video-jav.net

“Dziękuję Ci, Jasnogórska Mamo!”

Przemek urodził się z poważną chorobą nóg. Przez długi czas musiał nosić gips, a jedyną nadzieją na odzyskanie sprawności była operacja. Jego mama zawierzyła go Pani Jasnogórskiej. Wierzy, że to Ona ją natchnęła i doprowadziła do uzdrowienia dziecka.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

“Mam na imię Przemek. Urodziłem się 4 czerwca 1983 roku. Moja mama miała wtedy już 39 lat, byłem dzieckiem z drugiego jej małżeństwa. Miałem się nie urodzić, ponieważ organizm mojej mamy nie bardzo mnie chciał. Narobiłem jej tyle kłopotu! Moja mama była jednak bardzo dzielna i bardzo religijna. Nie posłuchała lekarza i podjęła ryzyko, by mnie urodzić.

Radość z przyjścia na świat nowego człowieka nie trwałą długo, została przyćmiona moim kalectwem. Urodzilem się z wadą nóg – nie mogłem zginać stóp, z różnymi powikłaniami. Mama musiała mnie wozić do zakładania i zmiany gipsu. To jeszcze nic, bo lekarze pocieszali mamę, że gdzieś po czterech latach przeprowadzą operację i może będę mógł chodzić. Najgorsze było to, że nie dawałem jej chwili wytchnienia. Spałem tylko wtedy, gdy trzymała mnie na rękach i gdy mocno w nią wtulony słyszałem bicie kochającego mnie serca. Już wtedy wiedzialem, że to jest jedyne serce, które mnie kocha. Dlatego, kiedy mama chciała mnie położyć, krzyczałem wniebogłosy, darłem się nieznośnie, aż wzięła mnie z powrotem na ręce.

Czasem płakaliśmy razem, ja nie wiem dlaczego, a ona z przemęczenia i załamania. A tato? No cóż, najwidoczniej nie pokochał mnie, bo powiedział mamie, że to małżeństwo było pomyłką i odszedł. Szkoda, bo tak bardzo chciałbym mieć tatusia jak inni chłopcy. Ale wybaczam mu, bo i mama mu wybaczyła i nigdy nie uprzedzała mnie do niego.

Na moje pierwsze święta Bożego Narodzenia bardzo wystraszyłem mamę, gdy wypadłem z wózka – miałem wtedy pół roku. Nogi miałem w gipsie, więc to cud, że się wtedy nie powyłamywały z bioder.

Mama poleciła mnie Matce Bożej Jasnogórskiej i, jak twierdzi, to Ona dała jej natchnienie, aby już nie zakładać mi ponownie gipsu, lecz całymi godzinami masować moje uszkodzone stopy. Zrobiła to bez konsultacji z lekarzem. Potem zawiozła mnie na Jasną Górę. Otrzymała tam oliwę z lamp i wosk ze świec płonących przed Cudownym Obrazem. Ufając w dobroć Matki Bożej zastosowała to “lekarstwo”, które okazało się całkowicie skuteczne. Uspokoiłem się, już tak nie krzyczałem i nie musiałem być poddany zapowiedzianej operacji. To cud za przyczyną Matki Bożej Jasnogórskiej!

Często z mamą bywamy teraz na Jasnej Górze, raz nawet pielgrzymowaliśmy tam 9 dni. To było wspaniałe. Dziś jestem ministrantem i bardzo lubię służyć do Mszy Świętej. Nie sprawia mi żadnej trudności wstawanie o 5 rano, aby zdążyć na dyżur do kościoła odległego o 3 kilometry.

Moja najukochańsza mama jest nauczycielką i pisze wiersze. Może komuś spodoba się ten o moim urodzenie, dlatego zamieszczam go poniżej.”

 

Urodziłem się

Pukałem do wielu serc
były zamknięte
żadna nie chciała być matką
– nie ma już pieniędzy
– nie ma już dzieci
– nie potrzeba jej więcej
– nie ma mężczyzny
Odchodziłem z poczuciem win
Na zimnym kamieniu szlochałem
jęczącym wiatrem
błagałem o miejsce w ludzkim sercu
Przygarnęła mnie niemłoda kobieta
też biedna
która miała już swoje dzieci
i marzenia o kochanym człowieku

Urodziłem się w niej,
by zaświadczyć o BOGU.

Teraz rozumiecie, dlaczego bardzo kocham obydwie Mamy. I tę, która mnie urodziłą i Tę, Która mnie uzdrowiła.

 

8 XII 1993


Historie cudów jasnogórskich są fragmentami książki “Cuda i łaski zdziałane za przyczyną Jasnogórskiej Matki Bożej dawniej i dziś” o. Melchiora Królika OSSPE

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

“Nie byłem w kościele 45 lat…”

Cuda za wstawiennictwem Matki Bożej Jasnogórskiej wydarzają się nie tylko w samym sanktuarium. Wiele z nich - a zwłaszcza cuda nawróceń - towarzyszy peregrynacji kopii wizerunku. Jedną z takich historii opowiedział ks. Tadeusz Jaworski z Mieroszowa.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Do ks. Proboszcza przychodzi parafianin i prosi, by ta wiązanka róż w pięknym kryształowym wazonie stała przed obrazem MB Częstochowskiej. Dlaczego? – zapytał proboszcz. Parafianin odpowiedział:

“Byłem na zebraniu i mówiono, że wędruje jakiś Obraz i że księża namawiają do udziału w jakichś nabożeństwach przygotowawczych oraz do dekoracji miasta. Zaczęliśmy się wtedy śmiać, szydzić, a przede wszystkim tłumaczyć ludziom, żeby dziś, w wieku postępu, nie dawali się tak otumaniać. Mieszkałem we Francji 38 lat. Co powiedziałem, osobiście czyniłem.

Gdy zbliżał się dzień przyjazdu Obrazu, opanował mnie niepokój, byłem bardzo zdenerwowany. Ściągnąłem nawet dekorację z jednego domu Nie byłem w kościele 45 lat. Gdy niosłem trumnę kolegi, górnika, przed kościołem oddałem ją innym.

W dniu przyjazdu Obrazu wmieszałem się w tłum i gorączkowo oczekiwałem. Później patrzyłem na smutną twarz Matki Bożej. Przeżyłem coś, co trudno wytłumaczyć. Niedługo potem znalazłem się w kościele i poszedłem do spowiedzi.

Przyrzekłęm wówczas, że będę wierzył do końca zycia Matce Bożej i postaram się całą rodzinę zbliżyć do Boga.”


Historie cudów jasnogórskich są fragmentami książki “Cuda i łaski zdziałane za przyczyną Jasnogórskiej Matki Bożej dawniej i dziś” o. Melchiora Królika OSSPE

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >