video-jav.net

Franciszek na nieszporach w bazylice św. Pawła za Murami

Na zakończenie Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan papież Franciszek przewodniczył nieszporom w bazylice św. Pawła za Murami. Spotkał się tam z przedstawicielami innych Kościołów i wspólnot kościelnych obecnych w Rzymie. W kazaniu podkreślił, że chrześcijanie różnych wyznań są tą samą rodziną

Polub nas na Facebooku!

Oto tekst papieskiej homilii w tłumaczeniu na język polski:

Czytanie z Księgi Wyjścia mówi nam o Mojżeszu i Marii, bracie i siostrze, którzy wznoszą do Boga hymn chwały nad brzegiem Morza Czerwonego, razem ze wspólnotą, którą Bóg wyzwolił z Egiptu. Wyśpiewują swoją radość, ponieważ w tych wodach Bóg ocalił ich od wroga, który chciał ich zniszczyć. Sam Mojżesz został wcześniej ocalony z wody, a jego siostra była świadkiem tego wydarzenia. Faraon nakazał bowiem: „ Wszystkich nowo narodzonych chłopców Hebrajczyków należy wyrzucić do rzeki” (Wj 1,22). Natomiast córka faraona znalazłszy w trzcinach Nilu koszyk z dzieckiem w środku, nazwała go Mojżeszem, bo jak powiedziała: „wydobyłam go z wody” (Wj 2,10). Historia ocalenia  Mojżesza od wód zapowiada w ten sposób większe ocalenie,  całego ludu, jakiego dokonać miał Bóg przeprowadzając go przez wody Morza Czerwonego, a następnie zatapiając nimi nieprzyjaciół.

Wielu starożytnych Ojców rozumiało to wyzwalające przejście jako obraz chrztu. To nasze grzechy zostały zatopione przez Boga w żywych wodach chrztu. Grzech groził nam znacznie bardziej niż Egipt, iż uczyni nas niewolnikami na zawsze, ale powaliła go moc Bożej miłości. Święty Augustyn (Kazanie 223E) interpretuje Morze Czerwone, gdzie Izrael widział Boże zbawienie, jako uprzedzający znak krwi ukrzyżowanego Chrystusa, będącej źródłem zbawienia. Wszyscy chrześcijanie przeszli przez wody chrztu, a łaska sakramentu zniszczyła naszych wrogów – grzech i śmierć. Wychodząc z wód osiągnęliśmy wolność dzieci; wynurzyliśmy się jako lud, jako wspólnota zbawionych braci i sióstr, jako „współobywatele świętych i domownicy Boga” (Ef 2, 19). Dzielimy się podstawowym doświadczeniem: Bożą łaską, Jego miłosierdziem zdolnym, by nas zbawić. I właśnie dlatego, że Bóg dokonał w nas tego zwycięstwa, razem możemy wyśpiewywać Jego chwałę.

Ponadto w życiu doświadczamy czułości Boga, który w wydarzeniach codzienności z miłością ocala nas od grzechu, od lęku i udręki. Te cenne doświadczenia muszą być strzeżone w sercu i w pamięci. Ale podobnie jak w przypadku Mojżesza, doświadczenia indywidualne wiążą się z jeszcze większą historią, jaką jest zbawienie ludu Bożego, co widzimy w pieśni zaintonowanej przez Izraelitów. Zaczyna się ona od opisu indywidualnego: „Pan jest moją mocą i powodem chwały, On stał się moim wybawcą” (Wj 15,2). Ale później staje się opisem zbawienia całego ludu: „ W swej łaskawości prowadzisz lud, który wyzwoliłeś” (w. 13). Ten kto wznosi tę pieśń, zdał sobie sprawę, że nie jest sam na brzegach Morza Czerwonego, ale jest otoczony braćmi i siostrami, którzy otrzymali tę samą łaskę i głoszą tę samą pochwałę.

Także św. Paweł, którego nawrócenie dzisiaj obchodzimy, doznał potężnego doświadczenia łaski, która go powołała, aby z prześladowcy stał się apostołem Chrystusa. Łaska Boża pobudziła go także do poszukiwania jedności z innymi chrześcijanami, natychmiast, najpierw w Damaszku, a następnie w Jerozolimie (por. Dz 9, 19-26-27). To jest nasze doświadczenie ludzi  wierzących. Im bardziej wzrastamy w życiu duchowym, tym coraz lepiej rozumiemy, że łaska dociera do nas wraz z innymi i ma być dzielona z innymi. Tak więc, kiedy wznoszę moje dziękczynienie Bogu za to, co we mnie uczynił, odkrywam, że nie śpiewam sam, ponieważ inni bracia i siostry mają tę samą co ja pieśń uwielbienia.

Doświadczenie to przeżyły różne wyznania chrześcijańskie. W ostatnim stuleciu zrozumieliśmy wreszcie, że jesteśmy razem nad brzegiem Morza Czerwonego. W chrzcie zostaliśmy zbawieni, a wdzięczna pieśń uwielbienia, jaką śpiewają inni bracia i siostry, należy do nas, ponieważ jest ona również naszą pieśnią uwielbienia. Kiedy mówimy, że uznajemy chrzest chrześcijan innych tradycji, wyznajemy, że także oni otrzymali przebaczenie Pana i działającą w nich Jego łaskę. I przyjmujemy ich kult, jako autentyczny wyraz uwielbienia za to, czego Bóg dokonuje. Pragniemy zatem razem się modlić, jeszcze bardziej jednocząc nasze głosy. I nawet gdy oddzielają nas rozbieżności, uznajemy, że należymy do ludu odkupionych, do tej samej rodziny braci i sióstr umiłowanych przez jedynego Ojca.

Po wyzwoleniu naród wybrany odbył długą i trudną drogę przez pustynię, często wahając się, ale czerpiąc siłę z pamięci o zbawczym dziele Boga i Jego zawsze bliskiej obecności. Także dzisiejsi chrześcijanie napotykają wiele trudności po drodze, otoczeni wieloma pustyniami duchowymi, które powodują wyczerpywanie się nadziei i radości. Po drodze są też poważne niebezpieczeństwa, które zagrażają życiu: jakże wielu braci znosi dziś prześladowania z powodu imienia Jezusa! Kiedy jest przelewana ich krew, nawet jeśli należą do różnych wyznań, stają się razem świadkami wiary, męczennikami, zjednoczonymi w więzi łaski chrzcielnej. Ponownie, wraz z przyjaciółmi innych tradycji religijnych, chrześcijanie stają dziś przed wyzwaniami, które poniżają ludzką godność: uciekają od konfliktów i nędzy; są ofiarami handlu ludźmi i innych form współczesnego niewolnictwa; doznają niedostatku i głodu w świecie coraz bardziej bogatym w środki a ubogim w miłość, gdzie stale narastają nierówności. Ale podobnie jak Izraelici z Księgi Wyjścia, chrześcijanie są wezwani do wspólnego przechowywania pamięci o tym, czego Bóg w nich dokonał. Ożywiając tę pamięć, możemy wspierać się nawzajem i uzbrojeni tylko w Jezusa i łagodną moc Jego Ewangelii stawić czoła każdemu wyzwaniu z odwagą i nadzieją.

Bracia i siostry, z sercem pełnym radości za to, że dzisiaj wyśpiewaliśmy tutaj hymn chwały Ojcu przez Chrystusa, naszego Zbawiciela i w Duchu, który daje życie, pragnę wyrazić moje gorące pozdrowienia dla was, dla was wszystkich: Jego Eminencji Metropolicie Gennadiosowi, przedstawicielowi Patriarchatu Ekumenicznego, Jego Ekscelencji arcybiskupowi Bernardowi Ntahoturiemu, osobistemu przedstawicielowi w Rzymie Arcybiskupa Canterbury, a także wszystkim przybyłym tutaj przedstawicielom i członkom różnych wyznań chrześcijańskich. Z radością pozdrawiam delegację ekumeniczną Finlandii, z którą miałem przyjemność spotkać się dziś rano. Pozdrawiam również studentów Ekumenicznego Instytutu Bossey, odwiedzających Rzym, aby pogłębić swoją znajomość Kościoła katolickiego a także młodzież prawosławną i ortodoksyjnych Kościołów wschodnich studiującą w Rzymie dzięki stypendiom Komitetu Współpracy Kulturalnej z Kościołami prawosławnymi, działającym przy Papieskiej Radzie ds. Popierania Jedności Chrześcijan. Wspólnie dziękowaliśmy Bogu za to, czego dokonał w naszym życiu i w naszych wspólnotach. Przedstawmy teraz Jemu nasze potrzeby i potrzeby świata, ufni, że w swojej wiernej miłości, nadal będzie On zbawiał i towarzyszył swojemu pielgrzymującemu ludowi.

KAI

Kardynał ostrzega przed próbą klonowania człowieka

Stanowczy sprzeciw wobec możliwości sklonowania człowieka wyraził emerytowany przewodniczący Papieskiej Akademii Życia kard. Elio Sgreccia. W rozmowie z włoskim dziennikiem „Corriere della Sera” skomentował on niedawną wiadomość, że uczonym chińskim udało się sklonować dwie małpki, co – jego zdaniem – może być wstępem lub ukryciem próby przeprowadzenia podobnego doświadczenia z ludźmi.

Polub nas na Facebooku!

Purpurat oświadczył, że w tego rodzaju badaniach najbardziej niepokoi go to, co się za nimi kryje, dodając, że widzi w tym zagrożenie dla ludzkości. „Najpierw była owca [Dolly, urodzona w wyniku sklonowania w 1996, uśmiercona w 2003 – KAI], teraz małpa. Dostrzegam w tym przedostatni krok w próbie zbliżania się do człowieka” – powiedział kardynał. Przypomniał, że „Kościół nigdy nie będzie mógł się na to zgodzić”. Po co ta chęć klonowania małpy? Jaki jest cel tego? Czy chcą odtworzyć ciało i stworzyć sztucznych ludzi? – zadał kilka retorycznych pytań rozmówca włoskiego dziennika, dodając, że cała ta sprawa budzi jego podejrzenia.

Według purpurata próba igrania z dziełem stworzenia łączy się z groźbą zniszczenia „szczebli metafizycznych”, to znaczy z próbą usunięcia ontologicznego zróżnicowania między człowiekiem a zwierzęciem. Za chęcią sklonowania małpy może się ukrywać tendencja, która pojawiła się już w niektórych działach nauki – sprowadzenia człowieka do małpy i małpy do człowieka, a w końcu do uważania małpy za równą człowiekowi.

Były przewodniczący Papieskiej Akademii Życia odrzucił również uwagę, jakoby tego rodzaju doświadczenia oznaczały „niezwykły krok naprzód z lekarskiego punktu widzenia”. Jego zdaniem do prowadzenia badań biologicznych czy medycznych nie trzeba naruszać porządku naturalnego. Przypomniał w związku z tym instrukcję Kongregacji Nauki Wiary „Dignitas personae” z 2008, której był współautorem, stwierdzającą, iż rozróżnienie między klonowaniem reprodukcyjnym a terapeutycznym jest nie do przyjęcia.

Włoski kardynał kurialny zwrócił przy tym uwagę, że o ile Kościół jednoznacznie, całkowicie i z całą mocą potępia klonowanie ludzi, to na temat klonowania zwierząt nie zajął dotychczas wyraźnego i oficjalnego stanowiska. Pozostawiono to zagadnienie samym naukowcom. „Mimo wszystko nie powinno to być sprawą jedynie Kościoła” – podkreślił kard. Sgreccia. Wyjaśnił, że dla osoby wierzącej sama myśl o klonowaniu człowieka jest nie do przyjęcia, ale „wszyscy powinni uważać tego rodzaju głębokie manipulacje za zagrożenie dla osoby ludzkiej i próbę pomniejszenia jej godności”.

Kard. Elio Sgreccia, który 6 czerwca br. skończy 90 lat, jest jednym z najwybitniejszych katolickich znawców bioetyki. Jest autorem m.in. katolickiego „Podręcznika bioetyki”, który stał się klasycznym dziełem z tego zakresu w Kościele. Był też jednym z głównych twórców instrukcji „Dignitas personae” z 8 września 2008, podkreślającej m.in. nienaruszalną godność osoby ludzkiej. Kapłanem jest od 1952, biskupem od 1992 (sakry udzielił mu osobiście 6 stycznia 1993 Jan Paweł II, a do Kolegium Kardynalskiego włączył go 20 listopada 2010 Benedykt XVI. W latach 1996-2008 stał na czele Papieskiej Akademii Życia.


kg (KAI/ilsismografo) / Watykan