Kolejny krok do beatyfikacji Chiary Lubich

We włoskim Frascati 10 listopada zakończy się etap diecezjalny procesu beatyfikacyjnego założycielki Ruchu Focolari. Będzie on kontynuowany w Watykanie w Kongregacji do Spraw Świętych - poinformowało w środę Biuro Prasowe Rucu Focolari.

Polub nas na Facebooku!

W niedzielę 10 listopada o godz. 16.30 w katedrze św. Piotra we Frascati, odbędzie się ostatnia sesja etapu diecezjalnego procesu Chiary Lubich, pod przewodnictwem biskupa Frascati Raffaello Martinellego.

Po prawie pięciu latach badania życia, cnót, opinii o świętości Chiary Lubich, nastąpi ostateczne zamknięcie tego etapu, a wszystkie dokumenty zostaną zapieczętowane i przesłane do Watykanu, do Kongregacji do Spraw Kanonizacyjnych, gdzie proces będzie kontynuowany.

Proces rozpoczął się 7 grudnia 2013 r. – pięć lat po śmierci Chiary Lubich – przedstawieniem biskupowi Frascati oficjalnego wniosku skierowanego przez Ruch Focolari. W dniu 27 stycznia 2015 r. bp Martinelli, odpowiadając na tę prośbę, uroczyście otworzył proces.

Z tej okazji papież Franciszek skierował przesłanie, w którym przypomniał świetlisty przykład życia założycielki Ruchu Focolari tym, którzy „zachowują jej cenne dziedzictwo duchowe”. Wezwał także, by „lud Boży mógł poznać życie i dzieła tej, która przyjmując zaproszenie Pana, zapaliła w Kościele nowe światło na drodze ku jedności”.

Silvia Lubich urodziła się 22 lutego 1920 r. w Trydencie. Już jako nastolatka wraz ze swymi koleżankami postanowiła całe swoje życie opierać na Ewangelii. Połączyła je wiara w Boga, który jest miłością, oraz doświadczenie, że On kocha każdego i że miłość wzajemna, przeżywana zgodnie z Ewangelią, prowadzi do jedności, w której obecny jest Jezus.

W bombardowanym Trydencie 23-letnia Silvia, pracująca jako nauczycielka, i jej towarzyszki zaczęły pomagać najuboższym mieszkańcom miasta dając świadectwo, że możliwy jest świat solidarności i jedności, całkowicie inny od rzeczywistości wojny. W ich życiu osobistym i wspólnotowym zrodziła się nowa duchowość: „duchowość jedności”.

Od tej pory myślą przewodnią całego życia Silvii stała się modlitwa Jezusa: „Aby wszyscy byli jedno”. Postanowiła ona występować na rzecz jedności wszędzie tam, gdzie ujawniały się podziały. Wiara przeżywana we wspólnocie pozwoliła jej na rozwijanie duchowej jedności z innymi. Nie została żoną ani zakonnicą, ale wybrała nową drogę: budowania „ogniska domowego” (focolare) – małych wspólnot naśladujących Rodzinę z Nazaretu. 7 grudnia 1943 r. Silvia przyrzekła Bogu, że oddaje mu się na zawsze i zmieniła swe imię na Chiara, ku czci św. Klary z Asyżu.

Wokół wspólnoty młodych kobiet z Trydentu ukształtował się znany dziś na całym świecie ruch odnowy duchowej, zwany Focolari. Początkowo rozprzestrzenił się on we Włoszech, a później w Europie i na świecie. Jego charyzmatem jest wprowadzanie jedności wszędzie tam, gdzie jej brakuje, także poprzez angażowanie się w działalność ekumeniczną, w dialog z wyznawcami innych religii oraz we współpracę z wszystkimi ludźmi dobrej woli. Drogą realizacji tego zadania jest życie w miłości, które prowadzi do jedności – w rodzinach, społeczeństwie, między przedstawicielami różnych kultur i wyznań. Stanowi to zarazem skuteczne świadectwo o Chrystusie, które przekonuje, że życie zgodne z przykazaniami Jezusa nie jest utopią, lecz otwiera przed ludźmi lepszą przyszłość.

Oprócz żeńskich i męskich wspólnot życia konsekrowanego, w Ruchu wyodrębniły się również inne powołania: księża fokolarini – kapłani diecezjalni, tworzący wspólnoty na wzór focolare; wolontariusze – świeccy żyjący duchowością Dzieła Maryi, angażujący się we wszystkie dziedziny życia społecznego, aby przepoić je Ewangelią: GEN, czyli nowe pokolenie Ruchu – dzieci i młodzież, którzy jeszcze odkrywają swoje powołanie, już stawiając Boga na pierwszym miejscu w swoim życiu i angażując się w budowę lepszego, bardziej zjednoczonego świata. Oprócz nich działają tzw. ruchy szerokiego oddziaływania: Nowe Rodziny, gromadzące małżeństwa, które pragną budować swoją rodzinę na fundamencie Bożej Miłości; Nowa Ludzkość, stawiająca sobie za cel ewangeliczną odnowę wszystkich dziedzin ludzkiego życia; Młodzież dla Zjednoczonego Świata, w którym młodzi dążą do uwrażliwienia swoich rówieśników na potrzebę budowania bardziej zjednoczonego świata, podejmując różnorodne inicjatywy na rzecz najbardziej potrzebujących; Nowe Parafie, które pomagają parafiom, by coraz bardziej stawały się Kościołem-komunią.

Duchowe impulsy wynikające z duchowości ruchu Focolari dotyczą nie tylko życia osobistego, ale oddziałują również na rodzinę, gospodarkę, politykę, sztukę i życie Kościołów. Działa też 19 osiedli, zwanych Mariapoli – modeli nowego społeczeństwa (pierwsze i najbardziej znane z nich znajduje się w Loppiano koło Florencji), 27 domów wydawniczych, wydających czasopisma w 38 językach.

Ruch Focolare prowadzi ponad tysiąc dzieł społecznych w różnych krajach i środowiskach. Dynamicznie rozwija się tzw. ekonomia komunii, sformułowana w 1991 r. przez Chiarę podczas jej pobytu w Brazylii. Zaproponowała ona wówczas nowy sposób wykorzystania zysków przedsiębiorstw, uwzględniający potrzeby najuboższych. Właściciele firm biorących udział w projekcie ekonomii komunii decydują dobrowolnie dzielić wypracowane zyski na trzy części: na rozwój firmy, pomoc dla ubogich i wspieranie struktur Dzieła formujących ludzi do „kultury dawania”, bez której niemożliwe jest rozwijanie projektu. Według tych zasad działa ok. 700 przedsiębiorstw w kilkunastu krajach, w tym kilka w Polsce (w sektorze handlu i usług).

Do Polski Dzieło Maryi dotarło w latach 60. W 1996 r. w Trzciance k. Wilgi pod Warszawą powstało Mariapoli. Ściślejszy kontakt z Dziełem w Polsce utrzymuje ok. 4,5 tys. osób.

Wieloletnie zaangażowanie Chiary Lubich na rzecz jedności zostało docenione. Uhonorowana została m.in. przyznaną przez Radę Europy Nagroda Praw Człowieka, Pokojową Nagrodą UNESCO i Nagrodą Templetona. Z okazji 80. urodzin władze Rzymu przyznały jej honorowe obywatelstwo Wiecznego Miasta. Nadano jej kilkanaście doktoratów honoris causa, m.in. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w 1996 r. W 2001 r. władze jej rodzinnego Trydentu zgłosiły jej kandydaturę do Pokojowej Nagrody Nobla.

Napisała ponad 30 książek przetłumaczonych na ponad 20 języków, w tym kilkanaście po polsku, m.in. „Tylko jedno” (1986), „Klucz do jedności” (1989), „Pisać Ewangelię życiem” (1998), „Krzyk opuszczenia (2001), „Każda chwila jest darem” (2002), „Duchowość jedności nową drogą” (2004) i „Charyzmat jedności” (2007).

Chiara Lubich zmarła 14 marca 2008 r. w międzynarodowym ośrodku ruchu Focolari w Rocca di Papa pod Rzymem.

KAI/ad

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Chrześcijanie w Syrii obawiają się inwazji Turcji

Syryjczycy obawiają się imperialnych ambicji Turcji, do dziś kojarzonych na tym terenie z ludobójstwem Ormian – mówi melchicki arcybiskup Aleppo. Zdaniem innego kapłana po inwazji Turcji na Syrię ludność cywilna jest przerażona. Całą nadzieję pokładają w syryjskiej armii. Liczą, że wojsko będzie ich chronić

Polub nas na Facebooku!

Syryjczycy obawiają się imperialnych ambicji Turcji – uważa melchicki arcybiskup Aleppo. Jego zdaniem, obecność tureckich wojsk wywołuje w społeczeństwie jak najgorsze skojarzenia. Wciąż bowiem pamięta się tutaj o wielowiekowej niewoli i ludobójstwie Ormian w minionym stuleciu – mówi abp Jean-Clement Jeanbart.
Przyznaje on, że szczególne obawy rodzą się dzisiaj w syryjskich chrześcijanach, nie tylko obrządku ormiańskiego.- Doświadczyliśmy wielkich cierpień, kiedy nasz kraj przez cztery wieki był okupowany przez Turcję Otomańską. Niejednokrotnie chrześcijanie byli traktowani jak niewolnicy. Wielu naszych wiernych musiało wyrzec się swej wiary. Tylko pod tym warunkiem mogli dostać coś do jedzenia. Stąd informacje o tureckiej agresji wzbudziły w nas wielki ból i niepokój. Wczoraj natomiast miało miejsce wydarzenie, które przywróciło ludziom nadzieję i optymizm, zwłaszcza wśród chrześcijan. Syryjska armia dotarła bowiem do miasta Al-Hasaka w regionie kontrolowanym przez Kurdów. Doszło do porozumienia między rządem i Kurdami – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Jeanbart. – Zobaczymy, co z tego wyniknie. Mamy nadzieję, że będzie to trwałe porozumienie i wszyscy Syryjczycy zjednoczą się wokół naszego rządu i wojska, by wyzwolić kraj, przywrócić wolność Syryjczykom wszystkich wyznań i grup etnicznych. Abyśmy mogli żyć tak jak dawniej, w pokoju i bezpieczeństwie. Ludzie witają syryjską armię z wielką radością. Zarówno w Al-Hasaka, jak i w wioskach na trasie jej przemarszu. Jest to dość zdumiewające. Nikt się już tego nie spodziewał. To budzi w nas nadzieję. Turcja musi pozwolić Syrii decydować o swym losie. Turcja musi wycofać z Syrii swe wojska.

W podobnym tonie wypowiedział się dla Radia Watykańskiego ks. Antranik Ayvazian, ormiański kapłan, który posługuje na pograniczu Turcji i Syrii.
Podaje on, że ludność cywilna ucieka przed inwazją. Liczbę uchodźców szacuje się na 130 tys. Jest wielka mobilizacja zarówno państwa, jak i Kościołów, by udzielić im schronienia. „Na razie sobie radzimy, uchodźcy zostali ulokowani w szkołach, nie wiemy, co zrobić z kolejnymi falami uciekinierów” – mówi ormiański kapłan. Ludzie mają nadzieję, że syryjskie wojska powstrzymają jednak turecką inwazję.Ks. Ayvazian wspomina też o heroicznej postawie swych wiernych. Ormiański ambasador zaproponował im schronienie w Armenii. Wszyscy jednak zgodnie odpowiedzieli, że pozostaną w Syrii. Ta postawa ma tym większe znaczenie, jeśli weźmie się pod uwagę, że to właśnie w tym regionie miało miejsce wielkie ludobójstwo Ormian.

Komentując wczorajszy apel papieża o uczciwy dialog w sprawie Syrii, ks. Ayvazian podkreślił, że taki dialog jest potrzebny, ale bez ingerencji z zewnątrz.„Syria jest niezależnym i suwerennym krajem. Nie potrzebujemy zagranicznej ingerencji. Co powiedzieliby na przykład Włosi, gdyby Syria wysłała do ich kraju swoich żołnierzy, bo nie podoba się nam włoski rząd. Co was to obchodzi? Co robią u nas Francuzi, Włosi, Niemcy, Anglicy… Co oni robią w naszym kraju? Czyż nie możemy żyć w spokoju? Nasz kraj był wzorem tolerancji – mówi Radiu Watykańskiemu ks. Ayvazian.

– Żyliśmy w pokoju, chrześcijanie mieli prawa, których nie daje żadne inne państwo, nawet w Europie. Proszę sobie wyobrazić, że tu nie płacimy nawet za wodę czy prąd, bo Kościół jest postrzegany jako symbol służby społecznej i dlatego zasługuje na szacunek i wsparcie. Gdzie indziej można spotkać taką postawę? Bądźmy bardziej sprawiedliwi w osądzie sytuacji. Kiedyś mówiono, że rebelianci są dobrzy, dzielni i umiarkowani. Dziś już ich uważacie za wrogów. Po co było to wszystko? Tak się nie robi. Pozwólcie tym narodom żyć w pokoju”.

Ormiański kapłan zauważył, że bardzo niebezpieczne okazało się również nagłe wycofanie wojsk amerykańskich. W konsekwencji na wolność wydostało się wielu islamskich dżihadystów.

KAI/ad

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap