Nasze projekty

Ojciec Wenanty pokazuje jak nie zgubić się w świecie materialnym

"Ojcu Wenantemu chodziło o pokazanie drogi do nieba, żeby człowiek nie pogubił się w świecie materialnym" - mówi o. Edward Staniukiewicz OFMConv, posługujący w Sanktuarium Matki Bożej w Kalwarii Pacławskiej gdzie znajduje się grób o. Wenantego Katarzyńca.

Reklama

Michał Górski: Czy pomimo upływającego wieku od śmierci o. Wenantego Katarzyńca, jest to postać, która może być bliska współczesnemu człowiekowi?

O. Edward Staniukiewicz OFMConv: Jak najbardziej. Ojciec Wenanty żył w bardzo trudnych czasach. Były to czasy naznaczone I wojną światową oraz epidemią grypy „hiszpanki”. Dzisiaj, kiedy również mierzymy się ze skutkami pandemii, potrzebujemy kogoś takiego jak on. Walka o dobro trwa nadal. Ojciec Wenanty pokazywał piękno młodego ducha. Uświadamiał nam, że o naszej młodości nie świadczą lata, które nam fizycznie przybywają, ale pragnienie ducha.

Tłumacząc decyzję o wstąpieniu do zakonu o. Wenanty mówił m.in., tak: „Pieniędzy mi nie potrzeba, a na stanowisku w świecie bym się zepsuł”. Życie w stanie świeckim od zawsze było dla niego mniej pociągające? Nie odnalazłby się w „świecie”?

Reklama
Reklama

Sądzę, że poradziłby sobie również poza zakonem. Pan Bóg daje przecież powołanie ludziom świeckim i oni w tym wezwaniu pięknie potrafią się odnaleźć. O. Wenantemu zależało na ratowaniu duszy drugiego człowieka, na ukierunkowywaniu go na zbawienie. On wiedział, że naszym szczęściem, jako ludzi wierzących, jest dążenie do nieba. O to mu chodziło – o pokazanie drogi do nieba, żeby człowiek nie pogubił się w świecie materialnym.

O. Wenantemu zależało na ratowaniu duszy drugiego człowieka, na ukierunkowywaniu go na zbawienie. O to mu chodziło – o pokazanie drogi do nieba, żeby człowiek nie pogubił się w świecie materialnym.

Powstaje pytanie, czy człowiek o takiej wrażliwości, o wielkim umiłowaniu ascezy, prostoty życia, mógłby w ogóle realizować się poza życiem konsekrowanym, poza zakonem franciszkanów?

Reklama
Reklama

Duchowość o. Wenantego i jego umiłowanie prostego życia jest tym, co pociąga wielu świeckich. Obserwuję ich przyjeżdżających na nasze rekolekcje w sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej. „Weekend w ciszy z o. Wenantym” pokazuje, jak wielu ludzi zapatrzonych jest w jego duchowość. Ojciec Katarzyniec pokazywał zwyczajność, prostotę życia – to jest droga do świętości, do nieba. Jest to droga nie tylko dla zakonnika. Ludzie pragną wyciszenia i spokoju, oni chcą odkrywać zwyczajność w swoim życiu.

CZYTAJ: Nowenna za wstawiennictwem sługi Bożego o. Wenantego Katarzyńca

Rozmawiając o Wenantym nie sposób nie wspomnieć o jego kilka lat młodszym współbracie – Maksymilianie Marii Kolbe. Można powiedzieć, że Katarzyniec był kimś, kto wywarł spory wpływ na życie ojca Maksymiliana?

Reklama

Ten temat jest cały czas zgłębiany. Wiemy, że spotkali się kilka razy i były to raczej krótkie spotkania. Do pierwszej rozmowy doszło między nimi właśnie w Kalwarii Pacławskiej w 1912 roku w wakacje. Po tym spotkaniu o. Kolbe napisał we wspomnieniach: „Pamiętam jak poszliśmy razem na spacer w kierunku kaplicy św. Marii Magdaleny, usiedliśmy na pniu powalonego drzewa i rozmawialiśmy o sprawach ważnych”. Co prawda nie napisał o jakich sprawach była ta rozmowa, ale musiała być dla niego istotna.

Dla o. Kolbe Wenanty był autorytetem. W 1919 roku, kiedy Katarzyniec był już chory, o. Maksymilian pytał go o zdanie ws. powstającego Rycerstwa Niepokalanej. Wenanty odpisał wtedy, że takie stowarzyszenie jest potrzebne dla zagubionego świata. Wiedział, że ludziom potrzeba pokazać drogę do Pana Boga poprzez Maryję. (…) Stowarzyszenie Rycerzy Maryi do dziś jest bardzo ważne i potrzebne w rozwoju duchowym wielu osób, także franciszkanów.

Szukając informacji o Ojcu Wenantym można natrafić na komentarze, które wskazywałyby Katarzyńca jako potencjalnego patrona studentów. Skąd taki pomysł?

Józef Katarzyniec był niesamowicie zdolnym uczniem. Od samego początku swojej edukacji, aż po studia filozoficzno-teologiczne w Krakowie miał same dobre oceny na świadectwie. O. Wenanty może być dla studentów kimś, kto mówi o tym, żeby nie marnować czasu, który daje nam Pan Bóg. Czas nauki jest bardzo ważny, ponieważ wszystko czego się nauczę będzie mogło później owocować. Wszystko, co w życiu zdobył o. Wenanty, owocowało u niego dla innych.

Obecnie trwa proces beatyfikacyjny o. Wenantego Katarzyńca. Na jakim jest etapie?

W 2016 r. papież Franciszek zatwierdził dekret o heroiczności cnót o. Wenantego. Zakończony został etap badania jego życia, świadectw tych którzy go znali. Watykańska komisja nie stwierdziła żadnych uchybień, co do świętości jego życia. Nie stwierdzono też żadnych błędów teologicznych. Komisja watykańska uznała, że ten etap procesu można już zamknąć. W tej chwili oczekujemy na cud za wstawiennictwem o Wenatnego. Myślę, że intensywność nawiedzania grobu, licznych świadectw oraz przeróżnych próśb, które spływają do nas, świadczą o tym, że ten proces szybko zakończy się cudownym wydarzeniem, które będzie potrzebne do ogłoszenia beatyfikacji.

Na koniec chciałbym poruszyć temat śmierci o. Wenantego. Odszedł w wieku zaledwie 32 lat. W piękny sposób potrafił pisać o swoim cierpieniu…

Ojciec Wenanty prowadził bardzo ascetyczny styl życia, bardzo dużo się umartwiał, z wielu rzeczy rezygnował. Sporo spowiadał w kościele. Pamiętajmy, że kościoły nie były wtedy ogrzewane, było w nich zimno. Katarzyniec nie dbał o siebie, skupiał się na drugim człowieku. Jego choroba – gruźlica – została za późno zdiagnozowana. Warto w tym miejscu pokazać, w jaki sposób o. Wenanty pisał na temat cierpienia:

Wielkim bardzo Pan Bóg obdarza nas dobrodziejstwem, kiedy nam grzechu odpuszcza; przywraca duszy naszej utraconą piękność, uwalnia od piekła, otwiera nam niebo, z niewolników czyni nas swemi ukochanymi dziećmi. Za tyle dobroci okazanej nam niegodnym – mielibyśmy jeszcze narzekać, kiedy nam Bóg każe coś cierpieć przez kilka chwil życia ziemskiego? O nie mówmy nigdy odtąd w utrapieniach swoich: Za co ja to cierpię? Com zawinił, że mnie tak ciężko Bóg dotyka. Raczej niech z ust naszych wychodzą takie: Panie najłaskawszy! Uginam się pod krzyżem cierpienia, ależ ja na większą karę zasłużyłem. Dzięki Ci Boże, że tak mało mi cierpieć każesz. Daj mi łaskę, abym wszystek dług Tobie na tej ziemi oddał, tak iżbym bez przeszkody mógł wejść po śmierci do Twego królestwa w niebie” .

To piękne słowa. Dzisiaj dopiero odkrywamy to, co nam zostawił. Są to pisma, konferencje, kazania. Potrzebujemy wejść w głębię tego wszystkiego, w prostotę jego życia. Jest to nam wszystkim bardzo dzisiaj potrzebne.


o. Edward Staniukiewicz OFMConv

Bóg zadziałał w moim życiu… dzięki Ojcu Wenantemu

Czy modlitwa za wstawiennictwem ma sens? W jakich sytuacjach korzystać z pomocy orędowników? Książka obejmuje wybór świadectw o otrzymanych łaskach, które napłynęły do Sanktuarium Matki Bożej w Kalwarii Pacławskiej w latach 2018-2020. Wszystkie zostały uproszone za wstawiennictwem sługi Bożego o. Wenantego Katarzyńca. Świadectwa potwierdzają, że jest on skutecznym orędownikiem w niełatwych sprawach, niedoli i niepokoju, które coraz częściej ogarniają współczesnego człowieka.

KUP KSIĄŻKĘ
>>>w sklepie Dobroci.pl

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę