ZE ŚWIATA

Radość życia monastycznego z siostrami z zespołem Downa

Ludzie z zespołem Downa to wciąż nieodkryty świat. Wnoszą oni do naszego życia tak dużo radości, a przede wszystkim dają nam miłość, której świat bardzo potrzebuje – uważa przeorysza Wspólnoty Małych Sióstr Uczennic Baranka. Jest to jedyna na świecie wspólnota monastyczna, w której żyją siostry pełnosprawne i siostry z zespołem Downa.

Polub nas na Facebooku!

Historia tej niezwykłej wspólnoty w Le Blanc w środkowej Francji rozpoczęła się w latach 80. Matka Line, aktualna przełożona, odkrywała swe powołanie do życia konsekrowanego. To właśnie wtedy spotkała Véronique, młodą dziewczynę z zespołem Downa, która twierdziła, że jest powołana do życia monastycznego, lecz nie chciano jej przyjąć do żadnej wspólnoty, bo prawo kanoniczne zakazuje przyjmowania osób z upośledzeniem umysłowym. Obie kobiety rozpoczęły wspólne życie monastyczne. Z czasem dołączyły do nich nowe siostry. Dziś jest ich dziesięć.

W 1999 r. dzięki silnemu poparciu miejscowych biskupów zostały oficjalnie uznane przez Stolicę Apostolską jako kontemplacyjna wspólnota zakonna. Łączą duchowość benedyktyńską z małą drogą św. Teresy z Lisieux. Jak podkreśla matka Line, choć osoby z zespołem Downa potrzebują na co dzień pomocy ze strony innych sióstr, to jednak doskonale odnajdują się w życiu monastycznym.

„Są autonomiczne. Bo życie kontemplacyjne pozwala im żyć w bardzo regularnym i uporządkowanym rytmie. A dla osób z zespołem Downa trudne są zmiany, natomiast kiedy wszystko ma swoje reguły, znajdują w nich oparcie – przyznaje s. Line. – I okazuje się, że mają w sobie zdumiewającą moc ducha. Na pamięć znają Pismo Święte, żywoty świętych. Ich pamięć jest niesamowita. Są to bardzo rozmodlone dusze, ludzie bardzo uduchowieni, żyjący w wielkiej bliskości z Jezusem. Ludzie nie zdają sobie z tego sprawy. Odznaczają się umiejętnością przebaczania i pocieszania innych w strapieniu. Potrafią na przykład znaleźć dla nich właściwe zdanie z Pisma Świętego. Ich dusza nie jest upośledzona. Wręcz przeciwnie, są blisko Boga, mają łatwiejszy kontakt z Bogiem, nie to co my”.

Matka Line przyznaje, że bardzo często stawia się jej pytanie, w jaki sposób rozpoznaje się w jej wspólnocie powołanie. „Tak samo, jak w wypadku innych powołań. Jeśli człowiek czuje się w czymś spełniony, to znaczy, że Bóg go do tego powołuje. Osoby z zespołem Downa, potrafią to rozpoznać i o tym powiedzieć” – zapewnia przeorysza tej monastycznej wspólnoty.

KAI/kh

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Niedawno okupowani przez ISIS, teraz czekają na wizytę papieża

„Pomimo dewastacji dokonanej przez Państwo Islamskie, wiara jest mocna” – podkreśla nowy katolicki metropolita Mosulu w wywiadzie dla „National Catholic Register” i deklaruje: „Nie zamierzam siedzieć w biurze i czekać aż ktoś do mnie przyjdzie. Będę biskupem, który żyje wśród ludzi i robi wszystko, aby im pomóc”.

Polub nas na Facebooku!

Jak zauważa abp Nathanael Nizar Semaan, Karakosz i wszystkie chrześcijańskie wioski dają wielkie świadectwo wiary. „W miejscu jeszcze niedawno okupowanym przez islamistów dziś budujemy domy i kościoły, prowadzone są zajęcia dla młodzieży, odbudowaliśmy centrum św. Pawła, w którym spotyka się młodzież, aby modlić się i uczyć katechizmu, nasze kościoły są pełne. Jestem zdumiony jak wspaniali są ci ludzie, że stać ich na takie działania po tym wszystkim, co przeszli. Ta aktywność wynika z ich silnej wiary” – zapewnił abp Semaan.

Pięć lat temu chrześcijanie zostali wypędzeni z Równiny Niniwy przez bojowników ISIS. W zaledwie kilka godzin swoją starożytną ojczyznę musiało opuścić ponad 100 tys. wyznawców Chrystusa, w tym wszyscy syryjscy katolicy mieszkający w Karakosz. Miasto zostało zburzone. Po zakończeniu czteroletniej okupacji przez Państwo Islamskie z miejsca wygnania, z regionu Kurdystanu, w ciągu ostatniego półtora roku powróciło około 20 tys. wiernych.

Ich nowy biskup to jednocześnie ich krajan. Abp Semaan urodził się w Karakosz, a teraz powraca tu na swoją misję. „Nie zamierzam siedzieć w biurze i czekać aż ktoś do mnie przyjdzie. Będę biskupem, który żyje wśród ludzi i robi wszystko, aby im pomóc” – zapewnił arcybiskup Mosulu.

Jednym z wyzwań stojących przed nowym biskupem i wiernymi z Karakosz jest przygotowanie wizyty Ojca Świętego w Iraku w 2020 roku. „Liczymy, że papież doda nam nadziei i pomoże uleczyć rany, które naszej wspólnocie zadała wojna. Obecność Franciszka będzie też wyraźnym znakiem, że każdy człowiek ma prawo do praktykowania swojej wiary – a o to usilnie tutaj walczymy. Wierzę, że wizyta Franciszka zachęci młodych ludzi, aby tu zostali, a nam doda sił, by tworzyć dla nich miejsca pracy. Aby podkreślić jedność chrześcijan zamierzamy tę wizytę przygotować wspólnie z innymi wspólnotami kościelnymi Iraku: chaldejską, syryjską i ormiańską” – powiedział abp Semaan.

KAI/awo

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap