video-jav.net

Papież i Chiny – wyjaśniamy

Co oznacza Umowa Tymczasowa między Stolicą Apostolską i Chińską Republiką Ludową? W jaki sposób zmienia to sytuację wspólnoty katolickiej w Chinach? I czy w Polsce było podobnie?

Paweł
Bieliński
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

„Dziś po raz pierwszy od tak wielu dziesięcioleci wszyscy biskupi w Chinach trwają w jedności z Biskupem Rzymu” – tymi słowami watykański sekretarz stanu kard. Pietro Parolin skomentował podpisaną 22 września w Pekinie „Umowę Tymczasową między Stolicą Apostolską i Chińską Republiką Ludową w sprawie mianowania biskupów”.

Umożliwia ona papieżowi dokonywanie nominacji biskupich we wszystkich diecezjach Państwa Środka. Ma się to jednak dokonywać „w dialogu” z władzami Chińskiej Republiki Ludowej.

Papież Franciszek ma nadzieję, że dzięki umowie uda się zapewnić wspólnocie katolickiej w Chinach dobrych pasterzy. Dodaje zarazem, że w poszukiwanie takich kandydatów na biskupów powinni włączyć się wszyscy tamtejsi katolicy.

Przypomina to nieco sytuację Polski z czasów PRL, kiedy wyłaniani przez Kościół kandydaci na biskupów musieli uzyskać zgodę komunistycznego rządu, zanim otrzymali papieską nominację. Niektórzy z powodu sprzeciwu władz biskupami nigdy nie zostali.

Papież Franciszek ma nadzieję, że dzięki umowie uda się zapewnić wspólnocie katolickiej w Chinach dobrych pasterzy. Dodaje zarazem, że w poszukiwanie takich kandydatów na biskupów powinni włączyć się wszyscy tamtejsi katolicy.

 

Rząd kontroluje religie

Chińska Republika Ludowa jest oficjalnie państwem ateistycznym, gdzie komunistyczny rząd dąży do całkowitej laicyzacji społeczeństwa. Bierze jednak pod uwagę fakt, że dziesiątki milionów obywateli to ludzie wierzący. Chce więc kontrolować każdy przejaw życia religijnego. Dotyczy to nie tylko katolików, ale także protestantów, muzułmanów czy buddystów (władze już zapowiedziały, że to one wyznaczą kolejnego dalajlamę).

Rząd Chin twierdzi, że stoi na straży wolności religijnej obywateli, ale toleruje działalność religijną jedynie w ramach organizacji przez siebie koncesjonowanych, takich jak Patriotyczne Stowarzyszenie Katolików Chińskich czy Patriotyczny Ruch Potrójnej Autonomii, grupujący protestantów. Nieuznawane przez władze wspólnoty wciąż są represjonowane. Na porządku dziennym są aresztowania, usuwanie krzyży, a nawet burzenie kościołów.

„Powinniśmy ukierunkowywać i wychowywać kręgi religijne i ich zwolenników w duchu socjalistycznego trzonu wartości” – stwierdził dwa lata temu szef partii i państwa Xi Jinping. Jego zdaniem, należy stawiać opór „zagranicznej infiltracji za pomocą religii”, a także „łączyć religijne doktryny z chińską kulturą”.

Chiny zerwały stosunki dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską w 1951 r. Nuncjatura apostolska została wtedy przeniesiona do Tajpej na wyspie Tajwan, która ogłosiła niepodległość, nieuznawaną przez ChRL. Nie ma tam jednak nuncjusza, a rolę papieskiego przedstawiciela pełni chargé d’affaires.

 

Podwójna hierarchia

Chcąc podporządkować sobie Kościół katolicki, w 1957 r. władze w Pekinie założyły Patriotyczne Stowarzyszenie Katolików Chińskich, aby za jego pośrednictwem sprawować nadzór nad Kościołem. Powołały także niezależną od papieża konferencję episkopatu. Kościół w Chinach miał dłużej nie podlegać Stolicy Apostolskiej.

Próbując stworzyć coś w rodzaju Kościoła narodowego, chińscy komuniści przystąpili do wyłaniania i święcenia własnych kandydatów na biskupów, co było nielegalne z punktu widzenia prawa kościelnego.

 

Próbując stworzyć coś w rodzaju Kościoła narodowego, chińscy komuniści przystąpili do wyłaniania i święcenia własnych kandydatów na biskupów, co było nielegalne z punktu widzenia prawa kościelnego. W praktyce więc od tej pory diecezje miały podwójną obsadę: biskupa z nadania władz, nieuznawanego przez Stolicę Apostolską, i biskupa z nominacji papieskiej, nieuznawanego przez władze ChRL.

Doprowadziło to do rozłamu wśród wiernych. Część weszła do oficjalnych struktur kościelnych, uznawanych tylko przez władze, a część do struktur uznawanych tylko przez Stolicę Apostolską, niezbyt szczęśliwie nazywanych „Kościołem podziemnym”, gdyż faktycznie działa on jawnie, ma swe świątynie, duchownych itd.

Księża i biskupi działający w strukturach oficjalnych musieli należeć do Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich. Gdy w 2012 r. biskup Thaddeus Ma Daqin z Szanghaju oświadczył, że zrywa ze Stowarzyszeniem i uznaje nad sobą władzę papieża, rząd natychmiast ogłosił, że został on pozbawiony urzędu i zamknęły go w areszcie domowym, w którym nadal przebywa.

Mianowani przez władze (a formalnie przez konferencję episkopatu) hierarchowie musieli popierać kierownictwo Komunistycznej Partii Chin i jej system socjalistyczny. Przez wiele lat procedura ich wyłaniania kandydatów odbywała się na poziomie prowincji. Jeśli relacje między Kościołem a władzami lokalnymi były dobre, możliwe było wyłanianie kandydatów będących do zaakceptowania przez Stolicę Apostolską.

Dlatego z czasem zdecydowana większość oficjalnych hierarchów została, na własną prośbę, uznana przez papieża. Kilku ostatnich Franciszek przyjął do komunii kościelnej na mocy „Umowy Tymczasowej”. Tym samym zakończył się trwający sześćdziesiąt lat okres podwójnej, równoległej hierarchii kościelnej w Chinach.

 

Początek drogi

Dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej podkreśla, że umowa z 22 września, którą negocjowano przez wiele lat, nie jest „zakończeniem procesu”, lecz jego początkiem. „Cel umowy nie jest polityczny, lecz duszpasterski. Chodzi o to, by wierni mogli mieć biskupów, którzy trwają w jedności z Rzymem, a zarazem są uznawani przez chińskie władze” – wyjaśnia Greg Burke.

Wtóruje mu redaktor naczelny „L’Osservatore Romano” Giovanni Maria Vian, który tłumaczy, że umowa „ma zapewnić normalny rozwój codziennego życia licznych wspólnot katolickich”, czego potwierdzeniem jest natychmiastowe utworzenie przez Franciszka nowej diecezji Chengdu, „pierwszej od ponad siedemdziesięciu lat”.

Papież Franciszek ma nadzieję, że dzięki podjętym decyzjom, uruchomiony zostanie nowy proces, który pozwoli na przezwyciężenie ran z przeszłości, urzeczywistniając pełną jedność wszystkich katolików chińskich

Watykański komunikat głosi, iż papież „ma nadzieję, że dzięki podjętym decyzjom, uruchomiony zostanie nowy proces, który pozwoli na przezwyciężenie ran z przeszłości, urzeczywistniając pełną jedność wszystkich katolików chińskich. Wspólnota katolicka w Chinach ma żyć w bardziej braterskiej współpracy, aby nieść z nowym zaangażowaniem orędzie Ewangelii. Kościół istnieje bowiem po to, by dawać świadectwo o Jezusie Chrystusie oraz o przebaczającej i zbawczej miłości Ojca”.

Według kard. Parolina, „wspólnocie katolickiej w Chinach – biskupom, kapłanom, zakonnikom i zakonnicom oraz wiernym świeckim” potrzebne jest teraz życie „w duchu autentycznego pojednania między braćmi”, czynienie konkretnych gestów, „które pomogą przezwyciężyć nieporozumienia z przeszłości, również niedawnej”.

Czas pokaże, czy obie części Kościoła w Chinach są już gotowe na stworzenie jednego, niepodzielonego Kościoła.

 

Cel – ewangelizacja Chin

W ogłoszonym 26 września przesłaniu do chińskich katolików i Kościoła powszechnego Franciszek odniósł się do obaw i wątpliwości, które towarzyszyły chińsko-watykańskim pertraktacjom. Przyznał, że niektórzy katolicy w Chinach poczuli się porzuceni przez Stolicę Apostolską i zastanawiali się nad wartością cierpień, które ponieśli, by żyć w wierności Następcy św. Piotra. Franciszek zapewnił, że ta wierność, wytrwałość w próbach i inne bolesne doświadczenia należą do duchowego skarbca Kościoła. Jednocześnie wskazał, że to „podziemne” życie chińskich katolików, które miało służyć zachowaniu integralności wiary, nie było jednak normalną formą życia Kościoła.

Ci, którzy patrzą na watykańsko-chińską umowę wyłącznie z punktu widzenia tego, kto wygrał, kto stracił, kto poszedł na większe ustępstwa itp., mogą przeoczyć dalekosiężny cel, jaki przyświeca Franciszkowi, który pragnie, by „uzdrowione zostały rany z przeszłości, przywrócona została pełna jedność między wszystkimi chińskimi katolikami i podjęte zostało nowe zaangażowanie w głoszenie Ewangelii”. Chodzi więc o ewangelizację Chin, którą komunistyczny nadzór nad Kościołem, jego rozbicie na dwie części i brak pełnej komunii ze Stolicą Apostolską w dużej mierze dotychczas uniemożliwiały.

 

Paweł Bieliński

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł
Bieliński
zobacz artykuly tego autora >

Zmarł autor “Niewygodnych Ewangelii”

We wtorek 25 września w wieku 86 lat zmarł w Lugano w Szwajcarii ks. Alessandro Pronzato. Był autorem 135 książek poświęconych tematyce religijnej, z których najsłynniejsza to "Niewygodne Ewangelie".

Polub nas na Facebooku!

Dwie z jego książek papież Franciszek wręczył 20 września 2015 roku Fidelowi Castro. Największym bestsellerem był z pewnością zbiór jego felietonów-komentarzy do fragmentów Ewangelii wydany pod tytułem  “Niewygodne Ewangelie”. Tylko w samych Włoszech ukazał się w 20 wydaniach o łącznym nakładzie 500 tys. egzemplarzy. Został przetłumaczony na kilkanaście języków, w tym na japoński.

Alessandro Pronzato urodził się 26 czerwca 1932 roku. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1956 r. i był kapłanem diecezji Casale Monferrato w Piemoncie, ale od 1986 roku mieszkał w Lugano, we włoskojęzycznymi kantonie w Szwajcarii. 15 maja 2006 roku Benedykt XVI przyznał mu tytuł prałata, a 18 września tego samego roku został włączony do prezbiterium diecezji Lugano.

Był wykładowcą katechetyki, dziennikarzem, duszpasterzem, popularnym rekolekcjonistą, dyrektorem Centrum Duchowości Valtellina. Papież Paweł VI po przeczytaniu kilku jego książek zachęcał go do kontynuowania jego “błyskotliwego i przenikliwego stylu”, zdaniem niektórych za zbyt bezceremonialnego. Jego pogrzeb będzie miał miejsce 28 września w Lugano.

Był gościem X Targów Wydawców Katolickich w Warszawie w 2004 roku.

KAI/ad