video-jav.net

Franciszek: na krzyżu rodzi się nasza nadzieja

- W wydarzeniu Paschy Jezus przekształcił, biorąc je na siebie: nasz grzech w przebaczenie, naszą śmierć w zmartwychwstanie, nasz lęk w zaufanie. Oto dlaczego tam, na krzyżu, zrodziła się i zawsze się odradza nasza nadzieja - powiedział Franciszek podczas dzisiejszej audiencji ogólnej w Watykanie

Polub nas na Facebooku!

W swojej katechezie papież nawiązał do obchodów Wielkiego Tygodnia przygotowujących na Święta Zmartwychwstania Pańskiego. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 10 tys. wiernych.

 

Charakteryzując nadzieję wypływającą z krzyża Franciszek podkreślił znaczenie słów Pana Jezusa o ziarnie rzuconym w ziemię, które musi obumrzeć, aby wydać plon (por. J 12,24). Podobnie Pan Jezus wszedł między ludzi, „padł w ziemię”, ale musiał także zaznać uniżenia, śmierci jak ziarno pod ziemią. Przez Jego śmierć wzeszła nadzieja, z powodu miłości. „W wydarzeniu Paschy Jezus przekształcił, biorąc je na siebie: nasz grzech w przebaczenie, naszą śmierć w zmartwychwstanie, nasz lęk w zaufanie. Oto dlaczego tam, na krzyżu, zrodziła się i zawsze się rodzi na nowo nasza nadzieja. Oto dlaczego z Jezusem wszelkie nasze ciemności mogą być przekształcone w światło, każda porażka w zwycięstwo, każde rozczarowanie w nadzieję” – stwierdził papież.

 

Ojciec Święty podkreślił znaczenie wyboru nadziei Jezusa. Wówczas stopniowo odkrywamy, że zwycięskim sposobem życia jest ów styl ziarna, pokornej miłości. Nie ma innej drogi, aby pokonać zło i dać światu nadzieję – zaznaczył Franciszek. Przypomniał, że posiadanie zawsze pobudza, aby chcieć czegoś innego i nigdy nie daje ostatecznego zadowolenia. Stąd człowiek, który przyjmuje, jest dyspozycyjny i służy, żyje na sposób Boga jest wygrywającym, zbawia siebie samego i innych: staje się ziarnem nadziei dla świata.

 

Papież zaznaczył, że prawdziwa miłość przechodzi przez krzyż, nie będący celem, choć jest konieczny. Celem jest chwała, a dawanie życia, a nie posiadanie go, daje radość. „Miłość rodzi życie, a nawet nadaje sens cierpieniu. Miłość jest motorem sprawiającym, że nasza nadzieja posuwa się naprzód” – powiedział Ojciec Święty.

 

Na zakończenie swej katechezy Franciszek zachęcił, do kontemplowania krzyża, będącego źródłem nadziei. „Stopniowo zrozumiemy, że życie nadzieją wraz z Jezusem jest uczeniem się dostrzegania już odtąd rośliny w ziarnie, Paschy w krzyżu, życia w śmierci. Warto, abyśmy zatrzymali się przed krzyżem, spojrzeli na niego i powiedzieli: «Z Tobą nic nie jest stracone. Z Tobą zawsze mogę mieć nadzieję. Ty jesteś moją nadzieją»” – zakończył swoją katechezę papież.


st (KAI) / Watykan

Katolicka Agencja Informacyjna

Franciszek: nie wiem czy ja, ale Papież będzie w Panamie

W trakcie czuwania podczas 32. ŚDM, Franciszek odpowiadając spontanicznie na świadectwa młodych mówił o najbliższym Synodzie Biskupów o Młodzieży, planowanym na październik 2018 roku. Kończąc apel do młodych, Ojciec Święty podkreślił, że o to samo zaapeluje Papież w 2019 roku w Panamie, chociaż nie wie, czy to on nim będzie

Polub nas na Facebooku!

 

Podczas Synodu cały Kościół chce słuchać młodych: co myślą, co czują, czego pragną, co krytykują i czego żałują. Wszystkiego. Kościół potrzebuje jeszcze więcej wiosny. A wiosna jest porą młodych – mówił papież Franciszek w sobotę 8 kwietnia do uczestników czuwania przed 32. ŚDM w rzymskiej bazylice Santa Maria Maggiore. W modlitwie brali udział młodzi z diecezji regionu Lazio, organizatorzy ŚDM w Krakowie i Panamie oraz krajowi koordynatorzy ŚDM z całego świata

 

Publikujemy polskie tłumaczenie słów Papieża:

Drodzy młodzi,

 

dziękuję, że tu jesteście! Dzisiejszy wieczór jest podwójnym początkiem: początkiem drogi w kierunku Synodu, który ma długą nazwę „Młodzi, wiara i rozeznawanie powołania”, ale o którym mówimy: „Synod młodzieży” – to łatwiej zrozumieć! Jest także i drugi początek: drogi w stronę Panamy. Jest wśród nas obecny arcybiskup Panamy [Ojciec Święty wskazuje go i zwraca się do niego] Pozdrawiam cię bardzo serdecznie!

 

Wysłuchaliśmy Ewangelii, modliliśmy się, śpiewaliśmy, przynieśliśmy kwiaty Maryi, Matce i przynieśliśmy krzyż, który przybył z Krakowa, a jutro zostanie powierzony młodzieży z Panamy. Z Krakowa, do Panamy. A pośrodku: Synod. Synod z którego żaden młody człowiek nie powinien czuć się wykluczony!

 

„Ale… przygotowujemy synod dla młodych katolików… dla młodych, którzy przynależą do stowarzyszeń katolickich, tak będzie lepiej…” Nie! Ten Synod jest Synodem wszystkich młodych! To młodzi są protagonistami. „Ale także młodzi, którzy czują się agnostykami?” Tak! „Także młodzi letniej wiary?” Tak! „Także młodzi, którzy są oddaleni od Kościoła?” Tak! „Także – nie wiem, czy jest tu ktoś taki, możliwe, że jest – młodzi, którzy uważają się za niewierzących?” Tak! To jest Synod młodych i wszyscy chcemy słuchać siebie nawzajem. Każdy młody człowiek ma coś do powiedzenia innym, ma coś do powiedzenia dorosłym, ma coś do powiedzenia księżom, siostrom zakonnym, biskupom i papieżowi. Wszyscy musimy was wysłuchać!

 

Przypomnijmy sobie Kraków, także krzyż nam o nim przypomina. Powiedziałem wówczas dwie rzeczy, może ktoś z was pamięta: że źle jest widzieć młodego człowieka, który przechodzi na emeryturę w wieku 20 lat. I źle jest także widzieć młodego człowieka, który spędza życie na kanapie. Nieprawdaż? Ani młodzi „na emeryturze”, ani młodzi „na kanapie”. Potrzebujemy młodych w drodze, w trasie, młodych, którzy idą naprzód, jeden obok drugiego, ale patrząc ku przyszłości!

 

Wysłuchaliśmy Ewangelii (Łk 1,39-45), mówiącej o tym, że Maryja otrzymuje dar, otrzymuje to wielkie powołanie, by przynieść nam dar Boga. Ewangelia mówi, że otrzymawszy wiadomość, że jej starsza kuzynka spodziewa się dziecka i potrzebuje pomocy, rusza do niej „z pośpiechem”. Z pośpiechem! Dzisiejszy świat potrzebuje młodych, którzy wyruszają „z pośpiechem”, którzy się tym pośpiechem nie męczą. Młodych, którzy czują się powołani, którzy czują, że życie powierza im pewną misję. I tak, jak mówiła o tym wielokrotnie Maria Lisa [młoda siostra zakonna] w swoim świadectwie, potrzeba młodych, którzy są w drodze. Ona opowiedziała nam o swoim doświadczeniu: a było to doświadczenie drogi.

 

Potrzebujemy młodych w drodze. Świat może się przemieniać tylko wówczas, jeśli młodzi są w drodze. Ale dramatem tego świata jest to, że młodzi ludzie często są odrzuceni – i to jest dramat współczesnej młodzieży! Nie mają pracy, nie mają ideałów za którymi by podążali, brakuje im wykształcenia, brakuje integracji… Tylu młodych musi uciekać, emigrować do obcych krajów… Dziś młodzi, mówię to z bólem, często są odrzucani. A tego nie możemy tolerować! Musimy przygotować ten Synod, aby powiedzieć: „My, młodzi, jesteśmy tutaj!” I udajemy się do Panamy, aby powiedzieć „My, młodzi, jesteśmy tu, w drodze. Nie chcemy być odrzucani! Mamy wartość, którą chcemy dać innym”.

 

Podczas gdy mówił Pompeo [który wygłosił drugie świadectwo] pomyślałem: on dwukrotnie znajdował się na krawędzi sytuacji, w której został odrzucony: mając 8 i 18 lat. A jednak: udało mu się. Udało mu się. Udało mu się powstać. Bo życie, kiedy patrzymy na horyzont – mówiła też o tym Maria Lisa – zawsze nas zaskakuje, zawsze. Oni oboje to powiedzieli.

 

Jesteśmy w drodze ku Synodowi i ku Panamie. To ryzykowna droga, ale jeśli młody człowiek nie ryzykuje, to znaczy, że się zestarzał. Musimy podejmować ryzyko.

 

Maria Lisa powiedziała, że po sakramencie Bierzmowania oddaliła się od Kościoła. Wiecie dobrze, że we Włoszech sakrament Bierzmowania nazywa się „sakramentem pożegnania”! Po bierzmowaniu nie wraca się do kościoła. Dlaczego? Dlatego, że wielu młodych nie wie, co powinni zrobić… Ona [Maria Lisa] nigdy się nie zatrzymała, cały czas podążała naprzód: czasem ciemnymi drogami, drogami pozbawionymi światła, bez ideałów, albo z ideałami, których dobrze nie rozumiała, ale ostatecznie jej także się udało. Wy, młodzi, musicie podejmować w życiu ryzyko. Już dziś musicie przygotowywać przyszłość. Przyszłość jest w waszych rękach.

 

Podczas Synodu, cały Kościół chce słuchać młodych: co myślą, co czują, czego pragną, co krytykują i czego żałują. Wszystkiego. Kościół potrzebuje jeszcze więcej wiosny. A wiosna jest porą młodych.

 

Chciałbym zaprosić was do wyruszenia drogą w stronę Synodu i Panamy, do podjęcia tej drogi z radością, z waszymi aspiracjami, bez strachu, bez wstydu, do podjęcia jej z odwagą. Potrzeba odwagi i odnajdywania piękna w małych rzeczach; tak, jak powiedział Pompeo: piękna codzienności. Chwytajcie je, nie zmarnujcie go. I dziękujcie za to, kim jesteście: „taki jestem: dziękuję!” Tyle razy w życiu tracimy czas, zadając sobie pytanie: „kim ja jestem?” Możesz pytać kim jesteś i całe życie szukać odpowiedzi. Zapytaj raczej: „dla kogo jestem?” Tak, jak Maryja, która była zdolna do tego, by zadać sobie pytanie: „dla kogo, dla jakiej osoby jestem, w tym momencie? Dla mojej kuzynki”. I wyruszyła. Dla kogo jestem, nie: kim jestem? Ta druga odpowiedź przyjdzie później. To pytanie trzeba sobie zadać, ale przede wszystkim zapytać: dlaczego? Dlaczego się czegoś podejmujesz, czegoś, co dotyczy całego życia, czegoś, co sprawia, że myślisz, że czujesz i że działasz. Czegoś, co dotyczy trzech języków: języka umysłu, języka serca i języka rąk. Podążaj wciąż naprzód!

 

Jeszcze jedno chciałbym wam powiedzieć: Synod, to nie „miejsce na pogawędki”. ŚDM, to nie „miejsce na pogawędki”, ani cyrk, ani piękne święto, o którym: „cześć – zapomniałem”! Nie, to są konkrety! Życie wymaga od nas konkretu! W dzisiejszej płynnej kulturze potrzebujemy konkretu. A konkretem jest wasze powołanie!

 

I chciałbym zakończyć… miałem napisane przemówienie, ale kiedy was zobaczyłem, wysłuchałem dwóch świadectw, zdecydowałem się powiedzieć wam to wszystko. Przyjdą chwile, w których nic nie będziecie rozumieli. Chwile ciemne, trudne, potem chwile piękne, chwile ciemności i chwile światła… Ale jest coś, co chciałbym podkreślić. Żyjemy w teraźniejszości. W moim wieku, przygotowujemy się do odejścia… Nie? [śmiech] Któż może zagwarantować życie? Nikt. W waszym wieku, macie przed sobą przyszłość.

 

Dziś życie wymaga od młodych podjęcia misji, Kościół wymaga podjęcia misji i ja chciałbym tę misję wam powierzyć: zawróćcie i porozmawiajcie z dziadkami. Dziś, bardziej niż kiedykolwiek potrzeba tego mostu, tego dialogu między dziadkami i wnukami, między starszymi i młodymi. Prorok Joel mówi: „starcy wasi będą śnili, a młodzieńcy wasi będą mieli widzenia (Jl 3,1b)”, to znaczy, będą czynili konkrety rzeczy, zgodnie z proroctwem. To jest zadanie, które wam powierzam w imieniu Kościoła: rozmawiajcie ze starszymi. „Ale to nudne… oni mówią zawsze to samo…” Nie. Posłuchaj osoby starszej. Mów, zadawaj pytania. Spraw, by starsi śnili i z tych snów zaczerpnij to, czego potrzebujesz, by ruszyć naprzód, by prorokować i wprowadzać te proroctwa w czyn. To jest dziś wasza misja. To jest misja, o którą dziś prosi was Kościół.

 

Drodzy młodzi, bądźcie odważni! „Ale Ojcze, zgrzeszyłem, upadam tak często…” Przychodzi mi na myśl pewna piosenka alpinistów: „w sztuce wspinania się, ważne nie jest by nie upadać, ale by nie trwać w upadku”. Naprzód! Upadłeś? Powstań i idź naprzód! Pomyśl o tym, o czym marzył dziadek, o czym śnił starzec, czy staruszka. Spraw, by oni przemówili, zaczerpnij z tego, co powiedzą i buduj most ku przyszłości. To jest zadanie i misja, którą dziś powierza wam Kościół.

 

Dziękuję bardzo za waszą odwagę i… do Panamy! Nie wiem, czy będę tam ja, ale będzie tam papież. I papież w Panamie zapyta was: „Czy rozmawialiście z dziadkami? Czy rozmawialiście ze starszymi? Czy przekształciliście marzenia dziadków w konkretne wizje?” To jest wasze zadanie. Niech Pan wam błogosławi. Módlcie się za mnie i przygotujmy się wszyscy razem do Synodu i Panamy.

 

Dziękuję


tłum. abd, st (KAI) / Rzym

Katolicka Agencja Informacyjna