“Nazwisko daje przyszłość”. Franciszkanie pomagają dzieciom niczyim z Aleppo

Franciszkanie z Aleppo wraz z miejscowym muftim zainicjowali projekt pomocy tzw. dzieciom niczyim. Bardzo często chodzi o dzieci islamskich dżihadystów oraz najemników zza granicy, którzy po wyzwoleniu uciekli z miasta. Szacuje się, że w tym syryjskim mieście żyje 2,5 tys. nieletnich, którzy z prawnego punktu widzenia nie istnieją, bo nigdy nie zostali zarejestrowani. W całej Syrii jest ich ponad 30 tys.

Polub nas na Facebooku!

„Dzieci są pierwszymi ofiarami trwającej wojny. Wiele z nich nie wie, co to znaczy żyć w pokoju. Wielokrotnie uciekały przed bombardowaniami i widziały śmierć swoich bliskich” – mówi bp Georges Abou Khazen. Wikariusz apostolski dla katolików obrządku łacińskiego w Aleppo wskazuje, że Kościół realizuje wiele projektów mających pomóc najmłodszym przezwyciężyć wojenną traumę. Wyciąga też pomocną dłoń do tych, którzy nigdy nie mogli chodzić do szkoły. Jezuici w Aleppo prowadzą specjalny program alfabetyzacji, ucząc nawet nastolatków pisania i czytania.

„Jednym z poważnych wyzwań jest też zapewnienie przyszłości dzieciom, które nie istnieją, ponieważ nigdy nie zostały zarejestrowane, nie posiadają aktu urodzenia ani żadnego innego dokumentu” – mówi bp Abou Khazen. Prowadzony program nosi nazwę „Nazwisko daje przyszłość” i ma charakter międzyreligijny.

„Problem dzieci jest bardzo kompleksowy. Byłam w Jibrin, czyli tej wyzwolonej części Aleppo, gdzie są tylko kobiety i dzieci. Jest tam czarno od czadorów. Wszystkie muzułmanki i każda ma 9-14 dzieci. Te najmłodsze do 6. roku życia, to są dzieci islamistów, którzy tam walczyli, a potem uciekli. Nikt niczego nie rejestrował – mówi Radiu Watykańskiemu s. Urszula Brzonkalik ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Misjonarek Maryi. – Te dzieci nie mają aktów urodzenia. By to wyprostować, pojawiła się propozycja, by ojciec matki figurował jako ojciec jej dzieci, by w jakiś sposób zalegalizować ich istnienie. To jest pilne wyzwanie, bo bez dokumentu dziecka nie można zapisać do szkoły, nie można zarejestrować go do lekarza, rodzi to ogromne problemy. To jest poważny problem, z którym Syria musi się zmierzyć”.

KAI/kh

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



W RPA brakuje lekarzy chętnych do wykonywania aborcji

Pomimo legalności aborcji w RPA do 12 tygodnia życia dziecka, kobiety chcące jej dokonać mają trudności ze znalezieniem lekarza lub placówki medycznej, zgadzających się na jej przeprowadzenie. Powodem odmowy jest często klauzula sumienia.

Polub nas na Facebooku!

Jak informuje południowoafrykański portal Health-E News, spośród ok. 8 tys. placówek medycznych w RPA, jedynie 7 proc. zgadza się na przeprowadzanie aborcji. Powodem odmowy jest często klauzula sumienia. Także trzy czwarte ankietowanych, pytanych o opinię w ramach prowadzonego w RPA badania postaw społecznych w latach 2003-2006, uważa, że aborcja jest niemoralna, jeśli u dziecka zdiagnozowano potencjalną niepełnosprawność. Z kolei Kościół w RPA zachęca do tworzenia struktur, proponujących matkom rozważającym aborcję alternatywne rozwiązania i pomoc, także po urodzeniu dziecka.

Obecnie w RPA aborcja jest legalna do 12 tygodnia życia dziecka. Jeśli natomiast dziecko poczęło się w wyniku gwałtu, w związku kazirodczym, lub w sytuacji szczególnych trudności finansowych, może zostać poddane aborcji do 20 tygodnia życia.

KAI/ad

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap