video-jav.net

Synod Biskupów przede wszystkich wzywa młodych budowania relacji z Bogiem

W świecie, który nie daje dziś młodym ludziom punktów odniesienia, albo daje je jedynie na poziomie materialnym, Synod Biskupów przede wszystkim wzywa ich do budowania relacji z Bogiem. Powołanie, to według mnie kluczowe zagadnienie tego spotkania - mówi w rozmowie z KAI watykanista Mimmo Muolo, autor publikacji poświęconych ŚDM, wiceszef największego włoskiego dziennika katolickiego „Avvenire”.

Polub nas na Facebooku!

Dorota Abdelmoula (KAI): W Rzymie kończą się przedsynodalne obrady młodzieży z całego świata. Czy słusznie mówi się, że jest to spotkanie historyczne, podczas którego głos młodych ludzi tak mocno wybrzmiewa w Kościele?

Mimmo Muolo: Tak. Choć nie jest tak, że Kościół po raz pierwszy słucha tego, co mówią młodzi. Często, np. przy okazji Światowych Dni Młodzieży z Janem Pawłem II czy Benedyktem XVI ówczesna Papieska Rada ds. Świeckich zwoływała spotkania, podczas których młodzi, razem z kardynałami, stojącymi kolejno na czele tej dykasterii, debatowali nt. tematów poszczególnych ŚDM.

Nowością tego spotkania jest to, że zwołał je papież, który chce słuchać młodych i zachęcał, by nie rozmawiali „dyplomatycznie”, ale – jak to określił po włosku – con faccia tosta, czyli szczerze, odważnie, nawet, jeśli to, co mają do powiedzenia, jest niewygodne.

Kościół kontynuuje więc to poznawanie i słuchanie młodych ludzi, które zostało zapoczątkowane wraz ze Światowymi Dniami Młodzieży. Dziś spotkanie to gromadzi już trzecie pokolenie młodych ludzi. Bo, jak powiedział papież Franciszek, młodzi są oknem, przez które przyszłość świata łączy się z jego teraźniejszością.

KAI: Jednak to po raz pierwszy młodzi przygotowują dokument o samych sobie, który przeczytają następnie biskupi na całym świecie.

– Tak. W ten sposób ich głosy zostaną zebrane i przekazane biskupom, którzy będą obradowali podczas Synodu Biskupów w październiku. To, co młodzi mają do powiedzenia wybrzmi w tym gremium także dzięki obecności młodych ludzi, którzy zostaną zaproszeni do Rzymu jako audytorzy i będą mieli możliwość zabrania głosu podczas poszczególnych sesji i w grupach roboczych podczas Synodu.

KAI: Papież Franciszek bardzo często analizuje temat młodzieży. W swojej najnowszej książce mówi np., że nie istnieje młodość, a jedynie ludzie młodzi. Czy możemy powiedzieć, że uprawia coś w rodzaju „teologii młodzieży”?

– Według mnie przede wszystkim umacnia po swojemu to, co zbudowali Jan Paweł II i Benedykt XVI. Kiedy mówi, że nie istnieje młodość, ale młodzi ludzie, to sygnalizuje, że na każdego młodego człowieka chce patrzeć osobowo.

To zresztą widzimy podczas audiencji, czy dużych spotkań, jak ŚDM w Rio de Janeiro, czy Krakowie: papież nigdy nie skupia uwagi na anonimowym tłumie, ale koncentruje się na poszczególnych młodych osobach. To widać nawet po sposobie, w jaki patrzy, w jaki się porusza. Jeden z wielu przykładów: kiedy w Rio de Janeiro młodzi rzucali w jego kierunku koszulki, czy jakieś karteczki, na których coś do niego napisali, papież sam ich do tego zachęcał. Te przedmioty zebrano, by papież mógł się zapoznać z każdym z nich.

KAI: W naszej rozmowie powracają Światowe Dni Młodzieży, których historia trwa już 33. lata. Czy dzięki tym spotkaniom młodzi zmienili już coś w Kościele?

– Kard. Pironio, wieloletni szef Papieskiej Rady ds. Świeckich, którego znałem osobiście i którego proces beatyfikacyjny trwa, powtarzał, że młodzież pokazuje młode oblicze Kościoła. Mówił też o tym często kard. Ryłko, który od początku towarzyszył tym spotkaniom młodych. Co to znaczy?

Myślę, że dzięki tej intuicji św. Jana Pawła II, która wyraziła się w Światowych Dniach Młodzieży, młodzi ludzie sprawili, że Kościół przestał być postrzegany jako odległy, zarezerwowany dla dorosłych i starszych, ale jako przestrzeń dla młodych i dla nowości, innowacyjności, którą mają do zaproponowania.

Franciszek chce, by Kościół był też przestrzenią międzypokoleniowego spotkania. Naciska, by młodzi słuchali dziadków, którzy posiadają doświadczenie. I by dziadkowie otworzyli się na nowość, którą przynoszą ze sobą młodzi. To widać także na przykładzie Synodu: biskupi, którzy mają już „swoje lata”, będą słuchać młodzieży, a młodzież ma się otworzyć na to, co chcą im przekazać hierarchowie wspólnie z papieżem.

KAI: Jakich konkretnych owoców, poza tym dialogiem, możemy się spodziewać po październikowym Synodzie?

– Jedna z odpowiedzi znajduje się już w jego temacie: „Młodzi, wiara i rozeznawanie powołania”. Powołania jest według mnie kluczowym zagadnieniem i to w związku z nim oczekuję pięknych owoców.

W świecie, który nie daje dziś młodym ludziom punktów odniesienia, albo daje je jedynie na poziomie materialnym i namawiając ich by zatracali się w świecie wirtualnym, Synod Biskupów przede wszystkim wzywa ich do budowania relacji z Bogiem. Jesteśmy powołani, a więc: wezwani. Nie tylko do życia konsekrowanego, ale do założenia rodziny, wychowania dzieci, słowem, to tego by dzięki nam Kościół i świat mógł iść naprzód.

KAI: Echa Synodu Biskupów zapewne będą wybrzmiewać podczas ŚDM w Panamie. Historia tych spotkań pokazuje, że miejsce, w którym się odbywają zawsze samo w sobie niesie pewne przesłanie. Do czego zatem ma młodych zainspirować Panama?

– Bardzo mnie porusza, że ten kraj położony jest na Przesmyku Panamskim, a więc na wąskim pasie lądu, niemal na moście, łączącym dwie rzeczywistości zupełnie różne: Amerykę Północną i Południową. Symbolicznie, ten kraj łączy ze sobą północ i południe świata. Fakt, że w Kanale Panamskim łączą się wody dwóch oceanów, może być też wezwaniem do podróży, wypływania na szerokie wody.

Według mnie przesłaniem z Panamy może być budowanie mostów, a nie murów, o czym papież mówi na co dzień i do troski o stworzenie i o nasz wspólny ziemski dom, którego mamy być strażnikami, jak pisze papież w encyklice „Laudato Si”. To ważne zadanie, od którego zależy przyszłość świata, papież chce powierzyć młodym.

KAI: Wielokrotnie przewidywano już, że formuła ŚDM się wyczerpie, tymczasem młodzi z niesłabnącym zainteresowaniem uczestniczą w tych spotkaniach. Także wielu spośród tych, którzy kończą teraz obrady w Rzymie, od wielu edycji współtworzy te spotkania na szczeblach krajowych i międzynarodowych. Skąd, według Pana, bierze się ten ciągły entuzjazm?

– Myślę, że od Ducha Świętego. I od Jana Pawła II. On był „radarem”, który jako pierwszy rozpoznał, że Duch Święty właśnie w ten sposób chce dziś do Kościoła. Potwierdza to fakt, że dziś już trzeci papież kontynuuje to dzieło, wzbogacając je o nowe doświadczenia. ŚDM, także w wymiarze diecezjalnym, są przesłaniem dla młodzieży, dla Kościoła i dla świata.

KAI: ŚDM to nie tylko same zloty młodzieży, ale też to, co po nich pozostaje. Jakie owoce pojawiły się w krajach, które organizowały ich poprzednie edycje? Pytam, bo w Polsce powraca pytanie o to, co nam zostało po spotkaniu w Krakowie.

– Myślę, że owocem samym w sobie jest to, że dzieło trwa dalej. Nie możemy też zapominać o bardzo wielu powołaniach, które rodzą się na ŚDM: do życia konsekrowanego, do założenia pięknych rodzin chrześcijańskich. Kolejnym owocem jest odnowa lokalnego Kościoła, który odkrywa swój młody wizerunek, podobny do oblicza Chrystusa, który przecież też był młody.

KAI: Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Dorota Abdelmoula (KAI) / Rzym

Wielkopostne kazanie o. Cantalamessy: chrześcijańska czystość

Żyjemy w społeczeństwie, które w swoich zachowaniach powróciło do totalnego pogaństwa i do całkowitej seksualnej idolatrii – powiedział kaznodzieja Domu Papieskiego w ostatnim w tym roku wielkopostnym kazaniu wygłoszonym dla papieża i pracowników Kurii Rzymskiej. Poświęcił je tematowi chrześcijańskiej czystości.

Polub nas na Facebooku!

Zdaniem o. Raniero Cantalamessy słowa św. Pawła z Listu do Rzymian o nadużyciach seksualnych przeciwnych naturze (por. Rz 1, 26-27.32) są dziś jeszcze bardziej aktualne, bo zachowania te często są dziś usprawiedliwiane. Twierdzi się bowiem, że nikomu nie wyrządzają szkody i nikogo nie zniewalają. Dodał, że współczesna nauka daje pewne światło na temat mechanizmów i uwarunkowań ludzkiej psychiki, pomniejszając lub zwalniając człowieka od moralnej odpowiedzialności za zachowania, które kiedyś były uważane za grzeszne.

„Ale ten postęp nie ma nic wspólnego z pansekualizmem niektórych pseudonaukowych i permisywistycznych teorii, które dążą do zanegowania każdej obiektywnej normy w kwestiach moralności seksualnej, redukując wszystko do spontanicznej ewolucji zachowań, czyli do spraw związanych z kulturą. Jeżeli przyglądniemy się z bliska temu, co bywa nazywane współczesną rewolucją seksualną, to ze zgrozą zauważymy, że ona nie jest wymierzona zwyczajnie przeciw temu, co było kiedyś, ale także często jest to rewolucja wymierzona w Boga, jak i w samą ludzką naturę” – powiedział o. Cantalamessa.

W tym kontekście włoski kapucyn przypomniał, że Bóg wzywa swoich wyznawców, aby na nowo ukazali światu piękno chrześcijańskiego życia. Aby pragnęli czystości życia, która jest silniejsza od przeciwnej jej nieczystości i jest czymś pozytywnym, a nie tylko czymś negującym. „Czystość bowiem – stwierdził o. Cantalamessa – nie wyraża się bardziej w mówieniu «nie» temu, co stworzone, ale w mówieniu «tak»; tak ponieważ stworzenia Boże były i pozostały «bardzo dobre»”.

Dodał, że aby móc mówić „tak” trzeba najpierw przejść przez krzyż, gdyż po grzechu nasze spojrzenie na stworzenie jest zaburzone, a seksualność stała się czymś wieloznacznym i groźnym, co może prowadzić do zachowań przeciwnych prawu Bożemu.

KAI/ad