video-jav.net

Grecja: pogarsza się sytuacja imigrantów

Przez Turcję do wybrzeży Grecji wciąż napływają imigranci z Syrii i Iraku. Umowa podpisana w marcu między Unią Europejską i rządem w Ankarze, która przewidywała odsyłanie z powrotem do Turcji tych uchodźców, którzy nie dostali specjalnej wizy, przez cały czas jest przedmiotem wielu dyskusji

Polub nas na Facebooku!

Prezydent Recep Tayyip Erdogan, po nieudanym zamachu stanu, wielokrotnie groził zawieszeniem porozumienia, podczas gdy Europa nie zdaje się rozważać żadnego alternatywnego planu. Sytuacja jest zatem niezmiernie trudna i skomplikowana.

 

O tym, co dzieje się aktualnie w Grecji z imigrantami, a także o dalszych losach porozumienia Unii z Turcją, informuje w rozmowie z Radiem Watykańskim ks. Giancarlo Perego, dyrektor Fundacji Migrantes.

 

„Sytuacja jest dramatyczna. 70 proc. ludzi nie jest nawet umieszczona w obozach dla uchodźców lub w dostosowanych do tego miejscach. Sprawa ochrony podstawowych praw człowieka jest naprawdę zagrożona. Już sama umowa znacznie ograniczyła prawa uchodźców. W tej sytuacji jednak ochrona tak wielu ludzi, z czego 50 proc. stanowią dzieci i nieletni, jest jeszcze bardziej zagrożona. Europa powinna dać większe gwarancje ochrony praw podstawowych osób ubiegających się o azyl i uchodźców. Myślę, że samo porozumienie trudno będzie zerwać, bo interesy są oczywiście po obydwu stronach. Z jednej strony Turcja chce pokazać, że jest zdolna kontrolować tę sytuację. Z drugiej strony Europa ma świadomość, że gdyby umowa została zerwana, nastąpiłby jeszcze większy napływ ludzi do Grecji, a stamtąd musiałyby zostać udrożnione kanały ich dalszego przejazdu do Europy, które w tej chwili są zamknięte. Te obustronne interesy sprawiają, że pomimo trudności porozumienie jest utrzymane” – powiedział ks. Perego.


RV / Ateny

 

Arcybiskupi Aleppo wskazują drogę do pokoju w Syrii

Wystarczyłoby przestać sprzedawać broń i wspierać zbrojne ugrupowania z powodu interesów politycznych, uszanować syryjską rzeczywistość, jedność Syrii, legalność władz syryjskich - taka jest „prawdziwa droga do pokoju” w tym kraju według arcybiskupa Aleppo obrządku chaldejskiego, Antoine’a Audo.

Polub nas na Facebooku!

Na peryferiach Aleppo znów trwają walki. Wojska rządowe, osłaniane przez naloty rosyjskie, wypierają rebeliantów z zajmowanych przez nich terenów. Walki toczą się głównie po południowo-zachodniej stronie Aleppo. Mieszkańcy oblężonego miasta żyją w tragicznych warunkach, brakuje im żywności i wody.

Ludzie, którzy z powodu walk opuścili Aleppo teraz nie mogą do niego wrócić. – Wszyscy stali się biedni, ceny wzrosły dziesięciokrotnie, a to wszystko z powodu dewaluacji syryjskiego funta. Poza tym nie ma pracy – opowiada abp Audo. Dodaje, że „cały naród jest zmęczony” tą sytuacją.

Według niego zagrożeniem dla mieszkańców są obie strony konfliktu, gdyż mamy do czynienia ze „spiralą wojny”. – Mądrą postawą Kościoła i Ojca Świętego powinna być pomoc dla Syrii w znalezieniu politycznego, a nie militarnego wyjścia z konfliktu – uważa 70-letni hierarcha.

Z kolei arcybiskup Aleppo obrządku melchickiego, Jean-Clément Jeanbart zauważa, że oprócz śmierci, głodu i zniszczenia części dziedzictwa religijnego, wielkim problemem jest ucieczka chrześcijan z Syrii z powodu zagrożenia utratą życia. Ten exodus jest wspierany przez niektóre zachodnie państwa, które pojmują przyjmowanie syryjskich uchodźców jako „akt miłosierdzia”. Jednak w ten sposób robią „złą przysługę, skazując liczący 2000 lat Kościół, Kościół pierwszych chrześcijan na zniknięcie, co byłoby wielkim dramatem”.

– Moglibyście nam pomóc przez powstrzymanie przemocy, skłaniając państwa, by nie finansowały terrorystów, nie wysyłając broni i najemników. Ale nie zabierając do siebie naszych wiernych… To nam nie pomoże. Jeśli chcecie naszego dobra, pomóżcie nam zostać w domu – apeluje hierarcha na łamach kanadyjskiej gazety „La Presse”.

Jego zdaniem wojna w Syrii wkrótce się skończy, być może nawet przed końcem br. Początkiem końca walk będzie przerwanie oblężenia Aleppo. Po wojnie „będzie dużo pracy, życie będzie inne, wolność większa, będziemy mieli nowy kraj, w którym będziemy mogli żyć razem we wzajemnym szacunku”. – Aż do tej pory żyjemy w miastach z naszymi braćmi muzułmanami. Problemem są muzułmanie, przybywający z zagranicy, którzy nie mają z nami nic wspólnego. Syryjscy muzułmanie przyzwyczaili się do życia z chrześcijanami. Nasze współżycie układa się bardzo dobrze – podkreśla abp Jeanbart.

W 2012 r. wspierał on prezydenta Baszara al-Asada. Dziś uważa, że jego rządy są „rozwiązaniem prowizorycznym”, by uniknąć dezintegracji kraju. Powinien sprawować władzę do czasu utworzenia rządu zdolnego do rządzenia krajem, a potem samemu odejść. Melchicki arcybiskup Aleppo uważa, że Asad nie będzie kurczowo trzymał się władzy. Może się zdarzyć, że sami Syryjczycy będą chcieli go zatrzymać, ale – zdaniem hierarchy – prezydent zdoła się temu oprzeć.


pb (KAI/RV/lapresse.ca) / Aleppo