Mary Wagner napisała list do abp. Kupnego

Mary Wagner, która w zeszłym roku gościła w Polsce, a w grudniu ubiegłego roku po raz kolejny została aresztowana za obronę nienarodzonych, napisała list do metropolity wrocławskiego

Kanadyjska pro-liferka dziękuje abp. Kupnemu za pamięć w modlitwie, a informując o swojej aktualnej sytuacji przyznaje, że jest wzruszona wsparciem wielu Polaków. „Polska jest w moich modlitwach” – zaznaczyła, nawiązując przy tym do decyzji rządzących o dostępności w naszym kraju bez recepty tzw. „pigułki dzień po”. „Modlę się o to, by Polacy potrafili oprzeć się tendencjom niszczącym ich duchowość, moralność i zdrowie. Szczególnie modlę się, żeby właściciele aptek i farmaceuci nie bali się odmawiać sprzedaży pigułki, nawet jeśli będzie to zagrożone karą” – napisała Mary Wagner.

Kanadyjka pierwszy raz trafiła do więzienia w Toronto na 22 miesiące za to, że na terenie klinik aborcyjnych nakłaniała kobiety, które chciały dokonać aborcji, do zmiany decyzji. W czasie swojej wizyty w Polsce tłumaczyła jak kształtowało się prawo aborcyjne w jej kraju. Zwróciła przy tym uwagę, że po raz pierwszy aborcja została tam zalegalizowana w 1969 r., jednak wówczas istniały pewne restrykcje, które ją ograniczały. Od 1988 r. każda kobieta może się zgłosić i skorzystać w sposób legalny z aborcji w każdej chwili. – Na obecnym etapie nienarodzone dziecko w ogóle nie jest podmiotem prawa, nie jest chronione jako człowiek. Według prawa kanadyjskiego człowiekiem staje się dopiero wtedy, gdy się urodzi – mówiła proliferka. Konsekwencją tego jest ok. 100 tys. zabitych nienarodzonych dzieci rocznie.

Aktualnie Mary Wagner ponownie przebywa w kanadyjskim więzieniu. Została aresztowana 23 grudnia 2014 r. po tym, jak weszła do kliniki aborcyjnej, rozdając róże kobietom, które czekały w kolejce do aborcji i próbując nakłonić je do zmiany decyzji.


xrk / Wrocław

Czy papież otworzy archiwa z czasów pontyfikatu Piusa XII?

W związku z przypadającą 28 października 50. rocznicą ogłoszenia „Nostra Aetate” - soborowej deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich papież Franciszek mógłby otworzyć archiwa watykańskie czasu pontyfikatu Piusa XII (1939-1958), a tym samym czasów Holokaustu

Powiedział to w rozmowie z austriackim dziennikiem „Die Presse” niemiecki historyk Kościoła prof. Hubert Wolf, który od lat zajmuje się tematem „Watykan a Trzecia Rzesza Niemiecka”.

"Jesienią minie 50 lat od chwili, gdy poprzez deklarację “Nostra Aetate” II Sobór Watykański zdefiniował swój stosunek do Żydów. Mogę więc sobie wyobrazić, że papież wykorzysta tę datę" – stwierdził naukowiec z Münster.

W każdym razie – jego zdaniem – otwarcia archiwów należy oczekiwać w niedalekiej przyszłości. Archiwizowaniem dokumentacji zajęto się intensywnie za pontyfikatu Benedykta XVI. "Wszystko jest przygotowane, brakuje jedynie decyzji papieża” – powiedział prof. Wolf.

Jego zdaniem akta mogą w sposób zdecydowany wpłynąć na zmianę oceny przez przyszłe pokolenia, bowiem ”o kształtowaniu opinii w Watykanie bardzo mało wiemy”. Mało wiemy choćby o tym, co pisali nuncjusze z Wiednia czy Berlina i co było dyskutowane w kongregacjach.

"Kiedy Rzym zwracał się do biskupa czy rządu Rzeszy, znamy wprawdzie tekst z miejscowych archiwów, ale nie wiadomo, w jaki sposób on powstawał, jak wcześniej był omawiany. Dotychczas wiemy tylko o tym, co papież uczynił na zewnątrz, lub czego nie uczynił, nie wiemy natomiast w jaki sposób dochodziło do jego decyzji" – wyjaśniał historyk Kościoła.

Odnosząc się do stwierdzenia gospodyni papieża, która w swoich pamiętnikach napisała, że Pius XII chciał “powiedzieć światu o zbrodniach na ludności żydowskiej”, Wolf podkreślił, że “dopiero po otwarciu archiwów dowiemy się, co naprawdę rozważał papież”. "Czy zastanawiał się nad zajęciem jednoznacznego stanowiska w sprawie Holokaustu, a jeśli tak – to dlaczego tego nie uczynił? Kto mu doradzał? Czy ktoś powiedział mu, że biskupi holenderscy głośno protestowali przeciwko prześladowaniom Żydów, a w odwecie naziści deportowali ich jeszcze więcej? Tak więc może ostatecznie poznamy prawdziwe motywy tamtych działań papieża" – powiedział prof. Wolf.

Niejasne jest też, kiedy i co w ogóle Pius XII wiedział o Holokauście i kiedy się o nim dowiedział. Możliwe – uważa Wolf – że informacje o tym uzyskał z USA, gdzie był jeszcze jako sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, stąd miał też kontakty. „Pozostaje też pytanie, co dokładnie działo się z informacjami w Kurii Rzymskiej” – zastanawiał się historyk Kościoła.

"Aby na to wszystko uzyskać odpowiedzi z archiwów, potrzeba czasu. Trzeba prześledzić procesy decyzyjne w Watykanie i poukładać puzzle” – powiedział prof. Wolf. W każdym razie – jego zdaniem – kiedy już archiwa będą udostępnione, należałoby przede wszystkim przyjrzeć się raportom z nuncjatur, zwłaszcza tego, „co w nich jest na temat Niemiec i Austrii”.

Dopiero w drugiej kolejności należałoby szukać dokumentów na określone tematy, np. dotyczące Kongregacji ds. Nadzwyczajnych. „Czy są tam akta dotyczące Holokaustu? Wtedy należałoby przeanalizować wewnętrzny proces podejmowania decyzji w Sekretariacie Stanu. Kto czytał pisma, kto kierował je dalej, czy papież pisał coś na ten temat? Czy o opinię proszono teologów lub innych specjalistów?" – zaproponował niemiecki historyk Kościoła.


ts (KAI) / Wiedeń