video-jav.net

Rozmiary pielgrzymowania

Zbliża się pierwszy dzień lata. Przed nami czas odpoczynku, wylegiwania się na plaży lub górskich wędrówek. Aktywny wypoczynek lub słodkie lenistwo. A może w tym roku spróbować inaczej? Może poświęcić kilka wolnych dni i wyruszyć na… pielgrzymi szlak?

Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Rozmiary pielgrzymowania
Zbliża się pierwszy dzień lata. Przed nami czas odpoczynku, wylegiwania się na plaży lub górskich wędrówek. Aktywny wypoczynek lub słodkie lenistwo. A może w tym roku spróbować inaczej? Może poświęcić kilka wolnych dni i wyruszyć na… pielgrzymi szlak?

Od dalekiego Izraela do leżącej nieopodal domu maryjnej kapliczki, pieszo lub samolotem, na jeden dzień czy na kilka tygodni – pielgrzymowanie ma wiele twarzy. Tym, co odróżnia je od zwykłej podróży jest intencja. Można prosić, dziękować czy przepraszać, ale liczy się to, żeby to Bóg był w tym czasie najważniejszy. Można spędzić tydzień na podróży po włoskich sanktuariach, ale jeśli skupimy się tylko na zwiedzaniu pięknych budynków i kolekcjonowaniu zdjęć na Instagram, to nasza wyprawa pozostanie po prostu wakacyjną podróżą.

Letni odpoczynek zachęca do skupienia się na sobie. Po całym roku wysiłku szukamy okazji, żeby dostarczyć sobie jak najwięcej przyjemności. I chociaż zasadniczo nie ma w tym nic złego, to w  błogim lenistwie łatwo zapomnieć, że istnieje Ktoś więcej. Pielgrzymowanie pozwala spojrzeć głębiej, postawić Boga na pierwszym miejscu, na chwilę zrezygnować z wygody i podjąć konkretne wyrzeczenie. Jeśli potrafię poświęcić Mu choćby dzień urlopu, daję świadectwo Jego znaczenia w moim życiu. Życiu, które w dzisiejszych czasach naszpikowane jest pogonią za wrażeniami. Chcemy więcej: zobaczyć, zwiedzić, przeżyć, zdobyć. Pielgrzymka jest sposobem na to, żeby choć na chwilę przerwać to błędne koło, wyciszyć się i dać Bogu szansę przemówić do naszego serca.

Lourdes, Fatima, Jasna Góra – większość pielgrzymkowych „destynacji” prowadzi do sanktuariów związanych z Matką Bożą. Ale nietrudno znaleźć i takie, które poświęcone są innym świętym! Można odwiedzić św. o. Pio w San Giovanni Rotondo, św. Jakuba w Santiago de Compostela czy naszego św. Wojciecha w Gnieźnie. Odwiedzając miejsca związane z konkretnym świętym mamy okazję bliżej go poznać i zaprzyjaźnić się z nim – może znajdziemy w nim szczególnego orędownika w naszych sprawach?

Myśląc o pielgrzymce, najczęściej w pierwszej chwili mamy przed oczami kolumnę pątników z gitarami i kolorowymi chustami na szyjach, zmierzających w kierunku Jasnej Góry. Ale jeśli nie chcesz lub nie możesz wędrować, to nie znaczy, że pielgrzymi szlak jest dla Ciebie zamknięty! Wachlarz możliwości jest naprawdę szeroki:

 

Maxi

Kilkudniowe wyprawy, których głównym celem jest nawiedzenie jakiegoś świętego miejsca. Może to być piesza wędrówka na Jasną Górę czy do Santiago de Compostella, może przelot do Fatimy czy Ziemi Świętej albo autokarowa podróż po alpejskich sanktuariach. Aktywni mogą połączyć przyjemne z pożytecznym – w bogatej ofercie pielgrzymek można znaleźć rowerowe, rolkowe, kajakowe a nawet… autostopowe! Wykorzystanie części swojego urlopu na to, aby wyruszyć w drogę z Bogiem, przynosi konkretne owoce w życiu duchowym. Jeśli to możliwe, warto choć raz w życiu odwiedzić najświętsze dla katolików miejsca – Ziemię Świętą i Rzym. Po przejściu prawdziwej Drogi Krzyżowej czy stanięciu na szczycie Góry Tabor, lektura Biblii nigdy już nie będzie taka sama, a modlitwa u grobu św. Piotra pomoże nam na nowo rozkochać się w Kościele.

 

Midi

Nie trzeba przeznaczać całego urlopu na pielgrzymowanie. W wakacyjny wyjazd można z powodzeniem wpleść odwiedziny w jednym z okolicznych sanktuariów – jadąc przez Austrię można zahaczyć o Mariazell, we Francji odwiedzić Lourdes czy La Salette a jadąc do ukochanej przez Polaków Chorwacji nietrudno jest skręcić do Bośni i spędzić kilka chwil w Medjugorie. W urlopowym szaleństwie, nastawionym na zwiedzanie i zdobywanie nowych doświadczeń, dobrze jest zatrzymać się na chwilę i posłuchać Bożego głosu. Trzeba tylko pamiętać o intencji – inaczej nasza wizyta w świętym miejscu stanie się tylko kolejnym punktem do odhaczenia na urlopowej liście.

 

Mini

A co, jeśli urlop w tym roku pozostaje w sferze marzeń i nawet kilkudniowy wyjazd stanowi problem? Albo jeśli wakacyjne plany są tak sztywne, że nie pozostawiają już miejsca na zmiany? Nawet wtedy nie musimy rezygnować z pielgrzymowania! W każdym zakątku Polski znajduje się przynajmniej kilka sanktuariów – można je wyszukać na stronach poszczególnych diecezji lub w Internecie. Na takie pielgrzymowanie wystarczy wolny dzień czy nawet popołudnie. Bo nie odległość jest najważniejsza, ale gotowość do spotkania z Bogiem!

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Agnieszka Huf

Agnieszka Huf

Z urodzenia (i przekonania!) – Ślązaczka. Z zawodu – psycholog. Z pasji – bibliofil, człowiekolub, autostopowiczka. A to wszystko traci na znaczeniu wobec najważniejszego: z woli Ojca – dziecko Boże. Uczestniczka Akademii Dziennikarstwa 2017/18.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >

Czas na życiowe Camino

Droga św. Jakuba prowadząca do katedry w Santiago de Compostela w Hiszpanii to coraz częściej uczęszczany pielgrzymi szlak. Symbol muszli św. Jakuba jest już rozpoznawalny niemal na całym świecie. W czym tkwi niezwykła siła Camino? Rozmawiamy z Kamilą i Jakubem, dla których Camino stało się początkiem wspólnego życia.

Kamila
Początko
zobacz artykuly tego autora >
Jakub
Kwaśnik
zobacz artykuly tego autora >
Zofia Świerczyńska
Zofia
Świerczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Czas na życiowe Camino
Droga św. Jakuba prowadząca do katedry w Santiago de Compostela w Hiszpanii to coraz częściej uczęszczany pielgrzymi szlak. Symbol muszli św. Jakuba jest już rozpoznawalny niemal na całym świecie. W czym tkwi niezwykła siła Camino? Rozmawiamy z Kamilą i Jakubem, dla których Camino stało się początkiem wspólnego życia.

Camino de Santiago zaczęło w Waszym życiu zupełnie nową drogę…

Jakub Kwaśnik: Zdecydowanie! Kiedy razem z Kamilą planowaliśmy podróż szlakiem Camino de Santiago, udało się nam ułożyć wyjazd tak, aby 13 maja być w Fatimie. Wiedziałem, że zaręczyny to rozpoczęcie kolejnego ważnego etapu w naszym życiu. W dziękczynieniu, zaufaniu i z prośbą o to, żeby nasze dalsze wspólne życie układało się tak, jak dotychczas, właśnie tam się oświadczyłem, a Kamila powiedziała “tak”.

 

Spodziewałaś się oświadczyn?

Kamila Początko: Kiedy wyjeżdżaliśmy na Camino, dużo znajomych “podpuszczało” nas i powtarzało, że na pewno wrócimy jako narzeczeni. Strasznie nas to denerwowało, więc stanowczo protestowaliśmy (śmiech). Moim marzeniem były zaręczyny u Matki Bożej Fatimskiej, ale nigdy tego Kubie nie powiedziałam. W chwili oświadczyn byłam bardzo zaskoczona, zaniemówiłam! Jednocześnie czułam, że “to jest to”, a to miejsce nie było przypadkiem. 

 

Dlaczego akurat Fatima?

Jakub: Zarówno dla mnie i dla Kamili kult Matki Bożej Fatimskiej jest ważny. Kiedy omadlałem temat zaręczyn, często zaglądałem do różnych kościołów w Krakowie – te wszystkie miejsca łączyło jedno – wszędzie była figura Matki Bożej Fatimskiej. Zresztą cała podróż do Camino była wyjątkowa i symboliczna. Do Santiago dotarliśmy 24 maja – w dzień moich urodzin, wtedy obchodziłem trzydziestkę. W Kościele jest to także wspomnienie Matki Bożej Wspomożenia Wiernych.

 

 

Obcy kraj, inna kultura, kilkaset kilometrów pieszo. Dlaczego podjęliście decyzję o wyruszeniu szlakiem św. Jakuba?

Jakub: Z racji tego, że św. Jakub jest moim patronem, już wcześniej interesowałem się jego biografią. Dzięki temu dowiedziałem się, że jest szlak św. Jakuba i zacząłem szukać więcej informacji o Camino. Chciałem poczuć nowe doświadczenie pielgrzymowania. Spodobała mi się koncepcja, że to jest podróż “na dłużej”, że nie jest to zorganizowana pielgrzymka, ale indywidualna przygoda. O tym, że wyruszyliśmy na Camino zdecydowało również to, że razem z Kamilą pracowaliśmy w tym samym miejscu – restauracji “Camino” na ul. Stolarskiej w Krakowie. Lokal leży na szlaku pielgrzymim Via Regia biegnącym przez Kraków. Przez to, że do restauracji często przychodzili pielgrzymi, idea Camino była nam bardzo bliska.

Kamila: Dzięki pracy w restauracji “Camino” złapaliśmy “bakcyla”. Organizowaliśmy także spotkania “Opowieści o Camino”, gdzie pielgrzymi opowiadali swoje doświadczenie drogi. W pewnym momencie sami zaczęliśmy “przebierać nogami” i wiedzieliśmy, że to jest ten czas, by wyruszyć szlakiem św. Jakuba. 

 

Do sanktuarium św. Jakuba w Santiago de Compostela wiedzie wiele szlaków. W jaki sposób wybieraliście swoją trasę?

Jakub: Słyszeliśmy z wielu źródeł, że trasa portugalska jest ciekawa, ponieważ jest różnorodna – daje możliwość odwiedzenia wielu ciekawych miejsc. Łącznie są trzy trasy – my wyruszyliśmy z Porto i szliśmy trasą biegnącą wzdłuż oceanu.

Kamila: Wybraliśmy tę trasę, ponieważ nie byliśmy pewni swojej kondycji i tego, ile damy radę dziennie przejść kilometrów. Trasa z Porto wydawała się optymalna jak na pierwszy raz. Nie mieliśmy też czasu, żeby jakoś specjalnie przygotować się kondycyjnie na tę podróż. Camino daje możliwość swobodnego planowania trasy. Nie narzucaliśmy sobie limitów kilometrów na dzień, chcieliśmy też mieć dni lżejsze, przeznaczone na odpoczynek czy zwiedzanie.

 

 

Podczas pielgrzymki pojawiły się jakieś trudności? Nie obawialiście się ich?

Kamila: Pielgrzymka wymaga od nas tego, żeby po prostu dostosować się na bieżąco do okoliczności, które spotykamy. Gdyby wszystko było przewidywalne, nie byłoby aż tylu wspomnień. W trudnych sytuacjach człowiek może sprawdzić na ile jest w stanie sobie poradzić, wymyślić coś ciekawego, znaleźć dobre rozwiązanie.

Jakub: Możemy też powiedzieć, jaki błąd popełniliśmy już na etapie przygotowań (śmiech). Nasza podróż była zaplanowana na trzy tygodnie. Przesadziliśmy z bagażem, którego mieliśmy zdecydowanie za dużo. Później musieliśmy sobie z nim radzić. 

 

Udało się?

Kamila: W pierwszej alberdze (schronisku dla pielgrzymów) znaleźliśmy informację, o usłudze luggage driver, czyli taksówce bagażowej. Postanowiliśmy, że spróbujemy w ten sposób nadać część naszego bagażu już do samego Santiago. Trzeba było przepakować bagaż, więc szukaliśmy rezerwowej torby lub plecaka w okolicznych sklepach, ale nic nie znaleźliśmy. Stwierdziliśmy więc, że może spróbujemy przepakować się do… worków na śmieci. Skontaktowaliśmy się z taksówkarzem i zgodził się zabrać nasze rzeczy w takim “opakowaniu”.

Jakub: Opisaliśmy worki po angielsku: “To nie są żadne śmieci, prosimy nie wyrzucać” (śmiech). Głównie baliśmy się, żeby nikt nie potraktował tego jako śmieci, albo niebezpiecznego ładunku.

Kamila: Oczywiście istniało ryzyko, że ktoś będzie nierzetelny, nie przekaże bagażu czy nie dojedzie pod wskazane miejsce. Ale zaufaliśmy i ostatecznie wszystko się udało. 

 

Jak wygląda standardowy dzień na Camino?

Kamila: Wstaje się wcześnie rano i dociera około godz. 13-14 pod albergę, gdzie później się odpoczywa, je ciepły posiłek, robi pranie. Natomiast nasz dzień wyglądał zupełnie inaczej, zdecydowanie nie byliśmy standardowymi pielgrzymami (śmiech). Wstawaliśmy koło 8, 9 rano, prawie nas już wyganiali z albergi – śmialiśmy się, że jesteśmy najgorszymi pielgrzymami świata. Ale my po prostu szliśmy swoim tempem, zatrzymywaliśmy się w pobliskich miejscowościach i czasami bywało tak, że nie sprawdziliśmy gdzie jest następna alberga i trzeba było nadrabiać kolejne kilometry…

Jakub: Na trasie portugalskiej – w przeciwieństwie do hiszpańskiej – jest dużo mniej alberg. I raz tak się zdarzyło, że doszliśmy na nocleg i okazało się, że nie ma już miejsc, więc szliśmy dalej. Ale nam to nie przeszkadzało. Camino daje właśnie tę możliwość dostosowania trasy i przeżycia tego czasu w bardzo indywidualny sposób.

 

Również jeśli chodzi o przeżycia duchowe?

Jakub: Na Camino na wszystko jest czas. Im więcej dni poświęca się na szlak, tym więcej czasu jest na spokojne przemyślenie i na podziwianie przyrody, na spotkania z ludźmi, modlitwę. Spędziliśmy część szlaku na rozmowie, część na wspólnej modlitwie, był też czas na indywidualną modlitwę. Każdy dzień przynosi coś nowego. Dużo mówi się o tym, że na szlaku przypadkowe spotkania z innymi pielgrzymami bardzo otwierają ludzi. I faktycznie tak jest. Niektórymi sprawami ciężko się podzielić ze znajomymi, rodziną, a z kimś obcym nieco łatwiej. Każdy obdarzał spotkaną osobę wielkim zaufaniem. Każda osoba dała impuls do przemyśleń. Te spotkania często owocują dopiero po jakimś czasie.

Kamila: Są takie osoby, które wybierają się na Camino jak na zwyczajną wycieczkę i my także spotkaliśmy osoby, które były niewierzące. Dla mnie osobiście bez wymiaru duchowego ta droga nie miałaby sensu. To, co jest motorem napędowym, to intencje, z którymi idziemy. Mnie właśnie to najbardziej trzymało w tej drodze. 

 

Czego nauczyło Was Camino?

Jakub: Camino było dla nas pierwszą okazją, by wspólnie nauczyć się radzić sobie z bieżącymi wyzwaniami i trudnościami. To była lekcja wzajemnego zaufania. Camino weryfikuje wiele postaw – pojawiają się niedogodności, problemy. I tak naprawdę człowiek zdaje sobie wtedy sprawę, że jak się ma drugą osobę u boku, to można sobie ze wszystkim poradzić, że problemy które mamy na co dzień, nie są problemami. Ta droga pokazuje, że jak niewiele potrzeba człowiekowi do życia i szczęścia.

Kamila: Camino to na pewno dobra droga do poznania siebie samego i siebie nawzajem. Nas połączyło to, że wyznajemy te same wartości, że wiara jest dla nas bardzo ważna. To było naszym trzonem i pomogło przejść całą drogę. Bez kontekstu religijnego pewnie byłoby dużo trudniej. Camino pozwala odmienić myślenie – żeby przezwyciężyć wszelkie kryzysy, czasami wystarczy tylko tyle. Ta droga weryfikuje to, jak niewiele jest potrzebne do życia. Dzięki temu łatwiej docenić to, co się ma, zamiast narzekać na to, czego brakuje. 

 

Można powiedzieć, że Camino było dla Was czasem solidnych nauk przedmałżeńskich.

Jakub: Zawsze uważałem, że podstawą w związku jest rozmowa oparta na prawdzie. Ona pozwala rozwiązać bardzo wiele trudności. Kiedy odbywaliśmy kurs przedmałżeński, ksiądz zadawał pytania o wartości, ważne sprawy i widać było, że niektóre pary dopiero zaczynają o tym rozmawiać, nigdy wcześniej tego nie robili. A my większość takich rozmów odbyliśmy właśnie na Camino. Podczas drogi jest na to czas, te rozmowy dużo rozwiązują i to jest niezwykle cenne. 

 

Już niebawem Wasz ślub. Będą akcenty związane z Camino?

Kamila: Na pewno pojawią się akcenty portugalskie! Ale chcemy przede wszystkim, by nasz ślub połączył wspólnoty, w których jesteśmy. To jest nasz pierwszy wspólny sakrament i wkroczenie we wspólną rzeczywistość, dlatego chcemy być w tym czasie ze wszystkimi, którzy chcą nam w tym dniu towarzyszyć, do czego serdecznie zapraszamy – już 22 czerwca, o godz. 15.00 w kościele św. Szczepana w Krakowie. 

 

Czego Wam życzyć?

Kamila: Żeby Pan Bóg był na pierwszym miejscu w naszej relacji, w małżeństwie. Jeśli tak będzie, wszystko inne się poukłada.

Jakub: Na pewno też tego, aby nigdy nie bać się podejmować wyzwań, tak jak nie baliśmy się tego na Camino. Przychodzi czas, by być otwartym na wspólne budowanie tego “szlaku małżeństwa”. Podobnie jak na Camino, w życiu mogą wydarzyć się różne sytuacje i trudności, ale jak się idzie razem, zawsze ma się siłę przezwyciężać trudności, czerpać z tego cenne doświadczenie i umieć się cieszyć wszystkim tym, co nas spotyka. Teraz jest czas na życiowe Camino.

 

Rozmawiała Zofia Świerczyńska

 


 


Partnerem wydania “Szlakiem świętych” jest biuro pielgrzymkowe Misja Travel


Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Kamila Początko

Zobacz inne artykuły tego autora >

Jakub Kwaśnik

Zobacz inne artykuły tego autora >
Zofia Świerczyńska

Zofia Świerczyńska

Dziennikarz, sekretarz redakcji portalu Stacja7. Pracowała w Sekcji Komunikacji Komitetu Organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, agencji kreatywnej, tygodnikach katolickich. Odpowiedzialna za projekty medialne i marketingowe.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Kamila
Początko
zobacz artykuly tego autora >
Jakub
Kwaśnik
zobacz artykuly tego autora >
Zofia Świerczyńska
Zofia
Świerczyńska
zobacz artykuly tego autora >
Share via