video-jav.net

Franciszek: by iść za Jezusem trzeba się ruszyć

Aby pójść za Jezusem trzeba iść, a nie stać w miejscu - powiedział papież podczas porannej Mszy św. w Domu Świętej Marty. Komentując dzisiejszą Ewangelię (Mk 2,1-12) mówiącą o uzdrowieniu paralityka opuszczonego przez dach domu, gdzie był Jezus, zwrócił uwagę, że wiara, jeśli jest autentyczna, zawsze sprawia, iż podejmujemy ryzyko, ale daje też prawdziwą nadzieję.

Polub nas na Facebooku!

Ojciec Święty zauważył, że ludzie idą za Jezusem nie zawsze z czystą intencją, nie zawsze w sposób doskonały, ale to co ważne, to pójście za Jezusem. Dodał, że ludzi pociągała niezwykła władza, z jaką Pan Jezus głosił Ewangelię, to co mówił i jak mówił. Wielu chciało też zostać uleczonymi. Niekiedy Pan Jezus gromił ludzi, którzy poszli za nim, bo bardziej chodziło im o doraźne korzyści, niż o Słowo Boże. Przypomniał, że kiedyś ludzie chcieli obwołać Go królem, bo uważali, że jest doskonałym politykiem. Ale wówczas Pan Jezus ukrył się. Tym niemniej ludzie za Nim szli, chociaż byli grzesznikami. Natomiast problemem byli ci, którzy stali w miejscu, siedzieli.

„Niektórzy z uczonych w Piśmie siedzieli: nie szli za Nim, patrzyli z boku. Patrzyli z balkonu. W swoim życiu nie szli naprzód, całe życie patrzyli z balkonu. Nigdy nie podejmowali ryzyka, a jedynie osądzali. Byli czystymi i nie mieszali się z tłumem. Mieli zdecydowane osądy: myśleli w swoim sercu: «Jacy ci ludzie ciemni, przesądni». A ile razy również nam, kiedy widzimy pobożność prostych ludzi, przychodzi do głowy ów klerykalizm, który wyrządza tyle szkody Kościołowi” – zauważył Franciszek.

Papież podkreślił, że aby spotkać Jezusa naprawdę trzeba podjąć ryzyko, tak jak ludzie z dzisiejszej Ewangelii, którzy odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował i przez otwór spuścili paralityka.

„Groziło im, że właściciel domu wytoczy im sprawę i zmusi do zapłacenia za wyrządzone szkody. Podobnie kobieta, która przez 12 lat cierpiała na krwotok, chciała potajemnie dotknąć rąbka szaty Jezusa – podjęła ryzyko wstydu Ryzykowała. Chciała być uzdrowioną, chciała dostać się do Jezusa. Myślimy o kobiecie Kananejskiej. Kobiety bardziej niż mężczyźni podejmują ryzyko, są lepsze! I to musimy uznać!” – stwierdził Ojciec Święty. Przypomniał inne kobiety: grzesznicę w domu Szymona, Samarytankę – kobiety pragnące zbawienia.

„Pójcie za Jezusem nie jest łatwe, ale jest piękne! I zawsze podejmuje się ryzyko, choć często stajemy się śmieszni, ale odnajdujemy to, co się liczy naprawdę: Twoje grzechy są odpuszczone. Gdyż za tą łaską, o którą prosimy – zdrowie, czy rozwiązanie takiego lub innego problemu – istnieje pragnienie uzdrowienia na duszy, zyskania przebaczenia. Wszyscy wiemy, że jesteśmy grzesznikami. I dlatego idziemy za Jezusem, aby Go spotkać i podejmujemy ryzyko” – zaznaczył papież.

Franciszek zachęcił, byśmy postawili sobie pytanie, czy podejmujemy ryzyko i idziemy za Jezusem zawsze zgodnie z regułami ubezpieczalni, niepokojąc się, czy przypadkiem nie czynimy tej lub innej rzeczy. Zaznaczył, że w ten sposób nie można iść za Jezusem, bo siedzimy, jak ci, którzy osądzali innych.

„Pójście za Jezusem, bo czegoś potrzebujemy, czy też pójcie za Jezusem podejmując ryzyko, a to oznacza pójście za Jezusem w wierze: to jest wiara. Powierzyć siebie Jezusowi, zaufać Jezusowi i z tą wiarą w Jego osobę owi ludzie uczynili otwór w dachu, aby spuścić łoże, na którym leżał paralityk, by Jezus mógł go uzdrowić. Czy ufam Jezusowi, powierzam moje życie Jezusowi? Czy jestem w drodze idąc za Jezusem, nawet jeśli robię czasem z siebie pośmiewisko? Czy też siedzę, oglądając co robią inni, oglądając życie czy też siedzę z duszą «osadzoną», z duszą zamkniętą z powodu goryczy, braku nadziei? . Każdy z nas może postawić dziś sobie te pytania” – zachęcił papież kończąc swą homilię.


st (KAI) / Watykan

 

Papież do młodych: Kościół chce wsłuchać się w wasz głos

Z radością ogłaszam, że w październiku 2018 r. odbędzie się Synod Biskupów nt. „Młodzież, wiara i rozeznanie powołania”. Chciałem, byście byli w centrum uwagi, bo noszę was w swoim sercu - napisał Franciszek w liście do młodzieży. Poinformował, że dziś publikowany jest Dokument Przygotowawczy tego XV Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów, który powierza im „jako busolę” na drodze do Synodu.

Polub nas na Facebooku!

Papież odniósł do młodych słowa, jakie Bóg skierował do Abrahama: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę”. – Są to słowa Ojca, który wzywa was do „wyjścia”, aby wyruszyć w przyszłość nieznaną, ale niosącą niezawodne dokonania, na której On sam wam towarzyszy. Wzywam was do słuchania głosu Boga, który rozbrzmiewa w waszych sercach dzięki tchnieniu Ducha Świętego – napisał Franciszek.

Wyjaśnił, że Boże wezwanie: „Wyjdź!” nie oznacza oddalenia od bliskich i od świata. Jest to zaproszenie, prowokacja, aby zostawić wszystko i iść ku nowej ziemi. – Co jest dziś dla nas tą nową ziemią, jeśli nie społeczeństwo bardziej sprawiedliwe i braterskie, którego głęboko pragniecie i które chcecie budować aż po peryferie świata? – pytał retorycznie Ojciec Święty.

 

Dodał, że dziś niestety, „Wyjdź!” nabiera także innego znaczenia – nadużyć, niesprawiedliwości i wojny. – Wielu spośród was, młodych zostało poddanych szantażowi przemocy i zmuszonych do ucieczki z rodzinnego kraju. Ich krzyk wznosi się do Boga jak krzyk Izraela – niewolnika w ucisku faraona – stwierdził papież.

Przypomniał też słowa uczniów Jezusa, którzy zapytali Go: „Nauczycielu – gdzie mieszkasz?”, a On odpowiedział: „Chodźcie, a zobaczycie”. – Również na was Jezus spogląda i zaprasza, abyście poszli do Niego. Drodzy młodzi, czy napotkaliście to spojrzenie? Czy usłyszeliście ten głos? Czy poczuliście ten zapał wyruszania w drogę? Jestem pewien, że – choć zgiełk i zamieszanie wydają się panować w świecie – to wezwanie będzie nadal rozbrzmiewać w waszej duszy, aby otworzyć ją na pełnię radości. Będzie to możliwe o tyle, o ile, także z towarzyszeniem doświadczonych przewodników, pójdziecie drogą rozeznawania, aby odkryć plan Boga dla waszego życia. Nawet jeśli wasza droga naznaczona jest niepewnością i upadkiem, Bóg bogaty w miłosierdzie wyciągnie swą dłoń, by was podnieść – zapewnił Franciszek.

Przywołał swe pytanie ze Światowego Dnia Młodzieży w Krakowie: „Czy coś można zmienić?”, na które zgromadzeni odpowiedzieli gromkim: „Tak”. – Ten krzyk rodzi się w waszym młodzieńczym sercu, które nie znosi niesprawiedliwości i nie chce podporządkować się kulturze odrzucenia, ani poddać się globalizacji obojętności. Słuchajcie tego krzyku, który wnosi się z głębi was samych! Nawet jeśli odczuwacie, tak jak prorok Jeremiasz, brak doświadczenia, wynikający z młodości, Bóg was zachęca do pójścia tam, dokąd was posyła: „Nie lękaj się (…), bo jestem z tobą, by cię chronić” – napisał Franciszek.

 

– Lepszy świat tworzy się także dzięki wam, waszemu pragnieniu zmiany i waszej wielkoduszności. Nie lękajcie się słuchać Ducha, który podpowiada wam śmiałe wybory, nie ociągajcie się, kiedy sumienie prosi was o odważne pójście za Mistrzem. Sam Kościół pragnie wsłuchać się w wasz głos, waszą wrażliwość, waszą wiarę, a nawet w wasze wątpliwości i waszą krytykę. Dajcie słyszeć swój głos, pozwólcie mu wybrzmieć w waszych wspólnotach, aby dotarł do pasterzy. Św. Benedykt zalecał opatom, by konsultowali się także z młodymi przed podjęciem każdej ważnej decyzji, bo „często Bóg objawia najmłodszemu to, co najlepsze” – zacytował Ojciec Święty Regułę św. Benedykta.

Zadeklarował, że on sam i jego bracia biskupi chcą jeszcze bardziej stać się współpracownikami nadziei ludzi młodych.


(KAI) pb / Watykan