video-jav.net

Tiburcio Arnaiz Muñoz. Mamy nowego błogosławionego

Był sługą Boga, który ze swego życia uczynił nieustanną, przykładną i heroiczną drogę całkowitego oddania się Panu i braciom, szczególnie tym najsłabszym – tak o wyniesionym dziś na ołtarze nowym błogosławionym Tiburcio Arnaizie Muñozie mówił kard. Angelo Becciu. W hiszpańskiej Maladze prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych przewodniczył w imieniu Papieża Mszy beatyfikacyjnej.

Polub nas na Facebooku!

Kard. Becciu podkreślił, że nowy błogosławiony czuł się współodpowiedzialny za zło duchowe i moralne swoich czasów i wiedział, że nie zbawi się bez zbawienia innych. Wskazał też na aktualność przesłania błogosławionego jezuity, którego nazywano „Jezusowym szaleńcem”.

„Jest on przykładem człowieka, który nie zadowala się tym, co już osiągnął, ale posłuszny pragnieniom serca pragnie się powierzyć Bogu z jeszcze większą radykalnością” – mówił homilii beatyfikacyjnej kard. Becciu. Wskazał, że odpowiedział on na miłość Boga poprzez coraz większe oddanie się służbie i miłości do ostatnich, odrzuconych. „Jak bardzo nasze czasy potrzebują coraz większych serc, otwartych na potrzeby duchowe i materialne tak wielu braci, którzy oczekują od nas słów wiary, pocieszenia i nadziei, jak również troskliwych gestów przyjęcia i wspaniałomyślnej solidarności” – podkreślił Prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Bł. Tiburcio Arnaiz Muñoz żył w Hiszpanii na przełomie XIX i XX w. Po 12 latach posługi jako ksiądz diecezjalny wstąpił do zakonu jezuitów, aby doskonałej wypełnić swoje pragnienie służby Bogu i ludziom. Czynił to poprzez bardzo głębokie i intensywne życie duchowe, które pomagało mu w pełnym oddaniu się tym, którzy potrzebowali jego posługi szczególnie w szpitalach i więzieniach.

Gdy przełożeni wysłali go do Malagi zaangażował się w pomoc i formację najuboższych robotników w najbardziej peryferyjnej części miasta, gdzie Kościół praktycznie był nieobecny, a przechodzących tamtędy kapłanów obrzucano zdechłymi szczurami. Swoją działalnością apostolską objął także biedaków mieszkających w wioskach okalających miasto. Dla nich utworzył grupę katechistów i katechistek, którzy docierali tam z Ewangelią. Analfabetów i biedaków uczył czytać i pisać. Szybko stał się znany oraz kochany i szanowany przez wszystkich. Zmarł w 1926 r. W czasie mszy pogrzebowej nazwano go „Jezusowym szaleńcem”, który nawet jeżeli osierocił swoje miasto, to z nieba nie przestaje go chronić i wspierać.

KAI/ad

Kard. Krajewski przejmuje kościół na Eskwilinie

Papieski jałmużnik kard. Konrad Krajewski, wraz z przyjęciem godności kardynalskiej, otrzymał pod opiekę swój kościół tytularny, którym jest świątynia Matki Bożej Niepokalanej na Eskwilinie w Rzymie. Watykan zapowiedział dziś termin uroczystości jego ingresu do tego kościoła.

Polub nas na Facebooku!

Uroczystość przejęcia opieki kard. Krajewskiego nad tym kościołem odbędzie się 24 października o godz. 18.30.

Właśnie ta świątynia, decyzją papieża Franciszka, będzie od tej pory kościołem tytularnym kardynałów-diakonów. Taką funkcję pełni kard. Konrad Krajewski, który będzie pierwszym kardynałem “przypisanym” do tej świątyni.

Do 1973 r. zarządcami tej świątyni było nieistniejące już dziś zgromadzenie Braci Miłosierdzia. Sam kościół jest jak na Rzym świątynią dość nową, bo zbudowaną na przełomie XIX i XX w. w wystroju i architekturze neogotyckiej.

ad/Stacja7