video-jav.net

Cztery lata papieża Franciszka

Trzynastego marca mijają cztery lata od wyboru argentyńskiego kardynała Jorge Mario Bergoglio na papieża. Franciszek burzy duszpasterskie przyzwyczajenia i myślowe schematy. Robi to ukazując - słowem i stylem działania - pierwotną świeżość Ewangelii, która jest w stanie zachwycić również niewierzących.

Polub nas na Facebooku!

O tym, jak sobie wyobraża papieską posługę, mówił jeszcze jako arcybiskup Buenos Aires podczas spotkań kardynałów przygotowujących konklawe w marcu 2013 r. Przekonywał wówczas, że Kościół musi wyjść poza własne opłotki na wszelkiego rodzaju „peryferie”: społeczne, kościelne, egzystencjalne. „Egocentryczny Kościół rości sobie prawo do zatrzymania Jezusa dla siebie i nie dopuszcza do tego, aby wyszedł On do innych” – diagnozował przyszły papież. Dlatego stale nawołuje – samemu dając tego przykład – do okazywania Bożego miłosierdzia nie tylko chorym i ubogim, ale także ludziom zagubionym, poranionym, tkwiącym w długotrwałym stanie grzechu, dalekim od Kościoła i wiary w Boga.

 

Duszpasterskie nawrócenie

Papież pragnie Kościoła, w którym każdy – duchowny i świecki – jest uczniem i misjonarzem Chrystusa. „Marzę o wyborze misyjnym zdolnym przemienić wszystko, aby zwyczaje, style, rozkład zajęć, język i wszystkie struktury kościelne stały się odpowiednim kanałem bardziej do ewangelizowania dzisiejszego świata niż do zachowania stanu rzeczy” – napisał w swej programowej adhortacji apostolskiej „Evangelii gaudium”.

 

Kościół ma być w „permanentnym stanie misji”. Wymaga to rezygnacji z wygodnego przekonania, że „zawsze się tak robiło”. Za każdym bowiem razem, „gdy staramy się powrócić do źródeł i odzyskać pierwotną świeżość Ewangelii, pojawiają się nowe drogi, twórcze metody, inne formy wyrazu, bardziej wymowne znaki, słowa zawierające nowy sens dla dzisiejszego świata”.

 

Franciszek postuluje, by od ołtarza mówiło się bardziej o łasce niż o prawie, bardziej o Jezusie niż o Kościele, bardziej o słowie Bożym niż o papieżu… Chodzi mu o wyrażanie niezmiennych prawd w sposób pozwalający przylgnąć do nich sercem.

 

Wszelkie struktury kościelne mają stać się bardziej misyjne. Dlatego papież zachęca je „do wejścia w zdecydowany proces rozeznania, oczyszczenia i reformy”. Także papiestwo i centralne struktury Kościoła powszechnego są wezwane do tego nawrócenia. Współbrzmi to z wyrażoną w 1995 r. przez św. Jana Pawła II ideą znalezienia nowego sposobu sprawowania prymatu.

 

Encykliki

Papież ma na swym koncie dwie encykliki. Pierwsza „Lumen fidei” (Światło wiary), została przygotowana jeszcze przez Benedykta XVI. Była pomyślana jako zamknięcie tryptyku encyklik o wierze, nadziei („Spe salvi”) i miłości („Deus caritas est”). Franciszek ją przejął i uzupełnił. Powstała w ten sposób encyklika pisana, jak mówił papież, „na cztery ręce”. Omawia ona zjawisko wiary, opisując czym wiara jest, wskazuje na obowiązek przekazywania wiary: w Kościele i przez Kościół, a także ukazuje w jaki sposób wiara przyczynia się do budowania relacji społecznych, rodzinnych i jaką rolę pełni w tak szczególnych sytuacjach jak choroba czy cierpienie.

 

Pierwszą samodzielną encykliką Franciszka stała się „Laudato si’” – pierwsza w dziejach całkowicie poświęcona ochronie naturalnego środowiska człowieka. Nowością tej „sumy ekologicznej” było przedstawienie problematyki ochrony środowiska, zmian klimatycznych i odpowiedzialnego korzystania z zasobów Ziemi nie tylko w świetle słowa Bożego czy społecznego nauczania Kościoła, ale także w oparciu o dane naukowe.

 

Papież zaapelował o „nawrócenie ekologiczne”. Postulował „ekologię ludzką”, czyli „niezbędną relację życia człowieka z prawem moralnym, wpisanym w jego naturę”. Dlatego podkreślił, że „nie da się pogodzić obrony przyrody z usprawiedliwianiem aborcji” i skrytykował te ruchy ekologiczne, które walczą o ochronę przyrody, nie stosując tych samych zasad do życia ludzkiego.

 

Zwrócił też uwagę, że problematyka ekologiczna jest tak naprawdę problematyką społeczną. Najbardziej poszkodowanymi w wyniku zmian klimatycznych są bowiem ludzie ubodzy, którzy w najmniejszym stopniu do nich się przyczyniają. Papież skrytykował model rozwoju, oparty na coraz większej konsumpcji, który w praktyce popycha świat ku samozniszczeniu. Wskazał też możliwe drogi ocalenia. Jedną z nich jest zgoda na pewne spowolnienie rozwoju w bogatszych częściach świata, aby wspomóc „zdrowy rozwój” gdzie indziej. Jest to apel o solidarność, zgodnie z zasadą dążenia do wspólnego dobra.

 

Rodzina i uchodźcy

Oprócz wspomnianej już adhortacji apostolskiej „Evangelii gaudium”, z wielkim odzewem spotkała się jego kolejna adhortacja – „Amoris laetitia”, ogłoszona po dwóch zgromadzeniach Synodu Biskupów nt. rodziny. Papież przedstawił w niej nauczanie Kościoła o małżeństwie i rodzinie oraz dał wskazówki duszpasterskie. Wskazał na potrzebę odpowiedniego przygotowania do zawarcia sakramentu małżeństwa, a następnie towarzyszenia w pierwszych latach wspólnego życia, zwłaszcza przez doświadczone małżeństwa.

 

Zobowiązał duchownych do towarzyszenia osobom, które doświadczyły rozpadu małżeństwa i rozwodu. Przypomniał, że rozwiedzeni żyjący w nowych związkach nadal są częścią Kościoła. Podkreślił konieczność dialogu z osobami żyjącymi w związku tylko cywilnym lub też bez żadnych więzi formalnych, ukierunkowanego na podążanie „ku pełni małżeństwa i rodziny w świetle Ewangelii”. Stwierdził, że trzeba uwzględniać w duszpasterstwie to, że każdy człowiek rozwija się powoli, przez stopniowe realizowanie darów Bożych i wymagań miłości w swoim życiu. Zalecił rozeznawanie „sytuacji nieregularnych”, zaznaczając jednak, że nie może ono „nie brać pod uwagę wymagań ewangelicznej prawdy i miłości, proponowanej przez Kościół”. Rozeznanie indywidualnych przypadków musi uwzględniać to, że „ponieważ stopień odpowiedzialności nie jest równy w każdym przypadku, to konsekwencje lub skutki danej normy niekoniecznie muszą być takie same”. Zaznaczył, że może to dotyczyć także dyscypliny sakramentalnej, „ponieważ po rozeznaniu można uznać, że w danej sytuacji nie ma poważnej winy”.

 

W tym samym duchu Franciszek uprościł i przyspieszył proces kanoniczny o stwierdzenie nieważności małżeństwa, przy jednoczesnym zachowaniu zasady nierozerwalności małżeństwa.

 

Jedną z największych trosk Franciszka jest los uchodźców, zwłaszcza z Bliskiego Wschodu i Afryki, uciekających przed wojną i głodem. Wyrazem tego były nie tylko złożone im wizyty na Lampedusie i Lesbos, ale także jego wezwanie, by każda parafia, każda wspólnota zakonna i każde sanktuarium w Europie przyjęły jedną rodzinę uchodźców. Papież sam dał tego przykład, gdy doprowadził do sprowadzenia kilku rodzin uchodźców z obozu na Lesbos do Rzymu, gdzie zajęła się nimi Wspólnota św. Idziego.

 

Papież miłosierdzia

Jednym z wiodących tematów obecnego pontyfikatu jest miłosierdzie. Papież podkreśla, że Kościół jest otwarty dla wszystkich, którzy chcą do niego przyjść, że wystarczy tylko pragnąć Bożego przebaczenia, by móc je otrzymać. Bóg „czeka, aż pokażemy Mu choć (…) maleńki prześwit, by mógł w nas działać swoim przebaczeniem, swoją łaską. Tylko ten, kto został dotknięty, przytulony czułością Jego miłosierdzia, zna tak naprawdę Pana” – stwierdza Franciszek. Wskazuje, że „Kościół nie jest na świecie po to, by potępiać, lecz by umożliwić spotkanie z tą przenikającą do głębi miłością, jaką jest Boże miłosierdzie. Aby mogło się to zdarzyć, trzeba wyjść. Wyjść z kościołów i parafii, wyjść i pójść szukać ludzi tam, gdzie żyją, gdzie cierpią, gdzie mają nadzieję”.

 

Z miłosierdziem związana jest najważniejsza, jak dotychczas, duszpasterska inicjatywa Franciszka – rozpoczęty 8 grudnia 2015 i zamknięty 20 listopada 2016 r. Nadzwyczajny Rok Święty Miłosierdzia. Obchodzony był pod hasłem „Miłosierni jak Ojciec” nie tylko w Rzymie, ale również we wszystkich diecezjach świata, gdzie także zostały otwarte Drzwi Święte – Bramy Miłosierdzia. Ojciec Święty rozesłał na cały świat 1071 kapłanów-misjonarzy miłosierdzia, którym udzielił władzy rozgrzeszenia z grzechów zastrzeżonych Stolicy Apostolskiej i powierzył zadanie głoszenia „radości przebaczenia”. Przyznał także wszystkim księżom prawo do rozgrzeszania z grzechu aborcji.

 

Papieskie reformy

Ale osiemdziesięcioletni papież zajmuje się nie tylko nauczaniem i zmianą mentalności ludzi Kościoła. Ma też na swoim koncie znaczące dokonania. Między innymi doprowadził do końca rozpoczętą za Benedykta XVI reformę watykańskich finansów. Zmienił także sposób zarządzania strukturami gospodarczymi – powołał Radę i Sekretariat ds. Gospodarczych, a także audytora generalnego oraz Komitet Bezpieczeństwa Finansowego, którego zadaniem jest koordynacja działań w dziedzinie zapobiegania i przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy. Miało to na celu poprawę koordynacji i nadzoru, większą przejrzystość i lepszą kontrolę wydatków, zgodnie z normami obowiązującymi w świecie finansów, co pozwala również na lepsze wykorzystanie posiadanych zasobów.

 

Już miesiąc po swym wyborze Franciszek ustanowił Radę Kardynałów, która doradza mu w rządzeniu Kościołem. Po trzech latach doprowadziła ona do powstania dwóch nowych dykasterii łączących kompetencje kilku dotychczasowych. I tak we wrześniu 2016 r. powstała Dykasteria ds. Świeckich, Rodziny i Życia, która przejęła zadania papieskich rad ds. świeckich i ds. rodziny. Ma ona ściśle współpracować z Papieską Akademią Życia. Z kolei 1 stycznia 2017 r. rozpoczęła działalność Dykasteria ds. Integralnego Rozwoju Człowieka. Obejmuje ona kompetencje dotychczasowych papieskich rad: „Iustitia et Pax”, „Cor unum”, ds. Duszpasterstwa Migrantów i Podróżujących oraz ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia. Sekcją ds. migrantów nowej dykasterii kieruje osobiście Franciszek.

 

Jednak nie sama zmiana struktur jest najważniejsza. Papież chce, aby Kuria i wszyscy pracownicy Watykanu dawali konsekwentne świadectwo Ewangelii, dlatego trzeba skończyć z karierowiczostwem i żądzą władzy – podkreśla kard. Gérald Lacroix z Kanady.

 

Stop pedofilii!

Franciszek kontynuuje również trwającą od ostatnich lat pontyfikatu Jana Pawła II walkę z pedofilią w Kościele. Zależy mu przede wszystkim na ochronie osób, które w przeszłości były ofiarami nadużyć, udzieleniu im pomocy, przeprowadzeniu postępowań wobec winnych oraz zaangażowaniu konferencji episkopatów w sformułowanie i aktualizację wytycznych niezbędnych w tej dziedzinie, tak ważnej dla świadectwa i wiarygodności Kościoła. Służyły temu zmiany w kodeksie karnym Państwa Watykańskiego, w którym m.in. zaostrzono do 12 lat więzienia karę za nadużycia seksualne wobec niepełnoletnich. Powstała też Papieska Komisja ds. Ochrony Małoletnich, która doradza papieżowi w sprawach dotyczących zaangażowania Stolicy Apostolskiej w ochronę dzieci i młodzieży oraz opieki duszpasterskiej nad ofiarami nadużyć seksualnych, jakich dopuścili się duchowni.

 

Franciszek wprowadził również sankcje karne dla biskupów, którzy ukrywają wykorzystywanie seksualne małoletnich przez duchownych. Postanowił też utworzyć w obrębie Kongregacji Nauki Wiary sekcję sądową, z własnym personelem, która będzie zajmowała się osądzaniem biskupów, którzy nie przeszkodzili molestowaniu małoletnich. Od 2001 r. Kongregacja zajmuje się już spływającymi z całego świata oskarżeniami o nadużycia seksualne duchownych wobec osób niepełnoletnich. Skupia się jednak na prowadzeniu dochodzeń i procesów w tych sprawach, a także karaniu winnych.

 

Pontyfikat Franciszka trwa dopiero cztery lata. Można się więc jeszcze spodziewać z jego strony niejednej niespodzianki.


(KAI) Paweł Bieliński
pb / Watykan

Korzystajmy z Biblii tak często, jak ze smartfonów

Do częstego czytania Biblii, która zawiera Słowo Boże zachęcił papież Franciszek w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański” na placu św. Piotra w Watykanie.

Polub nas na Facebooku!

Odwołując się do faktu, że podczas kuszenia na pustyni Jezus walczył z szatanem mocą Słowa Bożego, Ojciec Święty stwierdził, że chrześcijanie powinni pójść śladami Jezusa. – Dlatego należy zapoznać się z Biblią: czytać ją często, rozważać, przyswajać. Biblia zawiera Słowo Boże, które jest zawsze aktualne i skuteczne – stwierdził papież.

 

– Ktoś powiedział: co by się stało, gdybyśmy traktowali Biblię tak jak traktujemy nasze telefony komórkowe? Gdybyśmy nosili ją zawsze przy sobie, gdybyśmy po nią wracali, gdy jej zapomnimy, gdybyśmy ją otwierali wielokrotnie w ciągu dnia, gdybyśmy czytali wiadomości Boga zawarte w Biblii, tak jak czytamy wiadomości z komórki… – zastanawiał się Franciszek.

 

Wskazał, że „gdybyśmy zawsze mieli Słowo Boże w sercu, żadna pokusa nie mogłaby oddalić nas od Boga i żadna przeszkoda nie mogłaby nas do skłonić do zboczenia z drogi dobra; umielibyśmy pokonywać nasze codzienne sugestie zła, które jest w nas i poza nami. Bylibyśmy bardziej zdolni do przeżywania życia zmartwychwstałego według Ducha Świętego, przyjmując i miłując naszych braci, zwłaszcza tych najsłabszych i najbardziej potrzebujących, a także naszych nieprzyjaciół”.

 

Po udzieleniu błogosławieństwa Ojciec Święty pozdrowił obecnych wiernych, w tym przybyłych z Warszawy. Przypomniał, że rozpoczęty w Środę Popielcową Wielki Post jest pielgrzymką ludu Bożego ku Wielkanocy. Jest to droga nawrócenia, walki ze złem za pomocą oręża modlitwy, postu i uczynków miłosierdzia. „Życzę wszystkim, aby pielgrzymka wielkopostna była owocna i proszę was o pamięć w modlitwie za mnie i moich współpracowników z Kurii Rzymskiej, rozpoczynających dziś wieczorem tygodniowe rekolekcje” – prosił Franciszek.

 

Pełny tekst przemówienia:

 

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W tę pierwszą niedzielę Wielkiego Postu Ewangelia wprowadza nas na drogę do Paschy, ukazując Jezusa, który pozostawał przez czterdzieści dni na pustyni, poddany pokusom diabła (Mt 4,1-11). Wydarzenie to miało miejsce w określonym momencie w życiu Jezusa: zaraz po chrzcie w Jordanie, a przed podjęciem misji publicznej. Dopiero co otrzymał On uroczystą inwestyturę: Duch Święty zstąpił na Niego, Ojciec z nieba ogłosił „to jest mój Syn umiłowany” (Mt 3,17). Jezus jest teraz gotowy, aby rozpocząć swoją misję; a ponieważ ma ona zdeklarowanego wroga, czyli szatana, staje On z nim natychmiast do konfrontacji, która ma postać walki wręcz. Diabeł wykorzystuje właśnie tytuł „Syna Bożego”, aby oddalić Jezusa od wypełnienia swojej misji; powtarza trzy razy: „Jeśli jesteś Synem Bożym…” (ww. 3.6) i proponuje Mu dokonanie cudownych gestów, jak magik, takich jak: przemienienie kamieni w chleb, aby zaspokoić swój głód i rzucenie się w dół z murów świątyni, dając się ocalić aniołom. Po tych dwóch pokusach przychodzi trzecia: oddać jemu, diabłu, pokłon, aby mieć władzę nad światem (por. w. 9).

 

Poprzez tę potrójną pokusę szatan chce odwieść Jezusa z drogi posłuszeństwa i uniżenia – bo wie, że w ten sposób zło zostanie pokonane – i wprowadzić Go na fałszywy skrót ku sukcesowi i sławie. Ale wszystkie trujące strzały diabła są odparte przez Jezus za pomocą tarczy Słowa Bożego (w. 4.7.10), wyrażającego wolę Ojca. Jezus nie wypowiada żadnego własnego słowa. Odpowiada jedynie Słowem Bożym. I tak Syn, pełen mocy Ducha Świętego, wychodzi z pustyni zwycięsko.

 

Podczas czterdziestu dni Wielkiego Postu jako chrześcijanie jesteśmy zaproszeni do pójścia śladami Jezusa i zmagania się w duchowej walce przeciwko Złemu mocą Słowa Bożego. Słowo Boże ma moc, by pokonać szatana. Nie swoim własnym słowem, ale Słowem Bożym. Dlatego należy zapoznać się z Biblią: czytać ją często, rozważać, przyswajać. Biblia zawiera Słowo Boże, które jest zawsze aktualne i skuteczne. Ktoś powiedział: co by się stało, gdybyśmy traktowali Biblię, tak jak traktujemy nasze telefony komórkowe? Gdybyśmy nosili ją zawsze przy sobie, albo przynajmniej małą Ewangelię kieszonkową, co by się stało? Gdybyśmy po nią wracali, gdy jej zapomnimy – kiedy zapomnisz telefonu komórkowego – wracasz, żeby go zaleźć! Gdybyśmy ją otwierali wielokrotnie w ciągu dnia, gdybyśmy czytali wiadomości Boga zawarte w Biblii, tak jak czytamy wiadomości z komórki… Co by się stało? Oczywiście porównanie jest paradoksalne, ale zmusza do myślenia. Rzeczywiście, gdybyśmy zawsze mieli Słowo Boże w sercu, żadna pokusa nie mogłaby oddalić nas od Boga i żadna przeszkoda nie mogłaby nas do skłonić do zboczenia z drogi dobra; umielibyśmy pokonywać nasze codzienne sugestie zła, które jest w nas i poza nami. Bylibyśmy bardziej zdolni do przeżywania życia zmartwychwstałego według Ducha Świętego, przyjmując i miłując naszych braci, zwłaszcza tych najsłabszych i najbardziej potrzebujących, a także naszych nieprzyjaciół.

 

Niech Dziewica Maryja, dokonały obraz posłuszeństwa Bogu i bezwarunkowego zaufania Jego woli, wspiera nas w naszej wielkopostnej pielgrzymce, abyśmy posłusznie słuchali Słowa Bożego i dokonali prawdziwego nawrócenia serca.


tł. st (KAI), pb / Watykan