video-jav.net
KS. JERZY POPIEŁUSZKO

Bo trwał przy prawdzie

Dlaczego uzdrowienie, badane do kanonizacji bł. Jerzego, nastąpiło we Francji? - To bardzo dziwne - przyznaje w wywiadzie dla Stacji7 bp Michel Santier, biskup podparyskiej diecezji Créteil, przypominając, że z kolei za przyczyną św. Jana Pawła II uzdrowiona została pochodząca również z Francji siostra zakonna.

Anna Wojtas
Anna
Wojtas
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Z bp Michelem Santierem, biskupem podparyskiej diecezji Créteil od 2007 r., rówieśnikiem bł. ks. Jerzego Popiełuszki i ks. Bernarda Brien, rozmawia Anna Wojtas.


Co takiego ujęło Francuzów w ks. Jerzym Popiełuszce, że na południu Francji jego imieniem nazywają ulice i wznoszą pomniki?

– Najprawdopodobniej sprawiło to jego świadectwo trwania przy prawdzie, wierność temu, co reprezentowała „Solidarność” i oczywiście męczeństwo. Niewykluczone, że również to, iż jest Polakiem jak Jan Paweł II, który jest bardzo popularny we Francji. Wielu młodych katolików zostało bardzo poruszonych tym, co się działo w Polsce podczas Światowych Dni Młodzieży. Poza tym, wielu Polaków we Francji podejmuje odpowiedzialność w różnych sferach życia publicznego i Kościoła. Msza, którą będę celebrował 19 października w katedrze w Créteil zgromadzi wielu Polaków, ale również wielu Francuzów, którzy są bardzo przywiązani do bł. ks. Jerzego.

 

Bp Michel Santier | fot. Anna Wojtas

Ksiądz Biskup prowadził diecezjalny proces dotyczący niewytłumaczalnego medycznie uzdrowienia za przyczyną bł. ks. Popiełuszki. Dlaczego właśnie u was to się zdarzyło?

– To jest dość dziwne, bo również w przypadku Jana Pawła II uzdrowiona została francuska siostra zakonna. To uzdrowienie, którego autentyczność badaliśmy, zdarzyło się w szpitalu w Créteil. Ks. Bernard Brien udzielił sakramentu chorych umierającemu na białaczkę panu François Audelan, wyjął obrazek błogosławionego i modlił się nad chorym. Gdy odszedł od jego łóżka, chory spytał „co się stało?”. Potem przeprowadzono wiele badań a lekarze nie stwierdzili śladów białaczki. Okazało się, że kiedy ks. Brien był w Polsce i odwiedził grób ks. Jerzego, odkrył, że urodził się dokładnie tego samego dnia, miesiąca i roku co ks. Popiełuszko. Uznał go za swojego brata-bliźniaka.

W naszej diecezji obecne są polskie zakonnice. Służebniczki śląskie uczą się tu języka francuskiego zanim wyjadą na misje do Kamerunu. Kiedyś zaprosiły mnie do Polski, by odbyć podróż śladami Jana Pawła II. Ponieważ mają też dom zakonny w Warszawie zaprowadziły mnie do parafii św. Stanisława Kostki, gdzie pracował ks. Popiełuszko. Odprawiłem tam Eucharystię, proboszcz pokazał mi sutannę ks. Popiełuszki, jego szaty liturgiczne, ale też zgromadzone w muzeum narzędzia zbrodni. Byłem bardzo poruszony tym, co zobaczyłem, a że pozwolono mi zbliżyć się do grobu, na kolanach modliłem się za swoją diecezję.

Byłem biskupem dopiero od 5 lat i przy grobie ks. Popiełuszki modliłem się, powierzając moją diecezję i całe dzieło ewangelizacji. W mojej diecezji obecni są przedstawiciele 90 narodowości a sami Francuzi są dalecy od wiary. Modliłem się, żeby bł. ks. Jerzy pomógł mi wypełniać wśród nich posługę biskupa.

 

Jerzy Popiełuszko | Autor zdjęcia: Andrzej Iwański / Zdjęcie z Europeany i Cyfrowego Archiwum Pamiątek / CC BY-SA 3.0

 

Trwa proces kanonizacyjny ks. Jerzego. Dlaczego jego życie fascynuje ludzi z różnych stron świata?

– To ktoś, kto przeżywał Ewangelię. W nim nie było nienawiści wobec kogokolwiek. Bardzo konkretnie przeżywał słowa Jezusa: „miłujcie waszych nieprzyjaciół”. Reżim komunistyczny czuł się zagrożony, gdyż ks. Popiełuszko upominał się o prawdę. Walczył o prawdę, ale uniwersalna jest też  miłość Chrystusa i drugiego człowieka”.

W pewnym sensie tak, jak św. Maksymilian Kolbe ofiarował swoje życie. Wiedział, że jego życie może być zagrożone, ale kontynuował swoją misję aż do końca. Można sobie postawić pytanie: skąd płynęła ta siła jego przepowiadania, które gromadziło tysiące osób? Skąd ta siła w tak słabym ciele, był przecież słabego zdrowia.

 

No właśnie, skąd?

– To miłość do Ewangelii sprawiała, że mówił to, co mówił; robił to, co robił – w czasie, kiedy kłamstwo wydawało się panować. To już św. Paweł mówił, że „nosimy skarb w naczyniach glinianych” W Polsce, podobnie jak we Francji kultura jest głęboko związana z wiarą chrześcijańską. W ks. Popiełuszce nie było nacjonalizmu. Oczywiście kochał Polskę, ale przede wszystkim była miłość do Chrystusa.

 


Wydanie o ks. Jerzym  Popiełuszce tworzymy dzięki współpracy z Jego muzeum w Warszawie


Anna Wojtas

Anna Wojtas

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Wojtas
Anna
Wojtas
zobacz artykuly tego autora >
ROZMOWY

Nie wszystkim by się podobał. Kard. Nycz o ks. Jerzym Popiełuszko

Można sobie wyobrazić, że dziś byłby księdzem nonkonformistycznym w tym znaczeniu, że mówiłby prawdę wszystkim: tym, którzy chcą słuchać i tym, którzy słuchać wcale nie chcą

Kard. Kazimierz Nycz
Kard. Kazimierz
Nycz
zobacz artykuly tego autora >
Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

19 października obchodzimy liturgiczne wspomnienie błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki. Tego dnia w 1984 roku, został zamordowany przez Służbę Bezpieczeństwa za wiarę i odważną obronę godności ludzkiej. O tej niezwykłej postaci Patrycja Michońska- Dynek rozmawia z kardynałem Kazimierzem Nyczem, metropolitą warszawskim.

 

Gdyby ksiądz Jerzy Popiełuszko żył, miałby dzisiaj 70 lat. Jakim byłby kapłanem, gdzie by pracował, czym by się zajmował?

Z pewnością byłby także księdzem, który nie wszystkim by się podobał, bo wiele rzeczy komunikował wprost – o prawdzie, o Ewangelii.

Z punktu widzenia wieku – zbliżałby się do emerytury i prawdopodobnie działałby w mniej sformalizowanych strukturach. Obserwowałby, jak wyglądają sprawy polskie i międzynarodowe, jak się toczą wydarzenia w Kościele i na pewno znalazłby jakieś pole działalności, która by czyniła jego kapłaństwo jeszcze bardziej użytecznym. Z pewnością byłby także księdzem, który nie wszystkim by się podobał, bo wiele rzeczy komunikował wprost – o prawdzie, o Ewangelii. Można sobie wyobrazić, że byłby księdzem nonkonformistycznym w tym znaczeniu, że mówiłby prawdę wszystkim: tym, którzy chcą słuchać i tym, którzy słuchać wcale nie chcą. W czasach komunistycznych, latach 80-tych, sytuacja była „czarno-czerwona” i wiadomo było, przed kim Kościół bronił ludzi. Dzisiaj ta obrona jest trudniejsza, gdyż ludzie, którzy są nieprzyjaźni Ewangelii, chcą żyć tak, jakby Pana Boga nie było. Ale biorąc pod uwagę wrażliwość ks. Jerzego, jego delikatność i przede wszystkim otwartość na drugiego człowieka i jego potrzeby, na pewno odnalazłby się także dzisiaj.

 

Wiele osób podkreśla właśnie tę wrażliwość i delikatność,  ale z drugiej strony ks. Jerzy był nieustępliwy, twardy, nie poddawał się.

Te sprawy tylko pozornie są sprzeczne. Wystąpienia i kazania były zdecydowane i twarde, ale głoszone z miłością. Byłem już kapłanem, kiedy w latach 80-tych ksiądz Popiełuszko głosił Ewangelię między innymi w Nowej Hucie – był człowiekiem, który robił to z pełnym przekonaniem, ale było widać ogromną troskę o tych, do których mówi. Widać było, że zasady, na które się powoływał, starał się stosować we własnym życiu i nie dać się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężać. To jest czysta Ewangelia, to jest Chrystus, który na krzyżu modli się za swoich przeciwników. Myślę, że to jest bardzo wyraźne w rysie świętości Popiełuszki – walka o prawdę i przeciwstawianie się złu. Myślę, że pod tym względem Jerzy byłby nam dzisiaj bardzo potrzebny.

 

Msza za ojczyznę odprawiana przez ks. Jerzego Popiełuszkę | Fot. dzięki uprzejmości Muzeum ks. Jerzego Popiełuszki w Warszawie / autor zdjęcia: Tomasz Wesołowski

 

Przeglądałam homilie księdza Jerzego – w większości mowa jest o prawdzie. Na przykład w 1982 roku Popiełuszko mówił: „Krzyż to brak prawdy, prawda ma w sobie znamię trwania i wychodzenia na światło dzienne, kłamstwo zawsze kona szybką śmiercią”.

Sądzę, że jest to dzisiaj jedno z ważniejszych zadań Kościoła – nie przemilczać, ale głosić Prawdę w porę i nie w porę, czy się komuś podoba, czy nie.

Każdy człowiek, który głosi Ewangelię, głosi homilie, powinien mieć jasną definicję prawdy. Miał ją także ksiądz Popiełuszko. Najbardziej obiektywną prawdą był dla niego Chrystus, który powiedział o sobie: Jestem Prawdą, Drogą i Życiem. Mówił i pisał o tym także święty Jan Paweł II – Prawda jest ponad nami, my jej nie tworzymy, my ją odkrywamy, dochodzimy do niej i – w swoim sumieniu – rozstrzygamy według prawa, które dał Bóg w 10 przykazaniach czy w Ewangelii. Odkrywamy przy tym Jego wolę i Chrystusa, który jest Prawdą. I wtedy zawsze stoimy na pewnym gruncie. Udziałem nowych czasów stała się postprawda – prawda subiektywizowana, gdzie każdemu się wydaje, że on ma rację. Pod tym względem ks. Jerzy miałby dziś ogromne pole do działania. Sądzę, że jest to dzisiaj jedno z ważniejszych zadań Kościoła – nie przemilczać, ale głosić Prawdę w porę i nie w porę, czy się komuś podoba, czy nie. Bo tak właśnie czynił Chrystus wobec tych wszystkich, którym głosił Ewangelię.

 

Ale do dzisiaj toczone są gorące dyskusje, czy ksiądz Jerzy w swojej działalności, w homiliach i spotkaniach był bardziej działaczem społecznym czy duszpasterzem.

Jego postawa nacechowana była odwagą, do tego stopnia, że kiedy wychodził ambonę – był gotowy na śmierć.

Pamiętajmy, że nie wolno stosować dzisiejszych kryteriów do tamtych czasów. W czasach komunizmu Kościół pełnił funkcję zastępczą – społeczeństwo nie miało głosu, nie mogło się wypowiedzieć ani w mediach ani w prawdziwych wyborach, w związku z tym Kościół był głosem ludzi. W tamtym czasie nikt nie zarzucał Kościołowi, że wtrąca się w politykę, nawet kiedy Prymas Wyszyński w publicznych wystąpieniach wprost stawał w obronie ludzi i ich godności. Dzisiaj, kiedy ta rola zastępcza się skończyła, Kościół, pełniąc rolę profetyczną wobec społeczeństwa jest atakowany, że idzie za daleko. Tymczasem wcale tak nie jest. Coraz częściej dzisiaj mówi się, że Kościół na zachodzie, a może czasem i w Polsce, zbytnio milczy w pewnych sprawach, które do niego wprost należą – w kwestii ochrony życia, eutanazji czy spraw bioetycznych… Kościół nie chce być posądzony, że angażuje się po jednej stronie  i czasem milczy, a nie powinien. Wracając do księdza Jerzego – jego postawa nacechowana była odwagą, do tego stopnia, że kiedy wychodził ambonę – był gotowy na śmierć.

 

Jerzy Popiełuszko | Zdjęcie z Europeany i Cyfrowego Archiwum Pamiątek / Autor zdjęcia: Andrzej Iwański / CC BY-SA 3.0

Porozmawiajmy przez chwilę o cudach oraz łaskach, które spływają na osoby wierzące za pośrednictwem księdza Popiełuszki. Wiemy też o cudzie rozważanym pod kątem kanonizacji (uzdrowienie mężczyzny z przewlekłej białaczki szpikowej).

Nie wyznaczajmy ani Panu Bogu ani Kongregacji żadnych konkretnych terminów. To nie one są najważniejsze.

Myślę, że przy tej okazji warto powiedzieć, że najważniejszym elementem kultu osoby wyniesionej na ołtarze, a szczególnie męczennika jest to, by przez jego wstawiennictwo się modlić, a nade wszystko, żeby jego życie, odwagę i radykalne świadectwo – naśladować. To są dwie najbardziej istotne kwestie, a dopiero potem przychodzi sprawa kultu relikwii czy łask otrzymywanych za sprawą błogosławionego czy świętego. Cud, który został wybrany do prowadzenia procesu kanonizacyjnego jest pewnie jednym z wielu. Zakończył się proces diecezjalny, który toczył się we Francji i teraz sprawą zajmuje się Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych w Stolicy Apostolskiej. Tam pracuje nad tym grono lekarzy i teologów, a my oczywiście możemy wspierać ich modlitwą, żeby ich praca przyniosła owoce i zakończyła się w przewidywalnym czasie. Ale nie wyznaczajmy ani Panu Bogu ani Kongregacji żadnych konkretnych terminów. To nie one są najważniejsze.

 

Na kanonizację czekamy z ogromną niecierpliwością, ale czy w rzeczywiście jest tak niezbędna? Przecież ksiądz Jerzy Popiełuszko od siedmiu lat jest już na ołtarzach.

Najważniejsze jest to, żeby ludzie chcieli się modlić i naśladować życie księdza Jerzego.

Z punktu widzenia teologicznego, to, co pani mówi jest prawdziwe. Przez beatyfikację otrzymaliśmy potwierdzenie, że ten człowiek osiągnął niebo i mamy nowego pośrednika, orędownika, kogoś, kogo możemy naśladować. Natomiast kanonizacja poszerza zakres kultu oddawanego w powszechnym kościele. Choć w przypadku Jerzego także to nie jest najważniejsze, ponieważ ten w świecie już jest obecny. Jednak po zakończonym procesie będzie mógł być czczony w liturgii w całym Kościele. Najważniejsze jest to, żeby ludzie chcieli się modlić i naśladować życie księdza Jerzego.

 

Czy może być patronem także dla młodych ludzi? Tych, którzy nie pamiętają czasów komunizmu?

To jest pytanie trudne. Niewątpliwie W kontekście czasów, w których błogosławiony ksiądz Jerzy osiągał swoją świętość przez męczeństwo, starszym ludziom jest dużo łatwiej, ponieważ pamiętają wszystkie dramatyczne okoliczności. Ale z drugiej strony uważam, że młody człowiek nie jest obciążony całą znajomością kontekstu komunistycznego, który sprawił, że ksiądz Jerzy działał w takim, a nie innym czasie. Młodzi mają szansę przyjąć go z otwartością, bo potrafią oderwać postać księdza Jerzego od wszystkich uwarunkowań społecznych i politycznych, a patrzeć na niego jako człowieka Ewangelii.

 


Wydanie dot. ks. Jerzego Popiełuszki tworzymy dzięki współpracy z Jego muzeum w Warszawie


Kard. Kazimierz Nycz

Kard. Kazimierz Nycz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Patrycja Michońska-Dynek

Patrycja Michońska-Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Kard. Kazimierz Nycz
Kard. Kazimierz
Nycz
zobacz artykuly tego autora >
Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >