video-jav.net

Nadzieja na uwolnienie księdza uprowadzonego w Jemenie

Dotychczas nie ma żadnych pewnych wiadomości o losie księdza uprowadzonego przed dwoma miesiącami w Jemenie. Wikariusz apostolski Arabii Południowej, bp Paul Hinder, powiedział 3 maja w rozmowie z watykańską agencją misyjną "Fides", że drogą pośrednią otrzymał kilka dni temu „wiadomości, w pewnym sensie budzące nadzieję”.

Polub nas na Facebooku!

Z tych informacji wynika, że ks. Tom Uzhunnalil żyje i być może wkrótce zostanie uwolniony. Według “Fides” o uwolnienie salezjanina starają się lokalne władze bezpieczeństwa. O jego uwolnienie apelował papież Franciszek podczas niedzielnej modlitwy Regina Coeli w Watykanie 10 kwietnia.

Pochodzący z indyjskiego stanu Kerala, gdzie wstąpił do salezjanów ks. Uzhunnalil mieszkał w ośrodku pomocy prowadzonym przez misjonarki miłości i pełnił jednocześnie funkcję kierownika duchowego sióstr i podopiecznych, został uprowadzony 4 marca br. Tego dnia wcześniej terroryści, prawdopodobnie z Państwa Islamskiego, napadli na ośrodek i zabili cztery siostry i 12 ich współpracowników.

W czasie świąt Wielkanocnych pojawiło się nagranie wideo, na którym kapłan prosi o pomoc w jego uwolnieniu, za które porywacze żądają milion dolarów. Obok rządu indyjskiego, w działaniach na rzecz jego uwolnienia uczestniczą także jemeński rząd, służby watykańskie oraz zakon salezjanów.


ts, tom (KAI) / Rzym

Nasilone ataki w Syrii

„W rzeczywistości nie ma żadnego zawieszenia broni" - powiedział chaldejsko-katolicki biskup Aleppo, Antoine Audo. Od połowy kwietnia nasiliły się walki między siłami rządowymi a rebeliantami. „Położenie ludzi jest katastrofalne. Jest wielu zabitych i rannych" - powiedział bp Audo w rozmowie z Papieskim Stowarzyszeniem Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKWP).

Polub nas na Facebooku!

Część Aleppo jest też kontrolowana przez bojowników Państwa Islamskiego a część przez tzw. Front Obrony Ludności Lewantu ( Al-Nusra-Front) „Przez ciągłe ostrzały chcą szerzyć strach i przerażenie. Są oni finansowani przez zagranicę i nie pochodzą z Syrii. “To rozróżnienie jest ważne, ponieważ od dziesięcioleci stosunki między chrześcijanami a muzułmanami w Aleppo były dobre. W czasie wojny nawet się one wzmocniły. Muzułmanie akceptują nas ze względu na działalność charytatywną. Pomagamy bez względu na religijną przynależność” – powiedział bp Audo.

Biskup z wielkim niepokojem ocenia sytuację swojej wspólnoty. “Kiedy walki potrwają dalej tym więcej chrześcijan opuści Aleppo” – powiedział. Przed wybuchem wojny w 2011 roku, w mieście żyło ok. 150 tys. chrześcijan różnych wyznań. Dwie trzecie z nich już uciekło. “Pozostali głównie najbiedniejsi z biednych i osoby starsze. Ich sytuacja wzbudza ogromne obawy. To nimi się najbardziej troszczymy m. in. dzięki pomocy PKWP” – powiedział bp. Audo.

Siostra Annie Demerjian próbuje jak może pomagać wszystkim potrzebującym. Wraz ze swymi współsiostrami ze zgromadzenia Jezusa i Maryi utworzyła punkt, w którym rozdawane są ubrania, żywność i lekarstwa. Teraz troszczą się jeszcze o zabitych i rannych. „Ostatnio podczas ostrzału zginęło 17 osób, wśród nich sześcioro dzieci. Do nich doszło dziesiątki rannych. Jedna z moich pomocnic przeżyła szok widzą transport z tak wieloma rannymi” – powiedziała siostra w rozmowie z PKWP.

Zwróciła uwagę, że wielu mieszkańców zawieszenia broni będzie początkiem końca wojny. “Niestety nadzieje te legły w gruzach. Obecnie jest jeszcze gorzej niż wcześniej. Na nasze głowy spadają setki bomb i rakiet. Ostatni raz tak zażarte walki miały miejsce na Wielkanoc 2015 r.“ – powiedziała siostra Annie.

1 maja sekretarz stanu USA John Kerry podczas rozmowy ze specjalnym wysłannikiem ONZ Staffanem De Misturą wystosował przesłanie: “Trzeba skończyć z przemocą w Aleppo, gdzie 250 cywilów zostało zabitych w ostatnich dziesięciu dniach”. Apel został skierowany do wszystkich zaangażowanych stron: sił rządowych lojalnych względem prezydenta Baszszara Asada i rebeliantów.

Syryjskie miasto zostało naznaczone bardzo okrutną przemocą. 1 maja zostało zabitych 17 cywilów, a ponad pięćdziesięciu zostało rannych od wystrzałów z moździerza, w pobliżu meczetu w dzielnicy Bab Al Farazh. Do ataku doszło kilka dni po bombardowaniu, które zniszczyło szpital prowadzony przez organizację Lekarzy Bez Granic, która wczoraj zwróciła się do ONZ, aby zareagował i zmusił do respektowania rezolucji 2254. Rezolucja ta, zaaprobowana przez Radę Bezpieczeństwa 18 grudnia ub. roku, nakazuje natychmiastowe zaprzestanie ataków na ludność cywilną i instytucje medyczne. „Przy rozejmie, coraz bardziej niepewnym, syryjscy cywile znów płacą daninę krwi” – oświadczyła organizacja.

Tymczasem 2 maja syryjskie wojsko zdecydowało, że przedłuży o kolejne 24 godziny rozejm ogłoszony w ub. piątek w okolicach stolicy, Damaszku, i w regionie wybrzeża Latakia. Przerwanie ognia nie dotyczy Aleppo, największego syryjskiego miasta na północy, będącego terenem starć między rebeliantami a siłami prezydenta Asada. Wokół stolicy sytuacja wydaje się spokojna, zgodnie z tym, co podaje prasa lokalna. W Genewie, gdzie prowadzone są negocjacje, usiłuje się osiągnąć rozejm, który obejmowałby także terytorium Aleppo. Stany Zjednoczone poprosiły Rosję, aby wywarła nacisk na rząd syryjski, w sprawie zaprzestania bombardowań.


tom, L`OR (KAI) / Aleppo