Nasze projekty

Miłosierdzie z życia wzięte. [1] Grzeszących napominać

W liceum trzymaliśmy się w jednej paczce. Osiem osób: sześciu chłopa i dwie dziewczyny. Pewnego dnia Jola nas zaskoczyła

Reklama

Ale od początku.

Czasy liceum były fantastyczne. To był ten moment, kiedy było naprawdę żal opuścić jakikolwiek dzień szkoły. Nie z powodu jakiegoś wielkiego zamiłowania do historii czy matematyki, ale dlatego, że byli tam ludzie – moi ludzie, za którymi wskoczyłbym w ogień i wiedziałem, że oni również wskoczyliby za mną. Ze znajomymi tworzyliśmy genialny kolektyw. Każdy z nas był diametralnie inny, ale świetnie się rozumieliśmy. Do czasu.

Nie mieliśmy lidera – to zrozumiałe, bo nie byliśmy korporacją, a grupą znajomych – ale dla każdego z nas było oczywiste, że z problemami uderza się do Joli (imię oczywiście zmyśliłem, by zachować anonimowość „Joli”). Była mądra, poukładana, zorganizowana, miała świetne oceny. No i jej uroda… Wystarczy, że napiszę tylko, iż patrząc na nią do człowieka docierało, co w praktyce oznacza “człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga”. Była dla nas wzorem grzecznej dziewczyny.

Reklama
Reklama

Jednak pewnego dnia Jola oznajmiła nam, że jest lesbijką. Powiedzieć, że byliśmy w szoku, to nic nie powiedzieć. Staraliśmy się zrozumieć jej argumenty, żeby wykazać ich błędność. Nie chodziło nam, rzecz jasna, o to, że tak dobry materiał na żonę nie może się zmarnować (choć w ramach żartów i tego “argumentu” używaliśmy). Byliśmy zaniepokojeni tak drastyczną zmianą w jej życiu. Tak! zmianą! ponieważ znaliśmy jej poprzedniego chłopaka.

CBJXVDTG0F

Reklama
Reklama

No i co mogliśmy z tym fantem zrobić? Z czasem okazało się, że nie była to – jak początkowo myśleliśmy – deklaracja grzecznej dziewczyny, która po prostu chce na siebie zwrócić uwagę. Poznaliśmy jej nową dziewczynę, którą przyprowadzała na imprezy, widzieliśmy, że ten związek się rozwija. Nastąpił moment, w którym musieliśmy przewartościować niektóre sprawy. Niektórzy z nas stwierdzili, że w ten ogień za nią nie wskoczą, inni – w tym ja – że nie dość, że w ten ogień nie wskoczą, to jeszcze nie pozwolą jej w niego wejść. Stałem się męczybułą. Smęciłem jej, gadałem, drażniłem – wszystko jak krew w piach. Nie mogłem się jednak od niej odciąć. Nie można potępiać grzesznika, ale trzeba potępiać grzech. Nie mogłem też potępiać kogoś tylko dlatego, że grzeszy inaczej niż ja. W pewnym momencie, po wyczerpaniu wszystkich możliwych gadek po prostu się poddałem i przeszedłem do porządku dziennego. Tak mi się przynajmniej wtedy wydawało.

Kiedy skończyły mi się wszystkie argumenty, a Jola na mój widok od razu smutniała stwierdziłem: “Panie Boże, ja już zrobiłem wszystko, co mogłem. Teraz Ty zrób z tym cokolwiek uznasz za słuszne”.

Reklama

Kiedy nasza paczka poszła na studia (każdy do innego miasta) kontakt nam się urwał. Nie wiem co się działo u Joli przez ten czas. Wiem natomiast, że w ubiegłym roku wzięła ślub. Oczywiście z mężczyzną. I teraz oczekują dziecka.

Pan Bóg sobie to poukładał. Lubię myśleć, że miałem w tym swój udział, że moje napomnienia przyczyniły się do tego długo wyczekiwanego zwrotu akcji. A jeśli przypisuję sobie zbyt wiele zasług, to mnie napomnijcie. W końcu pycha jest wstępem do wszystkich innych grzechów.

 

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite