Zakochany Skazaniec. Rekolekcje poprowadzi Ojciec Adam Szustak.

Już w Środę Popielcową na naszym portalu znajdziecie pierwszy odcinek!

Adam Szustak OP
Adam
Szustak OP
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Mamy 40 dni na przygotowanie się do największego wesela jakie widział ten świat. Bóg postanowił poślubić nas na wieczność, a że przysięga małżeńska mówi "aż do śmierci" – potraktował te słowa wyjątkowo dosłownie i na serio. Będziemy więc wpatrywać się w tego Zakochanego Skazańca chcąc zobaczyć Jego niezwykłe piękno, dobroć i miłość jaką ma względem nas. Chcemy w ten sposób przygotować się na ślub. Pan Młody już nadchodzi, więc wybiegnijmy Mu na spotkanie.

Kto gada: o. Adam Szustak OP – więcej info na www.langustanapalmie.pl

Gdzie: W internecie.

Kiedy: Start w Środę Popielcową, a później przez cały Wielki Post w każdą niedzielę i czwartek. W Wielkim Tygodniu będzie kilka odcinków specjalnych.

Dla kogo: Dla każdego. Przekażcie zaproszenie gdzie się tylko da. Spróbujmy dotrzeć do jak największej ilości ludzi. Niech Słowo idzie w świat.

Rekolekcje można śledzić na Facebooku

Organizatorzy: Langustanapalmie.pl, Stacja7.pl

Partnerzy: Gloria24.pl, Dominikanie.pl


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Adam Szustak OP

Adam Szustak OP

Dominikanin, wędrowny kaznodzieja, były duszpasterz krakowskiej "Beczki". Jest autorem kilkunastu książek i audiobooków o tematyce religijnej, a także rekolekcji internetowych (Wilki Dwa, Plaster miodu, Jeszcze 5 Minutek). Prowadzi blog i kanał Langusta na Palmie, na którym można znaleźć wszystkie nagrania jego homilii i konferencji.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Adam Szustak OP
Adam
Szustak OP
zobacz artykuly tego autora >

Mieszkańcy Limy zgotowali papieżowi gorące powitanie (na żywo)

Zapraszamy do śledzenia relacji na żywo. Papież zakończył pielgrzymkę w Chile, rozpoczyna w Peru

Polub nas na Facebooku!

00:15

Papież zniknął za drzwiami nuncjatury. Kończymy zatem transmisję z Limy. Musimy odpocząć, i my, i papież. Chociaż…

0:11

Papież przybył do Nuncjatury Apostolskiej w Limie. Niezapowiedziany punkt w programie: papież pozdrowił tłumy wiernych i odmówił z nimi modlitwę “Zdrowaś Maryjo”

23:54

23:49

Papież przesiadł się do papamobile. Długa podróż do nuncjatury trwa. “Szał na ulicach” – donoszą

23:39

Nie tylko o. Spadaro, ale i dziennikarze z Volo Papale podkreślają niezwykle gorące przyjęcie papieża w Peru

23:36

Trwa przejazd kolumny papieskiej do nuncjatury apostolskiej w Limie

23:32

(zauważyliście, że podobne czary z czasem miały miejsce przed chwilą w naszej transmisji?)

23:26

Tymczasem dowiadujemy się, że w jedynej niestety polskiej stacji telewizyjnej, która przeprowadza transmisję, samolot papieski dopiero kołuje. To jeszcze rozumiemy. Ale to już mniej: wieczorem w depeszach jeden z agencji informacyjnych pojawiła się informacja o tym, że samolot odleciał do Peru jakąś godzinę przed faktycznym wylotem ;)

23:22

Każda pielgrzymka papieska ma również swój specyficzny aspekt motoryzacyjny

23:17

23:13

W Limie 17:13. Kolumna papieska wyruszyła w drogę :)

23:06

Rzeczywiście. Chór i orkiestra wykonują słynne “Alleluja”


22:59

Rozpoczęła się ceremonia powitania. Za chwilę hymny

22:53

Papież pojawił się w drzwiach samolotu

22:49

W Peru jest godzina 16:49. Co dziś w planie? Skromnie. Jedynie uroczystość powitania. Natomiast jutro intensywny dzień: spotkanie z przedstawicielami władz, wylot do Puerto Maldonado, tam m. in. spotkanie z ludnością Amazonii, powrót do Limy, a wieczorem prywatne spotkanie z jezuitami w kościele św. Piotra

22:44

To już oficjalne. Papież przybył do Peru. Franciszek rozpoczął swą 22. wizytę apostolską

22:41

22:34

OGLĄDAJ NA ŻYWO powitanie na lotnisku w Limie https://www.romereports.com/en/2018/01/18/live-pope-francis-bids-farewell-to-chile-and-travels-to-peru/

22:33

Samolot z papieżem Franciszkiem na pokładzie wylądował na międzynarodowym lotnisku w Limie

22:29

Z perspektywy nieba :)

22:28

Lądowanie papieskiego samolotu można na mapach śledzić >tu

22:18

Za 15 minut, a więc 50 minut wcześniej niż zakładał oficjalny plan pielgrzymki, samolot z papieżem Franciszkiem na pokładzie wyląduje na lotnisku w Limie

20:55

Samolot z Franciszkiem już w drodze do Peru. Na miejscu spodziewany jest o 23:20 naszego czasu.

20:51

Gotowi do startu! Kierunek – Peru

20:38

#Nie da się ukryć

20:32

Czy my dobrze widzimy? Polskie akcenty w Chile! papież wsiada na pokład samolotu z napisem “LATAM” :)

20:30

Papież żegna się z biskupami chilijskimi

20:21

OGLĄDAJ NA ŻYWO ceremonię pożegnania https://www.romereports.com/en/2018/01/18/live-pope-francis-bids-farewell-to-chile-and-travels-to-peru/

20:20

Na lotnisku papieski Airbus gotowy przyjąć na pokład Franciszka

20:01

Agencje donoszą, że po drodze na lotnisko doszło do niecodziennego wypadku. Gdy pojazd z papieżem mijał policjantkę na koniu, pilnującą porządku zwierzę zbliżyło się za bardzo do samochodu, który zawadził o niego a kobieta spadła na ulicę. Ojciec Święty polecił zatrzymać samochód i pomógł jej wstać wraz z jej kolegami policjantami. Natychmiast też podjechała karetka pogotowia, towarzysząca papieżowi, aby udzielić pomocy poszkodowanej

19:55

Według programu, o 20:45 czasu polskiego powinna się rozpocząć uroczystość pożegnalna na lotnisku w Iquique.

19:38

Między jednym samochodem a drugim… Ojciec Spadaro zawsze “na żywo” :)

19:29

Przeczytaj homilię papieża: Podobnie jak Maryja w Kanie, starajmy się nauczyć być wrażliwymi na naszych placach i w naszych wioskach oraz rozpoznawać tych, którzy mają życie „rozwodnione”… Podobnie jak słudzy weselni przynośmy to, co mamy, bez względu na to, jak mało to się wydaje CAŁOŚĆ>

19:16

Na zakończenie Mszy św. na Campo Lobito w Iquique Franciszek podziękował Kościołowi, władzom, służbom bezpieczeństwa i tysiącom wolontariuszy za zaproszenie i za okazaną mu gościnę w Chile więcej >

Franciszek podziękował za gościnę w Chile

Na zakończenie Mszy św. na Campo Lobito w Iquique Franciszek podziękował Kościołowi, władzom, służbom bezpieczeństwa i tysiącom wolontariuszy za zaproszenie i za okazaną mu gościnę w Chile.

Polub nas na Facebooku!

W pierwszej kolejności papież podziękował biskupowi Iquique – Guillermo Vera Soto za jego słowa, wypowiedziane w imieniu biskupów i całego Ludu Bożego w Chile. Dalej wyraził wdzięczność pani prezydent Michelle Bachelet, władzom cywilnym, a wśród nich wszystkim funkcjonariuszom, którzy “swoim profesjonalizmem przyczynili się do tego, abyśmy wszyscy mogli się cieszyć tym czasem spotkania”.

Oddzielnie Ojciec Święty podziękował za ofiarną i cichą pracę tysięcy wolontariuszy. “Bez ich zaangażowania i współdziałania zabrakłoby stągwi z wodą, żeby Pan mógł uczynić cud wina radości. Dziękuję tym, którzy na wiele sposobów i w wielu formach przyczynili się do powodzenia tej podróży” – powiedział Franciszek.

Na zakończenie podziękował też pielgrzymom przybyłym z innych krajów, m.in. z Boliwii i Argentyny, dodając, że jego rodacy byli mu szczególnie bliscy.


tom, st, kg (KAI) / Iquique

Polacy motorem programu firmowanego przez papieża?

Blisko 200 liderów biznesu, kultury, organizacji społecznych i dziennikarzy wzięło udział w prezentacji programu Masterclass Leadership with the Pope, któa odbyła się 16 stycznia w Warszawie. To szansa, aby Polacy stali się motorem ogólnoświatowego projektu, który firmować chce papież Franciszek.

Polub nas na Facebooku!

Jednym z elementów całego przedsięwzięcia ma być wędrujący Papieski Namiot Spotkania, który odwiedzi kilkadziesiąt państw świata z misją zjednoczenia ze sobą ludzi, powołania społeczności, dla których ważne są wartości i myślenie o przyszłości.

Pomysł powstał z inicjatywy polskiej Fundacji Twórczości Narodowej (CTN) i Papieskiej Rady ds. Kultury w ramach programu Masterclass Leadership with the Pope. Jego celem jest bezpłatne przeszkolenie miliona młodych liderów na całym świecie w ramach „15 Zasad Przywództwa Papieża Franciszka” i wartości uniwersalnych.

Misją programu jest rozwijanie kompetencji przywódczych młodych liderów w oparciu o uniwersalne wartości oraz dostarczanie praktycznej wiedzy, przekazywanej przez światowe autorytety biznesu, kultury, nauki, sportu oraz dojrzałych liderów z różnych państw świata.

Fundacja podkreśla, że dla wielu młodych liderów istnieje olbrzymia bariera finansowa w dostępie do najlepszej wiedzy, doświadczenia i osobistych kontaktów ze światowej klasy liderami. Dla przykładu dostanie się na Forum Ekonomiczne w Davos czy uzyskanie certyfikatu renomowanej, światowej uczelni z zakresu kompetencji przywódczych, jest dla wielu młodych tylko marzeniem. Fundacja chce to zmienić, prosząc dojrzały biznes, przywódców, autorytety ze świata, by zechcieli poświęcić swój czas i środki na zbudowanie międzynarodowej społeczności.

Według pomysłodawców program ma polegać na całodziennych wystąpieniach w Polsce i docelowo w 25 państwach świata. Młodzi ludzie mieliby okazję porozmawiać i posłuchać autorytetów i praktyków biznesu, nauki, kultury, którzy na przykładzie własnego życia i konkretnych przykładów związanych z działalnością zawodową, odpowiadać będą na ważne pytania, nawiązując do „15 Zasad Przywództwa Papieża Franciszka”. Dodatkowo planowane są też warsztaty prowadzone metodą „okrągłych stołów”, gdzie każdy zespół ma swojego mentora.

Program dostępny będzie również na ogólnodostępnej interaktywnej platformie internetowej. Znajdą się na niej nagrania video mentorów z całego świata. Każdy moduł wyposażony będzie w forum dyskusyjne dla bezpośredniej interakcji pomiędzy uczestnikami i mentorami.

Papieski Namiot Spotkania

Inauguracja wędrującego Papieskiego Namiotu Spotkania planowana jest w Rzymie w 2018 roku z udziałem papieża Franciszka, dojrzałych liderów a także młodych z organizacji pozarządowych i samorządowych, młodych twórców, przedstawicieli rodzin, administracji, prawa, wszystkich grup zawodowych, przedsiębiorców, ludzi świata nauki, kultury i biznesu. Wspólnie z nimi Fundacja Centrum Twórczości Narodowej pragnie stworzyć mapę wyzwań współczesnego świata. Nawiązując do słów papieża organizatorzy chcą dać młodym ludziom “wędki”, czyli umiejętności.

Fundacja przypomina, że według badań przeprowadzonych w 24 państwach, papież Franciszek został uznany za najbardziej autentycznego lidera świata. 74 proc. ankietowanych wybrało głowę Kościoła Katolickiego. Stąd pomysł, by to właśnie papież Franciszek był „twarzą” programu, która potrafi zjednoczyć różnych liderów z całego świata. Franciszek był również inspiracją dla pomysłodawców.

W jednym ze swoich przemówień do pracowników Kurii Rzymskiej, papież wskazał na 15 bolączek, z którymi zmagają się obecnie przywódcy. Znalazły się wśród nich m.in. arogancja, nietolerancja, krótkowzroczność i małostkowość. Według Franciszka, kiedy te problemy trwają, sama organizacja jest osłabiona.

Zainspirowany wystąpieniem Papieża Gary Hamel, jeden z czołowych autorytetów w dziedzinie przywództwa, sformułował „15 Zasad Przywództwa Według Papieża Franciszka” podkreślając, że choć słowa padły w gronie duchownych, to mogą stanowić znakomity drogowskaz dla każdego, bez względu na wyznanie, narodowość, wiek czy profesję.

Do chwili obecnej odbyło się pięć pilotażowych edycji Masterclass, w których udział wzięło blisko 300 przedsiębiorców. Wiosną 2017 odbyła się prapremiera z udziałem 400 młodych liderów. Organizatorzy podkreślają, że program cieszył się ogromnym zainteresowaniem młodych.

W prezentacji idei programu Masterclass Leadership with the Pope, która odbyła się 16 stycznia w Warszawie udział wzięli m.in. nuncjusz papieski abp Salvatore Pennacchio, kardynał Kazimierz Nycz, Grażyna Kulczyk, Jerzy Starak, Jacek Szwajcowski z Polskiej Rady Biznesu, Joao Bras Jorge – prezes Zarządu Banku Millennium, prof. Andrzej Koźmiński – wieloletni rektor Akademii im. Leona Koźmińskiego, prof. Andrzej Chochół – Rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, Alicja i Tadeusz Bachleda-Curuś, profesor Jerzy Bralczyk, Krzysztof Zanussi, abp Grzegorz Ryś, profesor Krzysztof Meissner i Bogusław Wołoszański.

W spotkaniu uczestniczyło w sumie blisko 200 przedstawicieli biznesu, nauki i kultury. To m.in. oni zdecydują, czy projekt zyska charakter globalny, a Polacy zostaną jego światowym liderem. Decyzje będą znane pod koniec lutego 2018 roku.

Więcej informacji o programie na stronie: www.popeleadership.org oraz na Facebooku: facebook.com/popeleadership/


(KAI) mip / Warszawa

Papież pobłogosławił ślub… w samolocie!

Podczas przelotu z Santiago do Iquique Ojciec Święty po raz pierwszy w dziejach pobłogosławił na pokładzie samolotu małżeństwo Carlosa i Pauli – podaje na portalu Vatican Insider Andrea Tornielli. Dodał, że on jest stewardem, a ona stewardesą.

Polub nas na Facebooku!

Kiedy Carlos i Paula poszli zrobić typowe zdjęcie z Franciszkiem, powiedzieli mu, że proszą o błogosławieństwo. Papież zapytał ich, czy są małżeństwem, odpowiedzieli, że tak, ale tylko cywilnie z powodu trzęsienia ziemi. W roku 2010 planowali ślub w kościele, ale trzęsienie ziemi zniszczyło ich parafię w Santiago de Chile, więc pobrali się tylko cywilnie.

Papież zaskakująco zaproponował, że pobłogosławi ich na miejscu, na pokładzie samolotu. Pierwszym świadkiem był dyrektor kompanii LATAM, Ignacio Cueto, zaś drugim odpowiedzialny za organizację papieskich podróży ks. prałat Mauricio Rueda. Ślub odbył się na wysokości 11 tys. metrów. Franciszek dodał: „Mamy nadzieję, że to, co zrobiliście, zainspiruje inne pary na świecie”. Następnie sporządzono akt małżeństwa.

Zobacz zdjęcia z tego niezwykłego ślubu


Katolicka Agencja Informacyjna

W czasie wizyty papieża w Chile zmarło dwoje pielgrzymów

Chilijska policja potwierdziła śmierć 47-letniej kobiety, która brała udział w papieskiej Mszy św., która odbyła się w środę w Temuco. Jak ujawniły policyjne źródła zgon uczestniczki wydarzenia z udziałem Franciszka nastąpił na zakończenie liturgii. Według służb medycznych bezpośrednią przyczyną śmierci kobiety był prawdopodobnie zawał serca.

Polub nas na Facebooku!

Podjęta szybko przez służby medyczne reanimacja nie dała rezultatu. – Zmarła osoba miała wcześniej problemy kardiologiczne. Kobieta oczekiwała na operację – ujawnił dziennik “La Nacion”.

Chilijska gazeta poinformowała na swojej stronie internetowej, że to drugi zgon wśród pielgrzymów towarzyszących wizycie Franciszka w Chile. W poniedziałek, w pierwszym dniu pobytu papieża w tym kraju, w Santiago de Chile, zmarł inny pielgrzym, który przybył aby towarzyszyć papieżowi. Po zasłabnięciu 58-mężczyzna został odwieziony do stołecznego szpitala Salvador, w którym zmarł.


mz (KAI/LN) / Santiago de Chile

“Jeśli ktoś nie kocha życia, to starzeje się szybciej”

Na temat starości oraz tego, jak wiara i relacja z Bogiem pomaga człowiekowi nie być osamotnionym, mówił w środę wieczorem o. Leon Knabit, znany benedyktyn z Tyńca podczas spotkania „Rozmowy o człowieku”, które odbyło się w Krakowie. – Na pewno jak człowiek zaczyna człapać i kurczy się to można stwierdzić, że zaczyna się starzeć – żartował mnich.

Polub nas na Facebooku!

Rozmowy o człowieku to cykl spotkań z uczonymi, filozofami, lekarzami i artystami, poświęconych różnym wymiarom ludzkiego doświadczenia – religijności, moralności, twórczości i kreatywności, chorobom, cierpieniu – podejmowanym z perspektywy współczesnej psychologii i psychiatrii.

W spotkaniu dotyczącym starości uczestniczył o. Leon Knabit, znany rekolekcjonista i kaznodzieja z opactwa benedyktynów w Tyńcu. Mnich szczególnie ceniony jest za radość życia, otwartość i przyjaźń oraz poczucie humoru. Swoimi poglądami na temat starości podzielił się także prof. Tomasz Grodzicki, lekarz internista i geriatra, prorektor Uniwersytetu Jagiellońskiego ds. Collegium Medicum oraz prof. Dominika Dudek, psychiatra.

Uczestnicy spotkania rozmawiali o fizycznych, intelektualnych i duchownych wyzwaniach związanych ze starzeniem się oraz o tym, czy w starości można znaleźć szczęście. – Starość to ważny temat, ponieważ dotyczy tak naprawdę każdego z nas. Co z nim zrobić od strony medycyny, ale także duchowości, człowieczeństwa, aby ta jesień życia była złota i pogodna. Jak definiować starość i kiedy ona się zaczyna? – pytała prof. Dudek.

Zdaniem prof. Grodzkiego jest na ten temat bardzo wiele teorii. – Najczęściej funkcjonuje taka, że przekraczamy pewne maksimum swoich możliwości. To dzieje się w różnym wieku, chodzi o możliwości życia społecznego, psychologicznego, czy też pod względem sprawności fizycznej. Starzejemy się właśnie w tych trzech wymiarach. Nie da się określić jednego momentu. Z punktu widzenia badań naukowych wynika, że potrzebujemy jakieś granicy – wyjaśnił profesor.

Z kolei o. Leon Knabit powiedział, że starość to stan ducha. Jego zdaniem starym na pewno nie może czuć się ktoś, kto ma jeszcze coś do zrobienia. – Na pewno jak człowiek zaczyna człapać i kurczy się to można stwierdzić, że zaczyna się starzeć – żartował benedyktyn. Opowiadał też, że jedna z sióstr zakonnych powiedziała mu „życie jest takie piękne, ale szkoda, że takie krótkie”, a było to kiedy świętowała swoje 109 urodziny.

Prof. Dominika Dudek zwróciła uwagę na to, że jest takie powiedzenie, że „starość się Panu Bogu nie udała”. Według niej starość często bywa tematem tabu, człowiek ma być zawsze sprawny i młody. Odnosząc się do tego o. Knabit odpowiedział, że można powiedzieć, że starość nie udała się Panu Bogu wtedy, gdy nie udała się ludziom. – Jeśli ludzie dookoła zauważają starszego, niepełnosprawnego fizycznie czy psychicznie, wykazują zainteresowanie i oferują pomoc, to on sam nigdy nie będzie uważał się za nieudacznika – powiedział mnich.

– Jeśli ktoś nie kocha życia i otoczenia to starzeje się szybciej. Jeśli ktoś jest szczęśliwy, ma wszystko co potrzebuje, ale nie chodzi o to, żeby chodził z zadartym nosem, po prostu ma wszystko poukładane to też patrzy inaczej na innych – kocha bliźniego jak siebie samego – podkreślił o. Knabit.

Zdaniem prof. Dudek, jeśli ktoś jest otoczony ludźmi, tryska humorem i jest aktywnym, to i tak nieraz przychodzą dolegliwości, które często przeszkadzają w tym, aby zachować pogodę ducha. – Właściwie w każdym wieku są jakieś problemy i różne trudne przeżycia. Na to nie ma jednego lekarstwa i wiele zależy od osobowości, niezależnie od wieku. Nie ma też wzoru i jednej recepty dla wszystkich – zaznaczył prof. Grodzicki.

Uczestnicy spotkania wyjaśniali także, że czymś innym jest samotność, a czym innym osamotnienie. Wiele osób starzejąc się ma stany depresyjne w reakcji na samotność dlatego tak ważne jest otoczenie. – Samotność sama nie jest taka zła, ale osamotnienie to stan, który spotyka ludzi, którzy kiedyś np. mieli rodzinę, ale najbliżsi zmarli. Jeśli życie się udało to człowiek jest z siebie zadowolony – mówił o. Knabit.

Zwrócił też uwagę na to jak ważne jest wspomaganie wiedzy wiarą. – Wiara ukazuje wartości, które wspomagają wiedzę. To są dwa skrzydła, które się wspierają. Tam gdzie nauka już nie pomaga, konieczna jest wiara. Im mocniej wierzy się Panu Bogu, tym łatwiej wszystko przychodzi – podkreślił benedyktyn.

O. Knabit wyznał też, że mimo iż tak długo jest w klasztorze, to nie jest ideałem. – Gdybym nim był, pewnie bym już umarł, a tak to Pan Bóg myśli, że coś jeszcze ze mnie wydusi – żartował.

Organizatorami comiesięcznych spotkań są księgarnio-kawiarnia “De Revolutionibus” oraz Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych – wspólna jednostka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, powołana w 2008 roku z inicjatywy ks. prof. Michała Hellera.


led / Kraków

KAI

Let Him Run – “Czekam”. Ten utwór podbija listy przebojów!

Pan Bóg zaprasza nas do wejścia w Ziemię Obiecaną a kolejny ruch jest po naszej stronie. My musimy zrobić całą resztę

Polub nas na Facebooku!

Pod koniec października ub. roku debiutancki singiel “Czekam” zespołu Let Him Run zdobył pierwsze miejsce w 310. notowaniu “Listy z Mocą”, najpopularniejszej w Polsce listy przebojów muzyki chrześcijańskiej. Niedługo potem utwór uplasował się na pierwszym miejsce w 167 notowaniu “Złotej dziesiątki Radia Warszawa”. Praktycznie nie schodzi z anteny bielsko-żywieckiego radia „Anioł Beskidów” oraz wielu innych stacji, które grają muzykę chrześcijańską.

Basista Rafał Hilbrycht, który jako jedyny z trzech członków zespołu mieszka obecnie poza Żywcem, podkreślił w rozmowie, że historia zespołu Let Him Run jest stosunkowo krótka. „Ta historia ma zaledwie rok. Od trzech lat miałem coraz mocniejsze przekonanie, że Pan Bóg zaprasza nas do tego, byśmy wspólnie grali chrześcijańską muzykę uwielbieniową tak, byśmy nasze talenty wykorzystywali na Jego chwałę. Przełomowym momentem był styczeń ubiegłego roku, gdy o zobaczyłem konferencję podesłaną przez moją żonę. Prelegent przypomniał, że Pan Bóg zaprasza nas do wejścia w Ziemię Obiecaną. Zrozumiałem, że ruch jest po naszej stronie. My musimy zrobić całą resztę” – wyjaśnił mieszkaniec Otwocka, ojciec półtorarocznego Mikołaja i siedmiomiesięcznego Kamila.

Były katecheta, trzydziestokilkuletni Marcin Pawełek, wokalista i gitarzysta, który z Rafałem służył przy ołtarzu jako ministrant, jest najstarszym z grona muzyków. Przyznaje, że powstanie zespołu było efektem poważnego rozeznania i wewnętrznego namysłu. „Pan Bóg znalazł na nas sposób” – stwierdził. Wspomniał, że pierwszym zadaniem, jakie sobie postawił zespół, było nagranie w ciągu trzech dni singla i klipu. „To się stało w okolicach marca, a utwór wypuściliśmy dopiero w październiku. Efekt jednak nas zaskoczył” – dodał.

„Po wszystkim, co do tej pory przeżyliśmy, mając odpowiedni bagaż doświadczeń, wiemy, że musimy robić wszystko na 100 procent na chwałę i służbę Bogu” – zapewnił twórca angielskiej nazwy zespołu, którą można przetłumaczyć jako „Pozwól Mu biec” lub „Pozwól Mu prowadzić”.

„Ta nazwa odnosi się do słów z ewangelicznej przypowieści o miłosiernym Ojcu, który wybiega nam naprzeciw. Jedyne, co powinniśmy zrobić, to pozwolić Mu do siebie przybiec, pozwolić Bogu otworzyć przed nami przestrzeń życia, problemów i doświadczeń. Mamy pozwolić mu wejść” – wytłumaczył. „Pozwolenie Bogu na wejście w nasze życie bywa problemem, bo to my najczęściej się przed Nim zamykamy. Z drugiej strony, musimy pozwolić samemu sobie biec do Pana Boga” – zauważył Rafał, twórca słów do debiutanckiego singla zespołu.

Perkusista Dominik Cendrzak, który wspólnie z Rafałem skończył LO im. Mikołaja Kopernika w Żywcu, przyznał, że powstanie zespołu dało mu potężny zastrzyk nowej energii. „Zapaliłem się do tego pomysłu” – przyznał, a wspominając sesję sprzed kilku miesięcy w otwockim studio nagraniowym, podkreślił, jak bardzo spontaniczna była realizacja tego pomysłu. „Rafał napisał w nocy tekst. Muzyka była wcześniej, ale z nagraniem też szybko poszło. Realizacja teledysku i chwilę potem byliśmy już z powrotem w Żywcu. Bardzo pozytywne szaleństwo” – wytłumaczył.

Muzycy zapewniają, że ich nowy projekt jest gruntownie przemyślany i wynika z konkretnych muzycznych upodobań. Pomysłów na nowe utwory im nie brakuje, ale chcą jednocześnie zaplanować ich realizację bardzo starannie pod kątem brzmienia i wizerunku. „To będzie muzyka uwielbieniowa. Chcemy być narzędziem Ducha Świętego i jesteśmy przekonani, że dzięki Niemu muzyka dotrze do tych, do których ma dotrzeć. Zależy nam nie tylko na estetyce, ale przede wszystkim na wspólnej modlitwie i wielbieniu Tego, z którego czerpiemy siłę” – podkreślają wspólnie i zapowiadają, że niebawem wydadzą nowy singiel, a potem następne utwory. Do maja br. ma powstać spójny materiał koncertowy.

rk / Żywiec

“Bądźcie bohaterami Chile, o jakim marzą wasze serca”

Kościół chilijski potrzebuje młodych, aby nim „wstrząsnęli" i pomogli być bliżej Jezusa - powiedział Franciszek młodym Chilijczykom, z którymi spotkał się w Narodowym Sanktuarium Maryjnym w Maipú koło Santiago de Chile. W dłuższym przemówieniu, w większości improwizowanym, poruszył wiele wątków, m.in. zachęcił ich, by brali przykład ze swojego wielkiego świętego, jezuity Alberta Hurtado i zapisali w swoich telefonach jego słynne hasło: „Co zrobiłby Chrystus na moim miejscu?”.

Polub nas na Facebooku!

Na wstępie spotkania młody człowiek Ariel pozdrowił Ojca Świętego w imieniu wszystkich zebranych. Wyrażając radość i dumę z obecności wśród nich Następcy św. Piotra, podziękował mu za przybycie i za to, że nastąpiło to w okresie przygotowań do Synodu Młodych, który zbierze się w październiku w Watykanie. W całym kraju trwają również przygotowania do tego wydarzenia. Podkreślił ponadto, że dzisiejsze Chile jest zupełnie inne od tego, które ponad 30 lat temu odwiedził Jan Paweł II, ale nie zmieniła się miłość i uczucia żywione do papieża.

Następnie młoda dziewczyna wniosła duży drewniany błękitny Krzyż Chile i czerwoną wstęgę, symbolizującą krew Pana Jezusa, którą papież przypiął do symbolu Męki Pańskiej. Po odczytaniu fragmentu Ewangelii św. Jana zabrał głos papież, którego przemówienie było w znacznym stopniu improwizowane.

“Bądźcie bohaterami takiego Chile, o jakim marzą wasze serca” – powiedział na wstępie, dodając, że serca młodych marzą wiele o wielkich rzeczach, gdyż to właśnie na tych ziemiach narodziły sie doświadczenia, które z czasem rozszerzyły się i rozmnożyły w innych krajach tego kontynentu. T marzenia mają tacy jak wy, którzy potrafili przeżyć przygodę wiary – mówił dalej Ojciec Święty, wyjaśniając, że to wiara wywołuje w młodych uczucia przygody, która wzywa do wędrowania przez niewiarygodne krajobrazy, przez trudności i niepokoje, ale wy lubicie przygody i wyzwania, co więcej one was jeszcze bardziej pobudzają”.

W tym kontekście mówca wyjaśnił, że widać to na przykładzie wielkiego zaangażowania młodych w pomaganie ofiarom klęsk żywiołowych i “wiele mówi to o wielkoduszności waszych serc”.

“W swej posłudze biskupiej mogłem nieraz stwierdzić, że istnieją bardzo liczne dobre idee w sercach i umysłach młodych. Są oni niespokojni, twórczy, poszukujący, myślą idealistycznie” – chwalił swych słuchaczy papież. Przyznał, że “problemem jesteśmy my, dorośli, którzy często, mając głowy pełne różnych mądrości, mówimy: «Myślisz tak, bo jesteś młody, niedługo dorośniesz»”. Skrytykował taki sposób myślenia, mówiąc, że może on stwarzać wrażenie, jakoby dorosłość miała oznaczać godzenie się na niesprawiedliwość, wiarę w to, że nic nie da się zrobić i ze wszystko zawsze tak było. Tymczasem dorosłość nie jest zmniejszaniem czujności i dopuszczanie do kupowania siebie przez innych za dwa grosze, “nie na tym ona polega!” – gorąco przekonywał Ojciec Święty. I dodał: “To jest korupcja, a prawdziwa dorosłość polega na wspólnym niesieniu naprzód swych marzeń, a nie rezygnacji z nich”.

W tym kontekście Franciszek zaznaczył, że “biorąc pod uwagę całą rzeczywistość młodych ludzi”, postanowił zwołać w tym roku Synod Biskupów im poświęcony, a przed nim Spotkanie Młodych. Chodzi o to, “aby poczuli się oni i byli głównymi postaciami w sercu Kościoła, aby pomóc nam sprawić, że Kościół ma młode oblicze, i to nie przez używanie kremów odmładzających, ale dlatego, że w głębi serca pozwala, aby młodzi go pytali, aby móc być każdego dnia coraz bardziej wiernym Ewangelii”. “Święta Matka Kościół potrzebuje tego, abyście dorastali duchowo i mieli odwagę powiedzieć: «To mi się podoba, a to nie», abyście mogli mówić to, co myślicie” – mówił dalej Franciszek.

Wspomniał następnie o spotkaniu młodych z całego świata, zaplanowanym na tydzień przed Niedzielą Palmową, gdy obchodzony będzie kolejny Światowy Dzień Młodzieży. Dodał, że obawia się “filtrowania” wiadomości, dlatego chce wysłuchać młodych bezpośrednio. poprosił, aby wtedy mówili a nie milczeli. “Jeśli nie mówicie, jak możemy wam pomóc?” – zapytał retorycznie. Oświadczył, że zbiorą się tam zarówno katolicy, jak i członkowie innych wyznań, chrześcijanie, jaki wyznawcy innych religii i ci, którzy sami nie wiedzą, w co wierzą.

“Jakże potrzebuje Kościół chilijski was, abyście wstrząsnęli nami i pomogli nam być bliżej Jezusa!” – zawołał papież. I dodał: “Wasze pytania i wasza chęć wiedzy, bycia wielkodusznymi wymagają od nas, abysmy byli bliżej Jezusa. Wszyscy jesteśmy wezwani do bycia bliżej Jezusa”.

Franciszek opowiedział anegdotę. Zapytał kiedyś młodego człowieka, co mogłoby wprawić go w zły humor. A on odpowiedział: “Kiedy w telefonie komórkowym wyczerpuje się bateria albo gdy tracę sygnał internetowy”, bo wtedy traci on wszystko, co się dzieje wokół, “jestem poza światem, jak zawieszony”. I “«w takich chwilach spieszę się, aby znaleźć ładowarkę lub sieć Wi-Fi i hasło, aby ponownie się połączyć»” – wspominał Ojciec Święty. Zaznaczył, że “podobnie może się zdarzyć z wiarą: po początkowym okresie drogi i zapału nadchodzą chwile, w których nieświadomie zaczyna padać nasza podręczna komórka i zaczynamy nie mieć połączenia, być bez baterii, a wtedy stajemy się niezadowoleni, nieufni, smutni, bezsilni i widzieć wszystko w złym świetle” – przekonywał papież.

A gdy zostajemy bez tego “połączenia”, które ożywia nasze marzenia, serce zaczyna tracić siłę, jest bez ładunku i – jak mówi piosenka – “hałas wewnętrzny i samotność na ulicy izolują nas od wszystkiego. “Bez połączenia z Jezusem kończymy, zaprzeczając swym ideom” – powiedział Ojciec święty. “Jesteśmy odcięci ode świata, od tego, co się na nim dzieje” – dodał.

“Niepokoi mnie, gdy niektórzy, tracąc ów «sygnał», myślą, że nie mając już nic do dnia i wyglądają na zagubionych” – mówił dalej Franciszek. Wezwał swych młodych słuchaczy, aby nigdy tak nie uważali albo że już nikogo nie potrzebują. Takie myślenie, jak zwykł mawiać św. Albert Hurtado, jest radą diabelską, gdy tymczasem “wszyscy jesteśmy niezbędni i ważni” – stwierdził mówca. Dodał, że każdy powinien raczej zapytać: “Co mam do dania w swoim życiu?”, a jeśli uważasz, że nic, wówczas spróbuj pospiesznie znaleźć coś takiego, co możesz dać.

Jeszcze raz odwołując się do świętego jezuity chilijskiego, Franciszek przypomniał jego “złotą zasadę”, aby “zapalić w sercu ogień zdolny do podtrzymania żywej radości” i niech to będzie “hasło” do “waszych komórek”: “Co zrobiłby Chrystus na moim miejscu?”. Ojciec Święty kilkakrotnie powracał jeszcze do tej maksymy, a nawet wzywał młodych, aby ją głośno powtarzali. “Co zrobiłby Chrystus w szkole czy na stadionie?” – pytał mówca. To jest PIN, aby załadować wasze serca, zapalić wiarę i iskrę w naszych oczach – mówił dalej papież. Wyjaśnił, że chodzi o płonące oczy, “abyśmy mogli odkrywać, że Jezus jest źródłem życia i radości”. Macie być głównymi postaciami historii, “gdyż chcemy zarażać tą iskrą wiele zgaszonych serc” – namawiał Ojciec Święty. “Co zrobiłby Jezus na moim miejscu?” – powtórzył Franciszek.

“Drodzy przyjaciele, bądźcie odważni, wychodźcie na spotkanie swych przyjaciół, tych, których nie znacie lub przeżywających trudne chwile” – życzył na zakończenie swym słuchaczom. “Idźcie z jedyną obietnicą, jaką mamy: pośród pustyni, na ulicy, w przygodzie będzie zawsze połączenie, jedyna bateria. Nie będziemy sami, zawsze będziemy cieszyć się towarzystwem Jezusa, Jego Matki i wspólnoty, wspólnoty, która z pewnością nie jest doskonała, ale to nie znaczy, że nie mamy wiele do kochania i ofiarowania innym” – dodał. “Bądźcie młodymi Samarytanami, którzy nie zostawiają nikogo porzuconego na ulicy, (…) młodymi Cyrenejczykami, którzy pomagają Chrystusowi nieść Jego krzyż i dzielić cierpienia swych braci, bądźcie jak Maria Magdalena, namiętna poszukiwaczka miłości, która dopiero w Jezusie znajduje odpowiedzi, które są jej potrzebne” – życzył na zakończenie.

Po przemówieniu, wielokrotnie przerywanym oklaskami, Franciszek nałożył ofiarowany przez siebie różaniec na rękę figury Matki Bożej z Góry Karmel, czczonej w tym sanktuarium i Patronki Chile oraz ofiarował na pamiątkę dla sanktuarium kielich mszalny. Następnie żegnany owacjami młodych opuścił plac przed świątynią, pozostając jeszcze przez chwię przy grupie niepełnosprawnych.


tom, st (KAI) / Santiago de Chile

Trudna wizyta Franciszka w Chile

Podczas trwającej od poniedziałku wizyty Franciszka do Chile i Peru odnotowano już kilka incydentów, które, choć istotnie nie zakłócają pielgrzymki, to budzą zainteresowanie w Argentynie. W głównych mediach zauważa się, że słowa i gesty papieża nie uspokoiły nastrojów w skonfliktowanym społeczeństwie chilijskim.

Polub nas na Facebooku!

Argentyńskie media oczywiście poinformowały o rzekomym ataku na Franciszka, zdementowanym przez Stolicę Apostolską. Jak się okazało, cała sytuacja nie zagrażała zdrowiu, ani życiu papieża, ale przywołała uwagę światowej opinii publicznej. W środę wieczorem zakłócony został także wykład głowy Kościoła na Uniwersytecie Katolickim. Jeden z lewicowych aktywistów wstał i krzyczał o torturowaniu więźniów w Chile.

W trakcie wizyty Franciszka doszło również do kolejnych podpaleń kościołów na terenie Chile. Prawdopodobnie stoją za nimi Mapucze – rdzenni mieszkańcy, którzy domagają się od państwa zwrotu ziem i majątku zabranych przed wieloma latami przez kolonizatorów. Radykalne ugrupowanie tego ludu tubylczego zgłasza pretensje także do Kościoła katolickiego, który ich zdaniem jest współwinny historycznej krzywdy.

Franciszek w środę był w Temuco – miejscowości znajdującej w regionie zamieszkiwanym przez Mapuczów. Papież mówił o pogwałceniu praw człowieka oraz cierpieniu, którego doświadczyła i doświadcza rdzenna ludność. Jednocześnie papież podkreślił, że akty przemocy nie są rozwiązaniem problemów zgłaszanych przez Mapuczów.

Jeden z liderów ludu Mapuczów Aucan Huilcaman w wywiadzie udzielonym dziennikowi “La Nacion” stwierdził, że wystąpienie Franciszka było niewystarczające i nieprecyzyjne. Indiański polityk przypomniał wizytę św. Jana Pawła II do Chile w 1987 ro. Jego zdaniem papież Polak podniósł ważne wówczas dla Mapuczów kwestie takie jak wzmocnienie i szacunek dla ich kultury oraz relacje między kulturą a ziemią. Huilcaman oczekiwał, że Franciszek wykona kolejne idące dalej gesty. Tubylczy lud uważa, że Kościół powinien zaangażować się w walkę o zwrot ziem oraz niepodległość Indian.

Czwartek jest ostatnim dniem pobytu Franciszka w Chile. Wieczorem polskiego czasu Ojciec Święty uda się do sąsiedniego Peru. Pielgrzymka zakończy się 22 stycznia.


jt (KAI Buenos Aires) / Buenos Aires

„Marsz dla życia” z udziałem setek tysięcy osób

W Waszyngtonie już po raz kolejny przejdzie 19 stycznia „Marsz dla życia”. Organizatorzy spodziewają się, że weźmie w nim udział kilkaset tysięcy osób. Marsze organizowane są także między innymi w Chicago, Los Angeles, czy San Francisco. Wszystkie w okolicach dnia 22 stycznia, kiedy przypada niechlubna rocznica decyzji Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych z 1973 r. o legalizacji aborcji w całym kraju, Wtedy to Sąd Najwyższy głosami siedmiu sędziów przeciwko dwóm przeforsował ustawę zezwalającą na przerywanie ciąży i obowiązującą w całym kraju.

Polub nas na Facebooku!

Waszyngtoński marsz zakończy się modlitwą w Narodowym Sanktuarium Niepokalanego Poczęcia. Biskupi dwóch sąsiadujących ze sobą diecezji Waszyngtonu i Arlington ogłosili możliwość uzyskania odpustu zupełnego, pod zwykłymi warunkami, za uczestnictwo w przedsięwzięciu.

W ubiegłym roku do uczestników zgromadzenia „Pro Life” przemawiał wiceprezydent USA Mike Pence i zapewnił przeciwników aborcji, że Biały Dom zajmie się sprawą. W tym roku zapowiedział swoją obecność na marszu Paul Ryan, rzecznik Republikanów w Izbie Reprezentantów.

 

Tradycyjny marsz „Pro Life” jest do dziś jedną z największych politycznych akcji protestacyjnych w Stanach Zjednoczonych. Mimo to medialne echo o tych demonstracjach jest niewielkie.

Temat aborcji pojawia się coraz częściej za rządów prezydenta Donalda Trumpa. Działacze Pro Life mają nadzieję, że ustawa z 1973 roku wreszcie zostanie uchylona. Rzecznik Izby Reprezentantów i katolik Ryan jest wielkim orędownikiem prawa do życia, powiedziała w rozmowie z mediami Jeanne Monahan Mancini, główna organizatorka „March for Life”. Podkreśliła, że Ryan wykorzystuje swoją pozycję polityczną, aby „bronić godności człowieka we wszystkich fazach jego życia”.

 

Natomiast demokraci nadal unikają bliższych kontaktów z ruchem „Pro Life”. „Nasza partia ma więcej problemów z samą sobą niż z marszem”, stwierdziła dyrektorka ruchu „Democrats for Life”, Kristen Day. Przyznała, że wielu demokratów, zwłaszcza w regionach wiejskich, pragnie większej otwartości ich partii na problemy związane z ochroną życia.

Mancini ma nadzieję, że za pięć lat już nie będzie potrzeby obchodzenia 50. rocznicy kontrowersyjnej ustawy o aborcji. „Chciałabym, abyśmy nie musieli wtedy maszerować, bo do tego czasu ustawa może będzie zdjęta, a i nasze zadanie zakończy się”, powiedziała podkreślając, że marzy się jej, aby „aborcja wreszcie była zabroniona i określona jako nielegalna”.

Wśród amerykańskich 30-latków poglądy na kwestię aborcji są podzielone. Według „Washington Post” młodzi ludzie tej grupy wiekowej stanowią połowę uczestników marszów “Pro Life”.

Dziś rozpoczyna się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan

Pod hasłem "Prawica Twoja wsławiła się mocą” zaczerpniętym z Księgi Wyjścia (15,6) od dziś do 25 stycznia obchodzony będzie Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan • W całej Polsce chrześcijanie różnych wyznań będą odwiedzać świątynie bratnich Kościołów i wspólnie modlić o pełną i widzialną jedność chrześcijan

Polub nas na Facebooku!

W tych dniach w świątyniach różnych wyznań w całej Polsce odbywać się będą wspólne nabożeństwa ekumeniczne w świątyni jednego z siedmiu Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej (PRE) oraz w świątyniach Kościoła rzymskokatolickiego.

Zgodnie z tradycją, podczas Tygodnia Ekumenicznego na nabożeństwa organizowane w świątyniach różnych wyznań, zapraszani są przedstawiciele bratnich Kościołów.

Zwyczajem przyjętym w Polsce na nabożeństwach ekumenicznych jest gościnna wymiana kaznodziejów. Zgodnie z ustaleniami podjętymi przez PRE i Kościół rzymskokatolicki, na nabożeństwa należy zapraszać nie tylko duchownych i wiernych bratnich Kościołów, lecz również zachęcać wiernych własnego Kościoła do udziału w nabożeństwach w świątyniach i kaplicach Kościołów innej tradycji.

W tym roku Centralne nabożeństwo Tygodnia Modlitw odbędzie w 21 stycznia w prawosławnej cerkwi Św. Trójcy w Siedlcach. Homilię wygłosi bp Krzysztof Nitkiewicz.

Kilka dni temu bp Nitkiewicz, nawiązując do tematu Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan “Prawica Twoja wsławiła się mocą” zauważył, ze pomaga on nam dostrzec Bożą interwencję, która rozprasza mroki zła i zrywa kajdany niewoli. – To wpisuje się w 100. rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę. Mam nadzieję, że będziemy mogli świętować tę niepodległość razem – powiedział bp Nitkiewicz.

“Dobrze by było, żeby centralne władze naszego państwa i Kościoła przewidziały jakieś formy ekumenicznego świętowania. Bo to stulecie dotyczy wszystkich bez względu na wyznanie i poglądy” – wskazał przewodniczący Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Ekumenizmu. Poinformował również o planowanym wspólnym nabożeństwie ekumenicznym w Warszawie, które odbędzie się 10 listopada.

Z kolei biskup Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP Jerzy Samiec podkreślił, że wzajemne relacje muszą być zbudowane na miłości. – Jeżeli mówimy, że naśladujemy Jezusa, to on wzywa nas do tego, żebyśmy siebie nawzajem kochali – powiedział. Nawiązując do 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę zaznaczył, że włączali się w nią wszyscy Polacy, niezależnie od swojej wiary. – Wszyscy razem też chcemy świętować – dodał bp Samiec.

Natomiast ks. Doroteusz Sawicki z prawosławnej Warszawskiej Katedry Metropolitalnej pw. św. Marii Magdaleny wskazał, że ekumenizm to wyzwanie dla wszystkich chrześcijan i niezależnie od czasu, w którym żyją. – Każdy czas będzie przynosił nowe problemy, nowe zadania. Ekumenizm to jedność w różnorodności – podkreślił. Dodał, że Polska jest również jednością w różnorodności – narodowości, poglądów, przekonań politycznych i aspiracji społecznych.

Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan trwa od 18 do 25 stycznia. Termin ten został zaproponowany przez pioniera ruchu ekumenicznego, Paula Wattsona z USA, aby obejmował czas między dniem wspominającym św. Piotra (18 stycznia – niegdyś w rzymskim kalendarzu święto katedry Apostoła), a dniem upamiętniającym św. Pawła (25 stycznia – święto jego nawrócenia), co miało mieć symboliczne znaczenie.

Tygodnie Modlitw o Jedność Chrześcijan przygotowywane przez Światowa Radę Kościołów i Papieską Radę ds. Popierania jedności Chrześcijan odbywają się od 1968 r.

Od kilkudziesięciu lat poszczególne kraje przygotowują projekt wyjściowy obchodów Tygodnia ekumenicznego, który potem jest zatwierdzany przez Papieską Radę ds. Popierania Jedności Chrześcijan oraz Komisję „Wiara i Ustrój” Światowej Rady Kościołów.

W Polsce w przygotowywaniu i obchodach Tygodnia uczestniczy Polska Rada Ekumeniczna (PRE) i Kościół rzymskokatolicki.

W skład PRE, która formalnie zarejestrowana została w 1946 r., wchodzą: Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny, Kościół Ewangelicko-Augsburski, Kościół Ewangelicko-Reformowany, Kościół Ewangelicko-Metodystyczny, Kościół Polskokatolicki, Kościół Starokokatolicki Mariawitów i Kościół Chrześcijan Baptystów.

Od 1975 r. co roku materiały przygotowywane są przez grupy chrześcijan z poszczególnych krajów i kontynentów. Na rok 2018 przygotowali je chrześcijanie z Karaibów.

Współczesne Karaiby to złożona rzeczywistość. W skład tego regionu wchodzą terytoria wyspiarskie i kontynentalne o bogatych tradycjach etnicznych, językowych i religijnych. Stanowią one również złożoną rzeczywistość polityczną ze względu na różnorodność ustrojową i konstytucyjną – od zależności kolonialnych aż po republikańskie państwa narodowe.

Polską wersję materiałów przygotował po raz dwudziesty pierwszy ekumeniczny zespół redakcyjny, powołany przez Komisję ds. Dialogu między Polską Radą Ekumeniczną a Konferencją Episkopatu Polski. Komisji współprzewodniczą bp Jerzy Samiec z Kościoła Ewangelicko- Augsburskiego w RP i bp Krzysztof Nitkiewicz z Kościoła rzymskokatolickiego.

KAI

Odważ się czuć

W potocznym rozumieniu przyjęło się, że jedne emocje i uczucia są dobre, inne zaś „złe”, niechciane, niegrzeczne. I tak wszelka radość, wesołość, ulga, sympatia i pochodne są postrzegane jako emocje pożądane, a złość, irytacja, gniew, oburzenie jako uczucia, które należy ocenzurować i poskromić.

Agata Rujner
Agata
Rujner
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Nie jestem psychologiem, zatem nie przedstawię różnicy między uczuciem a emocją. Nie jest też moim celem prezentacja procesu pojawiania się w nas poszczególnych wrażeń i związanych z tym doznań. Jednak sfera emocji jest istotnym elementem naszego człowieczeństwa, a tym samym ważnym aspektem życia duchowego, stąd prędzej czy później rodzą się w nas pytania dotyczące oceny moralnej naszych przeżyć, pytania o prawo do wyrażania tego, co czujemy. Czasem sprowadza się to do prozaicznej kwestii: „Czy chrześcijanin może się gniewać?” Innym razem doprowadza do sytuacji, gdy zaczynamy się spowiadać z odczuwanej złości.

 

 

Co słychać? A co czujesz?

Bóg wyposażył człowieka w całą gamę uczuć. A właściwie, stwarzając człowieka z miłości Osobowej (wszak Bóg w Trójcy jest Miłością) do miłości osobowej (jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo) uczynił nas zdolnymi do przeżywania, wyrażania, doświadczania i komunikowania uczuć. Często podczas procesu socjalizacji naturalne predyspozycje do ich okazywania stają się zagłuszone. Innymi słowy zdarza się, że z wielu względów nie potrafimy obsługiwać tego, co czujemy. Wielokrotnie nie rozumiemy tego, co się z nami dzieje. Łatwiej nam powiedzieć, co myślimy, niż uświadomić sobie i wyrazić to, co czujemy.

 

 

Nasze rozmowy zwykle zaczynamy od pytania „co słychać” – w domyśle, co się wydarzyło. Pytamy o fakty, rzadko kiedy dowiadując się, co nasz rozmówca czuje w związku z tym, o czym opowiada. Tymczasem nasze ciało w każdej chwili odbiera nieskończoną liczbę bodźców i w łączności z rozumem przetwarza je tak jak nim pokierujemy. Niekiedy dzieje się to automatycznie, jakby nieświadomie, innym razem dzięki naszej uważności potrafimy korzystać z energii uczuć w sposób zamierzony i nieprzypadkowy. Mimo to, są odczucia, które mogą wydawać się nam niekomfortowe i złe. Zwykle dzieje się to wtedy, gdy zalewa nas fala gorąca i jesteśmy przekonani o naszej niezgodzie na coś, złości na kogoś, może nawet gniewie, kiedy wiemy, że dzieje się coś, czego nie chcemy. Równocześnie nie zawsze dajemy sobie prawo do uzewnętrznienia tych uczuć (zatem zamykamy je w klatce i tłumimy) albo po ich wyrażeniu mamy wyrzuty sumienia, że odbyło się to w sposób gwałtowny i niekontrolowany. Dlatego niezbędne jest, by zdać sobie sprawę, że złość nie jest zła, a jej wyrażenie (w sposób asertywny a nie agresywny) daje gwarancję zaspokajania potrzeb i utrzymania równowagi.

 

 

„Gniewajcie się, a nie grzeszcie”

Żadne uczucie nie jest złe. Często na pojawienie się wielu z nich w ogóle nie mamy wpływu. Podobnie bywa i z myślami. Ocenie moralnej podlega jednak to, co się z nimi zrobi. Człowiek ponosi odpowiedzialność za swoje czyny. Jeśli odczuwana złość poprowadzi do gniewu, a ten do nienawiści i chęci odwetu, wtedy z pewnością zrozumiałe okaże się, dlaczego gniew znajduje się wśród siedmiu grzechów głównych. Jeśli jednak doświadczenie złości wykorzystamy jako energię do zmiany, jako siłę napędową do naprawienia tego, co nas oburza, wtedy będzie można za św. Tomaszem z Akwinu nazwać ten gniew cnotą. Jeśli odczuwamy gniew, ponieważ nie możemy przejść obojętnie nad brakiem dobra i miłości, nad zaburzonym porządkiem, wtedy ten gniew staje się „święty”.

Może jednak być też tak, że negatywne (nadal nie złe!) uczucia zawładną nami w taki sposób, że swoje reakcje skierujemy przeciw człowiekowi. Może się to objawiać agresją słowną i fizyczną, przemocą, upokarzaniem, obmową, planowaniem zemsty, czy taką pozornie nieszkodliwą ironią, nieuprzejmością. Wtedy z powodu naszych uczuć pozwalamy na powolne uśmiercanie relacji. Zamiast bliskości, tworzymy mury. Zamiast zrozumienia, stawiamy bariery. Zamiast przebaczenia, urażoną dumę. Święty Paweł wskazuje, że można się gniewać. Jest to doświadczenie ludzkie i naturalne. Nie jest grzechem, tak długo jak długo nie prowadzi nas do czynów sprzecznych z przykazaniem miłości, jak długo nie oddziela nas od siebie samych, od drugiego człowieka i od Boga. Grzech niszczy te wszystkie struktury. To dlatego św. Piotr napisze gorące wezwanie, aby być trzeźwym i czuwać. „Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć”. W kontekście naszych rozważań moglibyśmy to wskazanie uznać jako zaproszenie do czujności na to, co czujemy. Jeśli człowiek wie i rozumie, co czuje, to bardziej świadomie i odpowiedzialnie może zareagować. Tym samym prawdopodobieństwo popełnienia grzechu staje się minimalne.

 

 

Bóg kocha cię z emocjami

Możliwe, że najbardziej przepełnionymi uczuciami księgami w Piśmie Świętym są Księga Pieśni nad Pieśniami i Księga Psalmów. To w tej drugiej znajduje się szereg ludzkich doświadczeń. Jest tęsknota za Bogiem, żal, miłość, smutek, strach, szczęście, spokój, ulga, trwoga i wiele, wiele innych. Wszystkie te uczucia są szczere i autentyczne, oddają stan ducha i ciała, bliski nam wszystkim. Zresztą całe Pismo Święte obfituje w emocje i uczucia, ponieważ Bóg jest zainteresowany tym, co czujemy. Obchodzą Go nasze przeżycia. W jakimś sensie pragnie, żebyśmy się tym z Nim dzielili. Jest Bogiem, który chce relacji, bliskości. A te, bez okazywania uczuć nie są w pełni prawdziwe. Dlatego tak ważne jest, aby rozpoznawać w sobie uczucia, zwracać na nie uwagę, przeżywać je, wyrażać, pozwalać sobie na nie, aby w konsekwencji móc mieć relację z sobą samym, z Bogiem i z drugim człowiekiem.

Jezus jako człowiek czuł to samo, co my. Wzruszał się (Łazarz), dziwił (scena z Setnikiem), oburzał (wypędzenie przekupniów ze świątyni), bał się (Ogrójec), w ewangelii św. Łukasza możemy przeczytać, że „rozradował się w Duchu Świętym”. Jest pewne, że w żaden sposób nie tłumił swoich uczuć. To może być dla nas wskazówka i zachęta, aby realizować swoje człowieczeństwo w pełni, a nie w częściach. Uczucia są dla nas informacją i mogą być pomocą w rozwoju duchowym. Kiedy otworzymy się na Boga na tyle, by Mu o nich wszystkich opowiadać, będziemy mogli ufać Jemu i innym. Warto mieć przekonanie, że Bóg akceptuje nas z całym bagażem uczuć i emocji, kocha nas niezależnie od tego, czy jesteśmy właśnie w euforii bardzo szczęśliwi, czy też zmagamy się z dojmującym smutkiem. On chce być z nami w obu przypadkach. To od nas zależy, czy odważymy się czuć i być blisko, czy też schowamy się za różnego rodzaju maskami i mechanizmami obronnymi.

Agata Rujner

Agata Rujner

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agata Rujner
Agata
Rujner
zobacz artykuly tego autora >