Zakochany Skazaniec. Rekolekcje poprowadzi Ojciec Adam Szustak.

Już w Środę Popielcową na naszym portalu znajdziecie pierwszy odcinek!

Adam Szustak OP
Adam
Szustak OP
zobacz artykuly tego autora >

Mamy 40 dni na przygotowanie się do największego wesela jakie widział ten świat. Bóg postanowił poślubić nas na wieczność, a że przysięga małżeńska mówi "aż do śmierci" – potraktował te słowa wyjątkowo dosłownie i na serio. Będziemy więc wpatrywać się w tego Zakochanego Skazańca chcąc zobaczyć Jego niezwykłe piękno, dobroć i miłość jaką ma względem nas. Chcemy w ten sposób przygotować się na ślub. Pan Młody już nadchodzi, więc wybiegnijmy Mu na spotkanie.

Kto gada: o. Adam Szustak OP – więcej info na www.langustanapalmie.pl

Gdzie: W internecie.

Kiedy: Start w Środę Popielcową, a później przez cały Wielki Post w każdą niedzielę i czwartek. W Wielkim Tygodniu będzie kilka odcinków specjalnych.

Dla kogo: Dla każdego. Przekażcie zaproszenie gdzie się tylko da. Spróbujmy dotrzeć do jak największej ilości ludzi. Niech Słowo idzie w świat.

Rekolekcje można śledzić na Facebooku

Organizatorzy: Langustanapalmie.pl, Stacja7.pl

Partnerzy: Gloria24.pl, Dominikanie.pl

Adam Szustak OP

Adam Szustak OP

Dominikanin, wędrowny kaznodzieja, były duszpasterz krakowskiej "Beczki". Jest autorem kilkunastu książek i audiobooków o tematyce religijnej, a także rekolekcji internetowych (Wilki Dwa, Plaster miodu, Jeszcze 5 Minutek). Prowadzi blog i kanał Langusta na Palmie, na którym można znaleźć wszystkie nagrania jego homilii i konferencji.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Adam Szustak OP
Adam
Szustak OP
zobacz artykuly tego autora >

Ojciec Pio. Człowiek, który stał się modlitwą

Ojciec Pio zadziwił cały świat swoim niezwykłym życiem i gorącą wiarą. Krzyż Zbawiciela stał się dla niego szkołą kapłaństwa i źródłem miłości wobec ludzi, których spowiadał, uzdrawiał i pocieszał. Kościół katolicki wspomina go 23 września.

Ojciec Pio zadziwił cały świat swoim niezwykłym życiem i gorącą wiarą. Przede wszystkim był – tak samo jak inny stygmatyk, święty Franciszek – żywym obrazem Chrystusa Ukrzyżowanego. Krzyż Zbawiciela stał się dla niego szkołą kapłaństwa i źródłem miłości wobec ludzi, których spowiadał, uzdrawiał i pocieszał. Był spowiednikiem, którego Bóg obdarzył łaską przenikania ludzkich sumień. Kiedy odprawiał Mszę świętą, wszyscy wiedzieli, że na ołtarzu rzeczywiście dokonuje się wielka tajemnica wiary. Otrzymał dar bilokacji i poznania języków obcych, których nigdy nie studiował. Przewidywał przyszłość, uzdrawiał słowem, dotykiem, a także na odległość. Był człowiekiem nieustannej modlitwy, czcicielem Matki Bożej. Nie wypuszczał z rąk różańca. Toczył zwycięskie boje z szatanem.

Urodził się 25 maja 1887 roku w Pietrelcinie koło Benewentu w południowych Włoszech. Na chrzcie otrzymał imię Franciszek. 6 stycznia 1903 roku zgłosił się do klasztoru kapucynów w Morcone. 22 stycznia tegoż roku Uważał, że apostolat modlitwy jest najwyższym apostolatem, jaki można wypełniać w Kościele. Dlatego, gdy w 1942 roku Pius XII wezwał cały Kościół do ożywienia chrześcijaństwa poprzez modlitwę, Ojciec Pio zaczotrzymał habit zakonny i nowe imię – brat Pio. W roku 1907 złożył śluby wieczyste. W sierpniu 1910 roku otrzymał święcenia kapłańskie.

Młody kapłan cieszył się opinią pobożnego mnicha, lecz w pierwszych latach życia zakonnego niczym się specjalnie nie wyróżniał. Przełożeni mieli z nim sporo kłopotu. Ciągle niedomagał, a lekarze nie umieli zdiagnozować jego choroby. W latach 1909–1916 musiał kilkakrotnie wyjeżdżać do rodzinnego domu, gdyż tylko w Pietrelcinie odzyskiwał siły. Dziś wiemy, że był to okres przygotowań do późniejszej misji.

 

Stygmatyk

W piątek, 20 września 1918 roku, Ojciec Pio udał się po Mszy świętej na chór, by tam odprawić dziękczynienie przed Krucyfiksem. Ponad godzinę siedział skulony na drewnianej ławce i kontemplował oblicze Ukrzyżowanego. Wtem zobaczył tajemniczą postać, której „ręce, nogi, klatka piersiowa, ociekały krwią”.

„Ogarnął mnie stan jakiegoś spoczynku, podobny do słodkiego snu – zapisał Ojciec Pio. – Wszystkie zmysły wewnętrzne i zewnętrzne, jak również same władze duszy pogrążyły się w odpoczynku nie do opisania. Przy tym wszystkim wokół mnie i we mnie panowała całkowita cisza, natychmiast nastąpił wielki pokój i zgoda na całkowite wyrzeczenie się wszystkiego oraz wytchnienie w nieszczęściu. Wszystko to wydarzyło się w okamgnieniu. A w czasie gdy to wszystko się działo, zobaczyłem przed sobą tajemniczą postać, podobną do tej, którą widziałem wieczorem 5 sierpnia, różniącą się tylko tym, że z jej dłoni, stóp i boku ściekała krew. Jej wzrok mnie poraził, tego co czułem w tym momencie w sobie, nie umiałbym opowiedzieć. Czułem, że umieram, i byłbym umarł, gdyby nie zainterweniował Pan, podtrzymując moje serce, które czułem, że wyskakuje z piersi. Obraz postaci zniknął, a ja zobaczyłem, że dłonie, stopy i bok były zranione i ściekała z nich krew. Proszę sobie wyobrazić, jakiej udręki doświadczyłem wtedy i jakiej doświadczam ciągle prawie każdego dnia. Rana serca broczy krwią, zwłaszcza od czwartku wieczorem aż do soboty. […] Umieram z bólu z powodu udręki i zamieszania, jakie potem nastąpiły, a których doświadczam w swej duszy. Boję się, że umrę z wykrwawienia, jeśli Pan nie wysłucha jęków mojego biednego serca”…

W roku 1918 Ojciec Pio przeżył jeszcze doświadczenie „włóczni w sercu”. Tak o tym napisał: „Od kilku dni odczuwam w sobie rzecz podobną do żelaznej włóczni, która od dolnej części serca przechodzi aż pod prawą łopatkę w kierunku poprzecznym. Powoduje ostry ból i nie pozwala mi na chwilę wytchnienia: cóż to może być? To nowe zjawisko zacząłem odczuwać po ponownym ukazaniu się tej samej tajemniczej postaci w dniach 5 i 6 sierpnia, i 20 września”.

Dla przełożonych cała sprawa stygmatów Ojca Pio była wielce kłopotliwa. Najpierw liczyli, że one znikną. Później wezwali lekarzy specjalistów. We wrześniu 1919 roku sprawą zajął się profesor Jerzy Festa, który stwierdził: „Ręce są przebite na wylot; otwór jest taki, że można przez niego zobaczyć to, co znajduje się na drugiej stronie. Dłoń można tylko przymknąć z wielkim wysiłkiem i nie całkowicie. Na stopach są okrągłe rany. Ciągle sączy się z nich krew, która moczy buty. Naciśnięcie tych ran palcem sprawia bardzo silny ból. Na lewym boku klatki piersiowej jest zranienie w formie odwróconego krzyża. Dłuższy odcinek ma siedem centymetrów, a krótszy pięć. Z tej rany sączy się więcej krwi aniżeli z innych. Ojciec ma ją zawsze zabandażowaną i co parę godzin zmienia opatrunek, który przemięka krwią”.

Znamienną cechą stygmatów było to, że nie podlegały fizjologicznym prawom zwykłych ran. Nie dały się zaleczyć, nie ropiały, nie przechodziły stanów zapalnych i zazwyczaj wydawały delikatny zapach kwiatów. Pozostały otwarte i krwawiące przez pół wieku. Zaczęły się zasklepiać i zanikać w roku 1966. Najpierw zagoiły się stopy i bok. Latem 1968 roku zanikły rany dłoni po zewnętrznej stronie. 22 września 1968 roku Ojciec Pio odprawił swoją ostatnią Mszę świętą. Wtedy był jeszcze widoczny stygmat na lewej dłoni. Następnego dnia stygmatyk z San Giovanni Rotondo zmarł. Ostatni strup odpadł w chwili śmierci. Po ranach nie pozostały najmniejsze blizny.

Sens stygmatów oddają słowa samego Ojca Pio: „Jezus tak bardzo zakochał się w moim sercu, że sprawia, iż cały płonę ogniem Jego miłości”.

Poprzez cierpienia pięciu ran Święty uczestniczył w sposób heroiczny w męce Zbawiciela. Przez pół wieku zanurzał w ranach Chrystusa całe swoje życie. W nich odnajdywał nadzieję na drogach swego wyczerpującego posługiwania kapłańskiego. Jego życie było na przemian cierpieniem i błogosławieństwem. Można powiedzieć, że odsłaniał niebo. Upodabniając się stale do Chrystusa Ukrzyżowanego, potwierdzał nieosiągalną dla nas prawdę, że maksymalne cierpienie może być maksymalną radością. Nie prosił Boga o widoczne stygmaty. Przeciwnie, próbował się targować z Panem Jezusem, aby zostały mu odebrane. Ten fakt jest znamienny, gdyż oznacza, że źródłem łaski stygmatów nie mogą być jakiekolwiek wysiłki ascetyczne – co najwyżej dobrym podglebiem – a jedynie decyzja samego Boga, z którym mistyk jest duchowo zjednoczony. Teologowie mówią: stygmatyk Ojciec Pio znalazł się na najwyższym poziomie łaski wlanej.

 

Msze Ojca Pio

Eucharystia była dla niego – jak przypomniał Jan Paweł II podczas swego pobytu w San Giovanni Rotondo w dniu 23 maja 1987 roku – źródłem i szczytem, punktem oparcia oraz ośrodkiem całego życia i działania. Święty we Mszy św. widział całą Kalwarię, przeżywał ją jako wstrząsającą tajemnicę Męki Pańskiej.

Przygotowanie do sprawowania codziennej Eucharystii rozpoczynał w nocy, o drugiej trzydzieści. Był święcie przekonany o konieczności ofiarowania Bogu pierwocin wszystkiego. Przed świtem, o czwartej trzydzieści rano przychodził do kościoła, gdzie już oczekiwały na niego rzesze wiernych. Wszystkich przywiodła do San Giovanni Rotondo jedna myśl: być jak najbliżej „ człowieka-tajemnicy” i „świętego”, jak najbliżej kapłana upodobnionego do Chrystusa-kapłana.

Ksiądz Nello Castello zanotował niezwykłe wyznanie Świętego: „W czasie Mszy przeżywam trzy godziny agonii na krzyżu”. Włoski mistyk rozpoczynając Eucharystię otrzymywał łaskę widzenia całej ziemi i nieba, a nie tylko przenikania sumień pojedynczych osób – co działo się przy kratkach konfesjonału. Gdy przystępował do ołtarza, jego każdy krok naznaczony był cierpieniem i wydawało się że wstępował na Kalwarię. Już w chwili wypowiadania „Spowiadam się”… skupiał na ołtarzu grzechy świata, brał na siebie przewinienia wszystkich. Jego twarz przyjmowała wyraz całkowitego wyniszczenia. – Wyrok na grzesznika spada na mnie – mówił.

 

 

Podczas Liturgii Słowa Święty często nie mógł powstrzymać łez. Nie tylko dlatego, że tak intensywnie przeżywał każde słowo, lecz również dlatego, że przepełniała go wdzięczność dla Boga, który zechciał przemówić do ludzi. Ofiarowanie było dla niego oczekiwaniem na przemienienie zwykłego chleba w „Chleb z nieba”. To było oczekiwanie „na wschód Słońca”. Podczas konsekracji dokonywało się – jak mawiał Ojciec Pio – „nowe cudowne zniszczenie i stworzenie”. Zniszczenie i stworzenie, czyli tajemnica ofiary Ukrzyżowanego, który ponosi haniebną śmierć „zaliczonego do złoczyńców”, aby stać się Eucharystią dla milionów. Gdy Ojciec Pio wymawiał słowa konsekracji: „To jest Ciało moje…, To jest kielich Krwi mojej”, a słowa te wypowiadał bardzo wolno, sylabizował je, to rzeczywiście uczestniczył w tragedii Golgoty. Chrystus wyciskał na nim to, co sam przeżywał: miłość, cierpienie, śmierć… Jego Msza święta była całą Męką Zbawiciela, a uczestniczący w niej wierni stawali się częścią grupy osób modlących się na Kalwarii. Wreszcie nadchodził czas zjednoczenia. Komunia święta! Na ten moment Ojciec Pio bardzo czekał. Kiedyś powiedział: „Gdybym któregoś dnia został pozbawiony Komunii świętej – umarłbym”.

Eucharystia rozbudzała w nim pasterskie oddanie i gotowość poświęcenia się dla dusz przez posługę konfesjonału.

 

Wielki spowiednik Kościoła

Tak nazwał Ojca Pio Jan Paweł II. Spalało go – jak sam to określił – pragnienie spowiadania braci, żeby wyrwać ich z szatańskich sideł. Tak więc w konfesjonale jednał ludzi z Bogiem i walczył z szatanem.

Styl, sposób spowiadania oraz odpowiedzialność Ojca Pio jako przewodnika dusz obrazują jego własne słowa: „Nie daję słodyczy temu, kto potrzebuje środka na przeczyszczenie”. Pouczenia, których udzielał penitentom, były bardzo zwięzłe. Przenikały do najmroczniejszych głębin duszy, zrywały nici złych przyzwyczajeń. Wyłapywał to, co najważniejsze, wypytywał, czekał. Na sprawy zasadnicze zawsze miał czas. Raczej nikomu nie współczuł, nie wypowiadał zbędnych słów. Podnosił na duchu, ale tak zwyczajnie, bez czułostkowości. Pocieszał, że kłopoty przeminą, ponieważ zależało mu na tym, aby penitent nie odszedł od „katedry miłosierdzia” przygnębiony. Dostrzegłszy zło, drążył w nim, pytał o przyczynę, by na koniec stanowczo domagać się poprawy penitenta. Działał zdecydowanie, bo przecież „prześwietlał” sumienia swoich rozmówców. Był lekarzem dusz, który nie wahał się, gdy miał użyć skalpela ostrych, a nawet raniących słów wobec niektórych penitentów: „Nieszczęsny, idziesz prosto do piekła! Podły, nie widzisz, jaki jesteś czarny? Idź, ustaw sprawy na swoim miejscu, zmień życie!” A wiele osób zdobyło się na dziwne wyznanie: „Wydawało mi się, że byłem tutaj na sądzie Bożym, z nagą duszą”.

Święty Ojciec Pio (1887-1968)Ojciec Pio uczestniczył w Boskim wymiarze Sakramentu Pojednania w stanie „całkowitej utraty własnej wolności”, włączając się w mękę, modlitwę i ofiarę Pana Jezusa. Jego stygmaty sprawiały, iż był kapłanem ukrzyżowanym z Chrystusem w trawiącej go miłości do każdego grzesznika. Podczas spowiedzi stygmaty włączały go w morze ludzkiego grzechu. Sprawowany przez niego Sakrament Pokuty był wielkim wołaniem o łaskę przebaczenia dla duszy może nawet zbrukanej, a jednak tęskniącej za dobrym Ojcem, stawał się jednoczącym pojednaniem. Ze świadectw o świętym spowiedniku przebija zdumienie z powodu jego przenikliwości (potrafił wymienić wszystkie grzechy penitenta) oraz poruszenie spowodowane widokiem jego cierpiącego oblicza w chwili udzielania rozgrzeszenia. Ojciec Pio wyznał: „Zanim zejdę , wiem, kogo tam spotkam, wiem, co im dolega, i wiem, co mam im powiedzieć. (…) Umiem dotykać strun serca każdego”. To znaczy, że mógł działać skutecznie.

Niektórym pielgrzymom odmawiał udzielenia Komunii świętej. Na próżno przyklękali po kilka razy. Ojciec „wszystko” wiedział; i przechodził obok. Pewien mężczyzna poszedł za nim aż do zakrystii. Chciał „wygarnąć” zakonnikowi, co o nim myśli, lecz usłyszał: „Idź, weź ślub z kobietą, z którą żyjesz, a potem wróć”.

Dlaczego nie zniechęcała pielgrzymów surowość i bezkompromisowość Ojca Pio? Dlaczego nie rezygnowali, nawet wówczas, gdy musieli czekać wiele dni, aby tylko przez krótką chwilę spowiadać się u Ojca Pio. Tym bardziej, że tuż po przybyciu otrzymywali kartkę z informacjami, które mogły zmrozić każdego: 1. Jeżeli masz ochotę rozmawiać z Ojcem Pio, lepiej zrezygnuj zawczasu, bo on jest od spowiadania, a nie od rozmówek. Jeżeli zamierzasz się u niego spowiadać, wiedz, że spowiada mężczyzn rano do godz. 9.00, a po południu tak długo, na ile mu pozwala czas. Kobiety spowiada z rana od 9.00 do 11.30; obowiązuje imienny bilet, który można otrzymać w biurze. Jeżeli nie możesz czekać na swoją kolej do spowiedzi, zwróć się do któregokolwiek z ojców, aby pojednał twoją duszę z Bogiem, itd…

Ojciec Pio wymagał rzeczywistego nawrócenia. Jeśli nie widział u penitenta autentycznego żalu za grzechy, „wyganiał” go. Właśnie dzięki tym radykalnym środkom wielu ludzi przeżywało głęboki wstrząs i… najpiękniejsze chwile w swoim życiu. Dla nich spowiedź u Ojca Pio stawała się impulsem do odrodzenia, którego się nawet nie spodziewali. Na nowo odkrywali modlitwę, Mszę świętą. Byli oszołomieni i wzruszeni łaską głębokiego nawrócenia, którą otrzymali. Święty był światłem dla nich, zwłaszcza wówczas gdy w ich sumieniach przywracał porządek Bożych przykazań. Jeden z jego penitentów opowiedział jak Ojciec Pio nauczył go systematycznego uczestnictwa w niedzielnej Mszy świętej. Gdy tylko Ojciec Pio usłyszał, że czasami opuszcza on niedzielną Mszę, powiedział krótko: „Idź sobie”. Na nic zdały się protesty. Wyspowiadał się więc u innego zakonnika. Po dwóch miesiącach wrócił, ale podróż odbył w niedzielę. Znowu pada pytanie: „Czy chodzisz na Mszę niedzielną?” Odpowiedział, że tak. A Ojciec Pio: „Czy wczoraj byłeś na Mszy świętej?” „Ależ Ojcze, wczoraj jechałem do ciebie”. „Idź sobie, a potem wróć. W niedzielę – najpierw Msza święta”. Ów człowiek został aktywnym członkiem Grupy Modlitewnej założonej przez Ojca Pio.

 

Modlitwa w życiu Ojca Pio

Stygmatyk z San Giovanni Rotondo był zakonnikiem, który nieustannie się modlił i dlatego niektórzy jego biografowie mówią, iż był człowiekiem, który stał się modlitwą. Modląc się, wyjednywał tysiące łask dla bliźnich. A czynił to nie tylko w ciągu dnia, ale i w nocy – zawsze odmawiając różaniec i liczne akty strzeliste, adorując Najświętszy Sakrament, zatapiając się w Bogu w niezliczonych momentach ekstazy i kontemplacji.

„Moja modlitwa – pisał Ojciec Pio – tak wygląda. Zaledwie rozpoczynam swoją rozmowę z Bogiem, od razu czuję trudny do wyrażenia spokój i ciszę w moim sercu. Zmysły ulegają zawieszeniu z wyjątkiem ducha, który czasem pozostaje czynny. Ale nawet wówczas nie stanowi on dla mnie przeszkody, co więcej, muszę wyznać, że gdyby wokół mnie panował niezwykły hałas i zgiełk, nie zdołałby naruszyć mojego skupienia. Zdarza się często, że opuszcza mnie ustawiczna myśl o Bogu i Jego obecności, a czuję zamiast niej niespodziewane dotknięcie Boże w samym centrum duszy, tak silne i słodkie, że płaczę z bólu z powodu mej niewierności i płaczę ze szczęścia z powodu posiadania tak dobrego i czułego Ojca, który pozwala mi przebywać w swojej obecności. Innym razem przeżywam wielką oschłość ducha. Ciało doznaje wielkiego ucisku z powodu licznych słabości. Modlitwa i skupienie stają się niemożliwe, choćbym nie wiem jak bardzo tego pragnął. Taki stan rzeczy pogłębia się stale; i jeśli w ogóle żyję, należy ten fakt nazwać cudem. Gdy spodoba się przerwać Niebieskiemu Oblubieńcowi to męczeństwo, daje mi nagle dar tak wielkiej pobożności ducha, że nie jestem w stanie oprzeć się jej. Natychmiast zostaję przemieniony i napełniony nadprzyrodzonymi łaskami oraz potężną mocą, która pozwala mi przeciwstawić się całemu królestwu szatana. (…) Podczas modlitwy moja dusza zanurza się i znika w Bogu i otrzymuje w takich momentach o wiele więcej niż mogłaby osiągnąć w ciągu wielu lat ćwiczeń przy użyciu wszystkich swoich sił”.

Tym wyznaniem Święty odkrywa najbardziej ukryte porywy swego serca. Chyba najważniejsze jest jego wyznanie, że właściwie o Bogu myśli bez przerwy, a „przestaje” o nim myśleć tylko wówczas, gdy przeżywa łaskę całkowitego „zanurzenia” w Bożej nieskończoności. Chwile oschłości ducha stają się dla niego czasem dojmującej tęsknoty, ale i chyba wewnętrznej pewności, że znów nadejdą dni uniesień duchowych.

Głęboko przeżywał prawdę, że Chrystus pragnie zbawić wszystkich ludzi. Dlatego wznosił swoje błagania do nieba nie tylko za tych, którzy polecali się jego modlitwom, lecz i za wszystkich ludzi, za cały świat. Skoro bowiem rdzeniem modlitwy jest odpowiedź Boga poprzez niezmierzone dzieła Jego Miłosierdzia, z których nawet możemy nie zdawać sobie sprawy, to czy można ograniczać Bożą wszechmoc tylko do tych, którzy teraz o coś proszą, do tych, którzy są „nasi”, którzy w ten czy w inny sposób uważają się za „wybranych”, choćby za naród wybrany. Tylko przyjmując pokorną postawę celnika stajemy się wszyscy braćmi przed Bogiem, a marnieją nasze modlitwy, gdy chcemy upodobnić się do faryzeusza zawłaszczającego Boga „dla siebie”. Miłosierdzie Boże zakorzenione w Krzyżu Zbawiciela nie ma granic, nie mogą mieć też granic nasze modlitwy. Ta prawda była sensem życia Ojca Pio. Kiedyś z jego serca wyrwało się wyznanie: „Zdaje mi się, że dźwigam ciężar za wszystkich. Tak bardzo pragnę, by wszystkie dusze dostąpiły usprawiedliwienia i łaski. Zadręcza mnie i wprost torturuje myśl o tych, którzy bezmyślnie pogardzają najwyższym dobrem… Pracowałem i chcę pracować; modliłem się i chcę się modlić; czuwałem i chcę czuwać; płakałem i chcę płakać za mych braci, którzy są na wygnaniu”…

Ojciec Pio przyznawał się, że jego pobożność wywodzi się z Maryjnej szkoły zawierzenia i modlitwy, i że pokory uczył się od świętego Franciszka. Mówił, że różaniec jest „potężną bronią, przed którą zmyka demon, która zwalcza pokusy, podbija serce Boga oraz wyjednuje łaski u Matki Bożej. Jest też cudownym darem Maryi dla ludzkości”.

 

Święty Ojciec Pio (1887-1968)

 

Kiedyś Ojciec Pio powiedział, że naraz wykonywał trzy rzeczy: Modlił się – głównie na różańcu, spowiadał i wędrował po świecie (w stanie bilokacji).

Uważał, że apostolat modlitwy jest najwyższym apostolatem, jaki można wypełniać w Kościele. Dlatego, gdy w 1942 roku Pius XII wezwał cały Kościół do ożywienia chrześcijaństwa poprzez modlitwę, Ojciec Pio zaczął tworzyć Grupy Modlitwy, które dziś istnieją na całym świecie i szerzą kult Świętego z Pietrelciny.

 

Kult św. Ojca Pio

Od roku 1968, roku śmierci Ojca Pio, do San Giovanni Rotondo, jeszcze kilkadziesiąt lat wcześniej zupełnie nieznanego miasteczka włoskiego, nieustannie płynie rzeka pielgrzymów. Bo Ojciec Pio przyciągał do siebie ludzi za swego życia i czyni to po śmierci. Był w XX wieku – obok św. Faustyny, bł. Matki Teresy z Kalkuty i sługi Bożego Jana Pawła II – najbardziej znanym i popularnym świadkiem (martyr) Chrystusa. Kiedy Jan Paweł II beatyfikował Ojca Pio 2 maja 1999 roku, Watykan przeżył istne oblężenie. Przed Bazyliką św. Piotra w Rzymie zebrało się kilkaset tysięcy ludzi, którzy przez ponad trzydzieści lat modlili się o jego wyniesienie na ołtarze.

Co sprawia, że św. Ojciec Pio jest postacią znaną na całym świecie, że jego kult szerzy kilkusettysięczna rzesza świeckich i duchownych członków wspomnianych wspólnot modlitewnych? Co więcej, od kwietnia tego roku, kiedy w centrum tego kultu, w sanktuarium w San Giovanni Rotondo, wystawiono w szklanej urnie doczesne szczątki Świętego, codziennie przez kryptę, w której znajduje się jego sarkofag, przewija się kilkanaście tysięcy pielgrzymów. Przybywają oni z Włoch i z innych krajów, zwłaszcza europejskich. Także z Polski. Przybywają całymi rodzinami – nie jako turyści, lecz jako wierni nie tylko dobrze znający postać, działalność i charyzmaty Ojca Pio, ale również jako ludzie stęsknieni za Miłosierdziem Bożym – z bagażem swoich cierpień, próśb i podziękowań za doznane łaski. Święty był bowiem tak bardzo wrażliwy na ludzkie potrzeby. Nawet te najbardziej prozaiczne. Tę dobrze znaną wszystkim prawdę celnie oddał Jan Paweł II, który mógł osobiście się o tym przekonać, gdy jeszcze jako biskup krakowski prosił Ojca Pio o uzdrowienie dr Wandy Półtawskiej. Papież powiedział: „Ojciec Pio potrafił rozpoznawać cierpiącego Chrystusa nie tylko w wewnętrznym dialogu modlitwy, lecz również w spotkaniu z osobami dotkniętymi chorobą, którym starał się nieść pocieszenie. Dzięki temu stał się przekonującym wzorem ludzkiej wrażliwości, łącząc w sobie dwie charakterystyczne cechy duchowości franciszkańskiej i kapucyńskiej: modlitwę kontemplacyjną i czynną miłość”.

16 czerwca 2002 roku, podczas uroczystości kanonizacyjnych Jan Paweł II mówił, że pokorny kapucyn z San Giovanni Rotondo żył i promieniował duchowością Krzyża, bo upodabniając się do Ukrzyżowanego, w sposób szczególny współpracował ze Zbawicielem w dziele Jego odkupienia, ukazując w ten sposób najbardziej właściwą drogę do ostatecznego celu.

Chrystus dał nam wszystkim św. Ojca Pio jako wzór swego świadka, który łączył gorliwą modlitwę z intensywną działalnością charytatywną (co m. in. sprawiło, że Święty powołał nie tylko wspomniane już Grupy Modlitwy, ale i Dom Ulgi w Cierpieniu). Dał też Kościołowi Ojca Pio jako wzór kapłana rozkochanego w Eucharystii i Sakramencie Pojednania, oraz jako wzór zakonnika, jakże przypominającego św. Biedaczynę z Asyżu.

 

Ojciec Pio mówił: „Nigdy nie wolno zakreślać granic miłosierdziu Boga. Proś Go zawsze o największą łaskę”. Słowa te – skądinąd tak bardzo bliskie orędziu św. Faustyny o Bożym Miłosierdziu – streszczają całe jego kapłańskie życie i jego działania, przede wszystkim gdy był „narzędziem” w Bożych rękach, a więc Bóg sprawiał i sprawia poprzez niego różne cuda.

Oto jeden z nich. W San Giovanni Rotondo mieszkał osobisty wróg Ojca Pio. Był to miejscowy lekarz Francesco Ricciardi, wojujący ateista, który przez wiele lat zwalczał kapucyna-stygmatyka. Klasztor kapucynów i kościół, w którym Ojciec Pio odprawiał Msze św. i spowiadał, to były dlań – jak mawiał – gniazda ciemnoty i szarlatanerii. Święty cierpiał, ale milczał. Pewnego dnia po mieście rozeszła się wieść, że dr Ricciardi umiera z powodu raka żołądka. Jeden z kapłanów postanowił zaryzykować. Przyszedł do chorego z ostatnią posługą. On jednak wygonił go, krzycząc: „Zostawcie mnie w spokoju. Nie chcę widzieć kleru. Tylko Ojciec Pio mógłby mnie wyspowiadać. Ale za bardzo go obrażałem przez tyle lat, żeby do mnie przyszedł. A zresztą nie wychodzi z klasztoru. Umrę, tak jak żyłem”.

Po chwili do pokoju doktora wszedł Ojciec Pio. Stanął przed chorym, otworzył ramiona w szerokim geście i uśmiechnął się. Lata wrogości zagorzałego ateisty prysły jak bańka mydlana. „Niech mi Ojciec przebaczy!” – wykrzyknął.

Chory wyspowiadał się, przyjął Komunię świętą. Nawrócił się! Ale Ojciec Pio nie byłby sobą, gdyby nie „odpłacił” mu za lata walki z nim na swój sposób. Doktor Ricciardi wyzdrowiał, nowotwór zniknął bez śladu.

Kult świętych wyrasta przede wszystkim z potrzeby serca wiernych, jest swoistą emanacją „zmysłu wiary” Ludu Bożego. Albowiem – jak mówi Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium Soboru Watykańskiego II – „dzięki owemu zmysłowi wiary, wzbudzanemu i podtrzymywanemu przez Ducha prawdy, Lud Boży pod przewodem świętego urzędu nauczycielskiego – za którym wiernie idąc, już nie ludzkie, lecz prawdziwie Boże przyjmuje słowo (por. 1 Tes 2,13) – niezachwianie trwa przy wierze raz podanej świętym (por Jud 3), wnika w nią głębiej z pomocą słusznego osądu i w sposób pełniejszy stosuje ją w życiu”.

Tak też jest i w tym przypadku. Ojciec Święty Jan Paweł II, biorąc pod uwagę rozwój kultu św. Ojca Pio w całym Kościele powszechnym i wynikającą z tego faktu potrzebę bliższej współpracy między sanktuarium w San Giovanni Rotondo i Stolicą Apostolską, mianował w 2004 roku swojego delegata do spraw tego sanktuarium i dzieł Ojca Pio. Został nim miejscowy arcybiskup Domenico Umberto d”Ambrosio. Miejscowy biskup został więc z woli papieża kustoszem dziedzictwa i miejsc, w których żył Ojciec Pio, zwłaszcza San Giovanni Rotondo. Spoczywa na nim również obowiązek zachowywania, wspierania i pomnażania wszelkich dzieł apostolskich, związanych z postacią Świętego oraz organizowania opieki duszpasterskiej nad pielgrzymami przybywającymi do sanktuarium św. Ojca Pio. W ten sposób kult świętego Stygmatyka z San Giowanni Rotondo uzyskał aprobatę samego papieża.


Andrzej Sujka / Warszawa

KAI

 

Nowenna do św. Michała Archanioła. Dzień 4.

Święty Michale, wspomóż mnie we wszystkich próbach wierności chrześcijaństwu.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Modlitwa 4. dnia nowenny

Najświetniejszy archaniele, św. Michale, który stoisz przy ołtarzach, by zanosić przed Wieczny Majestat nasze modlitwy i ofiary, proszę cię, wspomóż mnie we wszystkich próbach wierności chrześcijaństwu, bym zachował wytrwałość, pamięć i wiarę, które za twoim pośrednictwem ofiarowane zostaną Najwyższemu i przyjęte przez Niego jako słodkie kadzidło.

 

Ojcze Nasz…

Zdrowaś Mario…

Chwała Ojcu…

 

Litania do św. Michała Archanioła

Kyrie eleison, Chryste eleison, Kyrie eleison.
Chryste, usłysz nas, Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami!
Synu odkupicielu świata, Boże,
Duchy Święty, Boże,
Święta Trójco, Jedyny Boże

Święta Maryjo, Królowo Aniołów, módl się za nami!
Święty Michale Archaniele,
Święty Michale Książę przesławny,
Święty Michale dzielny w walce,
Święty Michale pogromco szatana,
Święty Michale postrachu złych duchów,
Święty Michale wodzu wojska niebieskiego,
Święty Michale zwiastunie Bożej chwały,
Święty Michale radości Aniołów,
Święty Michale zaszczycie nieba,
Święty Michale przedstawiający Najwyższemu prośby nasze,
Święty Michale obrońco dusz sprawiedliwych,
Święty Michale posłanniku Boga,
Święty Michale przewodniku nasz w modlitwie,
Święty Michale nasza tarczo w pokusach,
Święty Michale warownio ludu Bożego,
Święty Michale stróżu i patronie Kościoła,
Święty Michale dobroczyńco sławiących Cię narodów,
Święty Michale chorąży zbawienia,
Święty Michale aniele pokoju,
Święty Michale prowadzący dusze do wiecznej światłości,
Święty Michale zwierzchniku w niebie,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,
przepuść nam, Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,
wysłuchaj nas, Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,
zmiłuj się nad nami!

P. Módl się za nami, święty Michale Archaniele,
W. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Módlmy się. Wszechmogący wieczny Boże, który św. Michała Archanioła ustanowiłeś obrońcą Kościoła i zwierzchnikiem raju, udziel za jego wstawiennictwem Kościołowi pomyślności i pokoju, a nam łaski w tym życiu i chwały w wieczności. Przez Chrystusa Pana na­szego. Amen.

 

Modlitwa Papieża Leona XIII do św. Michała Archanioła

Święty Michale Archaniele! Wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen.

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Jutro Niedziela – XXV zwykła A

Bóg, choć zawsze jest dobry, może być posądzony o zło

ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

Człowiek, znalazłszy się w trudnej sytyacji, bywa przeświadczony: Bóg mnie opuścił. Nie rozumie myśli Pana. Interpretuje postawę Boga po swojemu, po ludzku. Według tej ludzkiej logiki robotnicy ostatniej godziny powinni byli otrzymać minimum, pozostali więcej. Według ludzkiej logiki Pan jest niesprawiedliwy.

Tymczasem Bóg nagradza zawsze, dając wszystko, bo nie potrafi dać mniej. Szybciej zrozumie tę dobroć i logikę Pana robotnik ostatniej godziny. Niestety, robotnicy pierwszej godziny mogą poczuć się niesprawiedliwie potraktowani i posądzać Boga o zło.

Szukajcie Pana. To jedyny sposób, by nasze myśli zbliżyły się do zamysłu Boga i poznały Jego sprawiedliwość i dobroć. Człowiek szukający Pana szybko odkryje coś jeszcze bardziej fundamentalnego i zaskakującego: że to Bóg pierwszy go szukał.

 

PUNKT WYJŚCIA


XXV NIEDZIELA ZWYKŁA • Rok A • KOLEKTA: Będziemy prosili, abyśmy zasłużyli na życie wieczne CZYTANIA: Księga Izajasza 55,6-9Psalm 145,2-3.8-9.17-18List do Filipian 1,20-24.27aEwangelia wg św. Mateusza 20,1-16

 

CHMURA SŁÓW • Najczęściej usłyszymy słowo PAN (8) – w pierwszym czytaniu i psalmie. Często pojawią się też charakterystyczne dla psalmu formy WSZYSCY, WSZYSTKICH (6). Po pięć razy padną słowa charakterystyczne dla ewangelii: WINNICA oraz GODZINA (5).

Jutro Niedziela - XXV zwykła A

TEMAT • Ewangelię, pierwsze czytanie i psalm łączy jeden temat: myśli Boga nie są myślami człowieka, doprowadzającymi czasem do przeświadczenia, że Bóg nie jest sprawiedliwy • Znajdziemy też wątek wzajemnego szukania się Boga i ludzi. Izajasz wzywa człowieka do szukania Boga, Jezus zaś porównuje Boga do szukającego ludzi gospodarza.

 

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst I czytania

Czytanie z Księgi Izajasza

(Iz 55,6-9)

Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko! Niechaj bezbożny porzuci swą drogę i człowiek nieprawy swoje knowania. Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad nim zmiłuje, do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu. Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami – mówi Pan. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje – nad myślami waszymi.

Oto Słowo Boże

[01][02]

PIERWSZE CZYTANIE

Szukajcie Pana •   Iz 55,6-9

KSIĘGA: Izajasza • AUTOR: Deutero-Izajasz • CZAS POWSTANIA: 586-538 przed Chr., wygnanie w Babilonii

KATEGORIA: mowa prorocka • KTO MÓWI: prorok (w imieniu Boga) • ADRESACI: Izraelici, wszystkie narody


O KSIĘDZE • Znów wracamy do Księgi Izajasza. Wśród ksiąg Starego Testamentu Księga Izajasza jest pierwszą i najważniejszą z ksiąg prorockich. Składa się z 66 rozdziałów. Chociaż całą księgę cechuje jedność teologiczna, zwykle dzieli się ją na trzy oddzielne części, którym przypisuje się nawet różne autorstwo i czas powstania • Pierwsze czytanie pochodzi ze środkowej części Księgi Izajasza, zwanej Księgą Pocieszyciela (rozdziały 40-55). Autorem nie jest Izajasz, autor pierwszej części (rozdziały 1-39). To anonimowy prorok, być może jeden z uczniów Izajasza, stąd nazywa się go Deutero-Izajaszem. To z Księgi Pocieszyciela pochodzą m.in. Pieśni Sługi Jahwe, ukazujące tajemniczą osobę, w której chrześcijanie dostrzegli zapowiedź Chrystusa.

KONTEKST • Klęski, które dotknęły Izrael, były przez proroków jednoznacznie interpretowane: to wynik grzechu, nieposłuszeństwa wobec Boga. “Bóg nas opuścił” – takie poczucie pogłębiało się w sercach Izraelitów. Stąd interwencja proroka.

• Rozdział 55 ogłasza wspaniałą przyszłość dla tkwiącej jeszcze w mrokach kary i zniszczenia Jerozolimy. Tym, którzy w obcej ziemi płacą za wodę – Bóg za darmo ofiarowuje wino i mleko, symbol dostatku i Nowej Ziemi Obiecanej (patrz: XVIII NIEDZIELA ZWYKŁA pierwsze czytanie). Zapowiada odnowienie Przymierza (55,3-5), jednak wymaga od Izraela wysiłku.

ZANIM USŁYSZYSZ • Usłyszymy trzy wersety z ostatniego rozdziału Księgi Pocieszyciela. Odnajdziemy tu • apel o wysiłek nawrócenia, wyrażony jednak słowami motywującymi: Szukajcie Pana! oraz • ważne stwierdzenie, że zamysł Boga różni się od naszego. W czasie, kiedy naród wciąż jest jeszcze poddany Babilonii, Bóg przez usta Izajasza zaprasza do dostrzeżenia Jego ręki, która subtelnie, ale skutecznie, kieruje losami świata. Choć trudno w to uwierzyć, Bóg realizuje już swój plan wyzwolenia ludu. Jego myśli i drogi przekraczają myśli i drogi ludzkie.

 

LINKI


Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko (Iz 55,6)

 

• Motyw szukania Pana to klasyczny temat proroków. Sugeruje on, że Bóg ukrywa się w ludzkim świecie i w ludzkiej historii:

Iz 45,19: Nie przemawiałem potajemnie, w ciemnym zakątku ziemi. Nie powiedziałem potomstwu Jakuba: Szukajcie Mnie nieskutecznie! Ja jestem Pan, który mówi to, co słuszne, oznajmia to, co godziwe.

Iz 58,2: Szukają Mnie dzień za dniem, pragną poznać moje drogi, jak naród, który kocha sprawiedliwość i nie porzuca prawa swego Boga.

Jer 50,4: W owych dniach i owym czasie wyrocznia Pana przyjdą synowie Izraela wraz z synami Judy. Będą szli nieustannie z płaczem, szukając Pana, swego Boga.

So 1,4-6: I wyciągnę rękę przeciwko Judzie i przeciw wszystkim mieszkańcom Jeruzalem, i wytępię… tych, którzy się odwracają od Pana, i którzy Pana nie szukają i nie pytają o Niego.

So 2,3: Szukajcie Pana, wszyscy pokorni ziemi, którzy wypełniacie Jego nakazy…

 

• Dynamika relacji z Panem przypomina relację ukochanego z Pieśni nad Pieśniami, który chce być wytęskniony i odnaleziony przez ukochaną:

Pnp 3,1-5: Na łożu mym nocą szukałam umiłowanego mej duszy, szukałam go, lecz nie znalazłam. Wstanę, obejdę miasto po ulicach i placach, szukać będę ukochanego mej duszy. Szukałam go, lecz nie znalazłam.

 

• Szukanie Pana to, według proroków, droga do pełni życia:

Am 5,4-6: Szukajcie Mnie, a żyć będziecie… Szukajcie Pana, a żyć będziecie

 

CYTATY


Apel Boga, który nigdy się nie skończy: Szukajcie Pana

Izajasz o naturze Boga: Hojny jest w przebaczaniu

Pan o tym, dlaczego trzeba Go szukać: Myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst Psalmu

(Ps 145,2-3.8-9.17-18)

Refren: Pan blisko wszystkich, którzy Go wzywają

Każdego dnia będę błogosławił Ciebie i na wieki wysławiał Twoje imię. Wielki jest Pan i godzien wielkiej chwały, a wielkość Jego niezgłębiona.

Pan jest łagodny i miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy. Pan jest dobry dla wszystkich, a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

Pan jest sprawiedliwy na wszystkich swych drogach i łaskawy we wszystkich swoich dziełach. Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają, wszystkich wzywających Go szczerze.

[01][02]

 

PSALM

Dobry dla wszystkich  Ps 145, 2-3. 8-9. 17-18

PSALM 145AUTOR: anonimowy lewita • CZAS POWSTANIA: powygnaniowy, epoka perska


O PSALMIE • Jest to psalm pochwalny, bogaty w określenia dotyczące wielkości i bliskości Boga, a także wyrażający radość Jego wyznawcy. To kolejny psalm alfabetyczny – następujące po sobie hebrajskie wersety rozpoczynają się od kolejnej litery hebrajskiego alfabetu, aczkolwiek tego bogactwa formy nie dostrzeżemy w polskim tłumaczeniu.

Psalm należy do gatunku hymnu, bezinteresownej modlitwy uwielbienia (hebr. tehilla). Wierzący wzywa wspólnotę zgromadzoną na modlitwie w świątyni, która reprezentuje całe stworzenie, do wychwalania Bożego panowania nad światem.

ZANIM USŁYSZYSZ • Usłyszymy mniej więcej połowę Psalmu 145. Wybrane wersety pokazują logikę Boga, inną niż ta, którą kierują się ludzie, zwłaszcza obdarzeni władzą: jest “łagodny”, “miłosierny”, “nieskory do gniewu”, “bardzo łaskawy”, “dobry dla wszystkich”.

 

 

 

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst II czytania

Czytanie z Listu św. Pawła do Filipian

(Flp 1,20c-24.27a)

Bracia: Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć. Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk. Jeśli zaś żyć w ciele – to dla mnie owocna praca, cóż mam wybrać? Nie umiem powiedzieć. Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść, a być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze; pozostawać zaś w ciele – to bardziej konieczne ze względu na was. Tylko sprawujcie się w sposób godny Ewangelii Chrystusowej.

Oto Słowo Boże

[01][02]

DRUGIE CZYTANIE

Zysk według Pawła  Flp 1, 20-24.27a

LIST DO FILIPIAN • NADAWCA: św. Paweł • SKĄD: Rzym, Efez lub Cezarea • DATA: 54-57 (Efez), 57-59 (Cezarea) lub 60-64 (Rzym) r. • ADRESACI: mieszkańcy Filippi


O KSIĘDZE • List do mieszkańców Filippi św. Paweł napisał co najmniej kilka lat po swoim pobycie w greckim mieście, w latach 50–53, opisanym zresztą w Dziejach Apostolskich (16,12-40). To kolejny z tzw. listów więziennych, napisany wkrótce po Liście do Galatów. Paweł był wówczas pod strażą pretorianów – gwardii cesarskiej, stacjonującej w pałacu rzymskiego gubernatora. Straż ta miała za zadanie z jednej strony bronić go, a z drugiej nadzorować wykonywanie kary. Więzienie to nie miało ścisłego reżimu, skoro Paweł mógł w miarę regularnie otrzymywać wieści z Filippi, jak również przyjmować gości oraz otrzymywać dary, czy też posyłać współtowarzyszy z listami. W krótkim, czterorozdziałowym liście brak systematycznej teologii, znanej z innych dzieł św. Pawła. To list pisany jako podziękowanie za serdeczność Filipian. Odnajdujemy, co najwyżej, odwołania do doświadczenia cierpienia, a także próby umocnienia radości we wspólnocie chrześcijańskiej.

KONTEKST • Od 12 wersetu pierwszego rozdziału Paweł pisze o swoim więziennym doświadczeniu. Jednak nie narzeka, widzi raczej korzyści z powodu kajdan: Więcej braci, ośmielonych w Panu moimi kajdanami, bardziej się odważa głosić bez lęku słowo Boże. Co prawda, Apostoł wspomina o takich, którzy czynią to z zawiści i przekory, powodowani niewłaściwym współzawodnictwem, rozgłaszają Chrystusa nieszczerze. Jednak Paweł podsumowuje: Z tego ja się cieszę i będę się cieszył, bo czy to obłudnie, czy naprawdę, na wszelki sposób głosi się Chrystusa.

ZANIM USŁYSZYSZ • We fragmencie, który usłyszymy, Paweł • opisze swoją misję – zawieszoną pomiędzy życiem i śmiercią, między którymi musi • dokonać wyboru. Szczerze wyzna, że w obliczu tego wyboru pozostaje rozdarty. • Ujawni jednocześnie jedyną motywację swego życia: uwielbienie Pana (czy to przez życie, czy przez śmierć). Zwróćmy uwagę na • wolność Pawła wobec życia i śmierci. Uwięziony, niepewny swego życia, nie jest do niego neurotycznie przywiązany.

 

CZY WIESZ, ŻE…


• W liście widać ożywioną wymianę informacji, co sugeruje, że odległość między miejscem napisania a miejscem zamieszkania odbiorców nie jest zbyt duża. Stąd też za miejsce powstania listu wielu naukowców przyjmuje raczej Efez, niż Cezareę czy Rzym. Potwierdzałyby to niektóre teksty w listach do Koryntian (1 Kor 15,32 i 2 Kor 1,8), które mówią o prześladowaniu i śmiertelnym niebezpieczeństwie, którego Paweł doznał w Efezie.

Wspólnota chrześcijańska w Filippi składała się przeważnie z chrześcijan pochodzących z pogaństwa. Miasto to było znakomicie prosperującą Rzymską kolonią w Macedonii, nad jednym z najważniejszych traktów zwanym Via Egnatia.

 

CYTATY


Wewnętrzna wolność Pawła: Dla mnie bowiem żyć to Chrystus, a umrzeć to zysk

Paweł o swoim najgłębszym pragnieniu: Pragnę odejść i być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, a pozostawać w ciele, to bardziej dla was konieczne

Co daje Pawłowi wolność wobec życia i śmierci: Pragnę… być z Chrystusem

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst Ewangelii

Słowa Ewangelii wg św. Mateusza

(Mt 20,1-16a)

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”. A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzy znosiliśmy ciężar dnia i spiekotę”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».

Oto Słowo Pańskie

[01][02]

 

EWANGELIA

Przypowieść o robotnikach  Mt 20,1-16a

EWANGELISTA: św. Mateusz • CZAS POWSTANIA: po 70 r.

KATEGORIA: przypowieść • MIEJSCE NAUCZANIA: Granice Judei, Zajordanie • CZAS: 30-33 r. • KTO MÓWI: Jezus • ADRESACI: uczniowie • WERSJE: brak  


O KSIĘDZE • Podział Ewangelii Mateusza, według wielu naukowców, odpowiada Pięcioksięgowi Mojżesza. Jezus przedstawiony jest jako Nowy Mojżesz, ustanawiający na Górze Błogosławieństw Prawo Królestwa Bożego: • księga pierwsza: Program królestwa (Mt 3-7) • księga druga: Przepowiadanie królestwa (Mt 8-10) • księga trzecia: Tajemnice królestwa (Mt 11,1-13,52) • księga czwarta: Kościół jako zaczątek królestwa (Mt 13,53-18,35). Tej niedzieli rozpoczynamy lekturę fragmentów piątej księgi: Wypełnianie się królestwa (Mt 19-25). Usłyszymy przypowieść o robotnikach w winnicy, która opisuje finalny etap rozwoju królestwa, nadejście Bożego sądu i odpłaty.

 

KONTEKST • Jezus opuścił Galileę i przeniósł się w granice Judei i za Jordan (19,1). Idą za nim tłumy, towarzyszą faryzeusze. Ich pytanie: Czy wolno oddalić żonę z jakiegokolwiek powodu? (19,3) zmusza Jezusa do ponownego zagłębienia się w tajemnicę królestwa niebieskiego: dla niego warto stać się bezżennym (19,10-12), należy ono do takich jak dzieci (19, 13-15), wymaga radykalizmu (19,16-24). Te wyrzeczenia zostaną jednak nagrodzone.

 

ZANIM USŁYSZYSZ • Tuż przed rozpoczęciem fragmentu Ewangelii, który usłyszymy, Jezus mówi: Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi. Przypowieść o robotnikach – przypowieść, którą przytacza tylko Mateusz – to ilustracja tej prawdy. Ponadto, doskonale ilustruje sentencję zapowiedzianą już w pierwszym czytaniu, że myśli Boga nie są myślami naszymi: Bóg z pozoru zachowuje się niesprawiedliwie.

 

LINKI


A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: «Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych» (Mt 20,7)

Kpł 19,13: Zapłata najemnika nie będzie pozostawać w twoim domu przez noc aż do poranka

Pwt 24,15: Tego samego dnia oddasz mu zapłatę, nie pozwolisz zajść nad nią słońcu, gdyż on jest biedny i całym sercem jej pragnie…

 

JESZCZE O EWANGELII


• Bóg ukrywający się pod postacią gospodarza, pana domu (oikodespotes) wykazuje się – w przeciwieństwie do ludzi – ogromną aktywnością. Nieustannie wychodzi, aby szukać tych, którzy chcieliby podjąć pracę w jego winnicy. Czyni to wczesnym rankiem, o dziewiątej, w południe, o trzeciej i o piątej. Umawia się ze spotkanymi o denara lub o sprawiedliwą zapłatę i posyła ich do swojej winnicy.

Bóg nie może znieść ludzkiej bezczynności. Nie wymaga jednak „pracoholizmu”. Przymiotnik argos oznacza tu lenistwo, brak zatrudnienia, bezużyteczność, czy przejęcia się czymś, brak troski. Ewangelia sugeruje, że życie, w którym nie ma troski o Królestwo Boże, jest puste, bezużyteczne – i skazane na klęskę.

• Tylko z pozoru Bóg wykazuje się tu brakiem elementarnej sprawiedliwości. W rzeczywistości przypowieść jest zaproszeniem do uczestniczenia w twórczym wysiłku Pana, który nieustannie zdobywa pracowników do swojej winnicy.

 

CZY WIESZ, ŻE…


Winnica to u Mateusza symbol Izraela, Królestwa Bożego i Kościoła, do którego budowania wezwany jest każdy wierzący • Przez to łatwiej zrozumieć pozornie niesprawiedliwą “identyczną zapłatę”: zapraszając człowieka do służby dla Królestwa, Bóg wyrywa go z pustki i bezużyteczności. Zapłata za pracę w winnicy jest ta sama dla każdego, bez względu na porę, w jakiej ją podjął: zapłatą jest po prostu życie, zbawienie, ocalenie przed pustym życiem. A tego nie da się stopniować.

 

CYTATY


Dobroć Boga, która może być źle oceniana:  Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?

 

1/6
Męczeństwo Świętego Pawła, Joseph Martin Kronheim, 1887
2/6
Przypowieść o robotnikach w winnicy, Jacob Willemszoon de Wet, XVII w.
3/6
Pochodnie Nerona, Henryk Siemiradzki, 1876 r., Muzeum Narodowe w Krakowie
4/6
Przypowieść o robotnikach w winnicy, Heinrich Lohe, ok. 1688
5/6
Obraz Jezusa Miłosiernego, Eugeniusz Kazimirowski, 1934 r., Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Wilnie, Litwa
6/6
Przypowieść o robotnikach w winnicy, Rembrandt, 1637 r., muzeum Ermitaż w Sankt Petersburgu, Rosja
poprzednie
następne
ks. Przemysław Śliwiński

ks. Przemysław Śliwiński

Kapłan Archidiecezji Warszawskiej. Pochodzi z Lubawy. Ukończył studia specjalistyczne na Wydziale Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Santa Croce w Rzymie. Jesienią 2013 roku, objął stanowisko rzecznika prasowego Archidiecezji Warszawskiej oraz dyrektora Archidiecezjalnego Centrum Informacji. Wykłada edukację medialną w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Na Stacji7.pl jest autorem wielu artykułów oraz popularnego cyklu Jutro Niedziela.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Marcin Kowalski

ks. Marcin Kowalski

Doktor nauk biblijnych, wykładowca KUL oraz WSD w Kielcach. Sekretarz czasopism biblijnych The Biblical Annals oraz Verbum Vitae. Uczestnik programów radiowych i telewizyjnych popularyzujących Biblię: W Namiocie Słowa, Szukając Słowa Bożego, Telewizyjny Uniwersytet Biblijny (Radio Maryja i Telewizja Trwam). Moderator Dzieła Biblijnego Diecezji Kieleckiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >
Z KRAJU

Robert Friedrich Litza płynie w niezwykły rejs!

Znany muzyk wypłynął w rejs razem z Fundacją L’Arche(Arka) jako ambasador akcji „Wypłyń z nami”. Kampania zaprasza do zaangażowania na rzecz osób z niepełnosprawnością intelektualną. W Warszawie rozpoczyna działalność pierwszy dom Fundacji o charakterze rodzinnym dla osób z niepełnosprawnością intelektualną. To wyjątkowa chwila dla tych, którzy czekali na ten moment ponad 20 lat!

Chcę was wszystkich zaprosić, żebyśmy wypłynęli razem tą Arką. Zbieramy pieniądze na dom, w którym mieszkają niezwykli ludzie, wolontariusze, asystenci, osoby z niepełnosprawnością. Bo kiedy pomagamy jeden drugiemu czujemy się dobrze i wiemy, że wtedy człowiek staje się naprawdę człowiekiem. Zapraszam do rozpoczęcia rejsu i wejścia na pokład!mówi Litza.

 

Fundacja L’Arche, która tworzy małe domy typu rodzinnego na całym świecie,  w tym także w Polsce odkreśla, że każdy człowiek jest ważny i wartościowy bez względu na ograniczenia. W domach Arki mieszkają razem dorosłe osoby z niepełnosprawnością intelektualną i osoby, które towarzyszą im w życiu codziennym. Są to miejsca przyjazne, w których każdy ma szansę na usamodzielnienie się i prawdziwy rozwój. Mieszkanie w Arce daję szansę wzrostu nie tylko osobom z niepełnosprawnością, ale również asystentom i wolontariuszom. W L’Arche przejdziesz prawdziwe szkolenie z budowania relacji, rozwiązywania konfliktów i akceptacji siebie.

 

L’Arche, budując tego typu domy, zmienia perspektywę życia wielu rodzin w Polsce, a teraz również w Warszawie. Fenomen domu L’Arche płynie nie tylko ze zmiany życia jego mieszkańców, ale także z jego wpływu na rzeczywistość wokół. Arka oddziaływuje na społeczeństwo pokazując piękno i wartość osób z niepełnosprawnością, zmienia ludzkie myślenie o drugim człowieku, otwiera na słabość, jednocześnie pokazując ogromną siłę w ludziach często zepchniętych na margines społeczeństwa.

 

Dom funkcjonuje dzięki wsparciu Darczyńców; dołączając do akcji zapewnisz mu paliwo na długi rejs! Zapraszamy do wejścia na pokład naszej Arki.

Szczegóły na wyplynznami.pl – mówi Katarzyna Leśniakiewicz.

 

Papież zaniepokojony wrogością wobec imigrantów

„Nie kryję przed wami niepokoju wobec oznak nietolerancji, dyskryminacji i ksenofobii, które można zauważyć w różnych regionach Europy. Często są motywowane nieufnością i strachem przed drugim, innym, obcym. Martwi mnie jeszcze bardziej smutna świadomość, że nasze wspólnoty katolickie w Europie nie są wolne od tych reakcji obrony i odrzucenia, usprawiedliwianych przez bliżej nieokreślony „«obowiązek moralny» zachowywania pierwotnej tożsamości kulturowej i religijnej” – powiedział Ojciec Święty przyjmując dziś w Watykanie dyrektorów krajowych ds. duszpasterstwa imigrantów. Uczestniczą oni w spotkaniu organizowanym przez Radę Konferencji Biskupów Europy (CCEE).

Franciszek zaznaczył, że miłość Kościoła do tych braci i sióstr musi wyrażać się konkretnie na wszystkich etapach migracji od wyruszenia w drogę po dotarcie do celu. Wskazał, że wszystkie instytucje kościelne usytuowane na trasie winny brać czynny udział w tej misji, a na miarę swych możliwości. „Rozpoznanie i służenie Panu w tych członkach jego «pielgrzymującego ludu» to odpowiedzialność, która łączy wszystkie Kościoły partykularne w obfitym szafowaniu stałego, skoordynowanego i skutecznego zaangażowania” – powiedział Ojciec Święty.

Papież wskazał, że istniejące niepokoje trzeba przezwyciężać z wiarą i Duchem Świętym, który pomaga „zachowywać postawę ufnej otwartości, pozwalającej nam przezwyciężyć wszystkie przeszkody, przeskoczyć każdy mur”.

Franciszek nie krył, że dostrzegł iż wiele Kościołów w Europie z trudnością przyjmuje masowy napływ imigrantów i uchodźców. Wyraził zrozumienie dla tych trudności związanych z kryzysem gospodarczym, który pozostawił głębokie rany a także brakiem przygotowania wielu społeczeństw na to zjawisko czy też brakiem odpowiednich działań politycznych na poziomie krajowym czy samorządowym. „Ale ta trudność jest również wskaźnikiem granic europejskiego procesu zjednoczeniowego, przeszkód na jakie musi napotykać konkretne stosowanie powszechności praw człowieka, murów o które rozbija się humanizm integralny, stanowiący jeden z najpiękniejszych owoców cywilizacji europejskiej. A chrześcijanie wszystko to powinni interpretować ponad immanentyzmem laickim w logice centralnego miejsca osoby ludzkiej stworzonej przez Boga, jedynej i niepowtarzalnej” – stwierdził Ojciec Święty.

Papież wyraził też przekonanie, że przepływy migracyjne mogą być przede wszystkim
„żyznym gruntem dla rozwoju autentycznego i wzbogacającego dialogu ekumenicznego i międzyreligijnego”. Współczesne ruchy migracyjne stanowią jednak przede wszystkim „nową granicę misyjną, uprzywilejowaną okazją do głoszenia Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelii, nie ruszając się ze swego środowiska”.


st (KAI) / Watykan

 

Startuje kampania “Nie piję bo kocham”

Jutro, w sobotę 23 września na Placu Piłsudskiego w Warszawie odbędzie się happening edukacyjny „Świadek Wolności”, który oficjalnie inauguruje ogólnopolską kampanię społeczną: „Nie piję, bo kocham”.

Wśród Ambasadorów kampanii promującej trzeźwość i abstynencję znaleźli się m.in. Aleksandra Socha, Paweł Zagumny, Krzysztof Hołowczyc, Radosław Pazura i Dorota Chotecka-Pazura, Sławomir Szmal, Dariusz Kowalski, Monika i Marcin Gomułkowie, Agnieszka Musiał, Ksawery Szlenkier i Małgorzata Buczkowska-Szlenkier, Jacek Pulikowski, Brygida Grysiak, Natalia Niemen, Weronika Kostrzewa, Mariusz Siebert, Joanna Mazur i Michał Stawicki, Jan Budziaszek czy Marcin Kwaśny, którzy pokazują, że temat ten jest tak naprawdę ważny dla każdego z nas.

Organizatorzy i Ambasadorzy zapraszają abyśmy wszyscy spotkali się 23 września na Placu Piłsudskiego w Warszawie. Szczególnie ciekawie zapowiada się zaplanowane na godzinę 19:30 Widowisko Artystyczne „Świadek Wolności” pod kierownictwem Marcina Pospieszalskiego, w którym udział wezmą m.in. New Life’m, Krzysztof Cugowski, Adam Krylik, Agnieszka Cudzich, Lidia Pospieszalska, Full Power Spirit, Dariusz Kowalski, Radosław Pazura, Paulina Guzik oraz chór i orkiestra koncertu Jednego Serca Jednego Ducha. Wcześniej będą spotkania m.in. z Arką Nogo czy raperem Arkadio.

Także tego dnia na obrzeżach Pl. Piłsudskiego zbudowane zostanie „Miasteczko edukacyjne”. W namiotach będzie przestrzeń prezentacji diakonii Ruchu Światło – Życie, Centrum Myśli JPII i innych środowisk, a także przestrzeń do dyskusji. Do tych celów powstanie Namiot Debaty – gdzie będą miały miejsce trzy panele z udziałem znanych osobowości i liderów. Powstanie również Namiot Miłosierdzia, namiot dedykowany dzieciom oraz namiot z multimedialną wystawą prezentującą życie ks. Franciszka Blachnickiego, Świadka Wolności. Organizatorzy zaplanowali także namiot interaktywny z kamerą cały czas gotową do rejestracji krótkich świadectw. Każdy z obecnych na Pl. Piłsudskiego będzie mógł w tym miejscu nagrać swoją wypowiedź jako świadek wolności w kontekście kampanii „Nie piję, bo kocham”.

Nie chcemy nikomu odbierać wolności, wręcz przeciwnie chcemy aby dzieci odzyskały uwagę swoich rodziców, a młodzież tak wcześnie zabieraną im młodość – mówi Wojciech Terlikowski, Koordynator projektu „Nie piję, bo kocham” – chcemy pokazać, że jesteśmy wszyscy razem w dawaniu dobrego przykładu przyszłym pokoleniom. To przekaz, który chcemy wysłać w całą Polskę, ponad wszelkimi podziałami.

Kampania społeczna „Nie piję bo kocham” realizowana ze środków Narodowego Programu Zdrowia 2016-2020.


mp / Warszawa (KAI)

 

Kończą się obchody 100-lecia objawień w Fatimie

Jedna z największych portugalskich orkiestr symfonicznych - Fundacji Gulbenkiana wykona 13 października koncert z okazji stulecia zakończenia objawień w Fatimie.

Jak poinformowała rzecznik prasowa Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej, Carmo Rodeia, wydarzenie odbędzie się 13 października o godz. 18. 30 w bazylice, przy głównym placu tego odwiedzanego przez miliony pielgrzymów z całego świata miejsca kultu.

– Orkiestrę wesprze chór Gulbenkiana, a całość poprowadzi portugalska dyrygentka Joana Carneiro. W trakcie koncertu będzie miało miejsce pierwsze publiczne wykonanie dwóch dzieł muzycznych poświęconych objawieniom fatimskim: “Salve Regina” autorstwa Portugalczyka Eurico Carrapatoso oraz “The Sun Danced” szkockiego kompozytora Jamesa MacMillana – powiedziała Carmo Rodeia. Przedstawicielka sanktuarium wyjaśniła, że oba dzieła powstały w efekcie wcześniejszego pobytu obu kompozytorów w Fatimie.

Podczas uroczystości stulecia ostatniego objawienia z 1917 r. na terenie sanktuarium w Fatimie odbędzie się także pokaz multimedialny dotyczący historii tego miejsca kultu. Prezentacja multimedialna, zawierająca film oraz pokaz światła i dźwięków odbędzie się na głównym placu w dniach 12-14 października. Każdego dnia na ścianach fatimskiej bazyliki wyświetlane będzie wideo. 12 października emisja rozpocznie się po północy, a w ciągu kolejnych dwóch dni o 21. 30. Projekt multimedialny został podzielony na siedem części i został zsynchronizowany z emisją światła oraz muzyki. Opowiada on o objawieniach w Fatimie, a także o historii dzieci, które w nich uczestniczyły. W jego trakcie wyświetlane będą m.in. filmy z pobytu papieży w tym portugalskim sanktuarium: Pawła VI, Jana Pawła II,
Benedykta XVI oraz Franciszka.


mz (KAI) / Fatima

 

Papież Franciszek: Trzeźwość to droga do szczęścia

- Brak trzeźwości niszczy więź z Bogiem, z Kościołem, niszczy osobę, rodziny, relacje międzyludzkie - pisze Ojciec Święty Franciszek w przesłaniu do obradującego w Warszawie Narodowego Kongresu Trzeźwości. Przesłanie zostało przekazane przez Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej na ręce bp. Tadeusza Bronakowskiego, przewodniczącego Zespołu ds. Apostolstwa Trzeźwości Konferencji Episkopatu Polski.

A oto treść dokumentu:

Ekscelencjo, Czcigodny Księże Biskupie,

Jego Świątobliwość Franciszek bardzo dziękuje za powiadomienie o Narodowym Kongresie Trzeźwości, jaki odbywa się Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie w dniach od 21 do 23 bm. Wszystkim jego Uczestnikom przesyła wyrazy duchowej łączności oraz serdeczne pozdrowienie.

Ojciec Święty wyraża uznanie dla Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości, Organizatora Kongresu, za podjęcie tematu trzeźwości i abstynencji, tak ważnych w życiu każdego człowieka, rodziny, narodu. Przypomina o tym także hasło obrad: “Ku trzeźwości Narodu. Odpowiedzialność rodziny, Kościoła, państwa i samorządu”. Wskazuje ono cel, jakim jest troska różnych instytucji i środowisk o osoby dotknięte skutkami nałogów, zwłaszcza alkoholizmu. Przypomina o odpowiedzialności i potrzebie niesienia pomocy tym osobom i ich bliskim.

Jego Świątobliwość pragnie przypomnieć, że trzeźwość jest jednym z fundamentalnych warunków szczęśliwego życia człowieka. Jej brak niszczy więź z Bogiem, z Kościołem, niszczy osobę, rodziny, relacje międzyludzkie. Dlatego z troski o trzeźwość nie można rezygnować. Wraz z Uczestnikami Kongresu ma nadzieję, że uwrażliwi on wielu ludzi dobrej woli na omawiane kwestie i wskaże, iż jednym z najważniejszych przejawów miłości bliźniego jest troska o wychowanie młodego pokolenia w duchu abstynencji, a także troska o trzeźwość ludzi dorosłych. W tym kontekście poleca wszystkim swoją myśl, wypowiedzianą podczas 31. Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, gdy mówił młodym Polakom, by nie tracili pięknych lat swego życia i swoich sił na uganianiu się za sprzedawcami fałszywych iluzji – wszak dzisiaj nie brak takich sprzedawców i trzeba przed nimi ostrzegać.

Ojciec Święty z zadowoleniem przyjął także wiadomość, że Narodowy Kongres Trzeźwości gromadzi przedstawicieli wielu instytucji i grup społecznych – również rządu i parlamentu Rzeczypospolitej. Wspierając to spotkanie swoją modlitwą, życzy, by obrady okazały się szczególnie owocne w zjednoczeniu całego społeczeństwa w trosce o trzeźwość, która jest istotnym warunkiem prawdziwej wolności. W tym duchu Uczestnikom Kongresu, a także Uczestnikom niedzielnych uroczystości liturgicznych, jakie odbędą się w intencji trzeźwości narodu w świątyniach całej Polski, z serca udziela wszystkim Apostolskiego Błogosławieństwa.

Z Chrystusowym pozdrowieniem

Arcybiskup Angelo Becciu Substytut Sekretariatu Stanu

SEGRETERIA DI STATO

Watykan, 21 września 2017 r.


BP KEP, mp / Warszawa (KAI)

 

ZE ŚWIATA

Najstarszy biskup świata kończy 102 lata!

Bernardino Pinera Carvallo, emerytowany arcybiskup La Serena w Chile i najstarszy biskup w Kościele katolickim na świecie, kończy 22 września 102 lata. Były przewodniczący Konferencji Biskupów Chilijskich i uczestnik II Soboru Watykańskiego urodził się w 1915 roku w Paryżu, dzieciństwo spędził we Francji. W późniejszych latach studiował medycynę i teologię na Papieskim Uniwersytecie Katolickim w Chile. 5 kwietnia 1947 r. przyjął święcenia kapłańskie.

11 lutego 1958 r. papież Pius XII (1939-1958) mianował ks. Pinerę biskupem pomocniczym w Talca, a sakry udzielił mu tamtejszy ordynariusz, bp Manuel Larrain Errazuriz. W grudniu 1960 papież Jan XXIII (1958-1963) mianował go biskupem Temuco. Chilijski hierarcha uczestniczył we wszystkich sesjach II Soboru Watykańskiego (1958-65).

Chcąc się w pełni skoncentrować na urzędzie sekretarza generalnego Konferencji Biskupów Chilijskich bo Pinera zrezygnował w 1977 roku z urzędu biskupa Temuco. 1 lipca1983 r. został mianowany arcybiskupem La Serena, od tego też czasu aż do 1988 roku był przewodniczącym chilijskiego episkopatu. 29 września 1990 r. papież Jan Paweł II przyjął jego rezygnację z urzędu ze względu na osiągnięcie wieku emerytalnego.

Arcybiskup Pinera jest stryjem byłego prezydenta Chile Sebastiana Pinera (2010-2014). Od chwili śmierci we wrześniu 2916 Petera Leo Gerety w USA jest najstarszym katolickim biskupem świata. Z okazji 102. urodzin sędziwego hierarchy episkopat Chile przypomniał słowa wypowiedziane przez niego z okazji setnych urodzin: „Każdy czas w Kościele jest czasem dobrym, gdyż biskup, ksiądz, dobry chrześcijanin zawsze ma możliwość kochać i wzrastać z miłością”.


ts / La Serena (KAI)

 

Dzień Praw Rodziny po raz pierwszy w Polsce

Utworzony w lipcu br. Narodowy Komitet Obchodów Dnia Praw Rodziny przygotowuje pierwsze obchody Dnia Praw Rodziny, który został wyznaczony na 22 października br.

Członkowie Narodowego Komitetu Obchodów Dnia Praw Rodziny oczekują, że Dzień Praw Rodziny obchodzony w 2017 po raz pierwszy w Polsce zgromadzi przedstawicieli władz państwowych i samorządowych wszystkich szczebli, przedstawicieli świata nauki i kultury, wszystkich ludzi dobrej, dla których troska o rodzinę i jej prawa jest sprawą priorytetową.

Z tej okazji 14 października o godz. 11.00 w Sali Kolumnowej Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej odbędzie się konferencja pt. „Prawa rodziny – rdzeń współczesnej demokracji”.

Powołanie Narodowego Komitetu Obchodów Dnia Praw Rodziny 27 lipca 2017 r. było inicjatywą Parlamentarnego Zespołu na rzecz Katolickiej Nauki Społecznej – w odpowiedzi na uchwałę Sejmu z 21 października 2016 r. ws. ustanowienia Dnia Praw Rodziny, obchodzonego 22 października każdego roku.

Przyjęcie uchwały nastąpiło po siedmiu latach zabiegów posłów pod przewodnictwem Tadeusza Woźniaka – przewodniczącego Parlamentarnego Zespołu na rzecz Katolickiej Nauki Społecznej.

Członkowie Komitetu uważają, że jednym z najważniejszych zadań Polski we współczesnej Europie i w świecie jest kształtowanie sprawiedliwych stosunków społecznych, które powinny uwzględniać poszanowanie niezbywalnych praw zapisanych w Karcie Praw Rodziny oraz regulacjach prawnych zarówno krajowych, jak i międzynarodowych nie stojących w sprzeczności z zapisami Karty Praw Rodziny.

Cele jakie stawia sobie Komitet to m.in. promocja Karty Praw Rodziny, inicjowanie i koordynowanie corocznych obchodów Dnia Praw Rodziny, propagowanie praw rodziny związanych z prawami człowieka, promocja rodziny zbudowanej na małżeństwie będącym związkiem kobiety i mężczyzny, przypominanie misji rodziny jako wspólnoty miłości i solidarności, przekazującej wartości kulturowe, etyczne, społeczne, duchowe i religijne, kształtowanie kultury poszanowania praw rodziny m.in. w działaniach polityków, prawników, naukowców, szeroko rozumianych twórców, pracowników administracji państwowej, w tym rządowej i samorządowej, organizacji pozarządowych, przedstawicieli mediów oraz innych osób fizycznych i prawnych.

Przewodniczącym Narodowego Komitetu Obchodów Dnia Praw Rodziny został poseł Tadeusz Woźniak. W skład Komitetu weszli m.in. Ewa Tomaszewska, Piotr Uściński – sen. Kazimierz Wiatr Andrzej Dera Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, min. Beata Kempa, min. Konstanty Radziwiłł min. Elżbieta Rafalska min. Zbigniew Ziobro, Grażyna Sołtyk, Lucyna Wiśniewska, przewodniczący NSZZ Solidarność Piotr Duda oraz jego poprzednik dr Marian Krzaklewski, prof. Krystyna Ostrowska, Kazimierz Kapera – Prezydent Polskiej Federacji Stowarzyszeń Rodzin Katolickich, ks. Kazimierz Kurek SDB – Krajowy Duszpasterz Rodzin w latach 1985 – 1996, ks. inf. Ireneusz Skubiś – Ruch Europa Christi oraz dr Tadeusz Wrona Przewodniczący Ligii Krajowej.

W obchody tegorocznego Dnia Praw Rodziny włączają się m. in. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Ministerstwo Sprawiedliwości i Ministerstwo Zdrowia, liczne samorządy terytorialne, organizacje pozarządowe oraz wiele osób zaangażowanych w działania na rzecz praw rodziny.


km, mp / Warszaswa

 

7 sposobów na dobry dzień

Jak uczynić dobrym każdy dzień? Oto 7 sprawdzonych sposobów!

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Nowenna do św. Michała Archanioła. Dzień 3.

Święty Michale, broń Kościół przed zakusami wrogów

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Modlitwa 3. dnia nowenny

Najświetniejszy archaniele, św. Michale, który, mianowa­ny głową i obrońcą Kościoła katolickiego, zapewniłeś mu triumf nad zaślepieniem niewiernych poprzez naukę Apo­stołów, nad okrucieństwem tyranów poprzez wytrwałość jego męczenników, nad przewrotnością heretyków poprzez mądrość jego doktorów, nad nieprawością tego świata przez czystość dziewic, świętość pontyfikatu i skruchę pokutników, nieustannie broń go przed zakusami wrogów chroń przed zniesławieniem przez niegodnych synów, by zawsze jawił się przepojony pokojem i święty i byśmy niewzruszenie trzymali się wiary we wszystkich jej dogmatach, do końca żywota przestrzegając jej nakazów.

 

Ojcze Nasz…

Zdrowaś Mario…

Chwała Ojcu…

 

Litania do św. Michała Archanioła

Kyrie eleison, Chryste eleison, Kyrie eleison.
Chryste, usłysz nas, Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami!
Synu odkupicielu świata, Boże,
Duchy Święty, Boże,
Święta Trójco, Jedyny Boże

Święta Maryjo, Królowo Aniołów, módl się za nami!
Święty Michale Archaniele,
Święty Michale Książę przesławny,
Święty Michale dzielny w walce,
Święty Michale pogromco szatana,
Święty Michale postrachu złych duchów,
Święty Michale wodzu wojska niebieskiego,
Święty Michale zwiastunie Bożej chwały,
Święty Michale radości Aniołów,
Święty Michale zaszczycie nieba,
Święty Michale przedstawiający Najwyższemu prośby nasze,
Święty Michale obrońco dusz sprawiedliwych,
Święty Michale posłanniku Boga,
Święty Michale przewodniku nasz w modlitwie,
Święty Michale nasza tarczo w pokusach,
Święty Michale warownio ludu Bożego,
Święty Michale stróżu i patronie Kościoła,
Święty Michale dobroczyńco sławiących Cię narodów,
Święty Michale chorąży zbawienia,
Święty Michale aniele pokoju,
Święty Michale prowadzący dusze do wiecznej światłości,
Święty Michale zwierzchniku w niebie,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,
przepuść nam, Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,
wysłuchaj nas, Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,
zmiłuj się nad nami!

P. Módl się za nami, święty Michale Archaniele,
W. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Módlmy się. Wszechmogący wieczny Boże, który św. Michała Archanioła ustanowiłeś obrońcą Kościoła i zwierzchnikiem raju, udziel za jego wstawiennictwem Kościołowi pomyślności i pokoju, a nam łaski w tym życiu i chwały w wieczności. Przez Chrystusa Pana na­szego. Amen.

 

Modlitwa Papieża Leona XIII do św. Michała Archanioła

Święty Michale Archaniele! Wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen.

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >