video-jav.net

Synod Biskupów: o bulimii informacyjnej i anoreksji marzeń

W Watykanie trwa kolejny dzień obrad synodalnych. W czasie dzisiejszej kongregacji przedpołudniowej duży nacisk położono na konieczność słuchania młodych w świecie cyfrowym, gdzie bulimii informacyjnej często towarzyszy anoreksja marzeń, grożąc stworzeniem „informacyjnych tłuściochów” pozbawionych sensu.

Polub nas na Facebooku!

Mówiono też o konieczności pozytywnego patrzenia na młodych, a nie postrzegania ich tylko w kategorii problemu.

– Niezależnie, jakie historie mają za sobą i jak żyją, młodzi nie mogą być postrzegani, jako przedmiot do naprawienia. Oni są częścią Kościoła i w tym Kościele muszą poczuć się jak w kochającym domu, którego często niestety nie znają – mówił podczas prezentacji synodalnych obrad Paolo Ruffini. Prefekt watykańskiej Dykasterii ds. Komunikacji wskazał, że pojawił się wniosek, by końcowy dokument podzielić na poszczególne regiony świata, tak by dobrze oddać kontekst i rzeczywistość młodych żyjących w przecież bardzo zróżnicowanych realiach.

– W auli synodalnej przypomniano, że 2/3 młodzieży świata mieszka w Afryce, Azji, Oceanii i Ameryce Łacińskiej i patrzenie na młodych nie może być zdominowane przez kontekst europejski czy Ameryki Północnej – wskazał Ruffini. Zauważył, że ojcowie synodalni wiele mówili także o trudnej codzienności młodzieży naznaczonej przez wojny, biedę, brak pracy, narkotyki, a jednocześnie silnie wchodzącej w kontakt ze zglobalizowanym światem przez media. Niesie to za sobą kryzys tożsamości i pytanie o własne korzenie.

KAI/ad

Chrześcijaństwo to nie nawyk społeczny

My, którzy rodzimy się w chrześcijańskim społeczeństwie ryzykujemy traktowanie naszej wiary jako nawyku społecznego. Jesteśmy chrześcijanami a często żyjemy jak poganie - przestrzegł papież Franciszek w homiili dziś rano w Domu św. Marty.

Polub nas na Facebooku!

Rozważając Słowo Boże podczas porannej Eucharystii w kaplicy Domu św. Marty Franciszek nawiązał do czytanego dziś w Kościele na świecie fragmentu Ewangelii (Łk 10,13-16), gdzie Pan Jezus napomina miasta Korozain, Betsaidę, czy Kafarnaum, które mimo dokonanych tam cudów nie nawróciły się. Ubolewa z powodu swego odrzucenia, podczas gdy pogańskie miasta, takie jak Tyr i Sydon, widząc Jego cuda z pewnością by uwierzyły. Jezus płacze ponieważ ludzie ci nie byli w stanie miłować, a On chciał dotrzeć do wszystkich serc z orędziem miłości.

– Jezus płacze ponieważ ci ludzie – mieszkańcy wspomnianych miast, nie byli w stanie kochać, a on chciał dostać się do wszystkich serc z przesłaniem miłości – zauważył papież. W tym kontekście wspomniał właśnie o niebezpieczeństwie dotyczących wierzących z krajów tradycyjnie chrześcijańskich

– Czy nie jest tak, że my, którzy otrzymaliśmy tyle od Pana, urodziliśmy się w społeczeństwie chrześcijańskim, spotkaliśmy Jezusa Chrystusa, łatwo o Nim zapominamy w naszym codziennym życiu ? Że nawracają się poganie, którzy dopiero usłyszeli Dobrą Nowinę, a my nie, ponieważ za bardzo się do niej przyzwyczailiśmy? Traktujemy chrześcijaństwo jak ubranie, które nosimy do kościoła, a potem łatwo zdejmujemy – przestrzegł Ojciec Święty.

To zjawisko nazwał “hipokryzją sprawiedliwych”, która w istocie jest lękiem przed miłością Jezusa, przed pozwoleniem by On nas kochał. W efekcie “zostawiamy Jezusa w kościele, nie zabieramy Go do domu i codziennego życia. Stajemy się chrześcijanami, którzy żyją jak poganie”.

ad/Stacja7