video-jav.net

Najnowsze badania nad Całunem Turyńskim

Najnowsze badania przeprowadzone przez włoskich naukowców potwierdzają, że "człowiek, który został okryty Całunem Turyńskim, został wcześniej ukrzyżowany". Określają też dokładne miejsce ciosu, zadanego włócznią, która przebiła bok Jezusa i potwierdzają autentyczność śladów krwi znajdujących się na Całunie.

Polub nas na Facebooku!

Włoski dziennik La Stampa opublikował najważniejsze wnioski z badań, które wkrótce zostaną w całości zaprezentowane i omówione. Ich autorami są m.in. znany włoski profesor radiologii Filippo Marchisio oraz prof. Pier Luigi Baima Bollone, znany badacz Całunu i kierownik Międzynarodowego Centrum Syndonologicznego z Turynu.

Punktem wyjścia do badań było zauważenie, że według wizerunku z Całunu prawe ramię mężczyzny, który był nim okryty jest o 6 cm dłuższe od lewego ramienia. Badacze przypisali ten fakt deformacji do której dochodzi wskutek ukrzyżowania, a także faktowi, że ciało zmarłego było na siłę układane w pozycji, w jakiej okryto je Całunem. Jako że wskutek uszkodzenia Całunu w pożarze w 1532 r. część wizerunku ramion stała się niewidoczna, różnica w ich długości nie jest łatwa do zaobserwowania przez niedoświadczonego obserwatora. Jednakże dzięki użyciu najnowszych technologii wykorzystywanych w tomografii komputerowej, udało się odtworzyć brakującą część wizerunku.

Badacze potwierdzili też “absolutną prawdziwość” śladów krwi na Całunie, choć ubiegłoroczne badania innych specjalistów poddawały w wątpliwość ich autentyczność. Udało im się też zidentyfikować dokładne miejsce przebicia włócznią ciała, a w następstwie: organy, które zostały uszkodzone i szczegóły dotyczące fenomenu krwi i wody, które wypłynęły z przebitego boku. Jak wyjaśniają, włócznia przebiła m.in opłucną w obu płucach, a krew wypłynęła prawą stroną na wysokości odcinka lędźwiowego kręgosłupa. Podkreślają też, że rekonstrukcja brakującego fragmentu obrazu ramienia potwierdza spójność całego wizerunku przedstawionego na Całunie i jego ponadnaturalny charakter.

Całun Turyński o wymiarach 437x113x112,5 cm przechowywany jest w Kaplicy Całunu Turyńskiego w katedrze św. Jana Chrzciciela w Turynie.

KAI/ad

Monety z rzymskiej Fontanny di Trevi nie będą już wspierać potrzebujących

Około półtora miliona euro straci za dwa miesiące - wskutek decyzji władz rzymskich - diecezjalna Caritas. Od 1 kwietnia nie będzie ona otrzymywała pieniędzy ze słynnej Fontanny di Trevi, która należy do najchętniej odwiedzanych i najsłynniejszych zabytków stolicy Włoch. Wielu turystów wrzuca do niej drobne monety, mające zapewnić powrót do Rzymu.

Polub nas na Facebooku!

Co jakiś czas monety wyławiają pracownicy firmy odpowiedzialnej za utrzymanie miejskich wodotrysków. Od 2001 r., niezależnie od zmieniających się nastrojów politycznych, monety z fontanny służyły jako wsparcie finansowe dla Caritas diecezji rzymskiej. W 2018 suma ta wyniosła nieco ponad 1,5 mln euro.

Od 1 kwietnia część pieniędzy będzie przekazywana dla firmy opiekującej się fontannami, a reszta ma być przeznaczana na utrzymanie zabytków i „inne projekty społeczne”. Ta decyzja władz miasta oznacza zmniejszenie lub nawet zamknięcie wielu dzieł charytatywnych, jakie służyły najuboższym we włoskiej stolicy.

70 proc. środków, którymi rozporządza miejscowa Caritas, pochodzi ze zbiórek publicznych, 15 proc. to dofinansowanie z Włoskiej Konferencji Biskupiej. Natomiast pozostałe 15 proc. otrzymywano właśnie z Fontanny di Trevi.

KAI/kh