ZE ŚWIATA

Polska misjonarka pisze poruszający list o dramacie w Mozambiku

Mozambik jak Łazarz leży u drzwi świata cały poraniony w oczekiwaniu na jakąkolwiek pomoc - tymi słowami zaczyna się list s. Rozalii J. Paliczki, polskiej misjonarki pracującej obecnie w Mozambiku. Kilka tygodni temu kraj został spustoszony przez cyklon, który "zostawił miliony ludzi bez środków do życia".

Polub nas na Facebooku!

Siostra Rozalia przekazała swój list za pośrednictwem księży werbistów do Caritas Polska.  Caritas udostępniła go w całości, bowiem jest tam ze szczegółami opisany dramat mieszkańców tego i tak ubogiego kraju. Braki jedzenia, braki wody pitnej, zniszczone uprawy, z których ludzie czerpali środki do życia, grasujące po zalanych polach krokodyle – to wszystko teraz dzieje się w Mozambiku. 

Caritas przypomina, że już przekazała kwotę 100 tys. zł na pomoc poszkodowanym, ale apeluje jednocześnie o dalsze wpłaty na ten cel. Uruchomiony został charytatywny serwis SMS. Wiadomość o treści MOZAMBIK można wysyłać pod nr 72052 (koszt: 2,46 zł z VAT).

Oto pełna treść listu s. Rozalii z Mozambiku:

 

Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, mnieście uczynili…

 

Drodzy Przyjaciele Misji,

Mozambik jak Łazarz leży u drzwi świata cały poraniony w oczekiwaniu na jakąkolwiek pomoc. Jestem Misjonarką ze Zgromadzenia Służebnic Ducha Świętego. W Mozambiku jestem już od ponad 20 lat. Obecnie posługuję w środkowej części kraju, w prowincji Manika, diecezji Chimoio, dystrykcie Tambara – w parafii Świętego Karola Lwangi, też dotkniętej cyklonem. Cyklon IDAI zostawił po sobie spustoszenia na skalę, której tu dotąd nie znano. Cyklony nawiedzają cyklicznie Mozambik ale mniejsze, ten był wyjątkowy. Zniszczył praktycznie wszystko, włącznie ze zbiorami i w ten sposób zostawił miliony ludzi bez środków do życia.

 

Minęło już parę dni, ale jeszcze można zauważyć ludzi na drzewach lub dachach w oczekiwaniu na pomoc. Bez jedzenia. Przywiązani do drzewa by nocą nie wpaść do wody, brak sił bo brak pożywienia, wielu jednak nie przeżyło… 
Dramatyczna jest sytuacja Beiry, 1,5-milionowego miasta. Praktycznie je zmiotło z powierzchni ziemi. Kościoły, kaplice, domy zakonne, szkoły, ośrodki zdrowia, sklepy, budynki rządowe i domostwa prywatne, wszystko w ruinach, słupy elektryczne na ziemi…

 

 

Nocą ciemności zalegają miasto czyniąc je przerażającym. Nowa i jedyna droga doprowadzająca do miasta jest rozerwana w 4 miejscach, co czyni miasto jak dotąd niedostępnym dla samochodów, prowiant dowozi się helikopterami lub samolotami. Łodzie poniszczone. Miasto zbudowane jest na depresji, stąd woda schodzi bardzo powoli, suszenie potrwa miesiącami. Zwłoki zmarłych leżą w oczekiwaniu na suchy ląd… Nie ma możliwości skorzystania z ubikacji, łazienki, kranu… Wszystko ląduje w wodzie, którą się potem pije.

 

Wybuch cholery jest więc bardzo prawdopodobny. Nie ma wyjścia, pragnienie jest nie do wytrzymania… Nie ma możliwości zmiany ubrania, wykąpania się… Głód jest ogromny, zaś spożywane jedzenie wystarcza tylko by zmylić żołądek. Racje żywieniowe nie docierają jeszcze do wszystkich.

Przez port w Beirze pochodzi cały transport do środkowej części kraju oraz Zimbabwe i Malawi. Nie ma także paliwa co daje się już odczuć… także nam.

Moja parafia (jeszcze bez kapłana) w powiecie Tambara leży nad wielką rzeką Zambezi. Ludzie uprawiają swoje pola w dolinie rzeki. Z powodu obfitości deszczu otwarto podwoje tamy prądotwórczej, Cahora Bassa w prowincji Tete, co automatycznie spowodowało wylanie rzeki i zatopienie pól. W rzece są krokodyle, te się rozeszły po polach, trzeba uważać. Woda zabrała ze sobą kukurydzę, orzeszki ziemne, sezam, fasolkę…, a co zostało zaczyna kiełkować. Zbiory tutaj są w Kwietniu i Maju, więc prawie… Głód w oczach.

 

Tak wygląda obecnie kościół prowadzony przez misjonarzy werbistów FOT. Ojcowie Werbiści

 

Po opadnięciu wody można będzie na nowo coś posiać, ale jak wytrzymać te parę miesięcy? To też mnie przeraża. Gdzie kupić teraz kukurydzę dla zaspokojenia głodu tych ludzi a potem na posiew? Trzeba będzie pojechać ciężarówka trochę w głąb lądu i zakupić duża ilość… Potrzeba też funduszy…

 

Opatrzność Boża nigdy nie zawodzi… ufamy!
Niech Pan błogosławi tym o otwartym sercu i dłoniach…
Z modlitwą,
s. Rozalia J. Paliczka SSpS


ad/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Nowy viral o Franciszku. Dlaczego papież unikał całowania po rękach?

Od wczorajszego wieczora portale internetowe i gazety huczą od “newsa” o papieżu Franciszku, który “został przyłapany” na wzbranianiu się przed całowaniem jego rąk.

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Źródłem tego “newsa” jest nagranie z poniedziałkowej ceremonii powitania papieża we włoskim Loreto, gdzie po Mszy św. i ogólnym spotkaniu z wiernymi Franciszek spotkał się też w mniejszym gronie z zaproszonymi przez Sanktuarium gośćmi. W gronie tym znalazło się wiele zakonnic, księży i osób świeckich związanych jakoś z tamtym regionem Włoch. Na nagraniu widać długą kolejkę jaką uformowali, by osobiście uścisnąć papieżowi dłoń. Duża część z nich chciała papieża wówczas pocałować w rękę lub pierścień, zamieniając przy tym kilka słów. Początkowo Franciszek taką praktykę akceptuje, ale od pewnego momentu, po powitaniu w ten sposób kilkunastu osób, zaczyna wyraźnie unikać przyjęcia tego gestu, zastępując go serdecznym uśmiechem lub zwykłym uściskiem dłoni.

Właśnie to wypatrzył niechętny Franciszkowi amerykański serwis internetowy LifeSiteNews, nazywają zachowanie papieża “niepokojącym” w kontekście “długiej historii noszenia i pierścienia przez papieży i znaczenia tego znaku”. Inny portal, prowadzony przez tradycjonalistów “Rorate Coeli” poszedł nawet krok dalej. “Franciszku, jeśli nie chcesz być Wikariuszem Chrystusa, po prostu odejdź” – napisali.

Temat natychmiast podchwyciły największe gazety, telewizje i serwisy internetowe takie jak m.in. BBC, the Guardian, SkyNews, Washington Post, Business Insider. “Czy papież mówi do widzenia tradycji pierścienia?” – pyta w tytule BBC.

Głos zabrali w mediach społecznościowych także znawcy tematyki watykańskiej. Biograf papieży Austen Ivereigh napisał w obronie Franciszka: “On woli się upewnić, że angażują się w spotkanie z nim, a nie traktują jak świętej relikwii. Jest Wikariuszem Chrystusa, a nie cesarzem rzymskim”.

Inni przypomnieli, że całowania pierścienia podczas powitania z papieżem unikali również poprzednicy Franciszka Jan Paweł II i Benedykt XVI. Z kolei jezuita ks. Russell Pollitt przypomniał, że całowanie w pierścień papieski to import z monarchii i nie ma nic wspólnego z Tradycją. “Najwyższy czas, aby całowanie biskupów w pierścienie zniknęło całkowicie”- napisał na Twitterze.

Zdziwiony medialną popularnością akurat tego tematu jest rzecznik archidiecezji warszawskiej ks. Przemysław Śliwiński. – Przyjrzyjmy się nie tyle gestom co prawdziwemu posłuszeństwu wobec papieża i zastanówmy się czy u krytyków gestu papieża następuje zbieżność między tym gestem i jego znaczeniem – mówi w wypowiedzi dla Stacji7.

 

Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor, w latach 2018-20 odpowiedzialna za sekcję news w Stacji7. Wcześniej pracowała w “Pulsie Biznesu”, “Newsweeku” i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap