ROZMOWY

Abby Johson: Kościół za bardzo idzie na kompromis w sprawie aborcji

Moje przesłanie do was brzmi: odrzućcie ten kompromis, który został zawarty. Chcę was również ostrzec, że to co obserwujemy obecnie w waszym kraju w sferze kultury aborcji i prawa aborcyjnego, zmierza w niebezpiecznym kierunku – przyznała Abby Johson, amerykańska działaczka antyaborcyjna w rozmowie z Pauliną Guzik

Polub nas na Facebooku!

Abby Johson: Kościół za bardzo idzie na kompromis w sprawie aborcji
Moje przesłanie do was brzmi: odrzućcie ten kompromis, który został zawarty. Chcę was również ostrzec, że to co obserwujemy obecnie w waszym kraju w sferze kultury aborcji i prawa aborcyjnego, zmierza w niebezpiecznym kierunku – przyznała Abby Johson, amerykańska działaczka antyaborcyjna w rozmowie z Pauliną Guzik

Paulina Guzik: Abby, jak przyjęto Cię w Polsce?

Abby Johson: Byłam bardzo podekscytowana perspektywą przyjazdu do Polski. Jestem katoliczką, więc przyjazd do katolickiego kraju wzbudzał emocje. Uderzyła mnie mocna wiara katolicka. To wyjątkowe miejsce z bardzo bogatą historią katolicyzmu i pięknymi katolicki świętymi. Polacy są wspaniałymi ludźmi. Jestem szczęśliwa, że mogę być z wami.

 

Kościół i ludzie relatywnie rzecz biorąc nie zabierają głosu. Kiedy dobrzy ludzie milczą, kiedy sami milczą, wówczas do głosu dochodzi zło.

Z Krakowa wychodzi wyjątkowe przesłanie. Masz może jakieś szczególne przesłanie z tego miejsca dla świata czy dla Polski?

Gorliwie modliłam się o przesłanie przed moim przyjazdem do Polski. Nie jestem Polką, więc nie zamierzam udawać, że znam tutejszą kulturę. Jednak wiem, co wydarzyło się w Stanach Zjednoczonych. Dzieje się tak dlatego, że ludzie cały czas idą na kompromis ze złem. Drzwi kompromisu otworzyły się już w Polsce, jeśli chodzi o aborcję, zapłodnienie in vitro i inne poważne kwestie moralne. Kościół i ludzie relatywnie rzecz biorąc nie zabierają głosu. Kiedy dobrzy ludzie milczą, kiedy sami milczą, wówczas do głosu dochodzi zło. Właśnie coś takiego ma u was miejsce. Moje przesłanie do was brzmi: odrzućcie ten kompromis, który został zawarty. Chcę was również ostrzec, że to co obserwujemy obecnie w waszym kraju w sferze kultury aborcji i prawa aborcyjnego, zmierza w niebezpiecznym kierunku.

 

Co mogłoby wzmocnić w obecnej chwili ruch pro-life, nie tylko w Polsce, ale również w Stanach Zjednoczonych?

Według mnie musi być to Kościół. Ten impuls musi wyjść z Kościoła, zwłaszcza z Kościoła katolickiego, który od zawsze stawia kwestię ochrony życia na pierwszym miejscu. Niestety Kościół stał się relatywnie milczący, za bardzo się obawia, aby nie urazić innych. Oznacza to współpracę ze złem. Kościół nie mówi otwarcie, nie korzysta z prawa głosu, nie korzysta z władzy danej nam przez samego Chrystusa, kiedy ustanawiał Kościół katolicki. Zawiedliśmy Go, zawiedliśmy Chrystusa. Kościół to najpotężniejsza organizacja.

 

Przeraża mnie fakt, że obecnie mamy całą masę katolików, którzy otwarcie popierają aborcję, a otrzymują komunię, choć księża znają ich poglądy. Można dostrzec ten problem również w Polsce.

A więc uważasz, że Kościół w obecnych czasach nie wystarczająco głośno broni dzieci?

Niestety nie. Kościół za bardzo idzie na kompromis. Chcę podkreślić, że kocham moją wiarę, kocham Kościół katolicki. Zostałam katoliczką, bo właśnie tutaj mamy prawdę o Chrystusie. W Kościele katolickim mamy pełnię naszej wiary. Dlatego przeraża mnie fakt, że obecnie mamy całą masę katolików, którzy otwarcie popierają aborcję, a otrzymują komunię, choć księża znają ich poglądy. Można dostrzec ten problem również w Polsce. Zauważyłam, że Polacy nie mówią o tym głośno, bo żyją w przekonaniu, że w Polsce jest wielu katolików i tego typu problemy tutaj nie występują. Ale to nieprawda. Jak długo będziecie ignorować ten problem, to problem ten będzie narastał.

 

Jakie są Twoje przewidywania? Co może się zdarzyć, jeśli nie zabierzemy głosu w kwestii aborcji?

Jeśli teraz nie zabierzecie głosu, to dojdzie do złagodzenia prawa aborcyjnego. Na początku będą to małe kroki, co już ma miejsce, czyli legalna aborcja w trzech przypadkach. Jednak widzimy, że lekarze już testują granice. Prawo jest obecnie nieprawidłowo interpretowane. Aborcja ma być przeprowadzana, kiedy życie kobiety jest w niebezpieczeństwie, bądź jeśli dziecko nie będzie mogło samodzielnie funkcjonować, co według mnie nie jest przesłanką do usunięcia ciąży. Jednak tak się nie dzieje. Kobiety nagminnie usuwają ciążę, gdy dziecko ma zespół Downa. A przecież te dzieci mogą prowadzić całkowicie normalne życie. Nawet obecnie obowiązujące prawo nie jest przestrzegane w takim stopniu, w jakim powinno być. Właśnie dlatego, że zawarto kompromis. Tak to właśnie wygląda. Kiedy zło przenika, to rośnie w siłę.

Jeśli teraz nie zabierzecie głosu, to dojdzie do złagodzenia prawa aborcyjnego. Na początku będą to małe kroki, co już ma miejsce, czyli legalna aborcja w trzech przypadkach. Jednak widzimy, że lekarze już testują granice.

Ludzie o tym wiedzą. Mimo że o tym wiedzą, to zastanawiają się, co powinni z tym zrobić. A przecież powinni pójść do mediów, ujawnić ten proceder, szukać sprawiedliwości dla nienarodzonych dzieci i matek, które okłamano, którym powiedziano, że ich dzieci nie będą mogły prowadzić normalnego życia, a tymczasem rodzą się zupełnie zdrowe. Należy szukać sprawiedliwości. Nie można obawiać się skutków.

Ja sama nie miałam pojęcia, co się stanie, kiedy opuściłam klinikę Planned Parenthood. Nie wiedziałam, że znajdę się na sali sądowej naprzeciw jednej z największym organizacji na świecie. Nie miałam pojęcia. Jednak trzeba działać. Nawet jeśli się boimy. Nie jesteśmy powołani do strachu. Bóg nie daje nam ducha lęku i bojaźni, ale ducha siły i odwagi. Bojaźń i słaby głos są u was obecne.

Wydaje mi się, że katolicy w Polsce uważają, że nie jest tak źle, że to tylko tysiąc dzieci rocznie. A te tysiąc dzieci, to o tysiąc za dużo. Nawet jeśli byłoby to tylko jedno dziecko, to o jedno za dużo. Czas, by Polacy się przebudzili. Jeśli nie zaczniecie odpychać tego zła, jeśli nie zaczniecie krzyczeć na temat tego, co dzieje się obecnie w waszym kraju, wówczas dojdzie do liberalizacji aborcji. Staniecie się krajem, jakim są Stany Zjednoczone, gdzie można dokonywać aborcji przez dziewięć miesięcy ciąży z jakiegokolwiek powodu. Do tego dojdzie w waszym pięknym katolickim kraju, jeśli ludzie nie zaczną się sprzeciwiać.

Wydaje mi się, że katolicy w Polsce uważają, że nie jest tak źle, że to tylko tysiąc dzieci rocznie. A te tysiąc dzieci, to o tysiąc za dużo. Nawet jeśli byłoby to tylko jedno dziecko, to o jedno za dużo. Czas, by Polacy się przebudzili.

 

Co pomogło Ci zagoić rany, kiedy opuściłaś klinikę po tym, jak zdałaś sobie sprawę, czym jest aborcja i zdałaś sobie sprawę, co stało się z Twoimi własnymi dziećmi, bo sama dokonałaś dwóch aborcji?

Z pewnością dużą rolę odegrała moja wiara katolicka: sakramenty, spowiedź, Eucharystia. Jednak szczerze powiedziawszy potrzebowałam duchowego treningu. Każdego dnia budziłam się i musiałam podejmować decyzję, czy będę żyć przeszłością, której nie mogę zmienić i czy będę rozpaczać, smucić się, żałować, zamartwiać i odczuwać wstyd, czy może obudzę się i będę żyć teraźniejszością akceptując dar od Boga i pozwolę Mu działać w moim życiu.

Przez osiem lat pracując w klinice byłam z dala od Boga, więc może już najwyższy czas, żeby zacząć żyć dla Jego chwały. Jednego dnia obudziłam się i podjęłam złą decyzję. Kolejnego dnia obudziłam się użalając się przez cały dzień, pijąc zbyt dużo wina i litując się nad sobą. Jednak najczęściej budziłam się i decydowałam się żyć dla Chrystusa.

Pewnego dnia, kiedy takie zmagania trwały już od długiego czasu, obudziłam się i wiedziałam, że już nie muszę dokonywać takich wyborów. Wiedziałam już, jak ma wyglądać moje życie. Pomaga mi też dzielenie się moją historią z innymi, pomaganie innym ludziom, aby sprzeciwiali się tej niesprawiedliwości wiedząc, że dzięki temu ratuję im życie, bo Bóg może działać przeze mnie, przez moją przeszłość. Jednak uzdrowienie to podróż i ta podróż potrwa całe życie.

 

Czy jest to też podróż miłosierdzia?

Jak najbardziej. Zdecydowanie. Bóg jest względem mnie niezwykle miłosierny. Nie zasługuję na to, co mam, nie zasługuję na te łaski, które od Niego otrzymuję, nie zasługuję na te wszystkie cudowne dzieci, którymi mnie obdarzył. Ale On jest właśnie tak dobry. To właśnie Bóg, to Jego miłosierdzie.

 

Miłosierdzie działa także wobec byłych pracowników klinik aborcyjnych, którzy przeszli na stronę życia. O tym piszesz w swojej nowej książce, która właśnie ukazała się w Polsce. Możesz przytoczyć najbardziej uderzającą historię, jaką usłyszałaś od byłego pracownika kliniki aborcyjnej, które opisujesz w książce „Ściany będą wołać?”AJ: W książce można przeczytać historię kobiety, która zabiegała o aborcję zdrowego dziecka przy pomocy litu. Dostała zastrzyk, który miał zabić jej dziecko. Po zastrzyku zmieniła zdanie, natychmiast pożałowała decyzji i chciała ocalić swoje dziecko. Tak naprawdę lekarz-aborter wymusił na niej przeprowadzenie aborcji. Ludziom trudno uwierzyć w tę historię. Nie mogą uwierzyć, że kobiety dostają środki uspokajające, a potem są zmuszane do zabicia własnego dziecka, kiedy próbują je ocalić. Ale tak właśnie się dzieje. Tak to wygląda na całym świecie. Takie rzeczy małą miejsce każdego dnia w Chinach, w Stanach Zjednoczonych, we wszystkich krajach. Jest to prawdziwy problem. Wydaje się to niewiarygodne, póki nie zaczniesz pracować w tym przemyśle. Wówczas przekonujesz się, że dzieje się to każdego dnia.

 

Przypisuję Matce Przenajświętszej i Janowi Pawłowi II nawrócenie mojej rodziny na wiarę katolicką. Mój mąż i ja byliśmy na początku bardzo sceptycznie nastawieni. Nie byliśmy pewni, wydawało nam się to czymś szalonym

Wiem, że bardzo kochasz Jana Pawła II. W tym roku obchodzimy stulecie jego urodzin. Jesteśmy w jednym z jego ulubionych miejsc, które tak naprawdę stworzył. W jaki sposób św. Jan Paweł II Cię inspiruje?

Przypisuję Matce Przenajświętszej i Janowi Pawłowi II nawrócenie mojej rodziny na wiarę katolicką. Mój mąż i ja byliśmy na początku bardzo sceptycznie nastawieni. Nie byliśmy pewni, wydawało nam się to czymś szalonym. Mój mąż przeczytał Teologię ciała i Humanae vitae. Zaczął też czytać pisma św. Jana Pawła II. Przyszedł do mnie pewnego dnia i powiedział, że przeczytał różne rzeczy napisane przez papieża i uważa, że on ma rację. Stwierdził, że skoro ma rację w tych kwestiach, to Kościół katolicki musi mieć rację we wszystkim. Podeszłam do tego sceptycznie i byłam cyniczna. Jednak skłoniło mnie to do sięgnięcia po dzieła Ojców Kościoła. Zaczęłam też czytać encykliki i listy św. Jana Pawła II. Tak naprawdę to mnie przekonało, że jesteśmy na właściwej drodze, że Kościół katolicki jest naszym domem, że Kościół katolicki jest domem dla wszystkich. To wspaniałe uczucie być w miejscu, gdzie przebywał, chodził, mieszkał i gdzie był biskupem. Dzisiaj skosztowałam kremówkę papieską.

 

Smakowała?

O, tak. Powiedziałam ks. Maciejowi, który mi towarzyszył, że chcę ją na śniadanie, obiad i kolację. To czas odnowy i dla mojej wiary, to że tutaj jestem, w miejscu, gdzie mieszkał tak niezwykły święty papież.

 

Rozmowa odbyła się w programach Między Ziemią a Niebem TVP1 i Okiem Wiary TVP Info.

 


Modlitewnik Nieplanowane. 280 dni modlitwy za życie zagrożone

Modlitewnik ten i akcja, którą propaguje, to owoc głośnego filmu Nieplanowane. Będąc pod jego wrażeniem, wielu widzów pytało, co dalej możemy zrobić dla sprawy życia. Modlitewnik. Nieplanowane jest odpowiedzią. W jednej ze scen filmu główna bohaterka przyznaje, że według poufnych danych klinik aborcyjnych akcje modlitewne za życie nienarodzone potrafią odwieść od zamiaru aborcji nawet 75% kobiet. Zatem modlitwa to najbardziej skuteczne narzędzie w walce o ochronę życia.

Książka jest dostępna TUTAJ.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Czystość przedmałżeńska. Dlaczego warto?

„Miłość erotyczna, przeżywana dzięki seksualności, traci z upływem lat swoją żywotność, dlatego wstrzemięźliwość seksualna może pomóc w nauce miłości silniejszej, która z biegiem czasu nabiera kolorów zamiast blednąć”. O tym jak rozmawiać z młodymi ludźmi o czystości przedmałżeńskiej i jaki jest jej sens, Alicja Samolewicz-Jeglicka rozmawia z ojcem Tomaszem Grabowskim.

Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Czystość przedmałżeńska. Dlaczego warto?
„Miłość erotyczna, przeżywana dzięki seksualności, traci z upływem lat swoją żywotność, dlatego wstrzemięźliwość seksualna może pomóc w nauce miłości silniejszej, która z biegiem czasu nabiera kolorów zamiast blednąć”. O tym jak rozmawiać z młodymi ludźmi o czystości przedmałżeńskiej i jaki jest jej sens, Alicja Samolewicz-Jeglicka rozmawia z ojcem Tomaszem Grabowskim.

Alicja Samolewicz-Jeglicka: Po co jest czystość przedmałżeńska?

O. Tomasz Grabowski OP: Czystość jest sposobem budowania więzi. Dzięki niej mogę stworzyć niepowtarzalną relację zarówno z drugą osobą, jak i samym sobą oraz pomiędzy mną a Bogiem. Więzi są podobne do mostów. Potrzebują mocnych filarów i silnych przęseł. Filarem, na którym można zawiesić most, jest osoba, która stała się mocna dzięki znajomości siebie i wynikającej z tej wiedzy zdolności panowania nad sobą. Przęsłami są relacje, które z biegiem czasu nie tracą na sile. Miłość erotyczna, przeżywana dzięki seksualności, traci z upływem lat swoją żywotność, dlatego wstrzemięźliwość seksualna może pomóc w nauce miłości silniejszej, która z biegiem czasu nabiera kolorów zamiast blednąć. Dodatkowo, czystość chroni sens sakramentu małżeństwa.

 

Jaki jest sens czystości przedmałżeńskiej? Często nawet osoby wierzące mają kłopot ze zrozumieniem tego…

Akurat osoby wierzące mają pod ręką dość łatwy do zrozumienia argument przemawiający za podjęciem wezwania do czystości. Chodzi o sakrament małżeństwa. Każdy narzeczony będzie wypowiadał wówczas słowa: „Biorę Ciebie za męża/żonę”. Od kogo biorę? Najpierw przychodzi myśl, że biorę od osoby kochanej. Jasne. Ale ważniejsze jest to, że to Bóg powierza mi daną osobę i równocześnie jej oddaje mnie samego. Dotychczas należałem wyłącznie do Boga i samego siebie. Teraz zostaję dodatkowo oddany w ręce osoby ukochanej. Opiekujący się nami Bóg, do którego należymy, powierza nas sobie nawzajem.

 

W czym wyraża się to „powierzenie”?

Jeśli nie dochowujemy czystości przedmałżeńskiej, staramy się uprzedzić sakrament. Można powiedzieć, że chcemy przeżyć sakrament bez Boga, a przecież w każdym sakramencie chodzi o działanie Boga, a nie ludzi.

Skoro zamierzam zachować przyjaźń z Bogiem, nie wolno mi pozbawić Boga ukochanego skarbu, jakim dla Niego jest każdy z nas. Ani nie chcę powiedzieć: „Nie potrzebuję, żebyś Ty mnie komuś dał, sam sobą będę dysponował”, ani „Oddam się komu chcę bez Twojej zgody”. W obu wypadkach (a zawsze dzieją się jednocześnie) powiedziałbym Bogu: „Nie potrzebuję Ciebie”. Jeśli nie dochowujemy czystości przedmałżeńskiej, staramy się uprzedzić sakrament. Można powiedzieć, że chcemy przeżyć sakrament bez Boga, a przecież w każdym sakramencie chodzi o działanie Boga, a nie ludzi. Jeśli wzajemnie się sobie oddaliśmy przed ślubem, po co brać ślub? Wiele osób odpowie, że celem ślubu jest przysięga przed Bogiem. Przed Bogiem można — choć nie ma to większego sensu — przysięgać w dowolnych okolicznościach, nie trzeba w tym celu iść do kościoła i odprawiać rytuałów katolickich. Sakrament jest współdziałaniem z Nim. Zatem, jeśli chcesz, by miał pełen sens, zachowaj czystość, to znaczy współdziałaj z Bogiem.

 

Jak rozmawiać z młodymi ludźmi o czystości przedmałżeńskiej, by nie był to nudny i nieprzekonujący monolog a dialog z nimi? 

Młodzi ludzie to abstrakcyjny rozmówca, a przecież za każdym razem stajemy wobec konkretnych osób. Dlatego strategia rozmowy zawsze powinna być taka sama: dialog. Rozpoczynaj od stawiania pytań i słuchania odpowiedzi. Pytań o to, co stanowi przeszkodę w przeżywaniu czystości. Młodzi najczęściej chcą współżyć, ponieważ „się kochają” i chcą przypieczętować związek przez seks. Do tego dochodzą tak proste rzeczy jak podekscytowanie, pożądanie i przyjemność. Choć oczywiście, zanim ktoś z naszych rozmówców o tym powie, najpierw roztoczy grubą zasłonę dymną argumentów, nazwijmy je, intelektualnych: kochamy się, dlaczego zatem nie możemy współżyć; nikogo nie krzywdzimy; chcemy się pobrać, ale brakuje nam pieniędzy… Wszystko prawda, ale prawda z głowy, a pragnienie współżycia jest z ciała i serca. Dlatego trzeba słuchać motywacji, których główne źródło będzie w uczuciach (dlaczego chcesz to zrobić?) i zadawać pytania o cel działania (co chcesz dzięki temu osiągnąć?). Szczera rozmowa wiele zmienia, wykłady niewiele. Dopiero kiedy usłyszymy realne pragnienia naszych rozmówców, można spróbować pokazać szerszą perspektywę.

 

Czy warto walczyć o czystość przedmałżeńską, jeśli współżyło się już wcześniej? 

Czystość to znacznie więcej, niż utrata bądź zachowanie dziewictwa. To sposób życia i kochania, w którym działam na rzecz drugiej osoby; w którym nie ma podwójności, obłudy; w którym nie wykorzystuję kogoś lub siebie do zaspokojenia własnych pragnień.

Jasne, że tak. Czy warto być odważnym skoro już raz się stchórzyło? Czy warto być prawdomównym, skoro już się kłamało? Czy warto nie kraść, chociaż dotychczas żyło się w szajce złodziei? Dlaczego w tych wypadkach widzimy absurdalność pytania, a w kwestii czystości nie? Ponieważ rozpoczęcie współżycia, utrata dziewictwa, jest wyrazistą cezurą w życiu. Tracimy coś i zdaje się, że tracimy nieodwołalnie. Tak, niewinność traci się raz, ale zdolność do przeżywania czystej miłości można odbudować. Podobnie, jak ktoś kto zdradził przyjaciela, intuicyjnie wie, że wzajemna relacja pękła i już nigdy nie będzie pozbawiona choćby wspomnienia tej rysy. Jej czystość nieodwołalnie przepadła. Jednocześnie, skoro to przyjaźń, możemy ją odbudować i dalej będzie miała niepowtarzalną wartość. Sprowadzenie czystości do zachowania dziewictwa sprawia, że traktujemy ją zero-jedynkowo. Czystość to znacznie więcej, niż utrata bądź zachowanie dziewictwa. To sposób życia i kochania, w którym działam na rzecz drugiej osoby; w którym nie ma podwójności, obłudy; w którym nie wykorzystuję kogoś lub siebie do zaspokojenia własnych pragnień.

 

Jeżeli nie zamierzamy uprawiać seksu, to gdzie jest granica?

Dawniej się zżymałem na tego typu pytania. Myślałem sobie: masz sumienie, niech ono cię kieruje. Dziś już się nie oburzam. Najczęściej odpowiadam: nagość i miejsca intymne. Jeśli chcesz zachować czystość, a przekroczysz tę granicę, wiesz, że jesteś w obszarze grzechu. Niemniej, jest coś chybionego w tak udzielonej odpowiedzi. Pozwala zamknąć sprawę czystości w perspektywie wyłącznie granic, za którymi znajduje się grzech (złamanie Bożego prawa). Lepiej jest myśleć o tym, ile spraw zostało przeoczonych i niedocenionych w czasie, gdy zmierzałem do tej granicy. Seks na horyzoncie nieraz działa (szczególnie na chłopaków) jak płomień świecy na ćmę. Wkoło ciemno, tylko to się świeci, więc lecę w stronę tego światełka. Błąd, bo wkoło nie jest ciemno, a przeciwnie bardzo jasno. Nie jest nudno, a ciekawie. Nieprawda, że nic nie budzi ekscytacji. Budowanie przyjaźni jest pasjonującą przygodą. Zbieranie wspólnych doświadczeń, wzajemne wsparcie i zdobywanie kolejnych wspólnych celów, jest o wiele ciekawsze niż pomijająca to wszystko droga do zbliżenia we współżyciu. Mówiąc C. S. Lewisem: „Eros żąda nagich ciał, przyjaźń – nagich osobowości”. Poznanie drugiego i zjednoczenie się z nim dokonuje się w zjednoczeniu dusz, serc, osobowości. Jakkolwiek byśmy nie nazwali tego, czym się jednoczymy, każdy, kto przeżył przyjaźń wie, o czy mowa. Każdy kto nie przeżył, czuje tęsknotę, więc też wie, o czym mowa.

 

 

Dlaczego warto podjąć decyzję o czystości przedmałżeńskiej?

Doświadczamy pożądań. Są nam potrzebne do pełnego smakowania i przeżywania bycia człowiekiem. Gdy pojawiają się w relacji, która jeszcze nie stała się przyjaźnią, są wyrazem jedynie — skądinąd pięknej — biologii.

Pierwszy z powodów dotyczy tworzenia więzi. Najważniejszym celem narzeczeństwa jest zbudowanie przyjaźni. C. S. Lewis pisał w Czterech miłościach: „Starożytnym przyjaźń wydawała się najszczęśliwszą, najbardziej ludzką z miłości, koroną życia i szkołą cnót. W porównaniu z tym świat współczesny pomija ją milczeniem”. Miłość między dziewczyną i chłopakiem, jeśli nie stanie się przyjaźnią, zostanie zdominowana przez seksualność. Dlatego odsunięcie w czasie zbliżenia seksualnego pozwala zbudować przyjaźń, zanim wzajemna więź zostanie ukształtowana przez przeżycie zbliżenia. Wszystko ma swój czas. Dodatkowo, umiejętność powstrzymania się przed zbliżeniem pozwala na uporządkowanie własnych pragnień. Doświadczamy pożądań. Są nam potrzebne do pełnego smakowania i przeżywania bycia człowiekiem. Gdy pojawiają się w relacji, która jeszcze nie stała się przyjaźnią, są wyrazem jedynie — skądinąd pięknej — biologii. Kierują nas do konkretnej osoby, pozwalają dostrzec jej urodę, powab, atrakcyjność… Jednak dopiero wtedy, kiedy potrafimy zapanować nad pożądaniami, dopuścić je świadomie, dzięki nim dodać ognia miłości, wówczas stają się tym, co pomaga scementować związek. Poddając się im wcześniej, oddajemy im panowanie nad kształtującą się miłością. Tracimy z oczu pociągającą nas osobę, ponieważ zasłaniają nam ją własne pragnienia, oczekiwania, przyjemność. Panując nad pożądaniami, potrafimy pokochać, to znaczy działać na rzecz szczęścia drugiej osoby, a nie jedynie ulegać wzajemnym pragnieniom seksualnym.

 

Skoro twój niewierzący partner mówi, że ciebie kocha, powinien zadbać o to, co daje ci szczęście. Jeśli do pełni szczęścia potrzebujesz czystego sumienia, niezakłóconej relacji z Bogiem, w imię miłości będzie szanował granicę, którą wyznaczysz.

Drugim powodem, istotnym dla wierzących, jest zachowanie wolnej od grzechu osoby kochanej. Jesteśmy sobie dani do wzajemnej miłości. Skoro miłość, to szukanie szczęścia drugiej osoby, trzeba pamiętać, że dopuszczenie się z nią grzechu z pewnością miłością nie jest, a przynajmniej, wyraźnie ją uszkadza. Najważniejszym elementem dbania o szczęście drugich, jest opieka nad ich więzią z Bogiem. Nie mamy wglądu w serca, ale możemy przez ciało otoczyć opieką serce kochanego czy kochanej. Zachowanie czystości jest właśnie otoczeniem opieki więzi z Bogiem tak własnej, jak i cudzej. Chronię Twoją czystość, ponieważ chcę, byś żył wiecznie w pełnym szczęściu. Do osiągnięcia szczęścia, potrzebujesz niezakłóconej grzechem relacji z Bogiem. Kocham Cię, więc zadbam o to, by moja miłość nie stanęła na drodze do najważniejszej Twojej relacji — miłości do Boga. Wiele osób pyta, jak można zachować czystość, gdy związek tworzy się z osobą niewierzącą. Miłość jest tym samym dla wierzących i niewierzących. Skoro twój niewierzący partner mówi, że ciebie kocha, powinien zadbać o to, co daje ci szczęście. Jeśli do pełni szczęścia potrzebujesz czystego sumienia, niezakłóconej relacji z Bogiem, w imię miłości będzie szanował granicę, którą wyznaczysz. Jeśli nie chce jej uszanować, wówczas mówi: kocham ciebie, ale Boga traktuję jako mojego konkurenta. Kocham w tobie wszystko ale nienawidzę twojej miłości do Boga, tej części Twojego serca nie kocham. Serce jednak nie ma części. Tym samem sercem kierujemy się do ludzi i do Boga. Jeśli ktoś nie chce się zgodzić na twoją miłość do Boga, de facto nie akceptuje twojego serca.

 

Trzeci powód, dla którego warto zachować czystość, wiąże się z wątkiem świadectwa. Obecnie zachowanie wstrzemięźliwości seksualnej przed ślubem jest jednym z najbardziej wyraźnych sposobów okazania tego, że jest się katolikiem. Kultura przekonuje nas do przeżywania seksu jako nieskrępowanej ekspresji uczuć i pożądań. Podjęcie decyzji o czystości jest niezrozumiałe, kontrkulturowe, wręcz rewolucyjne. Przeżywanie wiary często wymaga zachowań stojących w kontrze do tego, co Ewangelia nazywa „światem”. Ale nie stawianie kontry jest tutaj celem. Świadectwo wiary to nie zaciskanie zębów po to, by działać wbrew temu, co jest ogólnie akceptowane. Celem jest nieskrępowana ekspresja uczuć i pragnień skierowanych do Boga. Wolność do przeżycia wiary w swojej seksualności. W tej perspektywie należy widzieć też zakaz wspólnego zamieszkania przed ślubem. Choć jest to wyłącznie jeden z powodów zakazu, dziś wydaje się szczególnie ważny. Jest dostępnym dla każdego wierzącego narzędziem do budowania świata, w którym Boże prawo jest stawiane wyżej niż prawo naszych pragnień. Mój Bóg pragnie wyłącznej miłości i ja Jemu ją ofiarowuję. Nie chcę ulec własnym pragnieniom, pomysłowi na budowanie związku, ale ufam Jemu.

 

Jeśli już ktoś podjął taką decyzję, to co dalej? Jak ma ją realizować?

Najważniejszym jest, by nie traktować czasu narzeczeństwa jako ciągu wyrzeczeń. Skupiając się na wyrzeczeniu, tworzymy dystans w relacji.

Najważniejszym jest, by nie traktować czasu narzeczeństwa jako ciągu wyrzeczeń. Skupiając się na wyrzeczeniu, tworzymy dystans w relacji. Dystans budzi frustrację, frustrację najłatwiej rozładować przez zbliżenie seksualne. Trzeba się nauczyć, jak pisze Jason Evert w „Czystej miłości” mówić „tak”, a nie skupiać się na mówieniu „nie”. Wiem, po co decyduję się na zachowanie czystości: chcę budować więź z Bogiem i moim wybrankiem. Zatem skupiam się na budowaniu więzi. W moim ciele oddaję się Bogu, z Nim przeżywam seksualność, odsłaniam Mu budzące się we mnie pragnienia i pożądania, trud ofiarowuję Jemu, żeby przeżyć wierność. Nota bene, umiejętności zdobyte w tym czasie, bardzo przydadzą się później w małżeństwie, w którym wierność będzie powracającym wyzwaniem. W stosunku do narzeczonego, chłopaka czy dziewczyny, nie skupiam się na tym, czego mieć nie mogę, ale na tym, co dzięki wstrzemięźliwości zyskam. Trzeba użyć wyobraźni, żeby okazać troskę, pamięć i miłość rezygnując z erotycznych jej wyrazów. Pomysłowość należy wykorzystać do tego, aby czas oczekiwania na ślub był czasem pełnym rzeczy nowych: wspólnie podejmowanych zajęć, nowych odkryć dzięki temu, że każde z nas ma swoje pasje i wrażliwość, którą uczymy się dzielić. Możemy się wzajemnie zaskakiwać okazywaniem uczuć w konkrecie działania na rzecz drugiej osoby. Kwiaty i wspólne wyjścia do kina czy gdziekolwiek to zaledwie początek. Dzięki pomysłowości i wyobraźni, możecie sprawić, że narzeczeństwo będzie wspominane z uśmiechem i wręcz tęsknotą, mimo iż wówczas nie współżyliście.

 

Do rozmowy z nastolatkami może przydać się np. najnowsza książka “Czysta miłość. 10 sposobów na (od)budowanie niewinności nastolatków”? 

W zamyśle autorów jest to książka dla rodziców młodzieży w okolicach szkoły średniej. Ma pomóc im przeżyć ten trudny etap w wychowaniu dzieci. Wówczas młodzi ludzie chcą już być samodzielni, zaczynają eksperymentować w różnych obszarach życia, sprawdzają swoją odrębność od rodziców. Dość powszechnie podejmują decyzję na zbudowanie pierwszych związków miłosnych, których najważniejsza część będzie w ukryciu przed resztą świata, a szczególnie przed rodzicami. Rodziców to może przerażać, choć i tak muszą się na to zgodzić. Jednocześnie chodzi im o to, by młodzież mądrze wesprzeć w dorastaniu. Rodzic oczywiście nie będzie (nie powinien być) kumplem czy przyjacielem swoich dzieci, ale wbrew pozorom nie pozostanie być autorytetem, a przynajmniej najważniejszym punktem odniesienia w życiu swoich dzieci. Dlatego dobrze, by rodzice sięgnęli po tę książkę i zastanowili się, czy są dla swoich dzieci czymś na wzór latarni morskiej, czy raczej reflektora na wieży strażniczej.

 

A gdyby chcieli po nią sięgnąć nastolatkowie? Warto, by to zrobili?

Dla nastolatków powstała druga część książki. Znacznie krótsza, złożona z pytań i odpowiedzi. Szereg z nich nurtuje młodych ludzi. Jason Evert w „Q&A dla młodzieży” udziela krótkich, dosadnych i rzeczowych odpowiedzi, które dają szansę zmierzyć się z tym, jak się rzeczy mają. Pozwalają zweryfikować swój, czy rówieśników, sposób myślenia, swoje przekonania etc. Książka nie zabierze wiele czasu, a pozwoli na szczery namysł nad pytaniami, które głupio komuś zadać, a przynajmniej może się wydawać, że głupio je komuś zadać.

 


 

Czysta miłość. 10 sposobów na (od)budowanie niewinności nastolatków
Jason Evert, Chris Stefanick

Autorzy, bazując na swoich wieloletnich doświadczeniach w pracy z młodzieżą, stworzyli niezbędnik dla wszystkich, którzy odpowiadają za wychowanie młodych ludzi: rodziców, wychowawców oraz osób duchownych. Z humorem, a jednocześnie ze stanowczością, pokazują jak w dzisiejszym świecie nadążyć za nastolatkiem, jak wspierać go na drodze niewinności i czystości.

Książka jest dostępna TUTAJ.

 

 

 


 

Czysta miłość. Q&A dla młodzieży
Jason Evert

Jak mam znaleźć miłość? Kto by chciał czekać z seksem do małżeństwa? Czy nie jest tak, że każdy to robi? Jeżeli nie zamierzamy uprawiać seksu, to jak daleko możemy się posunąć? To tylko kilka przykładowych pytań, z którymi na co dzień boryka się młodzież. Na ich podstawie Jason Evert napisał poradnik, którego celem jest pomoc nastolatkom w odnalezieniu drogi do czystości, obalenie serwowanych wokół półprawd i mitów na temat taniego szczęścia.

Książka jest dostępna TUTAJ.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Przez ponad 10 lat w Radiu Plus w Gdańsku. Obecnie w Radiu Gdańsk. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap