video-jav.net

Skarb niepełnosprawności

Bóg nie popełnia błędów – mówi człowiek, który urodził się bez nóg i bez rąk. A mężczyzna z chorobą, na którą cierpi jedynie 8 osób na świecie podkreśla: „Jestem wyjątkowy!”

Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dlaczego Bóg pozwala na kalectwo człowieka? Młody Australijczyk Nick Vujicic znalazł odpowiedź u Św. Jana: “aby się na nim objawiły dzieła Boże”. Dobrze więc, że na świecie są osoby niepełnosprawne! Bo uczą, że niepełnosprawność to dar. Bo pokazują, że wiara góry przenosi. Bo świecą miłością i ciepłem. Bo… czasem zawstydzają pełnosprawnych!

Do życia potrzeba nam drugiego człowieka. Dzięki temu stajemy się doskonalsi, dojrzalsi, pełniejsi. Osoby niepełnosprawne pokazują jak ważna jest pomoc drugiego człowieka. I często to nie im ta pomoc jest potrzebna. To oni pomagają pełnosprawnym!

fot. Sharon Graphics

Andrea Bocelli

Lekarze namawiali jego matkę do dokonania aborcji. Urodził się z wadą wzroku – jaskrą. Osiągnął niesamowity muzyczny sukces. Jego dotychczasowe albumy sprzedały się na całym świecie w nakładzie ponad 75 milionów egzemplarzy.

Jest niewidomy, nie przeszkodziło mu to jednak w zrobieniu międzynarodowej kariery. Jak podkreśla „niepełnosprawność umocniła jego charakter”.

Andrea urodził się z wadą wzroku – jaskrą. W wieku 12 lat grając z kolegami w piłkę nożną dostał wylewu. Było to bezpośrednią przyczyną utraty wzroku. Z dnia na dzień Bocelli zaczął słuchać coraz więcej muzyki, a potem… śpiewać. Zafascynowali go zwłaszcza wielcy włoscy tenorzy.

Koncertuje na całym świecie. Jego płyty sprzedają się w milionach egzemplarzy. Udowadnia, że niepełnosprawność nie jest przeszkodą! A wręcz przeciwnie – jest darem. Śpiewając stara się zawsze nawiązać więź ze słuchaczami. Chciałbym poruszyć ich tak jak mnie w dzieciństwie poruszyli moi ulubieni wykonawcy, którzy dotarli do mojego serca. Sprawili, że mogłem płakać i marzyć. Dziennikarze pisząc o Bocellim podkreślają, że „jego wyjątkowy dar to głos płynący bezpośrednio do serca”.

Nick Vujicic

Nie ma rąk. Nie ma nóg. Swoim słowem porusza serca milionów ludzi. Niesamowite jak jego wiara i charyzmat potrafią zmobilizować do działania.

Urodził się z całkowitym brakiem kończyn. Kiedy poszedł do szkoły był wyśmiewany i poniżany przez swoich kolegów. Próbował nawet popełnić samobójstwo. W pewnym momencie zrozumiał, że jego niepełnosprawność to dar. Nauczył się samodzielnie używać komputera, pisać używając palców u stopy, czesać się czy myć zęby. Jeździ na deskorolce, surfuje, a nawet gra na perkusji. Zaczął inspirować innych do działania, dawać im wiarę i nadzieję. Ożenił się, a rok temu urodził mu się syn.

Nick Vujicic jest głęboko wierzący. W jego wypowiedziach jest ogrom radości, optymizmu i… wdzięczności Bogu: „Wiem z całą pewnością, że Bóg nie popełnia błędów! Bóg jest autorem cudów. Ja jestem jednym z nich. Ty też!”.

Podkreśla, że “istnieje wiele rodzajów upośledzenia gorszych niż brak rąk i nóg – należy do nich strach. Nie można być człowiekiem szczęśliwym i spełnionym, jeśli strach paraliżuje nas, gdy tylko mamy podjąć ważną decyzję. Strach podcina skrzydła i nie pozwala nam w pełni wykorzystać naszego potencjału.”

Skarb niepełnosprawności

Mariusz Kędzierski

Urodził się z wadą genetyczną. Nie ma rąk. Rysuje skomplikowane grafiki – portrety i martwą naturę. Żyje aktywnie, czuje się spełniony.

Jak wielokrotnie w mediach wspominał, pierwszy rysunek wykonał w wieku… 3 lat. Na poważnie zaczął tworzyć w wieku 16 lat. Zdobył drugie miejsce w międzynarodowym konkursie Best Global Artist Awards.

Mimo niepełnosprawności gra w koszykówkę oraz ping-ponga. Jak podkreśla w wielu wywiadach: „dla siebie samego jestem taki od zawsze. To żaden problem ani ograniczenie. Ludzie przyglądają mi się, bo inaczej wyglądam. Ale nie jestem tym skrępowany, rozumiem ich”.

Tom Staniford

Ma syndrom MDP. To bardzo rzadka choroba genetyczna – chorych na nią jest jedynie osiem osób na świecie. Nie przeszkadza mu to brać udziału w różnego rodzaju zawodach sportowych. Jest kolarzem.

Syndrom MDP polega na tym, że organizm Toma nie jest w stanie gromadzić tłuszczu. Waży 65 kg, ma 191 cm wzrostu, a jego organizm uważa, że ciało jest otyłe. Z tego powodu Staniford cierpi na cukrzycę typu II. Jest skrajnie chudy i żadnym sposobem nie może przytyć. Jego ciało nie amortyzuje żadnych uderzeń. Także nawet najmniejsze uderzenie powoduje ogromny ból. Jego kości są bardziej narażone na złamania. Nie przeszkadza mu to aktywnie i zawodowo uprawiać sport. Jest kolarzem, bardzo dużo trenuje. Prócz tego studiuje i uczy się języków. Za dwa lata ma zamiar wystartować na paraolimpiadzie w Rio de Janeiro.

Jak sam podkreśla: „Jestem wyjątkowy. Jak każdy człowiek na tej planecie!”.

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Duch czasu? Nie, dzięki

Duch czasu. Klasyka wymówek. Bo “kiedyś to było inaczej, a dzisiaj?” No też jest inaczej. Ale czy to oznacza, że we wszystkich dziedzinach życia można więcej, można coś innego. Nie.

Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Daleki jestem od stwierdzenia ex cathedra, że to co było sto czy pięćset lat temu było przez sam ten fakt lepsze niż to, co mamy teraz. Choć prywatnie uważam, że w dziewięciu na dziesięć przypadków ta teza (“stare jest lepsze”) jest zgodna z rzeczywistością. Bo nie o czasy tu chodzi, ale o prawdę. A prawda jest obiektywna, to znaczy, że coś jest prawdziwe z definicji, samo przez się, bez względu na cokolwiek jak chociażby nasze pragnienia, cele, widzimisię czy czas, w którym dane jest nam żyć.

Dlaczego więc sami przed sobą tłumaczymy się tak zwanym duchem czasu? Nie wiem. Wiem natomiast, że wspólne mieszkanie pary mającej się ku sobie było tak samo niestosowne za młodości mojej babci (i jej babci, i babci jej babci…) jak i teraz. Wiem, że aborcja za czasów młodości mojego dziadka (i jego dziadka, i dziadka jego dziadka…) była tak samo wielką zbrodnią jak dziś. W kwestii pozbawiana życia niedołężnych osób mamy do czynienia z tym samym mechanizmem.

Przepraszam, że sięgam po tak “medialne” przykłady, ale to najczęściej nimi – i im podobnymi – sięgamy po argument “ducha czasu” ugłaskując swoje sumienie i zagłuszając je. A sumienie było tym samym za czasów młodości moich dziadków (i ich dziadków, i ich dziadków…), czym jest dziś. Tylko, że teraz do głosu coraz częściej dochodzą ludzie, którzy chcieliby je nam rozmienić na drobne.

Nie jestem naiwny, wiem, że jak świat stary, tak zawsze pojawiał się ktoś, kto chciał nieco w nim pozmieniać. Ale dzisiaj, gdy pierwsza lepsza gwiazda telewizyjnego show, w którym tańczy się salsę na lodzie zostaje uznana za autorytet w sprawach moralnych, siła oddziaływania w zły sposób na nasz kręgosłup moralny jest dużo większa. I będzie tylko gorzej.

Przepraszam za złorzeczenie – i to w tak brutalny sposób – ale niech duch czasu wiecznie stąpa w ciemności po klockach lego i niech zawsze małym palcem u stopy uderza o szafę. Bo my mamy go w nosie. A jeśli gdzieś ma już działać to skromnie i pokornie sugeruję rozpocząć od natychmiastowych przelewów we wszystkich bankach i czterech kresek zasięgu telefonicznego.

Mateusz Ochman

Mateusz Ochman

Specjalista ds. social media. Autor bloga "Bóg, honor & rock`n`roll" oraz programu "Brzytwa Ochmana".

Zobacz inne artykuły tego autora >
Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >