Jestem zdolny do wszystkiego – mawia ARKADIO. – Bo z Bogiem mogę wszystko! Raper z Nowego Sącza dziś koncertuje w całej Polsce, mówi o sensie walki o siebie, nieodpuszczania i że warto zaryzykować z Bogiem. Prowadzi warsztaty hip-hopowe, rekolekcje, nagrywa płyty, z których każda kolejna rozchodzi się w coraz większych nakładach, a piosenki trafiają na listy przebojów. A zaczęło się od prostego pytania, jakie usłyszał w sercu: Idziesz ze mną, czy wracasz do dziadostwa?
Pracuje w mediach, bo wszyscy wokół mówili, że ma do tego talent. Dołożyła pracowitość. Kiedy miała przeskoczyć kolejny szczebelek na ścieżce kariery – dramatycznie zabrakło pewności siebie. Deficyt znikał po lampce wina. Potem po dwóch, trzech, kilku, kto by tam liczył. O spotkaniu, które przerwało ten ciąg opowiada Marta, dziennikarka, lat 32.
26.10 – jak co tydzień Szymon Hołownia przedstawia przegląd prasy opatrując go swoim niebanalnym komentarzem. Przeczytaj i sprawdź „czym żyje świat”.
Twórca inicjatywy Szlachetna Paczka, ks. Jacek Stryczek, dziewięc lat temu stworzył Akademię Przyszłości. To inicjatywa, w której studenci pomagają dzieciom z problemami w podstawówce. Ambasadorem tegorocznej edycji został Szymon Majewski, który kibicuje młodym członkom Akademii i wolontariuszom. W Akademii spotkał tysiące młodych ludzi, którzy chcą pomagać dzieciom uwierzyć w siebie.
Czasami warto by nauczyciel poszerzył swój kąt widzenia i spojrzał również na tych, którzy siedzą w ostatnim rzędzie…
„Zwariowałaś!”. „Bardzo możliwe” – myślę stojąc na starcie 34. Maratonu Warszawskiego. W perspektywie mam niezapomnianą wycieczkę po Warszawie, złotą polską jesień i 42 kilometry 195 metrów, które będę musiała pokonać na własnych nogach. Morze różnokolorowych koszulek na moście Poniatowskiego tworzy żywą pocztówkę, na której chciałoby się napisać: „I love Warsaw”. Pełne podziwu, czasem niedowierzania twarze kibiców. Wystrzał startera. Ruszamy w drogę, która – jak się okazuje – kryje w sobie znacznie więcej niż przysłowiowe „krew, pot i łzy”.
Grób to miejsce, o które powinno się dbać, od czasu do czasu przynieść kwiaty, postawić znicz. Dokąd mam pójść, aby w taki sposób uczcić pamięć Edyty Stein…?
„Im mniej w życiu dziecka religii, tym lepiej” – zacytował mój znajomy (dodajmy wierzący i praktykujący tata wzór!), swojego znajomego zakonnika, dominikanina. A ja pytałam go tylko o radę, jak mam opanować na niedzielnej Mszy Świętej moje ukochane i doprowadzające mnie do szału dziecko. W reakcji na jego słowa najpierw się roześmiałam, później zawstydziłam, wreszcie zapytałam błyskotliwie: „Jak to?!”. Odpowiedź była krótka i niezachęcająca do dalszej dyskusji: „Żeby się nie zraziło”.
Może to jakieś kalectwo, ale ja takich obrazów potrzebuję. Rozumiem i kocham ikonę, prawdziwą, napisaną, „typiczną“, nieprzesłaniającą realistycznym detalem istoty duchowego kontaktu, ale by go utrwalić i stymulować, by o nim pamiętać potrzebuję też twarzy człowieka, nie anioła.
Ktoś znowu skarżył się na samotność. Zresztą, co tu ukrywać, kiedy idzie się ulicą łatwo rozpoznać kto jest samotny, a kto nie. Może jednak warto powiedzieć kilka słów o oskarżonej zanim wyrok zostanie wydany?