Miłosierdzie z życia wzięte. Grzeszących napominać

W liceum trzymaliśmy się w jednej paczce. Osiem osób: sześciu chłopa i dwie dziewczyny. Pewnego dnia Jola nas zaskoczyła

Ale od początku.

 

Czasy liceum były fantastyczne. To był ten moment, kiedy było naprawdę żal opuścić jakikolwiek dzień szkoły. Nie z powodu jakiegoś wielkiego zamiłowania do historii czy matematyki, ale dlatego, że byli tam ludzie – moi ludzie, za którymi wskoczyłbym w ogień i wiedziałem, że oni również wskoczyliby za mną. Ze znajomymi tworzyliśmy genialny kolektyw. Każdy z nas był diametralnie inny, ale świetnie się rozumieliśmy. Do czasu.

 

Nie mieliśmy lidera – to zrozumiałe, bo nie byliśmy korporacją, a grupą znajomych – ale dla każdego z nas było oczywiste, że z problemami uderza się do Joli (imię oczywiście zmyśliłem, bo ostatnie czego mi trzeba to jej telefon z pretensjami). Była mądra, poukładana, zorganizowana, miała świetne oceny. No i jej uroda… Wystarczy, że napiszę tylko, iż patrząc na nią do człowieka docierało, co w praktyce oznacza “człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga”. Była dla nas wzorem grzecznej dziewczyny.

 

Jednak pewnego dnia Jola oznajmiła nam, że jest lesbijką. Powiedzieć, że byliśmy w szoku, to nic nie powiedzieć. Staraliśmy się zrozumieć jej argumenty, żeby wykazać ich błędność. Nie chodziło nam, rzecz jasna, o to, że tak dobry materiał na żonę nie może się zmarnować (choć w ramach żartów i tego “argumentu” używaliśmy). Byliśmy zaniepokojeni tak drastyczną zmianą w jej życiu. Tak, zmianą, ponieważ znaliśmy jej poprzedniego chłopaka.

 

CBJXVDTG0F

 

No i co mogliśmy z tym fantem zrobić? Z czasem okazało się, że nie była to – jak początkowo myśleliśmy – deklaracja grzecznej dziewczyny, która po prostu chce na siebie zwrócić uwagę. Poznaliśmy jej nową dziewczynę, którą przyprowadzała na imprezy, widzieliśmy, że ten związek się rozwija. Nastąpił moment, w którym musieliśmy przewartościować niektóre sprawy. Niektórzy z nas stwierdzili, że w ten ogień za nią nie wskoczą, inni – w tym ja – że nie dość, że w ten ogień nie wskoczą, to jeszcze nie pozwolą jej w niego wejść. Stałem się męczybułą. Smęciłem jej, gadałem, drażniłem – wszystko jak krew w piach. Nie mogłem się jednak od niej odciąć. Nie można potępiać grzesznika, ale trzeba potępiać grzech. Nie mogłem też potępiać kogoś tylko dlatego, że grzeszy inaczej niż ja. W pewnym momencie, po wyczerpaniu wszystkich możliwych gadek po prostu się poddałem i przeszedłem do porządku dziennego. Tak mi się przynajmniej wtedy wydawało.

 

Kiedy skończyły mi się wszystkie argumenty, a Jola na mój widok od razu smutniała stwierdziłem: “Panie Boże, ja już zrobiłem wszystko, co mogłem. Teraz Ty zrób z tym cokolwiek uznasz za słuszne”.

 

Kiedy nasza paczka poszła na studia (każdy do innego miasta) kontakt nam się urwał. Nie wiem co się działo u Joli przez ten czas. Wiem natomiast, że w ubiegłym roku wzięła ślub. Oczywiście z mężczyzną. I teraz oczekują dziecka.

 

Pan Bóg sobie to poukładał. Lubię myśleć, że miałem w tym swój udział, że moje napomnienia przyczyniły się do tego długo wyczekiwanego zwrotu akcji. A jeśli przypisuję sobie zbyt wiele zasług, to mnie napomnijcie. W końcu pycha jest wstępem do wszystkich innych grzechów.


 

franciszek_Milosierdzie_500pcxPolecamy książkę “Miłosierdzie to imię Boga” – wywiad z papieżem Franciszkiem!

Papież Franciszek w prostych i bezpośrednich słowach zwraca się do każdego człowieka, budując z nim osobisty, braterski dialog. Na każdej stronie książki wyczuwalne jest jego pragnienie dotarcia do osób, które szukają sensu życia, uleczenia ran. Do niespokojnych i cierpiących, do tych, którzy proszą o przyjęcie, do biednych i wykluczonych, do więźniów i prostytutek, lecz również do zdezorientowanych i dalekich od wiary.

W rozmowie z watykanistą Andreą Torniellim Franciszek wyjaśnia – poprzez wspomnienia młodości i poruszające historie ze swojego doświadczenia duszpasterskiego – powody ogłoszenia Nadzwyczajnego Roku Świętego Miłosierdzia, którego tak pragnął.

 


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments

Miłosierdzie z życia wzięte

Nie wystarczy być dobrym, trzeba dążyć do ideału

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Co zrobić by być doskonałym? To proste.

 

Nie trzeba realizować wielkich misji i zadań specjalnych. Nie trzeba wyjeżdżać na koniec świata ani całkowicie wywracać swojego życia (choć można). Doskonałość to nasza cecha, która najlepiej się ma, jeśli jest szlifowana w rzeczach małych, codziennych, powszednich, z pozoru błahych. Kiedy będzie wiadomo, że osiągnęliśmy doskonałość? W chwili gdy ideał: „Jeden duch i jedno serce ożywiało wszystkich wierzących. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne” będzie możliwy do spełnienia.

 

Jak dojść do doskonałości? Dostaliśmy do ręki bardzo poważne narzędzia, gotowe aplikacje, które wystarczy zainstalować w swoim życiu i codziennie aktualizować. Są to dobre uczynki, uczynki miłosierdzia. Jeśli tylko uda nam się je stosować codziennie, w małych rzeczach, nagle okaże się, że jesteśmy wielcy, osiągnęliśmy doskonałość. Najlepiej zacząć już dziś. Wystarczy wypracować w sobie potrzebę zrobienia każdego dnia czegoś dobrego, dla kogoś lub dla siebie samych.

 

Niech każdy dzień stanie się dniem jednej dobroci. Nawet jeśli po tygodniu nie będzie widocznych rezultatów, jak po zastosowaniu reklamowanych specyfików, to możemy być pewni, że wykonaliśmy właśnie ogromny krok ku doskonałości.

 

Zapraszamy na cykl czternastu historii “z życia wziętych”. Codziennie będziemy publikować jedną, opisującą uczynek miłosierdzia.

 


Historia 1: Grzeszących napominać

hair-863698_1920

W liceum trzymaliśmy się w jednej paczce. Osiem osób: sześciu chłopa i dwie dziewczyny. Pewnego dnia Jola nas zaskoczyła


Historia 2: Nieumiejętnych pouczać

Słowa mają moc. Zmieniają najbardziej zagmatwane życiorysy. I to nie tylko te, które formują się w piękne zdania i głębokie kazania. Czasem nawet ogłoszenia duszpasterskie mogą zdziałać najpiękniejsze cuda.


Historia 3: Wątpiącym dobrze radzić

bookshelf-1082309_1920

Należał do “panów świata”. Tych, którzy z Bogiem chcą mieć jak najmniej wspólnego. Posiadał jedno z największych wydawnictw na świecie i pławił się w luksusach. Jednak największy skarb Leonardo Mondadori odnalazł w wierze katolickiej.


Historia 4: Strapionych pocieszać

coffee-1076582_1920

Kiedy odwiedzałam Panią Stasię pierwszy raz, byłam zapewniana, że jest osobą pogodną i niczego jej nie potrzeba, tylko czyjejś obecności. I tak rzeczywiście było.


Historia 5: Krzywdy cierpliwie znosić

Ks. Popiełuszko: Za prawdę trzeba zapłacić

Módlmy się, byśmy byli wolni od żądzy odwetu i przemocy


Historia 6: Urazy chętnie darować

shutterstock_79820233

Są małżeństwem od 40 lat. Dzisiaj obydwoje zbliżają się do siedemdziesiątego roku życia. W przeszłości Krzysztof kilkukrotnie zdradzał Marię


Historia 7: Modlić się za żywych i umarłych

modlitwa

Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie (Mt 5, 16)


Historia 8: Głodnych nakarmić

food-993502_1280

Kiedy przychodzi listopad, na ulice Łodzi wieczorami wyjeżdża autobus – zwykły miejski, żółto-czerwony. Ale to nie jest autobus, na który czekają osoby zapracowane, spieszące się do domu, do rodzin. Takich kierowca nie zabiera. To autobus, z którego wolontariusze wydają ciepłe posiłki, przede wszystkim dla bezdomnych, ale nie tylko.


Historia 9: Nagich przyodziać

buty

Wejdź z butami w życie bezdomnego


Historia 10: Podróżnych w dom przyjąć

fawel

Tak mało trzeba, by być gospodarzem. Myśląc „gość w dom – Bóg w dom” – nie powinniśmy mieć wątpliwości, że niewiele potrzeba, by ugościć w swoim domu kogoś potrzebującego


Historia 11: Więźniów pocieszać

????????

Za napady. Za handel narkotykami. Za morderstwa. Osadzeni na 5 lat, 20 lat albo dożywocie. Skazani. Osądzeni. Grzeszni. Więźniowie. W Roku Miłosierdzia i oni mogą przekroczyć bramy miłosierdzia. Może być to dla nich nowy początek


franciszek_Milosierdzie_500pcxPolecamy książkę “Miłosierdzie to imię Boga” – wywiad z papieżem Franciszkiem!

Papież Franciszek w prostych i bezpośrednich słowach zwraca się do każdego człowieka, budując z nim osobisty, braterski dialog. Na każdej stronie książki wyczuwalne jest jego pragnienie dotarcia do osób, które szukają sensu życia, uleczenia ran. Do niespokojnych i cierpiących, do tych, którzy proszą o przyjęcie, do biednych i wykluczonych, do więźniów i prostytutek, lecz również do zdezorientowanych i dalekich od wiary.

W rozmowie z watykanistą Andreą Torniellim Franciszek wyjaśnia – poprzez wspomnienia młodości i poruszające historie ze swojego doświadczenia duszpasterskiego – powody ogłoszenia Nadzwyczajnego Roku Świętego Miłosierdzia, którego tak pragnął.

 


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >