Nasze projekty
Alina Petrowa-Wasilewicz

Niebezpieczna rewolucjonistka

Dzisiaj obchodzimy święto Matki Boskiej Częstochowskiej.

Reklama

W sierpniu wszystkie polskie drogi i ścieżki prowadzą na Jasną Górę. W tym miesiącu do częstochowskiego sanktuarium z wiosek, miasteczek i metropolii ruszają pielgrzymi. Wędrują tam cały rok, ale zwłaszcza w tym miesiącu ruszają niczym krew zdążająca do serca i niezależnie od tego, czy lata są tłuste, czy chude, Polska jest na mapie lub jej nie ma, jakie ideologie i okupanci duszą kraj i jakie reżimy się panoszą. Nic nie było i nie jest w stanie tego strumienia zatrzymać, on jest tak naturalny jak pulsowanie.

Paulini, zakonnicy pustelniczego zakonu, który został przeszczepiony z Węgier do Polski, osiadając na Jasnej Górze w XIV wieku w poszukiwaniu odosobnienia, nie mogli sobie z pewnością wyobrazić, że nie będą mieli chwili spokoju, bo będą przybywać tu tłumy pielgrzymów i niczym na jaki mś narodowym deptaku będą się tu spotykać członkowie całego narodu – począwszy od królów, książąt, wodzów i prezydentów, artystów i naukowców aż po najuboższych kmieci i obdartusów. A na dodatek nie będą tu przybywać, żeby się polansować, ale w najpoważniejszych sprawach i chwilach swojego życia – żeby oddać je Pani tego miejsca, w ramach pokuty lub przeżywając wielkie rozterki.

 

Reklama
Reklama

Niebezpieczna rewolucjonistka

Tłumy zawsze wypełniają stolicę, a Częstochowa jest stolicą. Duchową, niekwestionowaną, bo przebywa w niej Królowa o ciemnym obliczu, a jej wymagające oczy wpatrują się w życie niezliczonych pokoleń Polaków już od ponad sześciu stuleci i każdemu, niezależnie od sytuacji życiowej, wskazuje Syna, który daje odpowiedzi na wszystkie pytania, umacnia, pociesza i koi. Przemienia.

 

Reklama
Reklama

– Tu zawsze byliśmy wolni – powiedział Jan Paweł II o Jasnej Górze podczas swej pierwszej pielgrzymki do Polski i jest to klucz do zrozumienia, choć jedynie częściowo, tajemnicy tego przyciągania. Chodzi o wolność. To absolutnie najbardziej wspaniałomyślny dar Boga dla Jego stworzenia.

 

Niebezpieczna rewolucjonistka

Reklama

Wolność, która prowadzi do świętości albo na manowce. Wolność, która upaja i oszałamia, ale bywa także nieznośnym ciężarem. I która wymaga dojrzałego namysłu i roztropnych wyborów. Która nie jest swawolą a ciężką, codzienną pracą. Jasna Góra to potwierdzenie tej intuicji, pewnej prawdy o człowieku.

 

Dlatego Maryja z Jasnej Góry, choć obiektywnie rzecz ujmując to wczesno średniowieczna ikona, namalowana na desce, ofiarowana paulinom przez Władysława Opolczyka, tak bardzo niepokoiła wszystkich, którzy niewolili naród. Rosyjscy zaborcy mówili wręcz, że to niebezpieczna rewolucjonistka, ale co było robić? – Nie można Jej było przecież wsadzić do tiurmy, wywieźć kibitką na Sybir. Mieli ten sam problem z jasnogórską Maryją, co wszyscy późniejsi zaborcy – niemieccy okupanci czy komuniści – można było jedynie wzmocnić patrole, nasłać więcej policji jawnej i tajnej, ale to było mało, wciąż mało, bo przy Niej Polacy stawali się wolni. Przede wszystkim duchowo – od grzechu. A dodatkowo właśnie tutaj toczył się spór między zaborcą, a podbitym narodem o przeznaczenie człowieka i naturę Boga – stworzenie jest niewolnikiem czy istotą wolną? Bóg jest carem czy miłującym Ojcem?

 

 

Niebezpieczna rewolucjonistka

I właśnie dlatego, szczególnie w okresach nieszczęść, wzmagało się pielgrzymowanie na Jasną Górę. Nie tylko pokutne, w niezliczonych doczesnych intencjach, po umocnienie, pocieszenie i uświęcenie, ale także w sprawie wielorako pojmowanej ludzkiej wolności.

 

 

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite