Nasze projekty
Szymon Hołownia

Kiosk boski czyli autorski przegląd zagranicznej prasy religijnej (07.01.2013)

B16 rządzi, Bieber nie   "L'Osservatore Romano" nie przegapi żadnego sukcesu watykańskiego Kierownictwa. Ukazujący się za Spiżową Bramą dziennik obwieścił triumfalnie, że z ponad 2,1 miliona osób obserwujących wpisy dokonywane w imieniu Benedykta XVI na Tweeterze, ponad połowa "retweetuje" je, czyli umieszcza na swoich kontach, podczas gdy w przypadku Justina Biebera ten współczynik jest mniej […]

Reklama

B16 rządzi, Bieber nie

 

"L'Osservatore Romano" nie przegapi żadnego sukcesu watykańskiego Kierownictwa. Ukazujący się za Spiżową Bramą dziennik obwieścił triumfalnie, że z ponad 2,1 miliona osób obserwujących wpisy dokonywane w imieniu Benedykta XVI na Tweeterze, ponad połowa "retweetuje" je, czyli umieszcza na swoich kontach, podczas gdy w przypadku Justina Biebera ten współczynik jest mniej więcej pięćdziesięciokrotnie niższy. Redaktorzy uczciwie zauważają jednak, że serwis złotych myśli Biebera ma mniej więcej piętnaście razy więcej subskrybentów co papież. Wniosek? Świat wcale jeszcze nie oszalał, skoro ludzie chcą gapić się na Biebera, a słuchać Benedykta, nie odwrotnie.

Reklama
Reklama

 

Na Tweeterze się nie znam, ale po głębszym namyśle dochodzę do wniosku, że wśród znanych mi w realu osób jest chyba dokładnie tak samo. Więcej będzie w stanie wymienić tytuł którejś z papieskich encyklik niż tytuł którejś z pieśni młodego fana produktów do stylizacji włosów. Liczebność pierwszej grupy szacuję na około dwa procent, drugiej na dwie dziesiąte procenta.

Kiosk boski czyli autorski przegląd zagranicznej prasy religijnej (07.01.2013)

Kiosk boski czyli autorski przegląd zagranicznej prasy religijnej (07.01.2013)
Paweł VI

Reklama
Reklama

Wszyscy papieże idą do nieba?

 

A skoro już jesteśmy w Watykanie – źródła donoszą nam, że papież w okresie świątecznym osobiście spotkał się ze swoim niedyskretnym kamerdynerem, którego ułaskawił i zapewnił go, że nie żywi urazy, zadebiutował jako publicysta "Financial Timesa" (tekst Benedykta XVI traktował o tym, jakie pożytki może wynieść świat pogrążony w kryzysie z przyglądania się prostocie, w której przychodzi do nas Jezus), oraz podpisał dekret o uznaniu heroiczności cnót jednego ze swoich poprzedników, Pawła VI (był papieżem w latach 1963 – 1978). Paweł VI "dokończył" Sobór Watykański II, zaczął podróżować, a że był postacią nietuzinkową świadczy fakt, że jedni uważali go za silnego (czasem zbyt silnego) lidera, inni przezywali go "papieżem Hamletem", zarzucając, że nie umie podjąć żadnej decyzji, rozbijając wciąż wszystko na czynniki pierwsze.

Reklama

 

Statystyki zaczynają wyglądać naprawdę frapująco, bo – kiedy wiek taki, jak wiek XX zdarzył się ostatnio w historii Kościoła? Na ośmiu panujących w latach 1903 – 2000 papieży trzech (Pius X, Jan XXIII i Jan Paweł II) jest już na ołtarzach, a trzech kolejnych (Pius XII, Paweł VI, Jan Paweł I) ma już tytuły Sług Bożych, jest więc na ostatniej prostej przed domalowaniem im aureoli.

 

Złośliwi gadają, że kanonizacje papieży stały się ostatnio zwyczajową metodą honorowania poprzedników przez następców (jednemu z moich kolegów na Zachodzie skojarzyło się to ze starożytnym Rzymem, gdy kolejny cezar najpierw deifikował poprzednika). A gdyby tak wznieść się nad banalne polityczne konstatacje i zadać sobie pytanie: co Duch chce dziś powiedzieć Kościołowi przez otwarcie owej drogi szybkiego ruchu na trasie "Watykan – Niebo"? Mnie rysują się w głowie dwa wnioski. Po pierwsze: zostanie papieżem to dziś żaden zaszczyt i pompa a przede wszystkim pewna droga do oczyszczenia swojego człowieczeństwa. Po drugie: mamy może w Kościele wiele kryzysów, ale kryzysu papiestwa na pewno nie mamy, wikary może nam się trafić z kosmosu, ale na papieży Duch wybiera naprawdę najlepszych, jacy są w danym momencie dostępni (i chętni). Czy Państwo mają podobne odczucia?

Śmiechologia fundamentalna i pastoralna – ćwiczenia

 

Agencja ucanews.com opisuje działalność siostry Agathy Lee Mi – Suk, ze zgromadzenia dominikanek misjonarek, która od kilku lat prowadzi w koreańskich parafiach objazdowe warsztaty śmiechoterapii. Nie tylko w Japonii, również w Korei Południowej przeciążenie pracą i wszechobecnym klimatem rywalizacji sprawia, że coraz więcej osób boryka się z zaburzeniami psychicznymi. Siostra Agatha tłumaczy im, by nie czekali ze śmiechem na moment gdy będą się czuli szczęśliwi (bo wtedy będą się śmiać może parę razy w życiu), tylko codziennie rano fundowali sobie dawkę ożywczego, dotleniającego i stymulującego produkcję serotoniny szczerego rechotu względnie dyskretnego chichotu. Ze swoim "wyluzowującym" przesłaniem apostołka śmiechu dociera do około dziesięciu tysięcy rodaków rocznie, podczas swoich wykładów wychodzi z siebie – podskakuje, tańczy, opowiada żarty, realizując przy okazji swoje przedzakonne marzenie, o zostaniu artystyką kabaretową. Co za piękny przykład do przywoływania przez duszpasterzy powołaniowych – w życiu konsekrowanym nie chodzi o to, by wyjaławiać się ze swoich talentów, ale je twórczo rozwijać. Fantastyczna historia również dla kaznodziejów, którzy pod koniec przemowy rzucają zwykle z ambony udprapowane w dramatyzm wezwania do rachunku sumienia: "A Ty, bracie i siostro, jak to wygląda w Twoim życiu?", a tym razem mogliby zaskoczyć wiernych pytaniem: "Kiedy ostatni raz uśmiechnąłeś się do swojego Boga?"

A o cyklistach zapomnieli…

 

Ledwo lefebryści wyrzucili ze swojego bractwa miłośnika "Protokołów Mędrców Syjonu", biskupa Richarda Williamsona, oto kolejny hierarcha, tym razem sam szef Bractwa św. Piusa X, bp Bernard Fellay był uprzejmy stwierdzić podczas wykładu w miejscowości New Hamburg w Ontario, że wrogami Kościoła są obecnie "Żydzi, masoni i moderniści". Biskup Fellay stwierdził, że to właśnie ta posępna trójca próbowała torpedować oficjalne uznanie przez Watykan lefebrystycznego bractwa, ja jednak od jakiegoś czasu nie mogę oprzeć się wrażeniu, że naszym jedynym prawowiernym braciom kłody pod nogi rzuca przede wszystkim wredna para, którą wyrosła na ich własnym podwórku. Pycha i głupota niszczą ich od środka.

Bunt w raju

 

Po tym jak Człowiek Roku, Laureat Pokojowego Nobla, Wielki Miłośnik Rodzaju Ludzkiego, Bożyszcze George'a Clooneya i Bruce'a Springsteena, Uosobienie Świętej Zmiany i Pogodny Zbawca Wszechświata, Barack Obama, podpisał ustawę zmuszającą wszystkich Amerykanów do płacenia w ramach obowiązkowego ubezpieczenia między innymi za tabletki "dzień po" i procedury sterylizacyjne, coraz więcej chrześcijańskich środowisk próbuje ten nakaz zbojkotować. Sieć sklepów z wyposażeniem wnętrz "Hobby Lobby" prowadzona przez rodzinę mocno zaangażowaną w jeden z kościołów ewangelikalnych, stwierdziła, że nie podporządkuje się nowemu prawu, mimo że będzie ją to kosztować ponad milion dolarów kar dziennie i nadal będzie opłacać swoim pracownikom ubezpieczenie bez narzuconych przez administrację Obamy dodatków. Właściciele "Hobby Lobby" to nie pieniacze, od lat są konsekwentnie wierni swoim przekonaniom, ich sklepy są zamknięte w niedziele (kolejne miliony dolarów "w plecy"), spora część zysków przeznaczana jest na działania dobroczynne, nic dziwnego, że ich postawę poparło już kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Apelowano by w ramach wsparcia dla sieci jednego dnia (piątego stycznia), każdy kto może zrobił w jej internetowym sklepie choćby najmniejsze zakupy. Druga stronu bojkotu konsumenckiego – konsumenckie wsparcie. Kiedy Polacy przekonają się, że rzeczywistość kształtuje się również przy ladzie w sklepie, w kiosku, skacząc pilotem po kanałach, czy "lajkując" na tzw. fejsie?

Kiosk boski czyli autorski przegląd zagranicznej prasy religijnej (07.01.2013)

Wejść na Indeks? Bezcenne

 

"The Tablet" doradza początkującym religijnym autorom, co zrobić, by ich książki osiągnęły zawrotne sumy. Redakcja wytropiła właśnie w księgarni amazon.com pozycję obłożonego przez Watykan zakazem publikacji irlandzkiego księdza, Seana Fagana (namieszał trochę popierając kapłaństwo kobiet i krytykując encyklikę "Humanae Vitae", uzasadniającą między innymi zakaz antykoncepcji). Centrala nakazała, by jego zakon wykupił wszystkie pozostające na rynku egzemplarze. Kilku widać nie zdążył, a teraz jeden z nich można kupić w sieci za – bagatela – 368 funtów (ok. 1800 złotych).

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite