Nasze projekty

3 powody, dla których jestem przeciwnikiem szkolnej katechezy

Katecheza to przekazywanie wiary. Dlatego jestem gorącym przeciwnikiem katechizacji szkolnej w ramach zajęć dydaktycznych. Bo to po prostu nie działa. Dlaczego? Powodów jest kilka.

Reklama

1. Uczniowie nie są zainteresowani katechezą

 

Oczywiście, w przytłaczającej większości nie są również zainteresowani matematyką czy historią. Jednak katolicka katecheza tym się różni od innych przedmiotów nauczania ogólnego, że powinna być dobrowolna (co prawda dobrowolność ta ma być wyrażona przez rodziców ucznia, nie przez niego samego). Na siłę nikogo nie nawrócimy, na siłę nikogo nie przekonamy, na siłę nie zaszczepimy w nim tego wspaniałego daru, jakim jest wiara. Brak zainteresowania katechezą skutkuje niewłaściwym – skandalicznym wręcz niekiedy – zachowaniem uczniów. I oczywiście nie jest to zarzut do katechezy jako takiej, tylko do uczniów. Niemniej faktem wynikającym z moich obserwacji jest brak stanowczych reakcji nauczycieli. A jak uczniowie mają zainteresować się katechezą, skoro…

Reklama
Reklama

 

3 powody, dla których jestem przeciwnikiem szkolnej katechezy

2. Katecheci nie traktują lekcji religii poważnie

Reklama
Reklama

 

Proszę mi wybaczyć tak ciężki zarzut, ale przez 12 lat mojej edukacji w szkole podstawowowej, gimnazjum czy liceum nie byłem traktowany poważnie na katechezie. No, może z wyjątkiem tej szkoły podstawowej, gdzie kolorowanki były dostosowane do ogólnego poziomu możliwości ucznia. Ale gimnazjum i liceum? No przepraszam bardzo, ale miałem wrażenie, że biorę udział raczej w kółku filmowym niż w zajęciach religii. Dlaczego zamiast realizować konspekt katecheta serwuje uczniom kolejny seans “Shreka” czy “Epoki lodowcowej”? Konspekt może być beznadziejny – OK, ale dlaczego zatem nie porozmawiać z niemal dorosłymi już uczniami liceum o Bogu, o Jego Kościele, o miłości jaką razem żywią do człowieka? A zamiast tego wyciąga się gitarę z futerału i pyta: “to co sobie dzisiaj pośpiewamy?”. To jest niepoważne traktowanie człowieka, które skutkuje niepoważnym traktowaniem katechezy, co z kolei skutkuje niepoważnym traktowaniem wiary.

 

Reklama

3 powody, dla których jestem przeciwnikiem szkolnej katechezy

3. Z czego tu oceniać?

 

Odwieczny problem szkolnej katechezy: z czego by tu wystawić ocenę na półrocze albo koniec roku? W ciągu całej swojej edukacji miałem może pięć kartkówek “z wiedzy”. Jasne, nie da się ocenić w skali szkolnej czyjejś wiary, więc wystawmy ocenę z materiału, który – daj Boże – wykładany był na lekcjach. To zrozumiałe. Ale gdy do oceny semestralnej lub całorocznej dochodzą aspekty pozaszkolne czy pozadydaktyczne, to rączki mogą opaść. Ocena za zeszyt? Uczniom szkoły średniej? Podkreślenia tematów? Zaangażowanie w służbę liturgiczną albo scholę szkolną/parafialną? To tak, jakby ocenę z matematyki wystawiać na podstawie dobrze wyliczonej reszty, którą otrzymało się w sklepie. Nie tędy droga.

Proszę nie zrozumieć mnie źle. Nie krytykuję katechezy w szkole dla samego krytykowania – tym zajmują się różne wybryki polityczne, nieszczególnie zaprzyjaźnione z Kościołem. Ja natomiast Kościół kocham i chcę dla niego jak najlepiej. Dlatego postulowałbym powrót katechezy do domów i parafii, ponieważ to przede wszystkim rodzina i parafia powinny być głównym katalizatorem nauki i wzrostu wiary. Nie potrzebujemy przecież cyferek w ładnie wyglądających statystykach, ale dojrzałych i świadomych wyznawanej wiary ludzi.

Zachęcamy do zapoznania się z innymi blogerskimi głosami na temat szkolnej katechezy:

 


Religia w szkole


Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę