Szlak przez pobojowisko

Tylko Chrystus daje światło, prawo i jest gwarancją prawdy. Trzeba wzmacniać ten religijny przekaz. Trzeba go głosić młodym, starym i sobie nawzajem

Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

Świat który nas otacza zaczyna coraz częściej nas osaczać. Nie tylko przypomina, ale też staje się pobojowiskiem, dodatkowo pełnym duchowych wykrotów. Niby tyle się w nim dzieje i zdarza – w sensie doczesnym… Właśnie, tylko w takim sensie.

Godzina Golgoty wszystko już rozstrzygnęła. Jezus zwyciężył – szatan jest pokonany.

Jezus zwyciężył jako człowiek, bo jako Bóg, który chce stanąć w szranki w celu ocalenia ludzi musiał stać się człowiekiem. Sam Bóg nie miał nic do zwyciężania. Podjął walkę w naszym imieniu. Bóg pochylił się nad nami w Chrystusie. Z powodu naszej nędzy i okrucieństwa grzechu zdecydował, żeby sprawy boskie złączyły się ze sprawami ludzkimi, ale w sposób niezmieszany.

Trzeba nieustannie korzystać z tej boskiej lekcji raz na zawsze zrobionego porządku. To nie Bóg miesza nam szyki. Nie Chrystus mąci nam w głowach. On daje światło, prawo i jest gwarancją prawdy. Trzeba wzmacniać ten religijny przekaz. Trzeba go głosić młodym, starym, sobie nawzajem, abyśmy wszyscy mieli zapał do odbudowywania ruin na zamieszkanie.

Jeśli nasz świat czasem wydaje się nam nie do zamieszkania, wówczas trzeba przyzywać bożej pomocy. Los świata, jeśli nas wogóle zajmuje i martwi, to przecież wcale nie z powodów otrąbianych medialnie. Wcale nie z powodu wyżu demograficznego w drugim ani trzecim świecie. Tym bardziej nie z powodu podawanych teorii, jak ta o ludzkim wpływie na ilość dwutlenku węgla w atmosferze.

Szlak przez pobojowisko

Czy naprawdę trzeba jeszcze raz, stale i w kółko pisać, że to nie z powodu rozmnażania się ludzi wymiera dumna z siebie Europa? Czy ma sens przypominanie, że nie z powodu praktyk religijnych katolików i mimo wieloletniego zawłaszczania kanałów społecznego przekazu przez ideologów tzw. nowoczesności Polska jest w głębokich kryzysach: gospodarczym, emocjonalnym, moralnym, intelektualnym, zdrowotnym i oświatowym… i wielu innych kryzysach.

W takim świecie jest wiele roboty dla uczniów Zmartwychwstałego, bo ten nasz świat jest na tyle nieznośny, na ile pozwalamy sobie i innym na honorowanie pokonanego.

Warto przed najważniejszymi świętami naszej wiary zdobyć się na taki dystans, z którego prawda o Zbawieniu Świata przez Chrystusa uderzy nas, popchnie, przestawi, zapiecze w myślach, ukłuje w uszy i oczy. Prawda o Zbawieniu definitywnym.

Urobieni, czasem wrabiani, paprani codziennymi rozgrywkami i targowiskiem próżności, umyjmy sobie twarze albo wezwijmy na pomoc Weronikę.

Zmęczeni badaniami opinii publicznej i podawaniem wyników tych badań pomódlmy się za Piłata z Pontu i jego gorliwych naśladowców.

Zrozpaczeni wobec doświadczanej nazbyt często potęgi kłamstwa i zła zaglądajmy w naszych świątyniach do Bożego Grobu – ale patrzmy nie tylko na upamiętniające tamte wydarzenia figury, zobaczmy żywą Hostię.

Szlak przez pobojowisko

Grób był wprawdzie wcześniej wykuty w skale, ale przecież nie dla Chrystusa. Właściciel grobu nie przewidział, że tak nagle się przyda. Pogrzeb nie został należycie odprawiony i nie dopełniono przyjętych zwyczajów – nikt z próbujących zbierać oszalałe myśli i coś sensownie na jutro planować nie mógł wiedzieć, że już nigdy to nie będzie wykonane, ani potrzebne… Dzisiejsze próby pogrzebania Boga trzeba wspierać podpowiedzią, że jeden pośpieszny i prawdziwy pogrzeb Boga już się odbył – na nic to się zdało i zawsze zdaje.

Uczniowie wówczas mieli i dzisiaj mają przed sobą nieznaną, ale wyliczoną przez Umęczonego Chrystusa, konkretną ilość godzin, aby hartować się w bólu, pozbierać, opanować strach i niepewność. Także by przypomnieć sobie i rozważyć słowa, których kilka razy wcześniej nieuważnie słuchali – na temat Zmartwychwstania.

Musi jeszcze raz spokojnie minąć Szabat – opiewany od wieków przez wersety Biblii jako dzień odpoczynku Boga.


Wesprzyj nas
Ks. Krzysztof Cebula

Ks. Krzysztof Cebula

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

Synkretyzm latającego Mandaryna

Z panem Żakowskim miałem w swojej praktyce katechetycznej jeden problem: obecność jego gęby psuła (nie dało się nijak wyciąć) bardzo dobry materiał dyskusyjny, jakim są rozmowy śp. ks. Józefa Tischnera, z nim właśnie, na temat Katechizmu Kościoła Katolickiego (Tischner czyta Katechizm)

Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

Czasy, kiedy dzięki świetnym koneksjom medialnym Ksiądz Profesor przygotował dla TVP cykl rozmów o Nowym Katechizmie, dobierając sobie do współpracy Żakowskiego i pojawiającego się w napisach końcowych Najsztuba, dzieli odległość lat świetlnych od tego, co w przestrzeni medialnej dzieje się dzisiaj.

Ponieważ młodzież reaguje na obraz bardziej żywiołowo niż na słowo, myśląc najprościej, nie chciałem w żaden sposób jednym młodym widzom sugerować światłości myślenia i zainteresowania sprawami wiary pana Redaktora, ani wobec innych profanować postaci nieżyjącego Księdza, prezentując materiał, na którym poważnie rozmawia On o najważniejszych i świętych sprawach z Żakowskim. Obecne wybory i postawy tego człowieka bardzo utrudniają pozbawioną emocji ocenę jego działalności.

Na użytek tego tekstu nazwałem go Mandarynem. Myślę o takim Mandarynie na bardzo wysoko latającym dywanie. Oczywiście pojęcia tego wobec gadatliwego nikczemnika używam w formie ironicznej: zachłanność, buta, pewność wygranej i wysokość odlotu, z którego patrzy na naszą rzeczywistość, nakazują współczucie lub ironię.

Synkretyzm latającego Mandaryna

Tak się porobiło, że pojawił się niedawno w internetowym obiegu intelektualno-duchowy bluzg pana Żakowskiego, który świetnie reprezentuje moralno-intelektualny stan całego jego środowiska. To co zaprezentował jest nie tylko kłamliwe, niespójne i odjechane, to także wydaje mi się bardzo niebezpieczne.

Pełniący role dziennikarza i publicysty człowiek, bardzo aktywny na rynku medialnym, jest w stanie wydawać z siebie następujące komunikaty: Kościół rzymskokatolicki skolonizował polskie mediapaństwowe przynajmniej równie skutecznie, jak kiedyś skolonizował świat Indian. I zrobił to podobnie, czyli synkretycznie” (sic! – jakie lektury i czyje doświadczenie pozwalają na takie rzutkie analogie historyczne?). Następny komunikat: "W torturowaniu słuchaczy świąteczną atmosferą przodują media państwowe, niesłusznie zwane publicznymi. Z okazji Wielkanocy i Bożego Narodzenia do „świątecznej playlisty” dokładają one równie intensywną i nie mniej wkurzającą inwazję „czarnych ludzików” w koloratkach oraz osób księżopodobnych i tematów okołoksiężowskich.”(sic!!! – nie wiadomo czego się tu łapać – wydaje się, że ta „inwazja ludzików” w kontekście wydarzeń na Ukrainie jest najdotkliwszym szczuciem).

Pan Autor nie pozostaje tylko na poziomie nieprecyzyjnych ogólników, ochoczo dodaje nazwiska i przykłady: „Czekam tylko, aż red. Ziemiec albo Pospieszalski zacznie program znakiem krzyża na szczęście albo postawi sobie na stole krzyżyk lub świecącą figurkę świętego”.

Gdy się takie wynurzenia próbuje czytać, trudno uniknąć gwałtownie narastającego wrażenia obcowania z chorobliwym bełkotem, miejscami z opętańczym zawodzeniem. Unosi się nad tym wszystkim straszny fetor niestrawionych duchowych wymiocin. I u Licha – tak, u Licha właśnie – co znaczy „znak krzyża na szczęście” i dlaczego ten pan zna figurki świętego jedynie w formie świecącej?


Wesprzyj nas
Ks. Krzysztof Cebula

Ks. Krzysztof Cebula

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >