Papież odprawił Mszę św. za zmarłych w minionym roku biskupów

Dziś rano w bazylice św. Piotra papież Franciszek przewodniczył Mszy św. w intencji zmarłych w minionym roku biskupów, arcybiskupów i kardynałów. W tym gronie znaleźli się również zmarli biskupi z Polski, m.in. bp Tadeusz Pieronek czy bp Alojzy Orszulik SAC

Polub nas na Facebooku!

Papież odprawił Mszę św. za zmarłych w minionym roku biskupów
Dziś rano w bazylice św. Piotra papież Franciszek przewodniczył Mszy św. w intencji zmarłych w minionym roku biskupów, arcybiskupów i kardynałów. W tym gronie znaleźli się również zmarli biskupi z Polski, m.in. bp Tadeusz Pieronek czy bp Alojzy Orszulik SAC

Mszę św. sprawowaną przy „ołtarzu katedry” koncelebrowali członkowie Kolegium Kardynalskiego, a wzięli w niej udział m.in. dyplomaci akredytowani przy Watykanie. W zbiorowej intencji wymienionych zostało 13 zmarłych kardynałów oraz 147 arcybiskupów i biskupów. Przypomniano, że w tym gronie jest pięciu biskupów polskich: bp Gerard Bernacki, bp Tadeusz Pieronek, bp Alojzy Orszulik SAC, bp Jan Bagiński oraz abp Bolesław Pylak.

Na wstępie Ojciec Święty nawiązując do dzisiejszych czytań liturgicznych podkreślił, że nie urodziliśmy się dla śmierci, ale dla zmartwychwstania. Zachęcił w związku z tym do zastanowienia się nad tym: co sugeruje mi myśl o zmartwychwstaniu? Jak odpowiadam na moje powołanie do zmartwychwstania?

Franciszek wskazał, że po pierwsze trzeba iść do Jezusa, aby zaszczepić się przeciwko śmierci, przeciwko lękowi, że wszystko się skończy. Oznacza to, że „nie można należeć do Jezusa i kręcić się wokół siebie. Ten kto należy do Jezusa żyje wychodząc ku Niemu” – podkreślił papież. „Modląc się za naszych braci kardynałów i biskupów, którzy wyszli z tego życia, aby udać się na spotkanie ze Zmartwychwstałym, nie możemy zapominać o najważniejszym i najtrudniejszym wyjściu, które nadaje sens wszystkim innym: wyjściu z naszych ograniczeń. Jedynie wychodząc z naszych ograniczeń otwieramy bramę, która prowadzi do Pana”- dodał Ojciec Święty.

Następnie Franciszek podkreślił, że miłosierdzie wobec innych otwiera na oścież drzwi wieczności. Zachęcił do postawienia sobie pytań: „czy daję się wzruszyć sytuacją kogoś potrzebującego? Czy potrafię płakać z powodu tych, którzy cierpią? Czy modlę się za tych, o których nikt nie myśli? Czy pomagam komuś, kto nie może mi się odwzajemnić?”.

Wreszcie nawiązując do Ćwiczeń Duchowych świętego Ignacego papież zachęcił do podejmowania ważnych decyzji życiowych w perspektywie zmartwychwstania. Zaznaczył, że chodzi o to, „aby spoglądać ku przyszłości, ku zmartwychwstaniu, a nie tylko na dzień dzisiejszy, który przemija; by dokonywać wyborów, które mają posmak wieczności, smak miłości”.

„Wśród wielu głosów świata, które powodują zatracenie sensu istnienia, dostrójmy się do woli Jezusa zmartwychwstałego i żyjącego: sprawmy od dzisiaj, abyśmy żyli jutrzenką zmartwychwstania” – stwierdził na zakończenie swej homilii Ojciec Święty.

ad, KAI

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Franciszek: prośmy o łaskę miłosiernego spojrzenia na błądzących

O znaczeniu łaski doświadczania miłosiernego spojrzenia Jezusa na nas, sprawiającym by z miłosierdziem wyjść na spotkanie tych, którzy pobłądzili, mówił Ojciec Święty w rozważaniu przed niedzielną modlitwą „Anioł Pański”.

Polub nas na Facebooku!

Franciszek: prośmy o łaskę miłosiernego spojrzenia na błądzących
O znaczeniu łaski doświadczania miłosiernego spojrzenia Jezusa na nas, sprawiającym by z miłosierdziem wyjść na spotkanie tych, którzy pobłądzili, mówił Ojciec Święty w rozważaniu przed niedzielną modlitwą „Anioł Pański”.

Franciszek zauważył na wstępie, że skorumpowanym i znienawidzonym przez rodaków celnikiem Zacheuszem kierowała ciekawość: chciał zobaczyć osobistość, o której słyszał niezwykłe rzeczy. Jednak inicjatywa wyszła od Jezusa, który spojrzał w górę i zobaczył go. Komentując ten werset Ojciec Święty stwierdził: „Miłosierne spojrzenie Pana dociera do nas, zanim my sami uświadomimy sobie, że go potrzebujemy do zbawienia”. Następnie papież zaznaczył, że od tego spojrzenia Boskiego Nauczyciela rozpoczyna się cud nawrócenia grzesznika i dodał, iż temu, kto nigdy nie odczuł, że poszukuje go miłosierdzie Boga trudno pojąć niezwykłą wspaniałość gestów i słów, z jakimi Jezus podchodzi do Zacheusza.

Nawrócenie Zacheusza sprawia, że wszystko postrzega innymi oczami. postanawia oddać połowę tego, co ma ubogim i zwrócić poczwórnie to, co ukradł. „Dowiaduje się od Jezusa, że można miłować bezinteresownie: dotychczas był skąpy, teraz staje się hojny; lubił gromadzić, teraz raduje się rozdając. Spotykając Miłość, odkrywając, że pomimo grzechów jest miłowany, staje się zdolny do kochania innych, czyniąc z pieniędzy znak solidarności i komunii” – stwierdził Franciszek.

Na zakończenie Ojciec Święty powiedział: „Niech Dziewica Maryja wyjedna nam łaskę, byśmy zawsze odczuwali na sobie miłosierne spojrzenie Jezusa, aby z miłosierdziem wyjść na spotkanie tych, którzy pobłądzili, aby i oni mogli przyjąć Jezusa, który «przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło» (w. 10)”.

Oto całość papieskiego rozważania w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza Ewangelia (por. Łk 19, 1-10) ustawia nas w orszaku Jezusa, który w drodze do Jerozolimy zatrzymuje się w Jerychu. Witał Go wielki tłum, a w nim człowiek imieniem Zacheusz, zwierzchnik „celników”, to znaczy tych Żydów, którzy pobierali podatki w imieniu imperium rzymskiego. Był bogaty nie dzięki uczciwemu zarobkowi, lecz dlatego, że żądał „łapówek”, a to pogłębiło pogardę, jaką był otaczany. Zacheusz „chciał koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest” (w. 3); nie chciał się z Nim spotkać. Był jednak ciekawy: chciał zobaczyć osobistość, o której słyszał niezwykłe rzeczy. A będąc niskiego wzrostu, „aby móc Go ujrzeć,” (w. 4) wspiął się na drzewo. Kiedy Jezus przyszedł blisko tego miejsca, spojrzał w górę i zobaczył go (por. w. 5).

Ważne jest jednak to, że pierwsze nie jest spojrzenie Zacheusza, lecz Jezusa, który pośród wielu twarzy otaczających go z bliska, szuka właśnie jego. Miłosierne spojrzenie Pana dociera do nas, zanim my sami uświadomimy sobie, że go potrzebujemy do zbawienia. I od tego spojrzenia Boskiego Nauczyciela rozpoczyna się cud nawrócenia grzesznika. Istotnie Jezus go wzywa i woła po imieniu: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu” (w. 5). Nie czyni mu wyrzutów, nie robi mu „kazań”. Mówi, że musi do niego pójść: „musi”, ponieważ taka jest wola Ojca. Pomimo szemrania ludu, Jezus postanawia zatrzymać się w domu tego publicznego grzesznika.

My również bylibyśmy zgorszeni tym zachowaniem Jezusa. Ale pogarda i ostracyzm wobec grzesznika jedynie go izolują i utwierdzają w złu, jakie wyrządza samemu sobie i wspólnocie. Natomiast Bóg potępia grzech, ale stara się ocalić grzesznika, poszedł go szukać, aby sprowadzić go z powrotem na właściwą drogę. Temu, kto nigdy nie odczuł, że poszukuje go miłosierdzie Boga trudno pojąć niezwykłą wspaniałość gestów i słów, z jakimi Jezus podchodzi do Zacheusza.

Akceptacja Jezusa i okazana mu troska doprowadzają tego człowieka do gwałtownej przemiany mentalności: w jednej chwili uświadamia sobie, jak bardzo nikczemne jest życie całkowicie skupione na pieniądzu, za cenę okradania innych i odbierania od nich pogardy. Fakt, że Pan jest w jego domu sprawia, iż wszystko postrzega innymi oczami, nawet z odrobiną czułości, z jaką spojrzał na niego Jezus. Zmienia się także jego sposób postrzegania i używania pieniędzy: gest brania zastępuje gest dawania. Istotnie postanawia oddać połowę tego, co ma ubogim i zwrócić poczwórnie to, co ukradł (por. w. 8). Zacheusz dowiaduje się od Jezusa, że można miłować bezinteresownie: dotychczas był skąpy, teraz staje się hojny; lubił gromadzić, teraz raduje się rozdając. Spotykając Miłość, odkrywając, że pomimo grzechów jest miłowany, staje się zdolny do kochania innych, czyniąc z pieniędzy znak solidarności i komunii.

Niech Dziewica Maryja wyjedna nam łaskę, byśmy zawsze odczuwali na sobie miłosierne spojrzenie Jezusa, aby z miłosierdziem wyjść na spotkanie tych, którzy pobłądzili, aby i oni mogli przyjąć Jezusa, który „przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło” (w. 10).

KAI

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7