video-jav.net

7 “natchnionych” hip-hopowych nut

Piosenki hip-hopowe często poruszają ważne problemy życiowe. Nic dziwnego zatem, że nie brakuje wykonawców, którzy odwołują się do wiary w Boga. Posłuchaj naszego zestawienia.

Polub nas na Facebooku!

Tau – Cudotwórca

Właściwie to polecamy całą płytę "Remedium", która jest niezbitym dowodem, że kielecki raper Tau (dawniej Medium) przeżył głębokie nawrócenie. Wybraliśmy jednak piosenkę "Cudotwórca", bo to Bóg jest sprawcą cudu, jaki dokonał się w życiu Piotr Kowalczyka, o czym sam wykonawca śpiewa tak:

"Tyle lat czekałem na ten moment, Ja wiedziałem że na nowo się urodzę, Twoje dzieła są ogromne mój Boże, Stwórco, Jesteś Cudotwórcą."

Ks. Jakub Bartczak – Po prostu wierzę

Jeśli o hip-hopową listę duchowych piosenek chodzi, to nie mogło na niej zabraknąć Jakuba Bartczaka. Rapujący ksiądz wymiata przy mikrofonie i na YouTubie, gdzie utwór "Po prostu wierzę" doczekał się już ponad pół miliona wyświetleń. Nic dziwnego, bo proste świadectwo wiary, odpowiednio podane, może być atrakcyjne w każdych czasach.

"W Boga i prawdę, Po prostu wierzę, Co raz mocniej, uparcie, Po prostu wierzę, Mówią, że tak łatwiej, Po prostu wierzę, Inaczej nie potrafię, Po prostu wierzę."

Wice wersa – Apostrofa

Ta piosenka jest krzykiem człowieka, którego duszę targają wątpliwości związane z istnieniem Boga, ale jednocześnie jest w niej oczekiwanie interwencji ze strony Opatrzności.

"Wołam do Ciebie pomóż poskromić tą bestię, Wołam choć często wątpię czy w ogóle jesteś?"

Refren utworu jest zaś prośbą o znak, którego chyba każdy chrześcijanin oczekiwał przynajmniej raz w życiu:

"Daj mi Boże jakiś znak, pokaż mi że jesteś, Daj uwierzyć w twoją siłę, nim zwątpię za wcześnie, Żyję we śnie, to te słowa są moim świadectwem, Że wątpić nie chcę, tylko poznać Twoją moc i energię!"

Bęsiu – Być taki jak Ty 

 

Refren tej piosenki wyraża pragnienie naśladowania Chrystusa w codziennym życiu:

"Pozwól, być mi takim jak Ty, niech świat dziś usłyszy z niebiosów krzyk Pozwól, być mi takim jak Ty, cała reszta to nic, przecinam grzechu nić"

Warto razem z "Bęsiem" prosić Boga o taką możliwość jak najszczęściej. Gdyby każdy z nas wiernie naśladował Jezusa, świat byłby o wiele lepszy!

Hiob – Pif Paf

Wykonawca tej piosenki nawrócił się, kiedy zmarł jego syn. Dlatego właśnie przybrał pseudonim Hiob. W utworze "Pif paf" zachęca do odrzucenia strachu przed wrogami czyhającymi na serce człowieka i odwagi płynącej z obecności Boga w naszym życiu:

"Pif paf, zabij w sobie dławiący Cię strach. Bum bum, jest z nami Królów Król"

To jak, decydujesz się na "pif paf"? ;)

NAS – God love us

Ten zagraniczny kawałek przekazuje dobrze znaną, ale ciągle warto przypominania prawdę o Bożej miłości. Bóg kocha każdego człowieka, nawet jeśli błądzi i żyje na marginesie społecznym.

"Bóg kocha nas, ulicznych czarnuchów. I jest z nami w więzieniach i poświęca swój czas, by słuchać. Bóg kocha nas, ulicznych czarnuchów, bo obok Jezusa na krzyżu wisieli czarni oszuści, jednak nam przebacza."

Powyższe słowa refrenu budzą skojarzenia z biblijnym wersetem z ewangelii św. Mateusza: "Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego".

Lecrae – Prayin` for You

 

Tekst tej piosenki jest bardzo poruszający. Przytaczymy tylko dwa fragmenty, ale zachęcamy do zapoznania się z całością. To wspaniała modlitwa za przyjaciela, którego relacja z Bogiem zaczęła się sypać. Z pewnością znasz kogoś, za kogo mógłbyś się pomodlić takimi słowami:

"Ojcze, modlę się do Ciebie za przyjaciela On i ja jesteśmy bardzo blisko Spośród wszystkich przyjaciół o niego martwię się najbardziej Mówi, że czyta Biblię, ale nic z niej nie rozumie Był w kościele, ale mówi, że nie trafiają do niego żadne kazania Jego twarz jest zmęczona, nie modlił się od tygodnia Budzi się i cały zalewa się łzami Panie, musisz pomóc mojemu ziomkowi"

(…)

"Mówi, że próbuje Ci zaufać, nie chce już więcej napawać Cię wstrętem Ale żył zbyt długo wśród ateistów i nie rozmawiał z Tobą Właśnie dzisiaj jego lęki go pokonały Zna cię Panie od dawna, ale w godzinie próby boi się Ci zaufać Może nie jest on najlepszym człowiekiem, ale wiem, że naprawdę Cię kocha, Panie"

Robbie Williams szuka Boga

Jest rok 2003. Dobiega końca występ Robbiego Williamsa. Przed gigantyczną sceną z telebimami morze widzów, według prasy podobno 375 tysięcy (!). Gwar publiki zamiera, gdy rozlegają się pierwsze dźwięki pieśni „Feel”

Andrzej Bujnowski OP
Andrzej
Bujnowski OP
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Zrozumiałem, że "Feel" to coś więcej niż „kolejny hit” wielkiego idola, gdy skonfrontowałem go z teledyskiem dostępnym na YouTube. Zobaczyć i usłyszeć tam można song, który pretendować mógłby do miana hymnu obecnego młodego pokolenia, o ile w ogóle można mówić dziś o jakimś charakterystycznym dla niego stanie ducha. Choć oglądanie zespołów na małym internetowym ekraniku nie robi na mnie specjalnego wrażenia, ten materiał obejrzałem kilka razy. Wciągnął mnie i zainteresował. Treść piosenki nasuwa jednoznaczne porównania do znanych sprzed lat „I Can’t Get No Satisfaction” – The Rolling Stones czy „My Generation” – The Who.

Gorąca sierpniowa noc wielkiego Festiwalu Muzyki Rock i Pop w Knebworth (Wschodnia Anglia). Jest rok 2003. Dobiega końca występ byłego wokalisty Take That, który w ciągu kilku ostatnich lat zrobił oszałamiającą solową karierę. Przed gigantyczną sceną z telebimami (na nich wyświetlane portrety piosenkarza) – morze widzów, według prasy podobno 375 tysięcy (!). Gwar publiki zamiera, gdy rozlegają się pierwsze dźwięki pieśni „Feel”:

Come on, hold my hand, / Chodź, daj mi rękę, I wanna contact the living. / Pragnę żywego kontaktu. Not sure I understand, / Nie potrafię zrozumieć This role I’ve been given. / Tej roli, jaką mi dano.

Robbie Williams szuka Boga

Robbie śpiewa na podkładzie samego fortepianu. Jego twarz poważnieje. Już pierwsze słowa sugerują, że zwraca się ku Najwyższemu. Potem następuje…  

I sit talk to God, / Siadam, by rozmawiać z Bogiem, And He just laughs at my plans. / On śmieje się z moich planów. My head speaks a language, / W głowie słyszę język, I don’t understand. / Którego nie rozumiem.

Tu Robbie krzyczy w stronę muzyków: „Come on!” i śpiewa refren:

I just wanna feel real love, / Po prostu chcę czuć prawdziwą miłość, Feel the home that I live in, / Czuć dom, w którym mieszkam, Cause I got too much life / Bo już zbyt dużo życia Running through my veins, / Tętni w mych żyłach Going to waste. / Na próżno.

Po tych słowach dołącza cały zespół – bas, perkusja, gitary. Fortepian wystukuje charakterystyczny house’owy rytm. Utwór zaczyna się rozkręcać, a tłum huśtać… Druga zwrotka kontynuuje bardzo osobiste wyznania wokalisty.

I don’t wanna die, / Nie pragnę umrzeć, But I aint keen on living either. / Ale nie mam też ochoty żyć. Before I fall in love, / Zanim się zakocham, I’m preparing to leave her. / Już planuję ją zostawić (miłość – przyp. red.). I scare myself to death, / Śmiertelnie się boję, Thats why I keep on running. / To dlatego wciąż uciekam. Before I’ve arrived, / Nim dotrę na miejsce, I can see myself coming. / Już tam siebie widzę.

I just wanna feel real love / Chcę czuć prawdziwą miłość, Feel the home that I live in. / Czuć dom, w którym mieszkam. Cause I got too much life / Bo zbyt dużo życia Running through my veins, / Upływa w moich żyłach Going to waste. / Na próżno. And I need to feel real love / Potrzebuję czuć prawdziwą miłość And a life ever after / I życie na zawsze. I cannot get enough. / Wiecznie mi tego brak.

fot. jeaneeem / flickr.com

Robbie Williams

W tym momencie akcję przejmuje gitarzysta, jego gra dodaje utworowi wzniosłości. Robbie tańczy, publiczność szaleje!

 

I just wanna feel real love, / Po prostu, chcę czuć prawdziwą miłość, Feel the home that I live in. / Chcę czuć dom, w którym mieszkam. I got too much love / Bo już zbyt dużo miłości Running through my veins / Płynie w moich żyłach Going to waste / Na próżno

I just wanna feel real love / Potrzebuję czuć prawdziwą miłość In a life ever after. / W życiu na zawsze. There’s a hole in my soul, / Moja duszę rozdziera pustka, You can see it in my face, / Widać ją w mojej twarzy. It’s a real big place. / To jest prawdziwe i wielkie miejsce.

Tu Robbie krzyczy, kierując się jakby ku niebu: Hello, is there Anybody out there? – Czy, jest tam Ktoś? Powtarza to pytanie drugi raz. Widownię przeszywa głośny wrzask, przyprawiający o dreszcze… Ręce, tysiące rąk unosi się w górę.

 

Come and hold my hand, / Chodź i podaj mi rękę, I wanna contact the living. / Pragnę żywego kontaktu Not sure I understand / Nie wiem czy rozumiem This role I’ve been given / Tę rolę jaką mi dano.

Not sure I understand, / Nie wiem czy rozumiem Not sure I understand, / Nie wiem czy rozumiem Not sure I understand, / Nie wiem czy rozumiem Not sure I understand, / Nie wiem czy rozumiem

Piosenka kończy się niezwykłym aplauzem tłumów, na które Robbie patrzy w zamyśleniu. Kamera śledząca chłodno każdy ruch idola odnotowuje łzę, która zakręca mu się w oku. Piosenkarz chowa się za stojącą na podwyższeniu perkusję. Bardzo wzruszająca chwila, być może wyciera oczy i szuka odrobiny intymności… Tłum szaleje. Wzniesione dłonie widzów wykonują jakiś abstrakcyjny taniec. Williams wychodzi zza perkusji i powstrzymując łzy śpiewa raz jeszcze, już bez instrumentów, łamiącym się nieco głosem, sam refren. Znika ze sceny krzycząc zebranym: Dziękuję, dobranoc! – na tle ogłuszającego ryku widowni.

Ten teledysk trzeba zobaczyć! Treść piosenki i jej wykonanie (zwłaszcza przy kilkukrotnym obejrzeniu) robią duże wrażenie, pozwalają wziąć udział w jakiejś prawdziwej sytuacji, w której objawiła się Transcendencja.

Robbie Williams – Feel [live at Knebworth, 2003]

Williams, wykreowany przez media na megagwiazdę, ukrywający się pod wieloma maskami, znany z ekscentrycznych wywiadów, skłonności do narkotyków i łatwych dziewczyn, tu, w Knebworth jest zupełnie poważny. Nie czaruje udawaniem, jest po prostu sobą, jest autentyczny. Słowa jego piosenki brzmią jak wyznanie. Odbiorca widzi i czuje, że  śpiewa rzeczywiście o sobie i swoich problemach. A są one podobne do tych, których wielu doświadcza na co dzień. Coraz więcej ludzi w dobie telefonów komórkowych i szybkich łączy odkrywa z przerażeniem, że wypełnia ich ogromna, ogromna pustka. Doświadcza się jej zwłaszcza, gdy przychodzi czas zmierzenia się z odwiecznymi pytaniami – „Po co ja właściwie żyję? do czego zmierzam? kim jestem?”. Na ludzi młodych spadają one zwykle przy wyborze właściwej szkoły, kierunku studiów, gdy odchodzi przyjaciel lub umiera ktoś z najbliższej rodziny.  

fot. Maria Andronic / WikimediaCommons

Robbie Williams

Dzisiejsze czasy kształtują młodzież w duchu szczególnej wiary w rozum i nieograniczone możliwości człowieka. Z drugiej strony kierują mocno w stronę kultu pieniądza, konsumpcjonizmu i hedonizmu. Bóg w takiej wizji świata nie istnieje, różne formy życia duchowego są odrzucane, lekceważone czy wręcz wyśmiane. Kto na początku XXI wieku może jeszcze wierzyć w te bzdury? Opowieści o Chrystusie to bajki nie różniące się niczym od bajek o Smoku Wawelskim. Modlitwy to magiczne zaklęcia, podobne do tych z filmów fantasy, komiksów lub gier komputerowych. Ludzie praktykujący wiarę to grupy fanatyków w moherowych beretach. Takie „błyskotliwe” stwierdzenia są, niestety, coraz częstsze. Przy bliższym przyjrzeniu się ich autorom, widzimy, że nie likwidują one jednak tkwiących w nich bardzo głęboko gorączkowych poszukiwań sensu i celu ich egzystencji. Każdy zdaje sobie przecież sprawę z tego, że skoro się urodził, znalazł tu i teraz na Ziemi, a kiedyś też umrze, jego życie musi mieć jakieś znaczenie, pytanie tylko – dla kogo?

Freddie Merkury, wokalista rockowej grupy Queen, bohater fanów rocka poprzedniej dekady, w tekście jednej ze swych ostatnich piosenek z albumu „Miracle”, śpiewał: „Czy wie ktoś po co żyjemy?”. Posiadał ogromna fortunę, miliony fanów, a w pewnym wywiadzie, krótko przed śmiercią w 1991 roku, wyznał, że jest rozpaczliwie samotny. „Można mieć wszystko, co jest na świecie możliwe, a jednak być osamotnionym. I jest to najbardziej gorzki rodzaj samotności. Sukces zrobił ze mnie światowego idola i dał miliony, ale jednocześnie pozbawił mnie tego jednego, czego potrzebujemy wszyscy – trwałego związku opartego na miłości.”

Kiedyś Freddie Merkury – dzisiaj Robbie Williams, zbieżność przypadkowa? Idole światowej rozrywki i showbussinesu mogą, jak się okazuje, mocno poruszać tłumy, niekiedy mówić i śpiewać o rzeczach naprawdę ważnych, przemycać pytania, które wielu młodych boi się wypowiedzieć głośno, a które są ich najbardziej osobistymi. Oby udało się im znaleźć na nie prawdziwe odpowiedzi.

Piosenkę i zapis całego zdarzenia zobaczyć można na płycie DVD „And Through It All”. Autorem tłumaczenia tekstu piosenki „Feel” jest Damian Dekowski z Torunia.


ruah logotyp

Artykuł pochodzi z Magazynu Muzycznego Ruah


Andrzej Bujnowski OP

Andrzej Bujnowski OP

Zobacz inne artykuły tego autora >
Andrzej Bujnowski OP
Andrzej
Bujnowski OP
zobacz artykuly tego autora >