Watykan: jezuita z Konga ma swoją planetoidę

Jedna z planetoid - małych ciał niebieskich obiegających Słońce - nosi imię jezuity z Demokratycznej Republiki Konga, specjalizującego się w astronomii. 53-letni o. Jean-Baptiste Kikwaya Eluo jest jedynym afrykańskim naukowcem pracującym w Obserwatorium Watykańskim.

Polub nas na Facebooku!

Watykan: jezuita z Konga ma swoją planetoidę
Jedna z planetoid - małych ciał niebieskich obiegających Słońce - nosi imię jezuity z Demokratycznej Republiki Konga, specjalizującego się w astronomii. 53-letni o. Jean-Baptiste Kikwaya Eluo jest jedynym afrykańskim naukowcem pracującym w Obserwatorium Watykańskim.

O. Kikwaya wpatruje się w niebo w poszukiwaniu planetoid i komet przelatujących w pobliżu Ziemi. – Moje badania astronomiczne dotyczą tego, co popularnie nazywa się spadającymi gwiazdami, które w rzeczywistości nie są gwiazdami, lecz raczej meteorami – wyjaśnia zakonnik.

Już jako dziecko Jean-Baptiste lubił patrzeć w niebo. – Bardzo interesowała mnie religia. Kiedy patrzyłem w niebo, czułem bliskość Bog. I tej bliskości szukałem – wyznaje duchowny.

Tłumaczy, że wyjaśnienia zjawiska meteorów w kulturze kongijskiej nie zaspokajały jego ciekawości. Spadające gwiazdy uważano tam bowiem za „pojazdy używane przez czarownice w swych nocnych wyprawach”, co dla dziecka było „zarówno przerażające, jak pociągające”.

Zaangażowany już jako nastolatek w życie Kościoła, Jean-Baptiste w wieku 18 lat wstąpił do zakonu jezuitów. Po nowicjacie odbywanym w Rwandzie, studiował filozofię w Instytucie św. Piotra Kanizjusza w Kimwenza koło Kinszasy, po czym na Uniwersytecie w Namur w Belgii odbył studia matematyczne. Przy okazji pracy magisterskiej odnowił swe zainteresowania gwiazdami i postanowił specjalizować się w mechanice nieba. Jednak po magisterium musiał odbyć jeszcze studia teologiczne w Instytucie Katolickim w Paryżu. Po powrocie do Konga wykładał matematykę i informatykę na dwóch lokalnych uczelniach, a w 1998 r. przyjął święcenia kapłańskie.

Rok później Obserwatorium Watykańskie rozpoczęło rekrutację nowych pracowników. Kandydatura kongijskiego jezuity została szybko dostrzeżona. Dzięki temu ukończył studia doktoranckie z astronomii Obserwatorium Paryskim, a w 2010 r. obronił doktorat z tej dziedziny na Uniwersytecie Zachodniego Ontario w London koło Toronto w Kanadzie.

W ciągu lat pracy o. Kikwaya zdobył międzynarodową renomę, głównie za sprawą badań prowadzonych we współpracy z amerykańską NASA. W uznaniu dla jego wkładu w astronomię jedną z planetoid (23443) nazwano Kikwaya.

KAI


 

 

Franciszek: Życie ma wartość, kiedy się je daje

Męczeństwo św. Jana, „największego człowieka zrodzonego z niewiasty”, jest wielkim świadectwem mówiącym, że życie ma wartość tylko, jeśli jest dawane innym w miłości, w prawdzie, w życiu codziennym, w rodzinie – powiedział papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii Ojciec Święty odniósł się do czytanego dziś fragmentu Ewangelii św. Marka (Mk 6,14-29) w którym ukazana jest męczeńska śmierć św. Jana Chrzciciela.

Polub nas na Facebooku!

Franciszek: Życie ma wartość, kiedy się je daje
Męczeństwo św. Jana, „największego człowieka zrodzonego z niewiasty”, jest wielkim świadectwem mówiącym, że życie ma wartość tylko, jeśli jest dawane innym w miłości, w prawdzie, w życiu codziennym, w rodzinie – powiedział papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii Ojciec Święty odniósł się do czytanego dziś fragmentu Ewangelii św. Marka (Mk 6,14-29) w którym ukazana jest męczeńska śmierć św. Jana Chrzciciela.

Franciszek zachęcił do zwrócenia uwagi na cztery osoby ukazane przez Ewangelistę: króla Heroda „zepsutego i niezdecydowanego”, Herodiadę, żonę brata królewskiego, która „potrafiła jedynie nienawidzić”, Salome, „zadufaną balerinę” i „proroka ściętego w więziennej celi”.

Mówiąc o św. Janie Chrzcicielu papież przypomniał, że miał on świadomość, iż Jezus miał wzrastać, a on sam się umniejszać (por. J 3,30), i umniejszał się aż po śmierć. Był poprzednikiem, zapowiadającym Jezusa, który powiedział swoim uczniom: „Ja nie jestem Mesjaszem, ale zostałem przed Nim posłany” (J 3,28). Ukazał Go pierwszym uczniom, a następnie jego światło stopniowo gasło, aż po mroki więzienia, w którym został ścięty.

Ojciec Święty zauważył, że nie łatwo mówić o życiu męczenników, gdyż męczeństwo jest tajemnicą, wspaniałą i wyjątkową ofiarą życia, a wszystko kończy się gwałtownie, ze względu na „ludzkie postawy, które prowadzą do odebrania człowiekowi uczciwemu, chrześcijaninowi życia, do uczynienia go męczennikiem” – stwierdził Franciszek.

Następnie papież zwrócił uwagę na postawę króla Heroda który wierzył, że Jan był prorokiem, chętnie go słuchał, w pewnym momencie chronił go, ale trzymał w więzieniu. Był niezdecydowany, ponieważ Jan wyrzucał mu grzech cudzołóstwa. Ojciec Święty podkreślił, że Herod słyszał w głosie Jana głos samego Boga mówiącego mu: „zmień życie”, ale nie potrafił tego uczynić. Król był zepsuty, a tam gdzie jest zepsucie, bardzo trudno się wydostać. Usiłował zachować „równowagę dyplomatyczną” między swoim życiem, nie tylko cudzołożnym, ale także pełnym „wielu krzywd” a świadomością „świętości proroka, który przed nim stał”. I nie potrafił rozwiązać krępujących go więzów grzechu.

Mówiąc o Herodiadzie Franciszek podkreślił, że miała ona w sobie diabelskiego ducha nienawiści. Ewangelia powiada, że „zawzięła się na niego”, bo jasno mówił, „a wiemy że nienawiść jest zdolna do wszystkiego. Nienawiść jest oddechem szatana” – stwierdził papież. Zauważył, że szatan nie umie kochać, umiłował nienawiść. A ta kobieta miała diabelskiego ducha nienawiści, który niszczy – wskazał Ojciec Święty.

Omawiając scenę prezentującą Salome – baletnicę, która podobała się wszystkim, Franciszek zauważył, że Herod w zachwycie obiecał jej „Dam ci, o co tylko poprosisz”. Jego słowa są jakby echem pokusy szatana, który mówi do Jezusa: „Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon” (Mt 4,9).

„Za tymi postaciami kryje się szatan, siewca nienawiści u kobiety, siewca próżności u dziewczyny, siewca zepsucia w królu. Ten «największy człowiek zrodzony z niewiasty» kończył swoje życie samotnie w ciemnej celi, z powodu kaprysu zadufanej baletnicy, nienawiści złej kobiety i zepsucia niezdecydowanego króla. Jest męczennikiem, który pozwolił, by jego życie się umniejszało, aby uczynić miejsce dla Mesjasza” – powiedział papież.

Ojciec Święty zauważył, że Jan umierał w celi, w anonimowości, podobnie jak wielu współczesnych męczenników. Ewangelia mówi tylko, że uczniowie Jana, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie. Zaznaczył, że ten człowiek jest wielkim świętym.

„Życie ma wartość tylko o ile jest dawane w miłości, w prawdzie, ofiarowaniu dla innych, w życiu codziennym, w rodzinie. Zawsze w dawaniu. Jeśli ktoś bierze życie dla siebie, aby je chronić, jak król w swoim zepsuciu, lub kobieta nienawidząca, czy dziewczyna ze swoją próżnością – nastoletnia, dorastająca, nieświadoma – życie umiera, życie w końcu więdnie, staje się bezużyteczne” – stwierdził Franciszek zachęcając obecnych do otwartości serca.

KAI