video-jav.net

Papież spotkał się z Caritas Internationalis

Pokora słuchania, charyzmat wspólnoty i odwaga wyrzeczenia  - o tym mówił Franciszek w czasie Mszy św. którą odprawił 23 maja w Watykanie dla uczestników  XXI zgromadzenia ogólnego Caritas Internationalis.

Polub nas na Facebooku!

Papież spotkał się z Caritas Internationalis
Pokora słuchania, charyzmat wspólnoty i odwaga wyrzeczenia  - o tym mówił Franciszek w czasie Mszy św. którą odprawił 23 maja w Watykanie dla uczestników  XXI zgromadzenia ogólnego Caritas Internationalis.

Spotkanie to odbywa się w dniach 23-28 maja w Rzymie pod hasłem “Jedna rodzina ludzka, jeden wspólny dom” i nawiązuje do encykliki Ojca Świętego “Laudato si’”.

Nawiązując do odczytanego fragmentu Dziejów Apostolskich, mówiącego o pierwszym wielkim zgromadzeniu w dziejach Kościoła na tle stosunku do pogan, przyjmujących nową wiarę, papież zwrócił uwagę, że Jezus nie pozostawił swym uczniom wyraźnych wskazówek, co mają robić w takiej sytuacji. Jeśli ktoś odczuwa zawód z tego powodu, to dlatego, że ulega myśleniu, iż Kościół działa dobrze tylko wtedy, gdy wszystko ma pod kontrolą, żyje bez wstrząsów i z zawsze uporządkowanym programem działania. Tymczasem Pan posyła zamiast tego swym uczniom Ducha Świętego w postaci ognia – zauważył kaznodzieja.

Wskazał, że Jezus nie stworzył doskonałego wzorca Kościoła, ale działał w drodze, nie bojąc się wstrząsów życia. A Ewangelia, która jest naszym programem życiowym, “uczy nas, że pytania nie są rozwiązywane za pomocą gotowego przepisu i że wiara nie jest mapą drogową, ale jest „Drogą” (Dz 9, 2), którą trzeba przemierzać razem, zawsze razem, w duchu ufności” – podkreślił papież. I w tym kontekście zatrzymał się na trzech zasadniczych, jego zdaniem, elementach Kościoła w drodze: pokorze słuchania, charyzmacie całości i odwadze wyrzeczenia.

Swe rozważania rozpoczął od tego ostatniego elementu. Zaznaczył, że wynikiem tamtej długiej dyskusji nie było narzucanie czegoś nowego, ale pozostawienie czegoś starego, zarazem jednak pierwsi chrześcijanie nie pozbyli się ważnych i drogich narodowi wybranemu tradycji i przepisów religijnych, współtworzących jego tożsamość religijną. Mimo to uznali, że głoszenie Pana jest ważniejsze od wszelkich innych rzeczy, że w imię misji przejrzystego i wiarygodnego głoszenia wszystkim, że Bóg jest miłością, można i trzeba odrzucić te przekonania i ludzkie tradycje, które są bardziej przeszkodą niż pomocą. Również my potrzebujemy na nowo odkryć piękno wyrzeczenia, przede wszystkim dla samych siebie – dodał Ojciec Święty.

Podkreślił, że Bóg oczyszcza, upraszcza i często sprawia, że coś się rozwija przez odrzucenie, a nie dodanie, tak jak zrobilibyśmy to my. Prawdziwa wiara oczyszcza od przywiązań. Aby iść za Panem, musimy iść pospiesznie, dlatego trzeba pozbyć się ciężaru, nawet jeśli to kosztuje. Kościół ma angażować się nie w jakieś interesy, ale do zapału ewangelicznego. Należy przy tym unikać konformizmu, czyli pozornych zmian, kosmetycznych. Pan pragnie natomiast prawdziwego nawrócenia serca, które wymaga wyrzeczenia – stwierdził mówca.

Zauważył, że pierwsi chrześcijanie osiągnęli odwagę wyrzeczenia, wychodząc od pokory słuchania. Przestali interesować się tylko sobą, każdy pozwalał mówić drugiemu i gotów był zmienić swoje przekonania. Tylko ten potrafi słuchać, kto pozwala, by głos drugiego naprawdę do niego dotarł. Stajemy się wówczas pokorni, podążając drogą słuchania, która powstrzymuje od pragnienia zaznaczenia swojej pozycji i propagowania własnych idei – tłumaczył papież. Zaznaczył, że pokora rodzi się wtedy, gdy zamiast mówić, słuchamy i przestajemy stawiać siebie w centrum oraz wzrasta przez uniżanie się. Jest to droga pokornej służby, którą kroczył Jezus. I na tej drodze miłości zstępuje i ukierunkowuje nas Duch Święty – dodał Franciszek.

Przypomniał, że dla tych, którzy chcą podążać drogami miłosierdzia, pokora i słuchanie oznaczają wsłuchiwanie się w maluczkich. Pierwsi chrześcijanie potrafili zamilknąć, gdy Barnaba i Paweł opowiadali o wszystkim, co Bóg przez nich uczynił. Zawsze ważne jest słuchanie głosu wszystkich, a zwłaszcza maluczkich i ostatnich – podkreślił kaznodzieja.

Przechodząc do elementu wsłuchiwania się w życie, zwrócił uwagę, że Paweł i Barnaba mówią o doświadczeniach, nie o ideach i w ten sposób Kościół dokonuje rozeznania: nie przed komputerem, ale w obliczu rzeczywistości osób. Osoby trzeba stawiać przed programami, z pokornym spojrzeniem tego, kto potrafi szukać w innych obecności Boga, który jest obecny nie we wspaniałości tego, co czynimy, ale w małości spotykanych ubogich – zaznaczył papież.

W tym kontekście przywołał charyzmat wspólnoty, przez który – jak powiedział – wszystko przechodzi od pokory słuchania po odwagę wyrzeczenia, albowiem w dyskusji pierwszego Kościoła zawsze jedność przeważa nad różnicami. Każdy chrześcijanin tamtych czasów na pierwszym miejscu stawiał nie własne upodobania i strategie, lecz bycie i czucie się Kościołem Jezusa, zgromadzonym wokół Piotra w miłości, która tworzy nie jednorodność, ale komunię. Nikt nie miał wiedzy o wszystkim, nie miał całości charyzmatów, ale każdemu zależało na charyzmacie całości. Tamci chrześcijanie mieli wprawdzie różne wrażliwości i orientacje, silne osobowości, ale mieli też moc miłowania się w Panu. O ile głosy diabła i świata prowadzą do podziału, to głos Dobrego Pasterza tworzy jedną owczarnię – podkreślił mówca.

Nawiązując do słów Pana Jezusa: „Wytrwajcie w miłości mojej!”, zaznaczył, że aby to osiągnąć, musimy być blisko Niego, łamanego Chleba, co pomoże nam stawanie przed tabernakulum i przed wieloma żyjącymi tabernakulami, jakimi są ubodzy. Tam trwamy w miłości i wchłaniamy mentalność Chleba łamanego, tam rozumiemy owo „jak”, o którym mówi Jezus: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem” – tłumaczył papież. Przypomniał, że Ojciec umiłował Jezusa, dając Mu wszystko, nie zatrzymując niczego dla siebie. Tymczasem gdy powstrzymujemy się od dawania i na pierwszym miejscu stawiamy swe interesy, wówczas nie naśladujemy Bożego „jak”, nie jesteśmy Kościołem wolnym i wyzwalającym – zaznaczył Ojciec Święty.

Wskazał, że Jezus prosi, abyśmy trwali w Nim, a nie w swoich ideach, byśmy pozbyli się dążeń do kontrolowania i zarządzania oraz abyśmy ufali innym i dawali siebie innym. “Prośmy Pana, aby uwolnił nas od operatywności, od światowości, od subtelnej pokusy czczenia samych siebie i naszych zdolności. Prośmy o łaskę przyjęcia drogi wskazanej przez Słowo Boże: pokory, komunii, wyrzeczenia” – zakończył swe kazanie Franciszek.

KAI/ad

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


🔷 POSŁUCHAJ PODCASTU POPFICTION:


 

 

Watykańska dykasteria w sprawie Vincenta Lamberta

Pożywienie i woda stanowią zasadniczą formę opieki konieczną do życia. Zaprzestanie dostarczania ich pacjentowi oznacza porzucenie chorego - przypominają dwie watykańskie instytucje odnosząc się dramatu niepełnosprawnego obywatela Francji Vincenta Lamberta, którego dalszy los stoi wciąż pod wielkim znakiem zapytania.

Polub nas na Facebooku!

Watykańska dykasteria w sprawie Vincenta Lamberta
Pożywienie i woda stanowią zasadniczą formę opieki konieczną do życia. Zaprzestanie dostarczania ich pacjentowi oznacza porzucenie chorego - przypominają dwie watykańskie instytucje odnosząc się dramatu niepełnosprawnego obywatela Francji Vincenta Lamberta, którego dalszy los stoi wciąż pod wielkim znakiem zapytania.

W sprawie 42-letniego Francuza, którego lekarze skazali na śmierć głodową głos zabrały dwie watykańskie instytucje zajmujące się życiem: Papieska Akademia Pro Vita i Dykasteria ds. Świeckich, Rodziny i Życia. Ich przewodniczący, we wspólnym komunikacie, przypominają, że „zaprzestanie karmienia i nawadniania chorego stanowi poważne łamanie ludzkiej godności”. Wskazują zarazem, że nawet bardzo poważny stan pacjenta w żadnej mierze nie odbiera mu jego godności oraz podstawowego prawa do życia i leczenia. Podawanie choremu pożywienia nigdy nie jest irracjonalnym uporem terapeutycznym, dopóty organizm jest w stanie przyjmować pokarm i wodę, chyba że prowokuje to u chorego straszliwe cierpienie i szkodliwe dla niego efekty.

Papieskie instytucje broniące życia podkreślają, że przypadek Vincenta Lamberta jest formą porzucenia chorego, bazującą na bezdusznym osądzie jakości jego życia. Jest to wyraz kultury odrzucenia, która selekcjonuje osoby najbardziej kruche i bezbronne nie uznając ich wyjątkowości i ogromnej wartości. Watykan przypomina, że dalsze żywienie Lamberta jest „koniecznym obowiązkiem”. Zapewnia też o modlitwie w jego intencji Papieża Franciszka i całego Kościoła.

Także we Francji mnożą się modlitewne inicjatywy. Przed szpitalem w Reims trwa też nieprzerwanie pikieta przyjaciół Lamberta, którzy domagają się przeniesienia go do specjalistycznej struktury. Siedem ośrodków wyraziło gotowość przyjęcia sparaliżowanego mężczyzny. Mimo że proszą o to jego rodzice nie zgadza się na to jego żona, która, będąc opiekunką prawną Vincenta, domaga się jego eutanazji. Przez swego prawnika żąda także zaprzestania publikowania w mediach filmików z jej mężem, a za ich nagrywanie i udostępnianie grozi sądem. Udostępnione do tej pory filmy obejrzały miliony ludzi na całym świecie. Widać na nich wyraźnie, że Vincent nie jest podłączony do żadnych maszyn podtrzymujących życie. Nie znajduje się też w fazie terminalnej, nie jest w śpiączce, tylko w stanie minimalnej świadomości, zachował zdolność przełykania i wokalizacji, reaguje na bodźce, rusza oczami, płacze, odczuwa ból. Zadaje to kłam twierdzeniu, że stosowana jest wobec niego uporczywa terapia.

vaticanNews, KAI/ad

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


🔷 POSŁUCHAJ PODCASTU TEOLOGIA TOLKIENA:



 

 

Share via