tu jeszcze jeden aspekt – potrzeba bycia dumnym ze swojego dziecka i realizowanie tego poprzez odniesienia do innych, czyli porównywanie. To też ciekawy temat w kontekście wybierania i zapewniania dzieciom zajęć dodatkowych. Ważnym zadaniem rodzica jest znalezienie równowagi między potrzebami swoimi i dziecka. Czasem warto po prostu uświadomić sobie, że ja jako rodzic jestem wystarczający i moje dziecko też jest wystarczające. Nie musimy się porównywać do innych, nie musimy żyć jak inni, nie musimy udowadniać nic innym. Warto zadawać sobie pytanie: „Komu zajęcia dodatkowe są potrzebne i po co?”. Może się okazać, że są potrzebne rodzicowi, bo ma wtedy poczucie, że jestem dobrym rodzicem, zaspakaja potrzeby, daje dziecku to, co najlepsze, a dziecko staje się powodem do dumy, bo jest w czymś coraz lepsze. A może jest tak, że to faktycznie młody człowiek tego potrzebuje, bo ma jakiś rodzaj talentu i głodu działania, czy ogromną potrzebę aktywności. Warto wtedy tę energię skierować w jakieś dodatkowe zajęcia, aktywności. Jeśli rodzice działają z automatu, „bo tak się robi, bo inni rodzice, bo ja nie miałem”, to starty zarówno po stronie dziecka jak i rodzica mogą być dużo większe niż zyski. Jeśli natomiast rodzice będą poddawać wspólnej refleksji z dzieckiem również na temat zajęć dodatkowych, wtedy każde pytanie uwrażliwia nas na kontakt z dzieckiem i buduje relację, bo jestem ciekawy, co dziecko myśli, jak ono postrzega dany temat, ale też mogę dzielić się swoimi myślami.


Maria Turek – terapeutka, trenerka warsztatów i grup wsparcia w Ośrodku Psychoterapii i Wsparcia dla Rodzin PLASTER MIODU, żona i mama trójki dzieci (17, 15 i 7 lat). Stwarza uczestnikom przestrzeń na spotkanie z sobą samym i z innymi.


Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę