Nasze projekty

„Przyjechaliśmy, a babcia nadal robiła cappelletti. Zrobiła ich 400!”. Jak wyglądały święta w rodzinie papieża?

W rozmowie z włoskimi dziennikami La Repubblica i La Stampa papież Franciszek wspomina Boże Narodzenie w dzieciństwie. "Przyjechaliśmy, a babcia nadal robiła cappelletti, robiła je ręcznie. Zrobiła ich 400! Byliśmy zdumieni!" - mówi.

Fot. Jose Martinez / Cathopic

W swoich wspomnieniach związanych z Bożym Narodzeniem w Argentynie, Franciszek mówi, że jego rodzina obchodziła je rano 25 grudnia, zawsze u dziadków. Pewnego razu, opowiada: „Przyjechaliśmy, a babcia nadal robiła cappelletti [rodzaj włoskiego nadziewanego makaronu, przyp. KAI], robiła je ręcznie. Zrobiła ich 400! Byliśmy zdumieni! Była tam cała nasza rodzina: przyjechali też wujkowie i kuzyni”.

Dziś dla papieża Boże Narodzenie „jest zawsze niespodzianką”. To Pan przychodzi, aby nas „odwiedzić”, na którą to niespodziankę przygotowuje się, przygotowując się na „spotkanie z Bogiem”.

Powiedział, że uwielbia pieśni bożonarodzeniowe, takie jak „Cicha noc” czy „Zstąpiłeś z gwiazd”, które „przekazują pokój, nadzieję, tworzą atmosferę radości z powodu Syna Bożego, który rodzi się na ziemi jak my, dla nas”.

Reklama
Reklama

Franciszek do rodziców zdrowych dzieci: nie zapominajcie jakie macie szczęście

W okresie Bożego Narodzenia myśli papieża kierują się ku ubogim, którzy tak jak Jezus urodzili się ubodzy, a następnie „ku wszystkim zapomnianym, opuszczonym, ostatnim, a w szczególności ku dzieciom wykorzystywanym i zniewolonym”.

Doprowadza mnie to do płaczu i złości, kiedy słyszę historie bezbronnych dorosłych i dzieci, które są wykorzystywane – mówi. Dzieci, które spędzą Boże Narodzenie w szpitalu, również znajdą miejsce w jego sercu. W obliczu ich cierpienia nie ma słów, „możemy jedynie trzymać się wiary”, a rodzicom zdrowych dzieci papież zaleca, by nie zapominali, „jakie mają szczęście” i bardziej się im poświęcali.

Franciszek mówi, że podziwia pracę personelu medycznego i sanitarnego w szpitalach. Często nie zdajemy sobie sprawy z ogromu codziennej pracy tych lekarzy, pielęgniarek i pracowników służby zdrowia, a zamiast tego powinniśmy być wdzięczni każdemu z nich – podkreśla.

Reklama
Reklama

W dzieciństwie grał w piłkę i był… bramkarzem!

Pamiętając, że kilka dni temu skończył 85 lat, zadano papieżowi pytanie, jak obchodził swoje urodziny w dzieciństwie. To było przyjęcie dla całej rodziny. Moja mama robiła czekoladę do picia, bardzo gęstą – odpowiada Franciszek. Jeśli chodzi o jego dziecięce zabawy papież opowiada o piłce nożnej, w którą grał na placu niedaleko swojego domu ze wszystkimi chłopcami z sąsiedztwa. Piłka była często wykonana ze szmat, „pelota de trapo”, która stała się symbolem kulturowym w Argentynie w tym czasie. Ale o sobie Franciszek mówi, że nie był zbyt dobry.

Więc byłem w bramce. Bycie bramkarzem było dla mnie wspaniałą szkołą życia. Bramkarz musi być gotowy do reagowania na niebezpieczeństwa, które mogą nadejść ze wszystkich stron… – zaznacza.

Młody Jorge Maria Bergoglio również grał w koszykówkę, a rodzina bardzo szanowała lekturę książek. Przede wszystkim jego ojciec był zapalonym czytelnikiem. Papież wspomina niektóre z książek, które pomogły mu się ukształtować i dojrzeć, takie jak „Serce” Edmondo De Amicis, powieści Jorge Luisa Borgesa i Fiodora Dostojewskiego oraz wiersze Friedricha Hölderlina. Czytał też „Narzeczeni” Alessandro Manzoniego , a potem „Boską komedię” Dantego, z której fragmenty ojciec recytował na pamięć. Mama opowiadała swoim dzieciom o operach słuchanych w radiu, a nawet zabierała je do teatru. Czytanie jest dialogiem z samą książką, jest chwilą intymności, której nie może dać ani telewizja, ani tablet – mówi Franciszek.

Reklama

„Odziedziczyłam charakter po mamie, która zawsze patrzyła w przyszłość”

W dalszej części rozmowy pojawia się pytanie, które przywodzi na myśl dzisiejszego papieża Franciszka: czy jest w nim trochę nostalgii za młodością? Czasami, przyznaje papież, pamiętając o dobrych rzeczach. Jak wtedy, gdy skończył 16 lat, zgodnie z argentyńską tradycją, i założył swoje pierwsze długie spodnie, jak przystało na mężczyznę – i to było jak wejście do społeczeństwa – i wzruszenie jego babci ze strony matki, Marii, gdy zobaczyła go w takim ubiorze. Babcia Rosa, „była bardziej powściągliwa, mało mówiła, ale wszystko rozumiała”.

Nostalgicznie wspominam chwile, które przeżyłem z nimi i z dziadkami, ale melancholia mnie nie dopada – mówi. Być może ze względu na moje osobiste pochodzenie, nie pozwalam sobie na to. A może dlatego, że odziedziczyłam charakter po mamie, która zawsze patrzyła w przyszłość – dodaje. Najbardziej brakuje mu trzech braci, ale myśli o nich spokojnie, wyobrażając ich sobie jak przebywają w pokoju.

„Zawsze wstaję o 4 rano i od razu zaczynam się modlić”

Zapytany o swój obecny stan zdrowia po operacji w szpitalu Gemelli, papież odpowiedział, że ma się dobrze, do tego stopnia, że mógł odbyć kilka podróży „i odbędę kolejne, jeśli Pan zechce, w 2022 roku”. Opisał swój dzień, którego rytm się nie zmienił.

Zawsze wstaję o 4 rano i od razu zaczynam się modlić. Następnie udaję się do swoich zobowiązań i różnych spotkań. Po obiedzie pozwalam sobie tylko na krótką sjestę – mówi.

„Mam nadzieję, że Boże Narodzenie rozgrzeje serca”

Wywiad kończy się spojrzeniem papieża na przyszłość ludzkości dotkniętej pandemią, konfliktami i podziałami. Przyszłość będzie zależeć od tego, czy będzie budowana lub odbudowywana razem, ponieważ będziemy zbawieni tylko wtedy, gdy będziemy żyć w powszechnym braterstwie – mówi Franciszek.

Oznacza to jednak, że wspólnota międzynarodowa, Kościół, począwszy od papieża, instytucje, osoby odpowiedzialne politycznie i społecznie, a także każdy pojedynczy obywatel, zwłaszcza w krajach najbogatszych, nie może i nie wolno mu zapominać o regionach i osobach najsłabszych, najbardziej kruchych i bezbronnych, ofiarach obojętności i egoizmu – dodaje.

Do tego dołącza się jego modlitwa. Modlę się do Boga, aby w te święta Bożego Narodzenia dał na ziemi więcej wspaniałomyślności i solidarności w czynach. Mam nadzieję, że Boże Narodzenie rozgrzeje serca tych, którzy cierpią, a nasze otworzy i wzmocni tak, że zapłoną chęcią niesienia większej pomocy tym, którzy jej potrzebują– kończy swoją rozmowę papież Franciszek z włoskimi dziennikarzami.

kh, KAI/Stacja7

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę