video-jav.net

Bari: modlitwa z papieżem o pokój na Bliskim Wschodzie

Papież uda się w sobotę 7 lipca do Bari, gdzie z jego inicjatywy odbędzie się dzień modlitwy i refleksji nt. dramatycznej sytuacji na Bliskim Wschodzie. Do wspólnej modlitwy w Bari Franciszek zaprosił prawosławnych i katolickich patriarchów wschodnich. To najważniejsze wydarzenie tego tygodnia z udziałem papieża.

Polub nas na Facebooku!

W najbliższą sobotę udam się do Bari wraz z wieloma przywódcami Kościołów i wspólnot chrześcijańskich na Bliskim Wschodzie. Będziemy przeżywali dzień modlitwy i refleksji nad dramatyczną sytuacją tego regionu, w którym nadal cierpi tak wielu naszych braci i sióstr w wierze, i będziemy błagać jednym głosem: „Pokój w tobie!” (Ps 122, 8). Proszę wszystkich, aby modlitwą towarzyszyli tej pielgrzymce pokoju i jedności – taką prośbę skierował papież Franciszek po modlitwie Anioł Pański w niedzielę w Watykanie.

Znany jest już szczegółowy program spotkania w Bari:
O 8.15 papież przyleci helikopterem na plac Kolumba, skąd odjedzie samochodem do bazyliki św. Mikołaja. O 8.30 powita przed wejściem kolejno przybywających patriarchów, po czym dołączy do nich w prezbiterium świątyni. O 8.45 wszyscy zejdą do krypty, gdzie przy grobie św. Mikołaja uczczą jego relikwie i zapalą lampę. O 9.15 sprzed bazyliki odjadą autokarem do Rotundy na nadmorskim bulwarze Lungomare. Tam o 9.30 odbędzie się spotkanie modlitewne. Po jego zakończeniu o 10.30 wrócą autokarem do bazyliki, gdzie o 11.00 odbędą „dialog” za zamkniętymi drzwiami. O 13.30 przejadą do siedziby arcybiskupa Bari na obiad. O 15.30 papież pożegna patriarchów, a o 16.00 wyleci helikopterem do Watykanu.

Spotkanie przy relikwiach św. Mikołaja

Bari to miasto, które jest mostem jedności pomiędzy światem katolickim i prawosławnym. Tutaj wymiar ekumeniczny jest mocno widoczny – mówi biskup tamtejszej diecezji abp Francesco Cacucci. W Bari znajdują się relikwie św. Mikołaja, czczonego zarówno przez katolików jak i prawosławnych. Część relikwii w ubiegłym roku peregrynowała do Moskwy i Petersburga, co wzbudziło wśród wiernych wielki entuzjazm i gromadziło ogromne rzesze tych, którzy pragnęli oddać im cześć. Przyjazd Ojca Świętego wpisuje się w trwającą od lat tradycję ekumeniczną tego włoskiego miasta.- Jest to podróż, której motywacja jest dwojakiego rodzaju. Przede wszystkim to spotkanie jest próbą zwrócenia uwagi na Bliski Wschód, na potrzebę pokoju w tym regionie, tak mocno doświadczonym wojną. Obok tego także zwrócenie szczególnej uwagi na prześladowanie mieszkających tam chrześcijan – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Cacucci.

Kto przyjedzie? 

Swoją obecność potwierdził już prawosławny patriarcha Konstantynopola i patriarcha ekumeniczny Bartłomiej I. Będzie też wysoki przedstawiciel Patriarchatu Moskiewskiego, metropolita Hilarion a także papież koptyjski Tawadros II oraz patriarchowie katolickich Kościołów Wschodnich. Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan kard. Kurt Koch powiedział, że idea tej wspólnej modlitwy za Bliski Wschód została bardzo dobrze przyjęta w Kościołach Wschodnich. Wielu patriarchów chce osobiście wziąć w niej udział a ci, którzy nie mogą, przysyłają swych delegatów.

Na spotkaniu w Bari zwierzchnicy Kościołów chcą wnieść swój własny wkład w rozwiązanie kryzysu na Bliskim Wschodzie. Dają, to co mają, czyli modlitwę. Zanoszą przed Boga wszystkie problemy i cierpienia, Jemu to zawierzając, by On przejął inicjatywę. „Bo tylko Bóg może nawrócić serca dyktatorów, tylko On może nawrócić myśli polityków” – dodał kard. Koch.

awo/Stacja7.pl

Nikt nie powinien czuć się jak intruz

Jest tylko jeden wymóg, by uzyskać dostęp do serca Jezusa: poczucie potrzeby uzdrowienia i powierzenie się Jemu - powiedział dziś papież Franciszek przed modlitwą "Anioł Pański"

Polub nas na Facebooku!

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Ewangelia dzisiejszej niedzieli (por. Mk 5,21-43) przedstawia dwa cuda dokonane przez Jezusa, opisując je niemal jako rodzaj triumfalnego marszu ku życiu.

Najpierw ewangelista opowiada o pewnym Jairze, jednym z przełożonych synagogi, który przybył do Jezusa i błagał Go, aby poszedł do jego domu, ponieważ jego dwunastoletnia córka dogorywała. Jezus zgodził się i poszedł z nim; ale po drodze nadeszła wiadomość, że dziewczynka nie żyje. Możemy sobie wyobrazić reakcję owego ojca. Ale Jezus mówi mu: „Nie bój się, tylko wierz” (w.36). Gdy dotarli do domu Jaira, Jezus odsunął wszystkich, wszedł do pokoju jedynie z rodzicami oraz trzema uczniami i zwracając się do zmarłej powiedział: „Dziewczynko, mówię ci, wstań” (w. 41). Dziewczynka natychmiast wstała, jakby budząc się z głębokiego snu (por. w. 42).

W obrębie tego opisu Marek umieszcza inny: uzdrowienie kobiety, która cierpiała na krwotok a została uzdrowiona, skoro tylko dotknęła się płaszcza Jezusa (por. w. 27). Tutaj uderzający jest fakt, że wiara tej kobiety przyciąga, – chciałbym powiedzieć „kradnie” – boską moc zbawczą będącą w Chrystusie, który czując, że „wyszła z niego” moc, starał się zrozumieć, kto to był. A kiedy kobieta przyznała się i wyznała wszystko, powiedział do niej: „Córko, twoja wiara cię ocaliła” (w. 34).

Są to dwie powiązane historie, z jednym centrum: wiara. Ukazują one Jezusa jako źródło życia, jako Tego, który daje na nowo życie osobom, które całkowicie Mu ufają. Dwaj główni bohaterowie, czyli ojciec dziewczynki i chora nie są jeszcze uczniami Jezusa, a jednak zostali wysłuchani ze wzglądu na swą wiarę. Rozumiemy stąd, że na drogę Pana przyjmowani są wszyscy: nikt nie powinien czuć się jak intruz, osoba dopuszczająca się nadużycia, czy ktoś, kto nie ma prawa. Jest tylko jeden wymóg, by uzyskać dostęp do Jego serca: poczucie potrzeby uzdrowienia i powierzenie się Jemu. Pytam was, każdego z osobna: czy czujesz potrzebę uzdrowienia? Z jakiejś rzeczy, jakiegoś grzechu, problemu? A jeśli to odczuwasz, czy masz wiarę w Jezusa? To dwa wymagania, aby być uzdrowionymi, by mieć dostęp do Jego serca: odczuwać potrzebę uzdrowienia i powierzyć się Jemu.

Jezus idzie, aby znaleźć tych ludzi w tłumie i wyrywa ich z anonimowości, wyzwala z lęku, by żyć i się ośmielić. Czyni to spojrzeniem i słowem, które stawia ich na nogi po tak wielu cierpieniach i upokorzeniach. My również jesteśmy wezwani, by nauczyć się i naśladować te słowa, które wyzwalają i te spojrzenia, które przywracają chęć życia, tym którzy są jej pozbawieni.

W tym fragmencie Ewangelii przeplatają się tematy wiary i nowego życia, które Jezus przyszedł dać wszystkim. Wchodząc do domu, w którym leżała martwa dziewczynka, wyrzucał tych, którzy robili zgiełk i płakali, (por. w. 40) mówiąc: „Dziecko nie umarło, tylko śpi” (w. 39). Jezus jest Panem, a wobec Niego śmierć fizyczna jest jak sen: nie ma powodu do rozpaczy. Istnieje inna śmierć, której należy się obawiać: serce znieczulone złem! Tak, tej śmierci musimy się obawiać! Gdy czujemy, że nasze serce jest nieczułe, znieczula się – pozwolę sobie powiedzieć – serce zmumifikowane – wówczas musimy się tego obawiać. To właśnie jest śmierć serca. Ale także grzech, serce zmumifikowane nie jest dla Jezusa ostatnim słowem, ponieważ to On przyniósł nam nieskończone miłosierdzie Ojca. I nawet jeśli nisko upadniemy, dociera do nas jego delikatny i mocny głos: „Mówię ci: wstań!”. Wspaniale usłyszeć to słowo Jezusa skierowane do każdego z nas: „Mówię ci: wstań! Wstań, bądź odważny, wstań!”. Jezus przywraca życie dziewczynce i przywraca życie uzdrowionej kobiecie: życie i wiarę obydwu.

Prośmy Maryję Dziewicę, aby towarzyszyła naszej pielgrzymce wiary i konkretnej miłości, zwłaszcza wobec potrzebujących. I wzywajmy Jej macierzyńskiego wstawiennictwa dla naszych braci, którzy cierpią na ciele i na duchu.

KAI/al