Papież na „Anioł Pański”: bądźmy chrześcijanami w konkretnych sytuacjach

- Dobrze jest deklarować się jako chrześcijanie, ale przede wszystkim musimy być chrześcijanami w konkretnych sytuacjach, świadczącymi o Ewangelii, która jest przed wszystkim miłością Boga i naszych braci - mówił papież Franciszek w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański” na placu św. Piotra.

Polub nas na Facebooku!

Papież na „Anioł Pański”: bądźmy chrześcijanami w konkretnych sytuacjach
- Dobrze jest deklarować się jako chrześcijanie, ale przede wszystkim musimy być chrześcijanami w konkretnych sytuacjach, świadczącymi o Ewangelii, która jest przed wszystkim miłością Boga i naszych braci - mówił papież Franciszek w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański” na placu św. Piotra.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W dzisiejszym fragmencie Ewangelii (por. Łk 12, 49-53) Jezus przestrzega uczniów, że nadeszła chwila decyzji. Jego przyjście na świat zbiega się bowiem z okresem decydujących wyborów: nie można odłożyć na później opcji na rzecz Ewangelii. Aby lepiej uzmysłowić wezwanie, posługuje się On obrazem ognia, który sam przyniósł na ziemię: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął!” (w. 49). Celem tych słów jest pomoc uczniom w porzuceniu wszelkich postaw lenistwa, apatii, obojętności i zamknięcia, aby przyjąć ogień miłości Bożej; tej miłości która, jak przypomina nam św. Paweł, „rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego” (Rz 5, 5), bowiem to Duch Święty sprawia, że miłujemy Boga i bliźniego. Jest to Duch Święty obecny w każdym z nas.

Jezus objawia swoim przyjaciołom, a także nam, swoje najgorętsze pragnienie: chce przynieść na ziemię ogień miłości Ojca, który rozpala życie i poprzez który człowiek jest zbawiony. Jezus wzywa nas do szerzenia tego ognia w świecie, dzięki czemu zostaniemy uznani za Jego prawdziwych uczniów. Ogień miłości, rozpalony przez Chrystusa na świecie przez Ducha Świętego nie ma granic, jest powszechny. Widać to już od pierwszych dni chrześcijaństwa: świadectwo Ewangelii rozprzestrzeniło się jak dobroczynny ogień, przezwyciężając wszelkie podziały między poszczególnymi osobami, kategoriami społecznymi, ludami i narodami. Świadectwo Ewangelii spala wszelką formę partykularyzmu i podtrzymuje miłość otwartą na wszystkich, z preferencją: na rzecz najuboższych i wykluczonych.

Przystąpienie do ognia miłości, który Jezus przyniósł na ziemię, ogarnia całe nasze istnienie i wymaga także oddawania czci Bogu oraz gotowości służenia bliźniemu. Adorowanie Boga i gotowość służenia bliźniemu. Pierwsze – oddawanie czci Bogu – oznacza także uczenie się modlitwy uwielbienia, o której zwykle zapominamy. Dlatego zapraszam wszystkich do odkrycia piękna modlitwy uwielbienia i do częstego jej pełnienia. A po drugie, gotowość służenia innym: z podziwem myślę o wielu wspólnotach i grupach ludzi młodych, które także podczas lata poświęcają się tej służbie na rzecz chorych, ubogich i niepełnosprawnych. Aby żyć zgodnie z duchem Ewangelii trzeba, aby w obliczu wciąż pojawiających się na świecie nowych potrzeb byli uczniowie Chrystusa, którzy potrafią odpowiedzieć nowymi inicjatywami miłosierdzia. W ten sposób Ewangelia, oddawanie czci Bogu i służba bliźniemu – obydwie razem – naprawdę objawia się jako ogień, który zbawia, który zmienia świat, zaczynając od przemiany serca każdego.

W tej perspektywie możemy również zrozumieć inne stwierdzenie Jezusa przedstawione w dzisiejszym fragmencie, które na pierwszy rzut oka może wprawiać w zakłopotanie: „Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam” (Łk 12,51). Przyszedł, aby „oddzielać ogniem” dobro od zła, sprawiedliwego od niesprawiedliwego. W tym sensie przyszedł aby „dzielić”, „podważyć” – ale w sposób zdrowy – życie swoich uczniów, rozbijając łatwe złudzenia tych, którzy sądzą, że mogą łączyć życie chrześcijańskie ze światowością, życie chrześcijańskie z kompromisami wszelkiego rodzaju, praktyki religijne i postawy wymierzone w bliźniego. Niektórzy łączą – tak myślą – prawdziwą religijność z praktykami zabobonnymi: ileż osób deklarujących się jako chrześcijanie chodzi do wróżbity czy wróżbitki, żeby czytali im z ręki! Ten zabobon nie ma nic wspólnego z Bogiem. Chodzi o to, by nie żyć obłudnie, ale być gotowymi do zapłacenia ceny za wybory zgodne z Ewangelią. Do tej postawy powinien dążyć każdy z nas w swoim życiu: konsekwencji i gotowości do zapłacenia za swoją zgodność z Ewangelią. Dobrze jest bowiem deklarować się jako chrześcijanie, ale przede wszystkim musimy być chrześcijanami w konkretnych sytuacjach, świadczącymi o Ewangelii, która jest przed wszystkim miłością Boga i naszych braci.

Niech Najświętsza Maryja Panna pomaga nam oczyścić serce ogniem przyniesionym przez Jezusa, aby szerzyć go w naszym życiu poprzez wybory stanowcze i odważne.

KAI/awo

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Franciszek: celem naszego życia jest niebo

„Nie dajmy się wciągnąć przez małostkowości życia, lecz wybierzmy wspaniałość nieba” – zachęcił Ojciec Święty w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny przed modlitwą „Anioł Pański”.

Polub nas na Facebooku!

Franciszek: celem naszego życia jest niebo
„Nie dajmy się wciągnąć przez małostkowości życia, lecz wybierzmy wspaniałość nieba” – zachęcił Ojciec Święty w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny przed modlitwą „Anioł Pański”.

Oto tekst papieskiego rozważania w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W dzisiejszej Ewangelii, czytanej w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, Najświętsza Dziewica modli się, mówiąc: „Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim” (Łk 1, 46-47). Spójrzmy na czasowniki tej modlitwy: wielbi i raduje się. Raduje się, kiedy dzieje się coś tak pięknego, że nie wystarczy radować się wewnętrznie, ale pragnie się wyrazić szczęście całym ciałem: wówczas się radujemy. Maryja raduje się z powodu Boga. Ciekaw jestem, czy także nam przydarzyło się radować dla Pana: radujemy się z osiągniętego wyniku, z otrzymania wspaniałej wiadomości, ale dzisiaj Maryja uczy nas radować się w Bogu, ponieważ czyni on „wielkie rzeczy” (por. w. 49).

Wielkie rzeczy przywołuje drugi czasownik: wielbić. Istotnie uwielbianie oznacza wywyższanie czegoś z powodu jego wspaniałości, jego piękna … Maryja wielbi wspaniałość Pana, wychwala Go, mówiąc, że jest naprawdę wielki. W życiu ważne jest poszukiwanie rzeczy wspaniałych, w przeciwnym razie gubimy się za wieloma małostkami. Maryja ukazuje nam, że jeśli chcemy, aby nasze życie było szczęśliwe, Bóg musi być postawiony na pierwszym miejscu, ponieważ tylko On jest wielki. Ileż razy natomiast żyjemy, uganiając się za rzeczami mało ważnymi: uprzedzeniami, urazami, rywalizacją, zazdrością, zbędnymi dobrami materialnymi … Ileż w życiu małostkowości! Wiemy o tym. Dzisiaj Maryja zaprasza nas do spojrzenia na „wielkie rzeczy”, których Pan w Niej dokonał. Także w każdym z nas Pan czyni wielkie rzeczy. Trzeba je uznać i radować się oraz wielbić Boga z powodu tych wielkich rzeczy.

Są to bowiem „wielkie rzeczy”, które dziś świętujemy. Maryja jest wzięta do nieba: maluczka i pokorna, jako pierwsza otrzymuje najwznioślejszą chwałę. Ona, będąca ludzkim stworzeniem, jedną z nas, osiąga wieczność w duszy i ciele. I tam na nas czeka, jak matka oczekująca na powrót swoich dzieci do domu. Istotnie lud Boży przywołuje Ją jako „bramę niebios”. Jesteśmy w drodze, będąc pielgrzymami do domu w niebie. Dzisiaj spójrzmy na Maryję, a zobaczymy cel. Widzimy, że pewna istota stworzona została wzięta do chwały Jezusa Chrystusa zmartwychwstałego, a tym stworzeniem mogła być tylko Ona, Matka Odkupiciela. Widzimy, że w niebie, wraz z Chrystusem, Nowym Adamem, jest także Maryja, nowa Ewa, a to daje nam pocieszenie i nadzieję w naszym pielgrzymowaniu tu na ziemi.

Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny jest przypomnieniem dla nas wszystkich, a szczególnie dla tych, którzy borykają się z wątpliwościami i smutkami, i żyją z oczami spuszczonymi w dół. Spójrzmy w górę, niebo jest otwarte; nie budzi strachu, nie jest już odległe, ponieważ na progu nieba czeka na nas matka. Jest Ona naszą matką. Kocha nas, uśmiecha się i troskliwie spieszy nam z pomocą. Jak każda matka chce dla swoich dzieci jak najlepiej i mówi nam: „Jesteście cenni w oczach Boga; nie jesteście stworzeni dla małych satysfakcji świata, ale dla wielkich radości nieba”. Tak, ponieważ Bóg jest radością, a nie nudą. Pozwólmy, by Matka Boża wzięła nas za rękę. Za każdym razem, gdy bierzemy do ręki różaniec i modlimy się do Niej, czynimy krok w kierunku wielkiego celu życia.

Pozwólmy się pociągnąć prawdziwym pięknem, nie dajmy się wciągnąć przez małostkowości życia, lecz wybierzmy wspaniałość nieba. Niech Najświętsza Dziewica, Brama Niebios pomaga nam z ufnością i radością spoglądać każdego dnia tam, gdzie jest nasz prawdziwy dom, gdzie jest Ona, oczekująca nas jako matka.


Tłumaczenie: KAI

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7