Miłosierdzie z życia wzięte. [11] Więźniów pocieszać

Za napady. Za handel narkotykami. Za morderstwa. Osadzeni na 5 lat, 20 lat albo dożywocie. Skazani. Osądzeni. Grzeszni. Więźniowie. W Roku Miłosierdzia i oni mogli przekroczyć bramy miłosierdzia. Może być to dla nich nowy początek

Polub nas na Facebooku!

Miłosierdzie z życia wzięte. [11] Więźniów pocieszać
Za napady. Za handel narkotykami. Za morderstwa. Osadzeni na 5 lat, 20 lat albo dożywocie. Skazani. Osądzeni. Grzeszni. Więźniowie. W Roku Miłosierdzia i oni mogli przekroczyć bramy miłosierdzia. Może być to dla nich nowy początek

Nie muszą jechać do Rzymu, ani do kościoła wyznaczonego w danej Archidiecezji, by przekroczyć Bramę Miłosierdzia. Wystarczą drzwi. Drzwi ich celi. – W kaplicach więziennych będą mogli uzyskać odpust, a kiedy będą przechodzili przez drzwi swojej celi, kierując myśli i modlitwę do Ojca, niech za każdym razem ten gest oznacza dla nich przejście przez Drzwi Święte, ponieważ miłosierdzie Boże, które potrafi przemienić serca, jest również w stanie przeobrazić kraty w doświadczenie wolności – wyjaśnił Papież Franciszek.

Bóg wyciąga dłoń do więźniów. Przychodzi z miłosierdziem. Przyjmuje ich i przebacza. Daje szansę. Franciszek poprzez wyznaczenie drzwi celi jako Bramy Miłosierdzia pociesza więźniów. Drzwi takie mają ogromną, jubileuszową moc łaski. Więźniowie odpust zupełny będą mogli otrzymać w kaplicach więziennych. Muszą szczerze pragnąć na nowo włączyć się w życie społeczne, uczestniczyć we Mszy Św., a przechodząc przez drzwi celi skierować myśli i modlitwę do Ojca.

 

Papież Franciszek mówił, że „Jubileusz zawsze stanowił okazję do wielkiej amnestii, obejmującej bardzo wiele osób, które choć zasługują na karę, uświadomiły sobie jednak, że to, co uczyniły, było niesprawiedliwe, i szczerze pragną na nowo włączyć się w życie społeczeństwa, wnosząc w nie swój uczciwy wkład”.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Miłosierdzie z życia wzięte. [10] Podróżnych w dom przyjąć

Tak mało trzeba, by być gospodarzem. Myśląc „gość w dom – Bóg w dom” – nie powinniśmy mieć wątpliwości, że niewiele potrzeba, by ugościć w swoim domu kogoś potrzebującego

Polub nas na Facebooku!

Miłosierdzie z życia wzięte. [10] Podróżnych w dom przyjąć
Tak mało trzeba, by być gospodarzem. Myśląc „gość w dom – Bóg w dom” – nie powinniśmy mieć wątpliwości, że niewiele potrzeba, by ugościć w swoim domu kogoś potrzebującego

Historia ks. Jarka pokazuje, że w przyjmowaniu podróżnych najważniejsze jest otwarte serce.

Ks. Jarek jako neoprezbiter był pielgrzymem na Światowych Dniach Młodzieży w Rio de Janeiro w 2013 roku. Po dotarciu na miejsce dowiedział się, że będzie nocował na tzw. fawelach – są to najbiedniejsze i najniebezpieczniejsze dzielnice tego brazylijskiego miasta. Sam przyznaje, że nie bardzo mu się to podobało – w dodatku w okolicy nie mieszkał żaden inny Polak, a sam ksiądz potrafił po portugalsku powiedzieć tylko „obrigado” czyli „dziękuję”.

Trafił do bardzo biednej rodziny. Gospodarze poczęstowali go herbatą w słoiku – ponieważ nie mieli innych naczyń. Ks. Jarek przyznaje też, że nie było możliwości, by skorzystać z prysznica. Po godzinie pobytu u tej rodziny chciał uciec, jednak Pan Bóg – jak opowiadał ksiądz – zaczął go rozmiękczać i pokazywać, że najważniejsze jest otwarte serce.

Kiedy zbliżał się wieczór, ks. Jarek zastanawiał się, gdzie będzie spał, ponieważ rodzina miała tylko dwa łóżka. Zawieszając hamak przez środek pokoju gospodyni dała mu do zrozumienia że, ksiądz ma spać na jej łóżku a ona weźmie hamak. Na dobranoc kleryk wraz z matką poprosili ks. Jarka, aby ich pobłogosławił przed spoczynkiem. „Po tym ucałowali mnie w dłonie i poszli spać. – opowiada ksiądz. – Ja wtedy poryczałem się jak dziecko i postanowiłem że zostanę u nich jak najdłużej.”

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap