video-jav.net

W Peru pochłonęło papieża duchowe tsunami

Papieskiej wizycie w Peru towarzyszył wielki entuzjazm. Teraz nadszedł czas, by poważnie zastanowić się nad tym, co nam powiedział Ojciec Święty – uważa ks. Emerson Campos Aguilar, który towarzyszył Franciszkowi w podróży. Podkreśla on jednak, że w ciągu tych ostatnich dni Peruwiańczycy zdali egzamin ze swej wiary.

Polub nas na Facebooku!

„Widzieliśmy peruwiańskie tsunami, które pochłonęło Ojca Świętego. Zwłaszcza, jeśli porównamy to z tym, co Franciszek doświadczył w Chile, czy jeszcze wcześniej podczas wizyty w Kolumbii, to postawę Peruwiańczyków względem Papieża można by określić właśnie takim powszechnym duchowym tsunami. Być może dlatego, że Peru to kraj świętych. Ale teraz wielkim wyzwaniem jest dla nas wcielenie w czyn tego, co powiedział nam papież. Osobiście mam nadzieję, że owocem tej podróży będzie wiosna powołań. Franciszek mówił o tym bardzo jasno: nie bójcie się zrobić krok naprzód, nie bójcie się pójść za Jezusem. Mówił to publicznie do młodych. Pytał się ich, czy chcą iść za Jezusem. A kiedy odpowiedzieli «tak», od razu przestrzegł, że za Jezusem nie idzie się tylko na jeden dzień, lecz na zawsze. Wierzę zatem, że to pobudzi młodych do naśladowania Jezusa” – powiedział Radiu Watykańskiemu peruwiański kapłan.

Papież wyjaśnia kwestię ślubu na pokładzie samolotu

Podczas rozmowy z dziennikarzami na pokładzie samolotu lecącego z Limy do Rzymu Peruwiańczycy pytali papieża Franciszka o korupcję w ich ojczyźnie i zepsucie w Kościele. Inni przedstawiciele mediów zastanawiali się nad konsekwencjami pobłogosławienia małżeństwa na pokładzie samolotu.

Polub nas na Facebooku!

Pytany o korupcję Ojciec Święty zaznaczył, że jest ona konsekwencją grzechu pierworodnego i obecna jest nie tylko w Peru, ale także w wielu krajach świata. Przypomniał, że każdy człowiek popełnia grzechy, ale czymś znacznie poważniejszym jest zepsucie człowieka i jego głęboka demoralizacja. Wyraża się ona także w wyzysku pracowników, ale również w wykorzystywaniu seksualnym.

Następnie pytanie dotyczyło sprawy peruwiańskiego instytutu Sodalicja Życia Chrześcijańskiego, założonego przez ks. Manuela Fernando Figari, oskarżonego o różne nadużycia, w tym seksualne i finansowe. Papież przypomniał, że w postępowaniu wszczętym przez Kongregację ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego chodzi także o manipulowanie sumieniami. Kapłan ten żyje obecnie w odosobnieniu. W kwestie te ingerowały także cywilne organa sprawiedliwości. Pozostaje wiele rzeczy niewyjaśnionych. Dlatego Stolica Apostolska ustanowiła zarząd komisaryczny tego instytutu, podobnie jak to było stosunkowo niedawno z Legionistami Chrystusa.

Pytano również o sprawę oskarżeń wysuwanych pod adresem kard. Oscara Rodrigueza Maradiagi. Papież odesłał do deklaracji wydanej przez honduraskiego purpurata.

Z kolei zainteresowanie dziennikarzy budziła kwestia ślubu na pokładzie samolotu. Franciszek wyznał, że poprzedniego dnia leciał z nim przyszły pan młody, który sondował delikatnie Ojca Świętego. „Następnego dnia byli oboje, a kiedy robiliśmy zdjęcia, powiedzieli mi, że są małżeństwem cywilnym i osiem lat temu zamierzali się pobrać w parafii, ale kościół zawalił się z powodu trzęsienia ziemi na dzień przed ślubem. I tak nie doszło do małżeństwa. Mówili: pobierzemy się jutro, pojutrze. Potem przyszło życie: urodziła się jedna córka, następnie druga. Wypytałem ich i powiedzieli mi, że odbyli kursy przedślubne. Sądziłem, że są przygotowani. Sakramenty są dla ludzi, wszystkie warunki były jasne. Dlaczego nie zrobić dzisiaj tego, co można zrobić? Oczekiwanie na jutro może oznaczałoby czekanie kolejnych dziesięć lat. Oboje zostali przygotowani przed Panem w sakramencie pokuty. Powiedzieli mi, że zapowiedzieli niektórym z was swój zamiar: «Chodźmy do papieża, aby prosić o małżeństwo». Nie wiem, czy to prawda. Musimy powiedzieć księżom parafialnym, że papież dobrze ich wypytał, że była to sytuacja prawidłowa” – wyjaśnił Ojciec Święty.

W końcu Franciszek powiedział, że chociaż niektóre doniesienia medialne utrzymują, że jego wizyta w Chile zakończyła się fiaskiem, to uderzyło go wspaniałe przyjęcie i że opuścił ten kraj szczęśliwy, ponieważ nie spodziewał się, że tak wiele osób wyjdzie na ulice, aby go powitać.

Natomiast pytany o wrażenia z Peru papież podkreślił wiarę tego ludu, chociaż przeżywa on wiele trudności. Zauważył. Że w Ameryce Łacińskiej jest to naród, który ma najwięcej świętych. „Zabieram ze sobą z Peru wrażenie radości, wiary, nadziei, a przede wszystkim wielu dzieci! Ten sam obraz, który widziałem na Filipinach i w Kolumbii: tatusiowie i matki, które podnoszą swoje dzieci… Mówi to o przyszłości, o nadziei. Strzeżcie tego bogactwa” – powiedział papież.


st (KAI) / Rzym