video-jav.net

Papież przy grobach nienarodzonych dzieci

Papież Franciszek odprawił Mszę św. za zmarłych na rzymskim cmentarzu Laurentino, na którym od 2012 roku znajduje się Ogród Aniołów, czyli miejsce pochówku nienarodzonych dzieci

Polub nas na Facebooku!

Przed liturgią Franciszek modlił się i złożył wiązanki kwiatów przy grobach dzieci zmarłych przed narodzeniem. Przywitał się także z grupą ich rodziców.

W krótkiej homilii papież wskazał, że dziś przypada dzień pamięci o przeszłości, o ludziach, którzy dali nam życie. Podkreślił, że pamięć daje ludziom siłę, bo czują się zakorzenieni w historii i czują, że są częścią ludu, nie są sami.

Ale jest to także dzień nadziei na nowe niebo i nową ziemię, na nową Jerozolimę zstępującą z nieba, pięknie ubraną jak panna młoda. Czeka nas piękno – wskazał Franciszek, zaznaczając, że jest to nadzieja na spotkanie z miłością Ojca.

Pomiędzy pamięcią i nadzieją jest droga, którą idziemy. W tym, by z niej nie zboczyć pomagają nam błogosławieństwa, których nauczył nas Jezus. Cichość, ubóstwo w duchu, sprawiedliwość, miłosierdzie, czystość serca są światłami, które wskazują nam drogę – powiedział papież.

Wśród koncelebransów Mszy byli: papieski wikariusz diecezji rzymskiej kard. Angelo De Donatis i biskup pomocniczy, odpowiedzialny za południowy sektor diecezji Paolo Lojudice.

O wyborze dzisiejszego cmentarza na miejsce papieskiej Eucharystii za zmarłych zdecydował fakt, że od 2012 roku znajduje się na nim Ogród Aniołów, miejsce pochówku nienarodzonych dzieci – mówi ks. Claudio Palma, kapelan cmentarza Laurentino.

– Papież postanowił tu przyjechać, bo usłyszał, że jest u nas Ogród Aniołów – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Palma. – Jest to jedyne miejsce w Rzymie, gdzie można pochować nienarodzone dzieci. Są to dzieci, które zmarły w skutek poronienia. Bo co się dzieje z ciałami dzieci, które padły ofiarą aborcji, tego nie wiadomo. Papież zechciał do nas przyjechać z tego właśnie powodu, aby podkreślić znaczenie ludzkiego życia.

W papieskim programie dnia we wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych znalazła się jeszcze wieczorna wizyta w grotach Bazyliki Watykańskiej. Ma ona charakter ściśle prywatny. Franciszek będzie się modlił przy grobach swych poprzedników, pochowanych w Bazylice św. Piotra.

Cmentarz Laurentino to trzeci co do wielkości cmentarz Rzymu, znajdujący się na południowych peryferiach miasta.

W poprzednich latach Franciszek sprawował Eucharystię na rzymskim cmentarzu Campo Verano, Prima Porta oraz amerykańskim cmentarzu wojskowym w Nettuno.

KAI/kh

Franciszek: Dajmy się sprowokować świętym!

Abyśmy dali się sprowokować świętym i wybrali Boga, pokorę, łagodność, miłosierdzie, czystość, bardziej pasjonowali się niebem niż ziemią - zachęcił Franciszek w rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański” w Watykanie.

Polub nas na Facebooku!

Oto tekst papieskiego rozważania w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry i radosnego świętowania!

Pierwsze dzisiejsze czytanie z Księgi Apokalipsy mówi nam o niebie i stawia nas przed „wielkim tłumem” niemożliwym do policzenia „z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków” (Ap 7,9). To święci. Cóż oni „tam” czynią ? Śpiewają razem, uwielbiają Boga z radością. Wspaniale byłoby posłuchać ich śpiewu … Ale możemy to sobie wyobrazić: czy wiecie kiedy? Podczas Mszy świętej, gdy śpiewamy „ Święty, Święty, Święty, Pan Bóg Zastępów…”. Jak mówi Biblia – jest to hymn, który pochodzi z nieba hymn, który tam jest śpiewany (por. Iz 6,3; Ap 4,8), hymn uwielbienia. Zatem śpiewając „Sanctus”, myślimy nie tylko o świętych, ale czynimy to, co oni czynią: w tej chwili, we Mszy świętej, jesteśmy z nimi zjednoczeni bardziej niż kiedykolwiek.

I jesteśmy zjednoczeni ze wszystkimi świętymi: nie tylko tymi najbardziej znanymi, z kalendarza, ale również z tymi „z sąsiednich drzwi”, z naszymi krewnymi i znajomymi, którzy obecnie należą do tej wielkiej rzeszy. Jest to zatem dzisiaj święto rodziny. Święci są blisko nas, są wręcz naszymi najprawdziwszymi braćmi i siostrami. Rozumieją nas, kochają nas wiedzą, co jest naszym prawdziwym dobrem, pomagają nam i na nas czekają. Są szczęśliwi i chcą, abyśmy byli szczęśliwi z nimi w raju.

Dlatego zapraszają nas na drogę szczęścia, wskazaną w dzisiejszej, jakże pięknej i dobrze znanej Ewangelii: „Błogosławieni ubodzy w duchu […] Błogosławieni cisi […] Błogosławieni czystego serca …” (Mt 5,3-8). Ale jak? Ewangelia nazywa błogosławionymi ubogich, podczas gdy świat mówi błogosławieni bogaci. Ewangelia nazywa błogosławionymi cichych, podczas gdy świat mówi błogosławieni ludzie despotyczni. Ewangelia nazywa błogosławionymi ludzi czystych, podczas gdy świat mówi: błogosławieni przebiegli i radujący się. Ta droga błogosławieństwa, świętości, zdaje się prowadzić do porażki. A jednak – pierwsze czytanie przypomina nam ponownie – święci „trzymają palmy w swym ręku” (w. 9), to znaczy symbole zwycięstwa. To oni wygrali, a nie świat. I zachęcają nas, byśmy obrali ich cząstkę, cząstkę Boga, który jest Święty.

Zadajmy sobie pytanie, po której stronie jesteśmy: czy po stronie nieba, czy też ziemi? Czy żyjemy dla Pana, czy też dla samych siebie, dla szczęścia wiecznego czy też dla jakiejś satysfakcji w tej chwili? Zadajmy sobie pytanie: czy naprawdę chcemy świętości? Czy możemy zadowalamy się byciem chrześcijanami bez niesławy i bez pochwały, którzy wierzą w Boga i darzą szacunkiem bliźniego, ale bez przesady? Pan „chce od nas wszystkiego, a to, co oferuje, to życie prawdziwe, szczęście, dla którego zostaliśmy stworzeni” (Adhort. ap. Gaudete et exsultate, 1). W skrócie – świętość albo nic! Warto, abyśmy dali się sprowokować świętym, którzy tutaj nie mieli półśrodków, a stamtąd nam „kibicują”, abyśmy wybrali Boga, pokorę, łagodność, miłosierdzie, czystość, abyśmy bardziej pasjonowali się niebem niż ziemią.

Dzisiaj nasi bracia i siostry nie chcą od nas, abyśmy ponownie wysłuchali pięknej Ewangelii, ale abyśmy ją wprowadzali w życie, abyśmy wyruszyli na drogę Błogosławieństw. Nie chodzi o czynienie rzeczy niezwykłych, ale o podążanie każdego dnia tą drogą, która prowadzi nas do nieba, do rodziny, do domu. Tak więc dziś przewidujemy naszą przyszłość i świętujemy to, dla czego się urodziliśmy: urodziliśmy się, aby nigdy ponownie nie umierać, urodziliśmy się, by cieszyć się szczęściem Boga! Pan nas zachęca, a tym którzy obierają drogę Błogosławieństw, mówi: „Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie” (Mt 5, 12). Niech Najświętsza Matka Boża, Królowa wszystkich świętych pomoże nam stanowczo kroczyć drogą świętości. Niech Ona, która jest Bramą Niebios wprowadzi naszych umiłowanych zmarłych do niebiańskiej rodziny.

KAI/ad